Depresja vs. Cohones

najważniejsze to mieć cel, nadal go szukam
Najpiękniejsze w życiu i najtrudniejsze to znaleźć ów cel właśnie.
Ale warto pamiętać że trzeba go szukać indywidualnie, nie wpadać w potok oczekiwań wszelakich, od środowiska bliskiego jak rodzina po dalsze jak społeczeństwo i kultura. Przekmiń sobie swój system wartości, pragnienia czy marzenia. I ten cel gdzieś na tym horyzoncie będzie. Nikt nie może wskazać czy go powiedzieć za ciebie.
Obserwuje życie mniej lub bardziej świadomie i najlepsze co można zobaczyć to jak człowiek znajduje sobie swój cel i zajawke na życie.
Ktoś sobie żyje i piele ogród by był piękny i taki ma cel to mu sprawia radość i to jest okej, ktoś inny identyfikuje się mocno z swoim zawodem a jeszcze ktoś inny ma inne hobby czy kieruje się w stronę rodziny i pełnieniu roli np ojca. Samym celem i dobrą przygodą jest nieraz jego szukanie, życzę ci byku powodzenia ! Życie to wielki dar i pole możliwości.
 
Dzięki za stronę i słowa wsparcia, to dużo dla mnie znaczy, ważniejsze niż wszystko, opisałeś też swoją sytuację, daje to wiarę w ludzi i choć się nie znamy, nie masz wyjebane i nie jesteś obojętny, dużo osób pewnie ma bekę ze mnie, bo się tu bardzo otworzyłem i pisałem o prywatnym życiu, ale na opinii takich mi nie zależy, dziękować @Drzewo i inni którzy służyli pomocą i wsparciem, uwierzcie ze dawało mi to motywację i wiarę w siebie, faceci, cohones, a jednak nie brakuje dobrych ludzi, z serduchem

:kapitanpanstwo:
Jak cos to pisz, a ja odpowiem. Co do tych negatywnych - każdy ma swoją drogę, niektórzy będą potrzebować więcej wcieleń by to osiągnąć. Ich sprawa, ich życia :matt:

Rób swoje, dzień za dniem. Chwile słabości są normą w rozwoju, to moment na spojrzenie za siebie i zauważenie progresu.

Nawet jak spojrzę na siebie sprzed paru miesięcy to już mi lepiej, a jednocześnie głupio, że tyle syfu nagromadzone i tak powoli.
 
Najpiękniejsze w życiu i najtrudniejsze to znaleźć ów cel właśnie.
Otóż, wcale nie.
Ten cel jest oczywisty, jasny i czytelny odkąd się rodzimy, przez całe życie.
Natura wciska nam go, nawet kiedy nie chcemy, dobija się do drzwi i okien tak kobiet jak i mężczyzn.
Wszystkie gatunki zwierząt, a nawet roślin to rozumieją, a tylko gatunek ludzki stał się zbyt "mądry" żeby to zrozumieć.
Cel i sens życiu nadaje tylko jedno i można sobie zakłamywać rzeczywistość, ale rzeczywistość ma to do siebie, że na takie zakłamywania nie reaguje :fjedzia:
 
Otóż, wcale nie.
Ten cel jest oczywisty, jasny i czytelny odkąd się rodzimy, przez całe życie.
Natura wciska nam go, nawet kiedy nie chcemy, dobija się do drzwi i okien tak kobiet jak i mężczyzn.
Wszystkie gatunki zwierząt, a nawet roślin to rozumieją, a tylko gatunek ludzki stał się zbyt "mądry" żeby to zrozumieć.
Cel i sens życiu nadaje tylko jedno i można sobie zakłamywać rzeczywistość, ale rzeczywistość ma to do siebie, że na takie zakłamywania nie reaguje :fjedzia:
Oho...lecimy tu! :star wars:
 
Otóż, wcale nie.
Ten cel jest oczywisty, jasny i czytelny odkąd się rodzimy, przez całe życie.
Natura wciska nam go, nawet kiedy nie chcemy, dobija się do drzwi i okien tak kobiet jak i mężczyzn.
Wszystkie gatunki zwierząt, a nawet roślin to rozumieją, a tylko gatunek ludzki stał się zbyt "mądry" żeby to zrozumieć.
Cel i sens życiu nadaje tylko jedno i można sobie zakłamywać rzeczywistość, ale rzeczywistość ma to do siebie, że na takie zakłamywania nie reaguje :fjedzia:
Na poziomie biologicznym i darwinowskim to tak oczywiście z tym się nie kłócę , jednak człowiek to cudowna i dziwna bestia, ta zbytnia mądrość stanowi o naszej wyjątkowości, a że ona idzie często za daleko to też inna rozkmina. Niemniej prócz takiego sensu na przedłużanie gatunku i reprodukcję widzę miejsce na ten cel i sens inny- egzystencjonalny. Bo jeśli człowiek ma duszę i jest coś więcej, to jest to jeden z objawów.
Oho...lecimy tu! :star wars:
:cmgkeepgoing:
 
Na poziomie biologicznym i darwinowskim to tak oczywiście z tym się nie kłócę , jednak człowiek to cudowna i dziwna bestia, ta zbytnia mądrość stanowi o naszej wyjątkowości, a że ona idzie często za daleko to też inna rozkmina. Niemniej prócz takiego sensu na przedłużanie gatunku i reprodukcję widzę miejsce na ten cel i sens inny- egzystencjonalny. Bo jeśli człowiek ma duszę i jest coś więcej, to jest to jeden z objawów.
Nie :jjsmile:
 
:fjedzia:
Ale warto pamiętać że trzeba go szukać indywidualnie,
Jak wspomniałem, każdy ma swój, ty go widzisz w ten sposób i nic mi do tego. Każdy odpowiada za samego siebie i nie ma co generalizować i robić podjazdów żeby swoje zdanie narzucić innym- nie twierdze że je narzucasz, po prostu je wyraziłeś :penn:

A Tinc niech szuka swojego i ma swoje rozkminy :conorsalute:
 
Właśnie, bo to ciekawe - wolisz teorie psychologiczne oparte o Junga czy o Freuda? :tysoncoffe:
Junga, zdecydowanie. Ale Freuda odkrycia szanuje również, z resztą dużo jego spuścizny dalej jest w grze. Niemniej zdecydowanie bardziej mi siedzi myśl Jungowska. Miał chłop łepetyne.
 
Otóż, wcale nie.
Ten cel jest oczywisty, jasny i czytelny odkąd się rodzimy, przez całe życie.
Natura wciska nam go, nawet kiedy nie chcemy, dobija się do drzwi i okien tak kobiet jak i mężczyzn.
Wszystkie gatunki zwierząt, a nawet roślin to rozumieją, a tylko gatunek ludzki stał się zbyt "mądry" żeby to zrozumieć.
Cel i sens życiu nadaje tylko jedno i można sobie zakłamywać rzeczywistość, ale rzeczywistość ma to do siebie, że na takie zakłamywania nie reaguje :fjedzia:
Prawidłowo.
Na depresję, najlepszy jest okład z młodej cipki.
Trzeba robić białe dzieci cohonesiaki.
 
Junga, zdecydowanie. Ale Freuda odkrycia szanuje również, z resztą dużo jego spuścizny dalej jest w grze. Niemniej zdecydowanie bardziej mi siedzi myśl Jungowska. Miał chłop łepetyne.
Uff, tyle dobrze. Niestety, problem z Freudem leży w tym, że w grze są metodologie oparte o jego teorie, oparte o badania na kilkunastu osobnikach... W dzisiejszych czasach to by nawet etapu uniwersytetu nie przeszło :danaillegal:
 
Co do Freuda to też mi siedzi jego argumentacja powstawania objawów nerwicowych, sam po sobie przez lata obserwowałem, jak niewyrażone, zepchniete do nieświadomości emocje etc wywala mi w postaci różnego rodzaju objawów nerwicowych. Z 10 lat temu miałem potężną nerwice plus hipochondryczne zapędy, ale wypracowanie sobie konstruktywnych mechanizmów zarządzania emocjami zniwelowalo praktycznie do zera ZOK. (zaburzenia obsesyjno kompulsywne). Jednak był to długi i wyboisty proces.
 
Co do Freuda to też mi siedzi jego argumentacja powstawania objawów nerwicowych, sam po sobie przez lata obserwowałem, jak niewyrażone, zepchniete do nieświadomości emocje etc wywala mi w postaci różnego rodzaju objawów nerwicowych. Z 10 lat temu miałem potężną nerwice plus hipochondryczne zapędy, ale wypracowanie sobie konstruktywnych mechanizmów zarządzania emocjami zniwelowalo praktycznie do zera ZOK. (zaburzenia obsesyjno kompulsywne). Jednak był to długi i wyboisty proces.
Masz dzieci?
 
Back
Top