Depresja vs. Cohones

No więc sam widzisz, że to narzędzie. Mi trauma się nie wyświetliła przez cztery treningi, dopiero na piątym uzyskałem "wejście" do miejsca, które dobrze znałem, ale inaczej.

Też prawda, że mogłem być dobrze przygotowany, a większość osób nie będzie, jednak nadal wyżej stawiam TRE niż terapię, właśnie poprzez działanie z poziomu organizmu.

Nie mam zasobów do rozprawienia się z traumą, idę na trening, ciało się relaksuje i hormony plus energia zaczynają krążyć, ustawienia się przywracają stopniowo do fabrycznych, coraz więcej różnych sytuacji mi się wydaje błahych, a na koniec uspokojone zostaje ciało - i to prawie do zera. Wychodzę i czuję się znacznie lepiej.

Po jednym treningu.

Idę na terapię, gadam dwa czy trzy lata, dzieje się to samo.

Koszt?

W TRE osiągam to za 200 pln, w terapii dwa czy trzy lata to nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych...

Podam ci kilka przykładów - sportowych, bo tu więcej osób czai sport i swoje ciało, niż swój mózg I układ nerwowy.

Dwóch biegaczy, jeden ziomek od sportów walki, jeden ochroniarz - wyregulowani po miesiącu TRE. Koszt - 800 pln. Mają już dobre miejsce do startu, mogą ogarniać psychikę czy nowy software nawet, a wcześniej byli zajechani do granic możliwości.

Grupa kontrolna: Dwóch zasobnych gości na terapii - po trzech latach mają zasób słownictwa i pojęć pozwalający nazwać wszystko, ale mózgi dalej nie odpuszczają, bo można gadać, a trauma dalej robi swoje. Koszt - chuj wie ile dokładnie, ale dużo. Sam wiesz. Kilkanaście, a może i kilkadziesiąt tysięcy spokojnie.

Jeden gość idzie na tre i w trzy miesiące jest jak nowo narodzony, ciało wraca do poziomu nastolatka, zmienia się nawet twarz i mimika. Zmienia się też ciało, bo trauma już nie blokuje rozwoju. Koszt 2000 pln. Mózg wyczyszczony.

Drugi idzie na prywatny kurs do trenera personalnego, łącznie z badaniem całego ciała i wszystkich parametrów. Po tym wygląda naprawdę dobrze, ciało jest elastyczne i napakowane, ale treningi to pół roku, 20k pln na trenera i 15k na odżywki, suple i badania.

Mózg pracuje znacznie lepiej, ale trauma się dalej gdzieś unosi, a za pół roku wróci.

Grupa kontrolna korzystająca z terapii nie mieści się tu nawet na skali opłacalności.
Rozumiem Twój punkt widzenia, ale jeszcze raz powtórzę - samo uwolnienie traumy nie jest gwarantem szczęśliwego, satysfakcjonującego życia. Gdyby tak było, osoby niestraumatyzowane wiodłyby zajebiste żywota z bliskimi relacjami i szczęśliwymi rodzinami. A tak nie jest. Trauma to tylko jeden z elementów do uzdrowienia. Potrzeba pracować nad mechanizmami, schematami, przekonaniami, emocjami, komunikacją, relacjami, i nad wieloma innymi aspektami psychiki. Jeżeli ktoś potrafi się w tym sam poprowadzić - ok, plus dla niego, ma predyspozycje i jest dla siebie dobrym przewodnikiem. Jeżeli nie - to się pojawiają schody, bo jak nie jesteś talenciakiem do pracy własnej albo specjalistą, to bedziesz działał intuicyjnie, i może się ta droga bardzo mocno wydłużyć.
Mózg raczej nie wyczyszczony, prędzej powiedziałbym, że energia człowieka jest lżejsza, ale stare mechanizmy mogą dalej ją obciążać, jeśli nie zostaną przerobione na konstruktywne. Przykład z trenerem i TRE jest trochę ograniczony, bo podajesz przykład pracy jedynie z ciałem. A bez głębokiego zrozumienia traumy oraz pracy nad nowymi konstruktami psychicznymi ciężko będzie wpłynąć na tu i teraz w jakiś spektakularny sposób.

Tak jak powiedziałem, praca z traumą to praca z cząstką, i falą. Z energią wydarzenia, oraz z wzorcami, które powstały i były napędzane przez wydarzenie traumatyczne, oraz wiele innych wydarzeń o podobnym charakterze, które wpasowywały się w konkretny wzorzec. Jak dla mnie, trochę przeszacowujesz wagę uwolnienia traumy. To jest zajebiście ważne, ale nie jest to tak zero-jedynkowe, że jest trauma - jest źle, uwolnię traumę - jest super. Jak przez 30 lat ktoś leciał na schematach które podpierały się min. na traumie, to czeka go długa droga, by nauczyć się i ugruntować nowe, adaptacyjne mechanizmy. To jest proces, który może wymagać interwencji specjalisty, bo tak jak wspomniałem, nie każdy się tutaj dobrze poprowadzi. Niemniej - ja jestem zwolennikiem autoterapii, sam taką uskuteczniałem i wiem, że się da :)

Ja bym tego nie rozdzielał. TRE jako podpora pracy terapeutycznej albo autoterapii - super. Zauważasz, że ludziom rozciąga się terapia, że trauma wciąż oddziałuje. Z tym, że oni po drodze nabywają jeszcze szereg wielu innych narzędzi, nie tylko w kontekście traumy.

I na koniec dodam - jak wcześniej wspomniałem, ja doznałem spontanicznego uwolnienia traumy, stało się to samo, zostałem doprowadzony do tego momentu. Wcześniej uprawiałem autoterapię, ufając Opatrzności i sobie. I dokonałem tego, czego chciałem dokonać, jest to zajebiście satysfakcjonujące. Jednak wiem, że to nie jest droga dla każdego. Niektórzy potrzebują dużo wolniejszego tempa. Nie można porównywać ludzi, którzy są gotowi przerobić traumę w 3 miesiące do tych, którzy mają z nią maraton. To jest pielęgnowanie błędnego przekonania, że mamy wszyscy taką samą drogę do uzdrowienia. Nie jest tak. Niektórzy mają ego dziecka, są tak poranieni, że potrzebują być prowadzeni za rąsię, krok po kroku.
 
Mam klienta. Profesora psychologii
Wyjebali go z 4 uczelni, kolegium psychiatrów i psychologów
Leczył głowę ludzi poprzez TRE, techniki NLP, żywienie tłuszczem i okresowe posty

Był zbyt niewygodny.

Jak dla mnie fajne, użyteczne narzędzia. Chłop sobie na pewno poradzi bez przynależności do uczelni. Ja sam mam rozkminę, czy kiedyś mnie nie weźmie ktoś na warsztat jak zobaczą, co odpalę za praktykę. :rutekajak:
 
TRE to nie terapia, jebać terapię.

TRE to trening, zwykłe ćwiczenia które deprogramują stres i traumę.

Robisz rozgrzewkę, potem ćwiczenia, odpoczynek i do domu.

Na terapii pogadasz i wszystko zostanie po staremu, można latami chodzić i mieć wszystko ładnie poukładane, skatalogowane i co? Nic.

Tu robisz ćwiczenia i po sesji masz różnicę, a po kilku przypominają się traumy, ale inaczej i możesz je odrzucić, np swoim starym.

Niech mają do siebie przypisane, ty się uwalniasz bo jesteś bezpieczny, układ nerwowy został zresetowany, a trauma zaakceptowana i skreślona z listy problemów.

Masz szklankę z wodą, dodajesz kroplę "atramentu" od kogoś i masz syf, traumę.

Dodajesz kroplę odbarwiacza i z powrotem czysta woda.

Tak działa TRE.

Terapia jest dla bab, chodzisz pięć lat i nadal chodzisz, gadasz, jest fajnie, nic się nie zmienia.

Tu po paru miesiącach jesteś w innym miejscu, możesz zacząć nowe życie.

Ja tak zrobiłem, a po trzech miesiącach nie muszę chodzić już nigdy więcej.

Metody i ćwiczenia pamiętam, jak potrzebuję bo się czymś zestresuję to robię kilka ćwiczeń i załatwione, jestem znów zrelaksowany. Do zera.

Lepsze niż antydepresanty, zioło czy inne.

Odpinasz wrotki traumie.
O jakie ćwiczenia chodzi? Jeśli o fizyczne to od wielu wielu lat ulokowuje emocje w ćwiczeniach, mam sportowe rodzeństwo które zawsze mnie motywowało, jestem nieźle dojebany i rozciągnięty do szpagatu bo za każdym razem jak coś we mnie buzowało to łapałem za sztangę albo biłem w worek.
Przed pewnymi rzeczami nie da się uciec, trzeba żyć z tymi myślami, traumami, wspomnieniami aż do śmierci i tyle, pogodzić się że nic nie da się z tym zrobić i nosić swój krzyż.
 
Rozumiem Twój punkt widzenia, ale jeszcze raz powtórzę - samo uwolnienie traumy nie jest gwarantem szczęśliwego, satysfakcjonującego życia. Gdyby tak było, osoby niestraumatyzowane wiodłyby zajebiste żywota z bliskimi relacjami i szczęśliwymi rodzinami. A tak nie jest. Trauma to tylko jeden z elementów do uzdrowienia. Potrzeba pracować nad mechanizmami, schematami, przekonaniami, emocjami, komunikacją, relacjami, i nad wieloma innymi aspektami psychiki. Jeżeli ktoś potrafi się w tym sam poprowadzić - ok, plus dla niego, ma predyspozycje i jest dla siebie dobrym przewodnikiem. Jeżeli nie - to się pojawiają schody, bo jak nie jesteś talenciakiem do pracy własnej albo specjalistą, to bedziesz działał intuicyjnie, i może się ta droga bardzo mocno wydłużyć.
Mózg raczej nie wyczyszczony, prędzej powiedziałbym, że energia człowieka jest lżejsza, ale stare mechanizmy mogą dalej ją obciążać, jeśli nie zostaną przerobione na konstruktywne. Przykład z trenerem i TRE jest trochę ograniczony, bo podajesz przykład pracy jedynie z ciałem. A bez głębokiego zrozumienia traumy oraz pracy nad nowymi konstruktami psychicznymi ciężko będzie wpłynąć na tu i teraz w jakiś spektakularny sposób.

Tak jak powiedziałem, praca z traumą to praca z cząstką, i falą. Z energią wydarzenia, oraz z wzorcami, które powstały i były napędzane przez wydarzenie traumatyczne, oraz wiele innych wydarzeń o podobnym charakterze, które wpasowywały się w konkretny wzorzec. Jak dla mnie, trochę przeszacowujesz wagę uwolnienia traumy. To jest zajebiście ważne, ale nie jest to tak zero-jedynkowe, że jest trauma - jest źle, uwolnię traumę - jest super. Jak przez 30 lat ktoś leciał na schematach które podpierały się min. na traumie, to czeka go długa droga, by nauczyć się i ugruntować nowe, adaptacyjne mechanizmy. To jest proces, który może wymagać interwencji specjalisty, bo tak jak wspomniałem, nie każdy się tutaj dobrze poprowadzi. Niemniej - ja jestem zwolennikiem autoterapii, sam taką uskuteczniałem i wiem, że się da :)

Ja bym tego nie rozdzielał. TRE jako podpora pracy terapeutycznej albo autoterapii - super. Zauważasz, że ludziom rozciąga się terapia, że trauma wciąż oddziałuje. Z tym, że oni po drodze nabywają jeszcze szereg wielu innych narzędzi, nie tylko w kontekście traumy.

I na koniec dodam - jak wcześniej wspomniałem, ja doznałem spontanicznego uwolnienia traumy, stało się to samo, zostałem doprowadzony do tego momentu. Wcześniej uprawiałem autoterapię, ufając Opatrzności i sobie. I dokonałem tego, czego chciałem dokonać, jest to zajebiście satysfakcjonujące. Jednak wiem, że to nie jest droga dla każdego. Niektórzy potrzebują dużo wolniejszego tempa. Nie można porównywać ludzi, którzy są gotowi przerobić traumę w 3 miesiące do tych, którzy mają z nią maraton. To jest pielęgnowanie błędnego przekonania, że mamy wszyscy taką samą drogę do uzdrowienia. Nie jest tak. Niektórzy mają ego dziecka, są tak poranieni, że potrzebują być prowadzeni za rąsię, krok po kroku.
Jasne, gdzieś tam jest i droga dla terapeutów
Mi chodzi o autoterapię również, ale czy to takie rzadkie? Jasne, że żyjemy według własnych przekonań, ale te należy zmieniać w trakcie życia. Udoskonalać.
 
Jasne, gdzieś tam jest i droga dla terapeutów
Mi chodzi o autoterapię również, ale czy to takie rzadkie? Jasne, że żyjemy według własnych przekonań, ale te należy zmieniać w trakcie życia. Udoskonalać.
Dobre pytanie, pewnie zgodzisz się ze mną że ciężko oszacować rzadkość takiego zjawiska, jak efektywna autoterapia. Ale chyba nie jest aż tak rzadkie. Dużo się tu składa rzeczy, choćby jak kaliber zagadnień, z którymi pracujemy. Kiedyś jakaś babeczka, wspoltworczyni któregoś z nurtow psychoterapii (nie pamiętam który) powiedziała, że najlepszym terapeutą jest wszechświat. I ja się z tym zgadzam. Uważam że nasze życie jest nieustannym wezwaniem do miłości, wzrostu. Ja nie potępiam żadnej drogi samopoznania - jedyna słuszna droga to domena sekt.
 
O jakie ćwiczenia chodzi? Jeśli o fizyczne to od wielu wielu lat ulokowuje emocje w ćwiczeniach, mam sportowe rodzeństwo które zawsze mnie motywowało, jestem nieźle dojebany i rozciągnięty do szpagatu bo za każdym razem jak coś we mnie buzowało to łapałem za sztangę albo biłem w worek.
Przed pewnymi rzeczami nie da się uciec, trzeba żyć z tymi myślami, traumami, wspomnieniami aż do śmierci i tyle, pogodzić się że nic nie da się z tym zrobić i nosić swój krzyż.
No właśnie nie. Nie chodzi o zwykłe ćwiczenia.

TRE to zbiór dziwnych ćwiczeń które dają prawdziwy efekt (czasem nawet lekko narkotyczny, a na pewno z gatunku "trippy"), a zwykłe ćwiczenia w porównaniu do TRE można określić jako efekt placebo :jjsmile:

TRE to z angielskiego tłumacząc "ćwiczenia uwalniające traumę" i dokładnie to robią. Relaksują, regenerują układ nerwowy i pozwalają odpuścić traumę i stres.

Moim zdaniem każdy sportowiec powinien to robić dla swojego ciała.

Spróbuj, raczej nie pożałujesz, zwłaszcza że masz dobry kontakt z ciałem i głową.

Znajdź se "trauma release exercises" na YT, po polsku też jest, nazywają to nadal TRE.

Chociaż najlepiej zrobić se początek pod okiem instruktora, wydaje mi się że łatwiej i szybciej o efekty.

Później można se tylko oglądać żeby pamiętać sekwencje tych rozgrzewkowych, ja czasem se gubię, a każde ma znaczenie i ułatwia, a czasem wręcz umożliwia dotarcie głębiej, bo każde wpływa na rozluźnienie i "rozdygotanie" innej części ciała, a bez rozluźnienia np górnej obręczy chociaż odrobinę - miałem problemy z wejściem w ciężkie tematy.

Wtedy ćwiczenia po prostu bardzo mocno relaksowały i zresetowały układ nerwowy, ale nie było progresu mentalnie.

Choć z drugiej strony nie zawsze o to chodzi, czasem można się po prostu zrelaksować po pracy, treningu czy zwykłym, codziennym wkurwieniu :tysoncoffe:
 
Last edited:
Masakra jak trzeba o wszystko walczyć, po pol roku, odmów, skierowan ...
Wreszcie mogę dostać się na oddział dzienny, od 9 do 15, kontakt z ludźmi, dostęp do psychologa i psychiatry normalnego, blisko mojego osiedla, więc się cieszę
 
@King11 piszesz ciekawe rzeczy, jestes psychologiem(pamietam byles kiedys na studiach)? Ja uwazam, ze trauma bedzie zawsze, po prostu wazne, zeby nauczyc sie z nia zyc i pogodzic, wtedy pominiemy konflikty wewnetrzne. A deska to taki bajkopisarz, ze szkoda klawiatury dla niego.
O proszę, ciekawa teoria jak na psychologa.

W dodatku oznacza, że zawód psychologa jest zbędny :suchykarol:
 
Masakra jak trzeba o wszystko walczyć, po pol roku, odmów, skierowan ...
Wreszcie mogę dostać się na oddział dzienny, od 9 do 15, kontakt z ludźmi, dostęp do psychologa i psychiatry normalnego, blisko mojego osiedla, więc się cieszę
Mieszkasz w Rzeszowie teraz? Jakie okolice?
 
@King11 piszesz ciekawe rzeczy, jestes psychologiem(pamietam byles kiedys na studiach)? Ja uwazam, ze trauma bedzie zawsze, po prostu wazne, zeby nauczyc sie z nia zyc i pogodzic, wtedy pominiemy konflikty wewnetrzne. A deska to taki bajkopisarz, ze szkoda klawiatury dla niego.
Nie widziałem tego posta, z wykształcenia już tak. Aczkolwiek większość moich obserwacji opieram na wielu innych obszarach, nie tylko psychologia. Traumy to mega ciekawy temat. Pozdro
 
Dzięki byku, walka nadal trwa, brakuje bratniej duszy, chyba już jestem gotowy po tym związku z kimś spróbować
Jak masz depresję czy inne ciężkie akcje, to nie baw się w żadne związki, tylko zrób porządek w głowie.

Osoby zaburzone przyciągają inne osoby zaburzone.

Zrobisz porządek i zmieni się scope poszukiwań, zmienią sie znajomi, zainteresowania, tryb życia.

Nie zrobisz porządku i trafi się kolejna zaburzona osoba - prawem przyciągania.

Tak samo jak @BogdanJanusz owi radzę - Zrób se sesję lub kilka TRE (Trauma Release Exercises, czyli Ćwiczenia Uwalniające Traumę).

Wielki Psycholog mówi, że z traumą trzeba żyć, ale prawda jest taka, że powinien zmienić zawód i zająć się polowaniem na lepszy know-how, albo chociaż szukaniem otoczaków w strumykach...

Mówię to jako osoba z ciężką traumą, dwadzieścia parę lat w alkoholizmie i narkomanii, a wszystko by zagłuszyć... A zagłuszyć się nie da. To trauma steruje całym życiem i światem osoby dotkniętej.

I tak jak mówi @King11 nie wszystko jest z powodu traumy, może mieć rację - jednak naukowcy ciągle nie przyznają, że nawet same narodziny są traumą, więc to bardziej gdybanie, niż pewnik.

Ja po uwolnieniu traumy jestem innym typem, nie muszę pić, nie muszę jarać skuna, nie odpierdalam - a wcześniej musiałem coś codziennie odjebać, żeby poczuć się "normalnie"...

Wstaję i ogarniam codzienność, potem idę spać i powtarzam schemat codzienności od nowa.

Okazało się też, że zwykłe życie jest nawet ciekawsze od tego z codziennymi akcjami...

Pozdro, dasz radę. To jak z treningiem czy zrzucaniem wagi.

Ps. Wiem, że nie brzmi to zbyt przekonywująco, ale to zwykła, codzienna praca nad sobą i poprawki. Z dnia na dzień jest coraz lepiej.
 
Jak masz depresję czy inne ciężkie akcje, to nie baw się w żadne związki, tylko zrób porządek w głowie.

Osoby zaburzone przyciągają inne osoby zaburzone.

Zrobisz porządek i zmieni się scope poszukiwań, zmienią sie znajomi, zainteresowania, tryb życia.

Nie zrobisz porządku i trafi się kolejna zaburzona osoba - prawem przyciągania.

Tak samo jak @BogdanJanusz owi radzę - Zrób se sesję lub kilka TRE (Trauma Release Exercises, czyli Ćwiczenia Uwalniające Traumę).

Wielki Psycholog mówi, że z traumą trzeba żyć, ale prawda jest taka, że powinien zmienić zawód i zająć się polowaniem na lepszy know-how, albo chociaż szukaniem otoczaków w strumykach...

Mówię to jako osoba z ciężką traumą, dwadzieścia parę lat w alkoholizmie i narkomanii, a wszystko by zagłuszyć... A zagłuszyć się nie da. To trauma steruje całym życiem i światem osoby dotkniętej.

I tak jak mówi @King11 nie wszystko jest z powodu traumy, może mieć rację - jednak naukowcy ciągle nie przyznają, że nawet same narodziny są traumą, więc to bardziej gdybanie, niż pewnik.

Ja po uwolnieniu traumy jestem innym typem, nie muszę pić, nie muszę jarać skuna, nie odpierdalam - a wcześniej musiałem coś codziennie odjebać, żeby poczuć się "normalnie"...

Wstaję i ogarniam codzienność, potem idę spać i powtarzam schemat codzienności od nowa.

Okazało się też, że zwykłe życie jest nawet ciekawsze od tego z codziennymi akcjami...

Pozdro, dasz radę. To jak z treningiem czy zrzucaniem wagi.

Ps. Wiem, że nie brzmi to zbyt przekonywująco, ale to zwykła, codzienna praca nad sobą i poprawki. Z dnia na dzień jest coraz lepiej.

Robię porządek od 2 lat, ciężary straszne, nadal są chwile ze się budze i leżę kilka dni załamany, ale wstać, rutyna, spacery, sport, pomaga, ta terapia dzienna mi pomoże, nawet chodzi żeby z kimś pogadać, bo odciąłem się całkowicie od półświatka tak to nazwijmy, toksycznych ludzi, ćpania itd. Obecnie nie mam nikogo, kto zrozumie nawet w części moje problemy, mam lekka grupę inwalidzka ze względu na depresję, do pracy się jeszcze nie nadaje, ale dostałem zasilek 1200 zł, więc już lepiej finansowo, a tak to było 300 zł miesięcznie, zycze wam dużo siły, ja już nie jestem taki jak kiedyś i to kurewsko dobija, pozytywny, pewny siebie, jak nie drzwiami do oknem, wszystko ogarniałem, nie poddaje się, ale czasem są mroczne myśli żeby ze sobą skończyć, cohones mi dużo pomogło w tym temacie i jestem wdzięczny bardzo, też odskocznia jak coś skrobnę o mma, najważniejsze to mieć cel, nadal go szukam
 
Robię porządek od 2 lat, ciężary straszne, nadal są chwile ze się budze i leżę kilka dni załamany, ale wstać, rutyna, spacery, sport, pomaga, ta terapia dzienna mi pomoże, nawet chodzi żeby z kimś pogadać, bo odciąłem się całkowicie od półświatka tak to nazwijmy, toksycznych ludzi, ćpania itd. Obecnie nie mam nikogo, kto zrozumie nawet w części moje problemy, mam lekka grupę inwalidzka ze względu na depresję, do pracy się jeszcze nie nadaje, ale dostałem zasilek 1200 zł, więc już lepiej finansowo, a tak to było 300 zł miesięcznie, zycze wam dużo siły, ja już nie jestem taki jak kiedyś i to kurewsko dobija, pozytywny, pewny siebie, jak nie drzwiami do oknem, wszystko ogarniałem, nie poddaje się, ale czasem są mroczne myśli żeby ze sobą skończyć, cohones mi dużo pomogło w tym temacie i jestem wdzięczny bardzo, też odskocznia jak coś skrobnę o mma, najważniejsze to mieć cel, nadal go szukam
Bardzo dobrze, że udało Ci się odciąć od toksycznego otoczenia. To jest odważny krok i super, że go podjąłeś. Samotność traktuj jako etap. To może trochę trwać, ale dzięki temu jesteś w stanie się skupić na sobie i uporządkować głowę. Sam też kiedyś dokonałem takiego ruchu. Z początku było ciężko, ale długofalowo to zaprocentowało. Z biegiem czasu zacząłem poznawać życzliwe mi osoby i zbudowałem wokół siebie krąg świetnych ludzi.

Wracając do tematu, powodzenia mordo w tej walce! Świetnie, że walczysz i że się nie poddajesz! Wiem, że na pewno wygrasz tę walkę! :bleed:
 
Robię porządek od 2 lat, ciężary straszne, nadal są chwile ze się budze i leżę kilka dni załamany, ale wstać, rutyna, spacery, sport, pomaga, ta terapia dzienna mi pomoże, nawet chodzi żeby z kimś pogadać, bo odciąłem się całkowicie od półświatka tak to nazwijmy, toksycznych ludzi, ćpania itd. Obecnie nie mam nikogo, kto zrozumie nawet w części moje problemy, mam lekka grupę inwalidzka ze względu na depresję, do pracy się jeszcze nie nadaje, ale dostałem zasilek 1200 zł, więc już lepiej finansowo, a tak to było 300 zł miesięcznie, zycze wam dużo siły, ja już nie jestem taki jak kiedyś i to kurewsko dobija, pozytywny, pewny siebie, jak nie drzwiami do oknem, wszystko ogarniałem, nie poddaje się, ale czasem są mroczne myśli żeby ze sobą skończyć, cohones mi dużo pomogło w tym temacie i jestem wdzięczny bardzo, też odskocznia jak coś skrobnę o mma, najważniejsze to mieć cel, nadal go szukam
Walka to podstawa, walczysz w samotności o nowego siebie.

Znalazłem nową stronę z darmowym psychologiem, mają też wsparcie prawne i zawodowe, zawsze możesz pisać co parę dni czy tygodni jak ci idzie, będą cię wspierać i monitorować - prawodoporady.pl

Nie ma co kończyć, właśnie zacząłeś nowe, prawdziwe życie. Gratulacje.

Początki są trudne, to normalka, ustabilizuj i ciśnij dalej, wkrótce będą spore progresy w życiu pod każdym względem.

U mnie było to samo, zresztą pisałem tu i jedni wspierali, drudzy sie śmiali, a wyszło na moje (NO dobra, poza kredytem) :jon:

Ciężar to paliwo w baku, nagle jest go dużo więcej a auto jeszcze nie ma włączonego silnika, bo nie widzisz celu. A cel to ty. Twoja nowa przyszłość.

Ja zmieniłem życie po 40tu latach okłamywania się i rozpierdolu, więc można, a nawet trzeba.

Zrobiłeś najtrudniejsze, teraz tylko trzymać kurs na nowe, które wkrótce cię zaskoczy.

Aha - nie bój się mówić "nie" starym nawykom i ludziom, nie bój się mówić "tak" nowemu stylowi życia, nowym ofertom i szansom.

Pewnie to już wiesz, ale dobrze to sobie przypomnieć co jakiś czas. Bo idzie nowe.
 
Walka to podstawa, walczysz w samotności o nowego siebie.

Znalazłem nową stronę z darmowym psychologiem, mają też wsparcie prawne i zawodowe, zawsze możesz pisać co parę dni czy tygodni jak ci idzie, będą cię wspierać i monitorować - prawodoporady.pl

Nie ma co kończyć, właśnie zacząłeś nowe, prawdziwe życie. Gratulacje.

Początki są trudne, to normalka, ustabilizuj i ciśnij dalej, wkrótce będą spore progresy w życiu pod każdym względem.

U mnie było to samo, zresztą pisałem tu i jedni wspierali, drudzy sie śmiali, a wyszło na moje (NO dobra, poza kredytem) :jon:

Ciężar to paliwo w baku, nagle jest go dużo więcej a auto jeszcze nie ma włączonego silnika, bo nie widzisz celu. A cel to ty. Twoja nowa przyszłość.

Ja zmieniłem życie po 40tu latach okłamywania się i rozpierdolu, więc można, a nawet trzeba.

Zrobiłeś najtrudniejsze, teraz tylko trzymać kurs na nowe, które wkrótce cię zaskoczy.

Aha - nie bój się mówić "nie" starym nawykom i ludziom, nie bój się mówić "tak" nowemu stylowi życia, nowym ofertom i szansom.

Pewnie to już wiesz, ale dobrze to sobie przypomnieć co jakiś czas. Bo idzie nowe.

Dzięki za stronę i słowa wsparcia, to dużo dla mnie znaczy, ważniejsze niż wszystko, opisałeś też swoją sytuację, daje to wiarę w ludzi i choć się nie znamy, nie masz wyjebane i nie jesteś obojętny, dużo osób pewnie ma bekę ze mnie, bo się tu bardzo otworzyłem i pisałem o prywatnym życiu, ale na opinii takich mi nie zależy, dziękować @Drzewo i inni którzy służyli pomocą i wsparciem, uwierzcie ze dawało mi to motywację i wiarę w siebie, faceci, cohones, a jednak nie brakuje dobrych ludzi, z serduchem

:kapitanpanstwo:
 
Pogadałem Na czacie z jakas Panią psycholog, w piątek się zbiorę i zadzwonię na infolinię, wtedy ma dyżur ta Pani, widać brak obojetnosci i to jest super

1000001667.jpg
 
Dzięki za stronę i słowa wsparcia, to dużo dla mnie znaczy, ważniejsze niż wszystko, opisałeś też swoją sytuację, daje to wiarę w ludzi i choć się nie znamy, nie masz wyjebane i nie jesteś obojętny, dużo osób pewnie ma bekę ze mnie, bo się tu bardzo otworzyłem i pisałem o prywatnym życiu, ale na opinii takich mi nie zależy, dziękować @Drzewo i inni którzy służyli pomocą i wsparciem, uwierzcie ze dawało mi to motywację i wiarę w siebie, faceci, cohones, a jednak nie brakuje dobrych ludzi, z serduchem

:kapitanpanstwo:
Jak na moje to fakt, iż się otworzyłeś tutaj jest oznaką, że czujesz się tu dobrze i zrobiłeś to dla siebie, bo potrzebowałeś. Także za to tylko props. A jak ktoś ma bekę, bo ktoś się uzewnętrznia w necie - jego problem imo. Czasami w necie takie niepozorne rozmowy z w teorii obcymi ludźmi wnoszą dużo światła, czasami jedno zdanie pokrzepi i da troszkę mocy, by dalej rzeźbić ten Nasz wewnętrzny świat. Także ja mocno Ci kibicuje i propsuje za to, że nie ustajesz w dążeniu do harmonii w życiu wewnętrznym. :conorsalute:
 
Back
Top