Kurwy na drogach. Rozumiem, że odjebać coś może każdy (oby nie), ale często to nie głupota/przypadek/zajebanie w akcji a po prostu charakter człowieka.
Jeżdżę aktualnie trasą do Jarocina. Droga jest chujowa. Zazwyczaj niewielu wyprzedza bo przy tym ruchu w obie strony jest mało ku temu okazji. Napocisz się a zyskasz z 2 miejsca. Wczoraj ktoś się rozjebał i korek w chuj był. Na szczęście zastało mnie to 20 metrów przed zjazdem na Kórnik, więc pojechałem jakimś objazdem a nie stałem parę godzin aż helikopter pozgarnia uczestników wypadku.
Dużo jednak nie brakowało żebym we wtorek to ja był poszkodowanym. Ktoś z przeciwnego kierunku wyskoczył zza tira i wyprzedził na luzie. Tylko że jakiś idiota wzorując się na nim wyskoczył jako następny i gdybym nie dał po heblach to po mnie by pewnie helikopter przyleciał.
A dziś rano zjeżdżam z S5 na autostradę zachowując dystans przed autem z przodu. Oczywiście bonzo jadący za mną nie mógl wjechać za mnie tylko prawym przyspieszył żeby wcisnąć się w przerwę pomiędzy moją dacią a autem z przodu. Chuj, że musiałem przyhamować, ale bonzo przecież nie mógł jechać za dacią, więc wjebał się na centymetry