PROKSA
Takiej kondycji nie miałem jeszcze nigdy w życiu - zapewnia bokser Grzegorz Proksa (21 l.) przed jutrzejszą walką. Polak nie boi się Anglika Bena Hudsona (32 l.), bo kilka dni temu zlał na sparingu mistrza świata! Proksa, który po dwóch walkach w Stanach Zjednoczonych dostał przydomek Super G, trenuje w Budapeszcie z Laslo Veresem. Drugim podopiecznym Węgra jest aktualny mistrz świata w wadze junior średniej (do 70 kg) - Mihaly Kotai (29 l.). - Od początku kazał mi z nim sparować - opowiada Proksa. - Najpierw dużo dostawałem, ale ja się szybko uczę. Na ostatnim sparingu to mistrz świata musiał uznać moją wyższość - dodaje dumny. I ani trochę nie przesadza. Mistrz świata miał pecha, bo na sparing przyszedł dziennikarz portalu
www.profibox.hu. Sześciorundowy pojedynek mało znanego Polaka z Kotaiem nagrał na kamerę cyfrową i zamieścił na stronie internetowej. Dziś całe bokserskie Węgry pytają: kto to, do cholery, jest Proksa, że leje naszego mistrza?! - Jesteśmy z Mihalym kumplami, ale sport to sport. On dobrze wie, że chcę mu odebrać jego pas - mówi Proksa. - Daję sobie dwa lata. Potem chcę być na takim etapie, żeby stoczyć walkę o tytuł. Wygraną walkę! - dodaje. O ile zdobycie mistrzostwa świata na pewno sprawi Proksie problemy, o tyle "Super G" jutro nie powinien się specjalnie namęczyć. Jego rywal - 32-letni Hudson - ma na koncie 11 walk (5 wygrał). - To tylko kolejny rywal. Nie patrzę na nazwisko ani na rekord - zapewnia Polak. - Lecę do Anglii po to, żeby wygrać trzecią zawodową walkę! Nie przegap! Transmisja walki Grzegorz Proksa - Ben Hudson jutro o 22.30 w TVN. Powtórka, sobota 14.40