Uzależnienia #bezhashtagaaleprawiezy

Żegnaj dymie, witaj paro!
arizer-1.jpg




Waporyzacja bije od kilku lat rekordy popularności na świecie, szczególnie w USA, Wielkiej Brytanii czy Holandii. Powoli moda na waporyzację zaczyna docierać do Polski, jednak informacje na ten temat w polskim Internecie są często nierzetelne i chaotyczne. O co więc chodzi z tą waporyzacją?


Skoro czytasz ten tekst, to należysz zapewne do szerokiego grona palaczy. A skoro do tego grona należysz, to być może miałeś już okazję zetknąć się z pojęciem waporyzacji. Oznacza ono proces, w którym na skutek działania określonej temperatury (180-220°C), dochodzi do odparowania ulubionych substancji, nie dochodzi jednak do zapłonu suszu, czyli spalania. Umożliwia to więc wykonanie inhalacji oparem zawierającym to, co najlepsze i jednocześnie pozbawionym substancji smolistych, tlenku węgla oraz szeregu toksyn i substancji rakotwórczych wydzielających się podczas spalania.

Korzyści płynące z waporyzacji
Pierwszą i najważniejszą przewagą waporyzacji jest to, że pozwala ona ograniczyć ilość niepożądanych substancji o ponad 99% w porównaniu z tradycyjnym paleniem. W praktyce oznacza to, że konsumując susz poprzez jego waporyzację, czy to rekreacyjnie, czy w celach medycznych, nie obciążamy dodatkowo swojego układu oddechowego. Koniec więc z kaszlem palacza, odkrztuszaniem flegmy, świstami w płucach i innym tego typu „przyjemnościami”. Po przestawieniu się na waporyzację szybko i wyraźnie odczujemy poprawę funkcjonowania dróg oddechowych.

Kolejną sprawą są finanse
Każdy, kto zarabia w Polsce i jednocześnie regularnie pali, przyzna, że wydatki na zioła potrafią być dość bolesną częścią miesięcznego budżetu. Waporyzacja przy pomocy odpowiedniej jakości urządzenia pozwala w znacznym stopniu rozwiązać także ten problem: wydatki na zioła mogą spaść nawet o połowę! Jakim cudem? Odpowiedź jest prosta: dzięki temu, że waporyzacja jest o wiele bardziej wydajna od palenia. Używając tej samej ilości suszu możemy osiągnąć znacznie mocniejsze efekty niż w przypadku palenia, zaś do osiągnięcia takich samych efektów wystarczy znacznie mniejsza ilość ziół. Jest to możliwe dzięki temu, że w trakcie waporyzacji substancje nie ulegają pirolizie, czy rozpadowi pod wpływem bardzo wysokiej temperatury. Podczas palenia znaczna część pożądanych substancji jest po prostu marnowana. Podczas palenia susz marnuje się również wtedy, gdy wypala się samoczynnie w przerwach pomiędzy wdechami. W przypadku waporyzacji nie ma to miejsca, co dodatkowo zwiększa jej oszczędność. Przestawienie się na waporyzację umożliwia więc znaczne zmniejszenie ilości konsumowanych ziół, co szybko odczuje Twój portfel.

Kolejną przewagą waporyzacji nad paleniem są towarzyszące jej doznania

Stan, w jaki wprowadzi nas inhalacja pozbawionym toksyn oparem, jest znacznie przyjemniejszy od zwykłego „upalenia” – jest on o wiele bardziej „czysty” i mniej otumaniający. Dopiero, gdy skorzystasz z waporyzatora, poczujesz też prawdziwy smak swoich ziół. A ten potrafi być obłędny! Jest tak dzięki temu, że podczas waporyzacji przyswajamy odpowiedzialne za smak i aromat terpeny, które podczas palenia ulegają zniszczeniu. Eliminacja dymu oznacza też, że waporyzacja jest znacznie bardziej dyskretną formą konsumpcji. Zapach pary jest w zamkniętym pomieszczeniu wyczuwalny zaledwie przez kilka minut, a na świeżym powietrzu znika od razu. Koniec więc z zapachem dymu wnikającym w ubrania i meble, lub co gorsza dolatującym przez uchylone okno do wścibskich sąsiadów.
Zdrowie, ekonomia, doznania, dyskrecja – wszystko to brzmi pięknie, prawda? Co więc dzieli nas wszystkich od przestawienia się na waporyzację? Właściwie niewiele – wystarczy, odpowiedniej jakości bezpieczny waporyzator, czyli urządzenie umożliwiające szybkie i wygodne odparowanie z suszu wszystkich substancji aktywnych

Po pierwsze: bezpieczeństwo. Jakich waporyzatorów unikać?
Samodzielny wybór pierwszego vaporizera nie jest łatwym zadaniem, bowiem na rynku dostępnych jest setki urządzeń różniących się między sobą szeregiem cech i co ważniejsze – ceną. Problem w tym, że urządzenia z najniższej półki cenowej nie tylko nie dostarczą wspomnianych powyżej korzyści, ale również mogą być potencjalnie niebezpieczne dla naszego zdrowia. Najtańsze urządzenia, takie jak chociażby popularne w Polsce vaporizery Titan-1 i Titan 2 Hebe, produkowane są z najtańszych dostępnych komponentów, niekoniecznie odpornych na działanie wysokich temperatur towarzyszących waporyzacji. W efekcie oprócz pary możemy wdychać także opary roztopionego plastiku, podzespołów elektronicznych, a nawet silnie trujących metali ciężkich, takich jak rtęć i ołów! Zdecydowana większość polskich sklepów z vaporizerami niestety nie ma żadnych zahamowań przed sprzedawaniem takich urządzeń. W efekcie, w ich ofercie renomowane vaporizery wymieszane są z urządzeniami, z którymi nie chciałbyś mieć nic wspólnego. To z kolei, z punktu widzenia osoby kupującej pierwszy vaporizer, zmienia zakupy w loterię, w której stawką jest niestety Twoje zdrowie. Pomocne mogą być recenzje vaporizerów, najlepiej jednak wybrać sklep, w którym każdy waporyzator jest bezpieczny i sprawdzony.
 
Konopie a układ trawienny: trucizna czy lek?

mariuhana-a-uklad-trawienny2-1068x559.jpg

Marihuana może mieć różny wpływ na układ trawienny człowieka. Podczas gdy jedni przysięgają, że zioło działa cuda, inni zdecydowanie nie polecają powołując się na przedziwne sensacje żołądkowe. Oto streszczenie najważniejszych faktów, które musisz znać zanim zdecydujesz, że marihuana to twoje zioło na dokuczliwą niestrawność.
marihuana-wzmaga-apetyt.jpg
Fakt: Konopie pobudzają apetyt
Każdy palacz zaznał gastro – fakt. Wiadomym jest, że THC pobudza „hormon głodu” czyli grelinę, która każe ci szukać jedzenia a potem je pochłaniać. Jednocześnie, THC powoduje uwalnianie się dopaminy, czyli tzw. hormonu przyjemności i nagrody, który sprawia, że jedzenie sprawia nam po prostu więcej przyjemności.
Dlatego właśnie marihuana medyczna świetnie sprawdza się przy zaburzeniach apetytu a syntetyczne THC przepisuje się chorym wycieńczonym walką z rakiem czy leczonym na AIDS.
niski-poziom-kwasu-zoladkowego2.jpg
Ale… konopie mogą zmniejszać ilość kwasów żołądkowych
Paradoksalnie, wyniki niektórych badań wskazują, że marihuana w dawce częstszej niż raz w tygodniu może redukować ilość kwasów trawiennych. Częsta ekspozycja receptorów kannabinoidowych typu 1 na cząsteczki THC może spowalniać wydzielanie kwasów żołądkowych.
Dla większości ludzi nie jest to korzystne zjawisko – kwasy niezbędne są do prawidłowego rozdrabniania jedzenia oraz umożliwiają i wspomagają wchłanianie substancji odżywczych. Ciągle jednak brak szczegółowych badań nad wpływem zioła na te procesy.
zapalenie-jelita-a-konopie.jpg
Fakt: Marihuana może łagodzić objawy zapaleń jelit
Biegunka? Z pomocą może przyjść marihuana, która łagodzi objawy zapaleń jelit, skurcze jelitowe oraz spowalnia przepływ resztek pokarmu przez jelita.
To bardzo dobra wiadomość dla cierpiących na zespół jelita drażliwego czy celiakię. W ich przypadku konopie mogą właśnie przyczynić się do lepszego wchłaniania substancji odżywczych oraz regulować wagę u cierpiących na choroby jelit.
Ale… marihuana potęguje zaparcia
Jeśli narzekasz na rozwolnienie, marihuana jest dla ciebie. Jeśli jednak masz odwrotne problemy z wypróżnianiem, sytuacja już nie wygląda tak różowo. W tej sytuacji spowalniające przepływ treści pokarmowych przez jelita konopie mogą nie być najlepszym ziołem, jakie wybierzesz by sobie ulżyć.
Dobrą wiadomością jest jednak to, że mimo, że THC w sporych dawkach spowalnia nasze łazienkowe sprawy (CBD czy CBN nie!) to może być dobrą alternatywą dla chorych przyjmujących leki na bazie opiatów. Może zatwardzać, ale nie aż tak jak np. morfina.
marihuana-a-dolegliwosci-zoladkowe.jpg
Fakt: Marihuana lekiem na nudności
Powszechnie wiadomo, że konopie przynoszą ulgę przy mdłościach. Wpływ marihuany na ośrodkowy układ nerwowy sprawia, że hamuje ona nudności i wymioty. Układ endokannabinoidowy, na który działa zioło, pełni istotną rolę w procesie zarządzania odruchem wymiotnym.
THC skutecznie blokuje często niekorzystne działanie naszych naturalnie występujących endokannabinoidów, które nierzadko powodują wymioty. Dlatego też marihuanę medyczną często poleca się pacjentom w trakcie i po chemioterapii.
wplyw-konopi-na-zoladek.jpg
Ale… wymioty i nudności to czasem pożądana reakcja organizmu
Bywa, że organizm potrzebuje przeczyszczenia jakie dają mu wymioty. Dodatkowo, u nadużywających marihuany może wystąpić choroba zwana Cannabinoid Hyperemesis Syndrome (CHS), która powoduje cykliczne bóle brzucha i ostre wymioty. Na razie nie wiadomo co dokładnie powoduje to „zatrucie” ziołem. Wiadomo, że zjawisko jest nowym odkryciem i zdiagnozowano go u niewielkiej grupy palaczy, którzy poważne nadużywali marihuany przez okres przynajmniej 3 lat.
wplyw-marihuany-na-uklad-trawienny.jpg
Układ trawienny człowieka to jeden z najbardziej skomplikowanych systemów naszego ciała. Myśląc o tym co kryje się pod warstwą tłuszczyku na brzuchu musimy mieć na uwadze, że nasze jelita łączą się z procesami zachodzącymi w mózgu, jak również to właśnie one w 80% odpowiadają za naszą odporność.
Jak widać, jest wiele do zgłębienia, a jak wiemy badania nad wpływem marihuany medycznej nie należą do tych prowadzonych w zawrotnym tempie. Na konkretne, jednoznaczne wyniki pozostanie nam poczekać, lub próbować i bacznie obserwować własny organizm i jego reakcje.
 
to juz po mnie :cry:
Marihuana powoduje szybsze starzenie się?

Badanie przeprowadzone przez grupę naukowców w Uniwersytetu w Zachodniej Australii udowadnia silny wpływ palenia konopi indyjskich na układ krążenia i procesy starzenia się.
Eksperyment wykazał, że długoletnie palenie marihuany zwiększa nasz wiek biologiczny o około 11 procent. Osoba w wieku 30 lat ma w takiej sytuacji wiek biologiczny około 33 lat.
Powszechnie uznaje się, ze konopie mają toksyczny wpływ na mózg, płuca i cały układ oddechowy, a także układ rozrodczy. Najnowsze badania wskazują, że efekty toksyczne związane są również ze starzeniem się organizmu.
Podczas eksperymentu porównano 11 pacjentów palących tylko konopie indyjskie, 504 palaczy tytoniu, 114 ludzi stosujących obydwie używki oraz 534 osób, które nigdy nie paliły.
Pacjenci z chorobą układu krążenia, po ostrym narażeniu na alkohol, heroinę czy też metadon nie brali udziału w analizie.
Docent Stuart Reece z Szkoły Psychiatrii i Neurologii klinicznej zauważa, ze pacjenci narażeni na marihuanę starzeli się znacznie szybciej, nawet w porównaniu do tych palących tylko tytoń.
„W naszym badaniu poziom narażenia na marihuanę był znacznie wyższy niż zakładaliśmy do tej pory w innych analizach” - zaznacza Reece.
Jak dodaje „jest to pierwsze badanie, w którym brane są pod uwagę długotrwale skutki palenia marihuany i jej wpływ na układ sercowo-naczyniowy”.
Eksperyment, którego szczegóły zostały opublikowane w „British Medical Journal Open”, zwraca uwagę na dużą skalę kosztów leczenia w związku z paleniem marihuany.







 
Konopie a układ trawienny: trucizna czy lek?

View attachment 4899
Marihuana może mieć różny wpływ na układ trawienny człowieka. Podczas gdy jedni przysięgają, że zioło działa cuda, inni zdecydowanie nie polecają powołując się na przedziwne sensacje żołądkowe. Oto streszczenie najważniejszych faktów, które musisz znać zanim zdecydujesz, że marihuana to twoje zioło na dokuczliwą niestrawność.
marihuana-wzmaga-apetyt.jpg
Fakt: Konopie pobudzają apetyt
Każdy palacz zaznał gastro – fakt. Wiadomym jest, że THC pobudza „hormon głodu” czyli grelinę, która każe ci szukać jedzenia a potem je pochłaniać. Jednocześnie, THC powoduje uwalnianie się dopaminy, czyli tzw. hormonu przyjemności i nagrody, który sprawia, że jedzenie sprawia nam po prostu więcej przyjemności.
Dlatego właśnie marihuana medyczna świetnie sprawdza się przy zaburzeniach apetytu a syntetyczne THC przepisuje się chorym wycieńczonym walką z rakiem czy leczonym na AIDS.

niski-poziom-kwasu-zoladkowego2.jpg
Ale… konopie mogą zmniejszać ilość kwasów żołądkowych
Paradoksalnie, wyniki niektórych badań wskazują, że marihuana w dawce częstszej niż raz w tygodniu może redukować ilość kwasów trawiennych. Częsta ekspozycja receptorów kannabinoidowych typu 1 na cząsteczki THC może spowalniać wydzielanie kwasów żołądkowych.
Dla większości ludzi nie jest to korzystne zjawisko – kwasy niezbędne są do prawidłowego rozdrabniania jedzenia oraz umożliwiają i wspomagają wchłanianie substancji odżywczych. Ciągle jednak brak szczegółowych badań nad wpływem zioła na te procesy.

zapalenie-jelita-a-konopie.jpg
Fakt: Marihuana może łagodzić objawy zapaleń jelit
Biegunka? Z pomocą może przyjść marihuana, która łagodzi objawy zapaleń jelit, skurcze jelitowe oraz spowalnia przepływ resztek pokarmu przez jelita.
To bardzo dobra wiadomość dla cierpiących na zespół jelita drażliwego czy celiakię. W ich przypadku konopie mogą właśnie przyczynić się do lepszego wchłaniania substancji odżywczych oraz regulować wagę u cierpiących na choroby jelit.
Ale… marihuana potęguje zaparcia
Jeśli narzekasz na rozwolnienie, marihuana jest dla ciebie. Jeśli jednak masz odwrotne problemy z wypróżnianiem, sytuacja już nie wygląda tak różowo. W tej sytuacji spowalniające przepływ treści pokarmowych przez jelita konopie mogą nie być najlepszym ziołem, jakie wybierzesz by sobie ulżyć.
Dobrą wiadomością jest jednak to, że mimo, że THC w sporych dawkach spowalnia nasze łazienkowe sprawy (CBD czy CBN nie!) to może być dobrą alternatywą dla chorych przyjmujących leki na bazie opiatów. Może zatwardzać, ale nie aż tak jak np. morfina.

marihuana-a-dolegliwosci-zoladkowe.jpg
Fakt: Marihuana lekiem na nudności
Powszechnie wiadomo, że konopie przynoszą ulgę przy mdłościach. Wpływ marihuany na ośrodkowy układ nerwowy sprawia, że hamuje ona nudności i wymioty. Układ endokannabinoidowy, na który działa zioło, pełni istotną rolę w procesie zarządzania odruchem wymiotnym.
THC skutecznie blokuje często niekorzystne działanie naszych naturalnie występujących endokannabinoidów, które nierzadko powodują wymioty. Dlatego też marihuanę medyczną często poleca się pacjentom w trakcie i po chemioterapii.

wplyw-konopi-na-zoladek.jpg
Ale… wymioty i nudności to czasem pożądana reakcja organizmu
Bywa, że organizm potrzebuje przeczyszczenia jakie dają mu wymioty. Dodatkowo, u nadużywających marihuany może wystąpić choroba zwana Cannabinoid Hyperemesis Syndrome (CHS), która powoduje cykliczne bóle brzucha i ostre wymioty. Na razie nie wiadomo co dokładnie powoduje to „zatrucie” ziołem. Wiadomo, że zjawisko jest nowym odkryciem i zdiagnozowano go u niewielkiej grupy palaczy, którzy poważne nadużywali marihuany przez okres przynajmniej 3 lat.
wplyw-marihuany-na-uklad-trawienny.jpg
Układ trawienny człowieka to jeden z najbardziej skomplikowanych systemów naszego ciała. Myśląc o tym co kryje się pod warstwą tłuszczyku na brzuchu musimy mieć na uwadze, że nasze jelita łączą się z procesami zachodzącymi w mózgu, jak również to właśnie one w 80% odpowiadają za naszą odporność.
Jak widać, jest wiele do zgłębienia, a jak wiemy badania nad wpływem marihuany medycznej nie należą do tych prowadzonych w zawrotnym tempie. Na konkretne, jednoznaczne wyniki pozostanie nam poczekać, lub próbować i bacznie obserwować własny organizm i jego reakcje.
dobrze, ze przewaznie mam srake i mi pomaga. zatwardzenia nie mialem od dziecinstwa
 
Proszę o namiar na jakiś sklep internetowy z akcesoriami do palenia, ewentualnie co możesz polecić na prezent dla miłośnika tematu ?
 

Bywają sytuacje „awaryjne”, w których będąc totalnie zjarani dowiadujemy się nagle, że za godzinę, czy dwie będziemy musieli się stawić w zupełnie niespodziewanym dla nas miejscu i – co jest nie lada problemem – musimy być wtedy zupełnie przytomni. Czasem też faza „sieknie” nas tak mocno, że haj jest po prostu nieprzyjemny i chciałoby się go słabiej odczuwać. W takich momentach lepiej nie tracić niepotrzebnie czasu na panikowanie i z góry mieć podstawową wiedzę jak szybko pozbyć się fazy po marihuanie lub przynajmniej w miarę możliwości dojść do siebie.
Trzeba od razu powiedzieć, że jakichś super-sposobów, które sprawią, że momentalnie dojdziesz do siebie po prostu nie ma – z wyjątkiem silnych narkotyków z pewnej innej grupy substancji. Ale tego nie polecamy i omawiać nie będziemy. Nie chodzi przecież o to, żeby jeden odlot zastąpić czymś innym, ale o to, by naprawdę dojść do siebie. „Normalnymi” sposobami fazę natomiast można nieco skrócić lub ją przynajmniej zamaskować:

bugsbunnyhigh.jpg
Top 10 „sztuczek”

  1. Przede wszystkim zjedz solidny posiłek. Dobrze żeby to było coś ostrego, doświadczeni palacze zgodnie potwierdzają, że po takiej szamie człowiek czuje się mniej zjarany. Po posiłku na deser zafunduj sobie owoce cytrusowe – terpeny w nich zawarte będą przeciwdziałać fazie.
  2. W klubach konopnych legalnie działających za Wielką Wodą popularne stało się ostatnio wąchanie lub żucie kulek pieprzu jeśli chce się zbić fazę. Długoletni pracownicy takich miejsc często piszą, że nie ma równie skutecznego sposobu na szybkie dojście do siebie.
  3. Są 4 popularne i ogólnodostępne zioła/przyprawy, których przyjmowanie uważa się szczególnie skuteczne w szybszym zwalczeniu fazy (zwłaszcza uczucia przymulenia): mięta pieprzowa (zawarta w miętowych gumach do żucia, czy choćby cukierkach „miętówkach”), echinacea, czyli jeżówka. (Pamiętasz ten syrop na przeziębienie, którym rodzice raczyli cię w dzieciństwie? Dostępne w każdej aptece bez recepty), imbir orazliść laurowy (przyprawy, którą nabędziesz w każdym większym spożywczaku).
    29c85b20a9b7b27a1488d9526285f533.jpg
  4. Pij dużo wody (zimnej), zwłaszcza jeżeli czujesz suchość w ustach. Dla zejścia ze stanu zjarania jest ważne, aby twój organizm był dobrze nawodniony.
  5. Opryskuj przez kilka minut twarz wodą i/lub weź prysznic, oczywiście najlepiej zimny. Jest to znany nie tylko palaczom, ale także chyba wszystkim imprezowiczom (i wkuwającym studentom…) sposób na oprzytomnienie. Niektórzy twierdzą, że działa też zamaczanie łokci w misce z zimną wodą. Jednej rzeczy w łazience staraj się przy tym unikać – luster, wielu ostro zjaranych palaczy doznaje wtedy uczucia, jakby nie patrzyło na siebie, tylko kogoś innego, co sprzyja nakręcaniu paranoi.
  6. Wypij większą ilość kawy lub napojów energetyzujących (niepolecane jeżeli masz jakiekolwiek problemy z ciśnieniem). Na samo upalenie w bezpośredni sposób to nie zadziała. Niemniej kofeina i podobne do niej substancje dodadzą ci energii, a przede wszystkim poprawią – w miarę możliwości – uwagę i zdolność koncentracji.
  7. Jeśli czujesz, że jesteś w stanie i masz na to czas – prześpij się. Nic tak skutecznie nie zwalcza upalenia jak – nawet krótka – drzemka. Największym wyzwaniem będzie się obudzić po tych 30-stu minutach, czy godzinie. Oczywiście istnieje dużo większe prawdopodobieństwo, że uda ci się zasnąć po indice. Po sativie możesz mieć z tym duuuży problem.
    bugs-bunny-crazy.gif
  8. Jeśli masz problem z pamięcią krótkotrwałą weź lek zawierający ibuprofen – ten związek chemiczny wpływa na jej poprawianie (choć nie oczekuj cudów). Efekt powinien być widoczny po ok. 30 minutach.
  9. Zacznij wykonywać jakieś ćwiczenia lub idź pobiegać, jeśli twój stan na to pozwala (oczywiście wyjście na dwór w stanie upalenia może być z drugiej strony niemądre, bo możesz zwrócić na siebie uwagę). Ćwiczenia fizyczne przyśpieszą metabolizm, przez co twój organizm szybciej pozbędzie się zalegających kannabinoidów.
  10. Jeśli czujesz, że zrobiłeś się nerwowy i jesteś na progu paniki (a to zdarza się często, jeśli nagle dowiadujesz się, że za godzinę musisz gdzieś być całkowicie przytomny) staraj się przede wszystkim uspokoić oddech, tak aby stał się wolniejszy i głębszy. Wielu upalonych ludzi poddanych nagle silnemu stresowi zaczyna nieświadomie hiperwentylować (za szybko i za płytko oddychać) przez co w efekcie dostają silnych napadów lękowych.
Jeśli już w miarę oprzytomniałeś, to przed wyjściem zadbaj jeszcze o swoją powierzchowność. Twoje oczy są przypuszczalnie ostro przekrwione – użyj odpowiednich kropelek. Pamiętaj też, że o ile nie palisz przez waporyzator, twoje ciało, włosy i ubrania pachną gandzią na przysłowiowy kilometr – choć sam możesz tego nie czuć. Weź prysznic, jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś i przebierz się.

jakies pierdolamento, ja tylko uzywam kropli do oczu:crazy:
 
Bywają sytuacje „awaryjne”, w których będąc totalnie zjarani dowiadujemy się nagle, że za godzinę, czy dwie będziemy musieli się stawić w zupełnie niespodziewanym dla nas miejscu i – co jest nie lada problemem – musimy być wtedy zupełnie przytomni. Czasem też faza „sieknie” nas tak mocno, że haj jest po prostu nieprzyjemny i chciałoby się go słabiej odczuwać. W takich momentach lepiej nie tracić niepotrzebnie czasu na panikowanie i z góry mieć podstawową wiedzę jak szybko pozbyć się fazy po marihuanie lub przynajmniej w miarę możliwości dojść do siebie.
Trzeba od razu powiedzieć, że jakichś super-sposobów, które sprawią, że momentalnie dojdziesz do siebie po prostu nie ma – z wyjątkiem silnych narkotyków z pewnej innej grupy substancji. Ale tego nie polecamy i omawiać nie będziemy. Nie chodzi przecież o to, żeby jeden odlot zastąpić czymś innym, ale o to, by naprawdę dojść do siebie. „Normalnymi” sposobami fazę natomiast można nieco skrócić lub ją przynajmniej zamaskować:

bugsbunnyhigh.jpg
Top 10 „sztuczek”

  1. Przede wszystkim zjedz solidny posiłek. Dobrze żeby to było coś ostrego, doświadczeni palacze zgodnie potwierdzają, że po takiej szamie człowiek czuje się mniej zjarany. Po posiłku na deser zafunduj sobie owoce cytrusowe – terpeny w nich zawarte będą przeciwdziałać fazie.
  2. W klubach konopnych legalnie działających za Wielką Wodą popularne stało się ostatnio wąchanie lub żucie kulek pieprzu jeśli chce się zbić fazę. Długoletni pracownicy takich miejsc często piszą, że nie ma równie skutecznego sposobu na szybkie dojście do siebie.
  3. Są 4 popularne i ogólnodostępne zioła/przyprawy, których przyjmowanie uważa się szczególnie skuteczne w szybszym zwalczeniu fazy (zwłaszcza uczucia przymulenia): mięta pieprzowa (zawarta w miętowych gumach do żucia, czy choćby cukierkach „miętówkach”), echinacea, czyli jeżówka. (Pamiętasz ten syrop na przeziębienie, którym rodzice raczyli cię w dzieciństwie? Dostępne w każdej aptece bez recepty), imbir orazliść laurowy (przyprawy, którą nabędziesz w każdym większym spożywczaku).
    29c85b20a9b7b27a1488d9526285f533.jpg
  4. Pij dużo wody (zimnej), zwłaszcza jeżeli czujesz suchość w ustach. Dla zejścia ze stanu zjarania jest ważne, aby twój organizm był dobrze nawodniony.
  5. Opryskuj przez kilka minut twarz wodą i/lub weź prysznic, oczywiście najlepiej zimny. Jest to znany nie tylko palaczom, ale także chyba wszystkim imprezowiczom (i wkuwającym studentom…) sposób na oprzytomnienie. Niektórzy twierdzą, że działa też zamaczanie łokci w misce z zimną wodą. Jednej rzeczy w łazience staraj się przy tym unikać – luster, wielu ostro zjaranych palaczy doznaje wtedy uczucia, jakby nie patrzyło na siebie, tylko kogoś innego, co sprzyja nakręcaniu paranoi.
  6. Wypij większą ilość kawy lub napojów energetyzujących (niepolecane jeżeli masz jakiekolwiek problemy z ciśnieniem). Na samo upalenie w bezpośredni sposób to nie zadziała. Niemniej kofeina i podobne do niej substancje dodadzą ci energii, a przede wszystkim poprawią – w miarę możliwości – uwagę i zdolność koncentracji.
  7. Jeśli czujesz, że jesteś w stanie i masz na to czas – prześpij się. Nic tak skutecznie nie zwalcza upalenia jak – nawet krótka – drzemka. Największym wyzwaniem będzie się obudzić po tych 30-stu minutach, czy godzinie. Oczywiście istnieje dużo większe prawdopodobieństwo, że uda ci się zasnąć po indice. Po sativie możesz mieć z tym duuuży problem.
    bugs-bunny-crazy.gif
  8. Jeśli masz problem z pamięcią krótkotrwałą weź lek zawierający ibuprofen – ten związek chemiczny wpływa na jej poprawianie (choć nie oczekuj cudów). Efekt powinien być widoczny po ok. 30 minutach.
  9. Zacznij wykonywać jakieś ćwiczenia lub idź pobiegać, jeśli twój stan na to pozwala (oczywiście wyjście na dwór w stanie upalenia może być z drugiej strony niemądre, bo możesz zwrócić na siebie uwagę). Ćwiczenia fizyczne przyśpieszą metabolizm, przez co twój organizm szybciej pozbędzie się zalegających kannabinoidów.
  10. Jeśli czujesz, że zrobiłeś się nerwowy i jesteś na progu paniki (a to zdarza się często, jeśli nagle dowiadujesz się, że za godzinę musisz gdzieś być całkowicie przytomny) staraj się przede wszystkim uspokoić oddech, tak aby stał się wolniejszy i głębszy. Wielu upalonych ludzi poddanych nagle silnemu stresowi zaczyna nieświadomie hiperwentylować (za szybko i za płytko oddychać) przez co w efekcie dostają silnych napadów lękowych.
Jeśli już w miarę oprzytomniałeś, to przed wyjściem zadbaj jeszcze o swoją powierzchowność. Twoje oczy są przypuszczalnie ostro przekrwione – użyj odpowiednich kropelek. Pamiętaj też, że o ile nie palisz przez waporyzator, twoje ciało, włosy i ubrania pachną gandzią na przysłowiowy kilometr – choć sam możesz tego nie czuć. Weź prysznic, jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś i przebierz się.

jakies pierdolamento, ja tylko uzywam kropli do oczu:crazy:
ja tez i to strasznie sporadycznie. najczesciej wpierdalam bialko jak juz jest przymus
 
Uzależniłbym się od jakiejś nowej używki. Alkohol męczy, euforyki za bardzo smażą mózg, psychodeliki raczej te które poznałem to dla przeżyć mistycznych, eksperymentów, samopoznania. Opioidy odpadają.
Jakieś pomysły? Ciekawe dysocjanty? Barbituranty?
 
Uzależniłbym się od jakiejś nowej używki. Alkohol męczy, euforyki za bardzo smażą mózg, psychodeliki raczej te które poznałem to dla przeżyć mistycznych, eksperymentów, samopoznania. Opioidy odpadają.
Jakieś pomysły? Ciekawe dysocjanty? Barbituranty?
Z takim podejściem to sobie życie zrujnujesz nawet nie bedziesz wiedział kiedy. I z takimi pytaniami to lepiej na hyperreal.
 
Back
Top