Suplementacja i odżywianie przeciętnego człowieka

Nie wiem co z tymi stopami i rękoma.
Nigdy nie zwróciłem uwagi (nie licząc zeszłego tygodnia, bo złapalem grypsko i własnie zaczęło się od zimnych stóp).
Ale co by to miało do reszty?
Bo rozumiem że ostre jedzenie jako rozgrzewające, rozumiem paznokcie (brak witamin), nalot na języku (mikroflora jelit), ale co mają do tego stopy to nie wiem. Bardziej mi się to kojarzy z przepływem krwi, ukrwieniem naczyń.
Paznokcie to zakończenia ścięgien, z kolei same stopy i dłonie to kłębowisko zakończeń nerwowych a w tym szlaków komunikacyjnych , kanałów energetycznych poszczególnych narządów. Twój układ i cały aparat trawienia nie działa prawidłowo. Ten podwyższony cholesterol i inne wyniki to tylko objaw, masz dużo flegmy, zastoin w całym organizmie czyli jak 90 procent społeczeństwa a nasza zachodnia medycyna ssie…..nie dociera do przyczyn.
 
Paznokcie to zakończenia ścięgien, z kolei same stopy i dłonie to kłębowisko zakończeń nerwowych a w tym szlaków komunikacyjnych , kanałów energetycznych poszczególnych narządów. Twój układ i cały aparat trawienia nie działa prawidłowo. Ten podwyższony cholesterol i inne wyniki to tylko objaw, masz dużo flegmy, zastoin w całym organizmie czyli jak 90 procent społeczeństwa a nasza zachodnia medycyna ssie…..nie dociera do przyczyn.
Hmm,,,co byś proponował?
 
Hmm,,,co byś proponował?
Na początek wystarczy zjadać ciepłe śniadanie regularnie np w postaci płatków ryżowych czy kaszy jaglanej z owocami i orzechami do tego kawa mała czarna bez dodatków żebyś zaczął regularnie , zdrowo się wypróżniać. To już zmieni dużo. I fast foody całkowita eliminacja, nie będziesz miał na nie ochoty jak obiad sobie przyrządzisz w formie zupy (może być z wkładką jak nie jesteś w stanie bez mięsa) i przyprawisz na słono, kwaśno i ostro jednocześnie
 
Na początek wystarczy zjadać ciepłe śniadanie regularnie np w postaci płatków ryżowych czy kaszy jaglanej z owocami i orzechami do tego kawa mała czarna bez dodatków żebyś zaczął regularnie , zdrowo się wypróżniać. To już zmieni dużo. I fast foody całkowita eliminacja, nie będziesz miał na nie ochoty jak obiad sobie przyrządzisz w formie zupy (może być z wkładką jak nie jesteś w stanie bez mięsa) i przyprawisz na słono, kwaśno i ostro jednocześnie
Dzięki za pomoc i podpowiedzi.
Popróbuje i dam znać za kilka miechów jak to wyszło.
 
@torpedo na prawdę byś się nie najadł?
Kasza jaglana, 4 łyżki stołowe oleju konopnego, szczypta soli klodawskiej, winogrona, borówki, banan, zurawina, jabłko, prażony na miodzie słonecznik
IMG_20250110_082115.jpg
i żeby Ci zobrazować obraz porcji w zestawieniu z patelnią
IMG_20250110_082105.jpg
 
@torpedo na prawdę byś się nie najadł?
Kasza jaglana, 4 łyżki stołowe oleju konopnego, szczypta soli klodawskiej, winogrona, borówki, banan, zurawina, jabłko, prażony na miodzie słonecznik View attachment 118330i żeby Ci zobrazować obraz porcji w zestawieniu z patelnią View attachment 118331
Wygłada na serio bardzo fajnie.
Ja nie wiem czy to kwestia psychiki, czy nawyków.
Tak jak opisywałem wyżej, lata temu na noc jak nie nażarłem się mięsiwa, to mi było normalnie źle z głodu i nie zasnąłem.
Nauczyłem się jeść mniejsze i wieczorem bezmięsne posiłki i teraz jest ok
Ja mogę na serio dużo wpierdolić w siebie (aczkolwiek to nic w porównaniu do tego co było kiedyś), ale mam coś takiego że ile bym nie zeżarł, to szukam już po niedługim czasie ciś bardziej treściwego.

No ale trzeba wybudować jakiś kompromis. Mam nadzieję tylko że z wagą nie polecę za bardzo.
Po pierwszej zmianie nawyków, plus dieta i ilościowa i jakościowa zjechałem kilkanaście kilo (nie pamiętam dokładnie, ale nie wiem czy to nie był 16kg).

O ile źle się czułem z za duża wagą (szczególnie w póżniejszych latach, bo za łebka to w ogóle szczypior byłem), tak za dużo też nie chcę schodzić.

Dzisiaj na śniadanko ojebałem sobie:
500ml mleka, 100gr.płatków górskich, słonecznik, morele, orzechy, miód, trochę kurkumy, cynamonu, czarnuszki i zblendowałem.
Cieplutkie, płynne, palce lizać.
Tylko teraz mam chorobowe, póżniej muszę to baaardzo wcześnie wstawać (ale i tak nie tak wcześnie jak w zeszłym roku, gdzie wstawłem 3.50 do pracy).

Już jestem głodny w chuj i zastanawiam się co opierdolic.
 
Wygłada na serio bardzo fajnie.
Ja nie wiem czy to kwestia psychiki, czy nawyków.
Tak jak opisywałem wyżej, lata temu na noc jak nie nażarłem się mięsiwa, to mi było normalnie źle z głodu i nie zasnąłem.
Nauczyłem się jeść mniejsze i wieczorem bezmięsne posiłki i teraz jest ok
Ja mogę na serio dużo wpierdolić w siebie (aczkolwiek to nic w porównaniu do tego co było kiedyś), ale mam coś takiego że ile bym nie zeżarł, to szukam już po niedługim czasie ciś bardziej treściwego.

No ale trzeba wybudować jakiś kompromis. Mam nadzieję tylko że z wagą nie polecę za bardzo.
Po pierwszej zmianie nawyków, plus dieta i ilościowa i jakościowa zjechałem kilkanaście kilo (nie pamiętam dokładnie, ale nie wiem czy to nie był 16kg).

O ile źle się czułem z za duża wagą (szczególnie w póżniejszych latach, bo za łebka to w ogóle szczypior byłem), tak za dużo też nie chcę schodzić.

Dzisiaj na śniadanko ojebałem sobie:
500ml mleka, 100gr.płatków górskich, słonecznik, morele, orzechy, miód, trochę kurkumy, cynamonu, czarnuszki i zblendowałem.
Cieplutkie, płynne, palce lizać.
Tylko teraz mam chorobowe, póżniej muszę to baaardzo wcześnie wstawać (ale i tak nie tak wcześnie jak w zeszłym roku, gdzie wstawłem 3.50 do pracy).

Już jestem głodny w chuj i zastanawiam się co opierdolic.
I psychiki i nawyków
Zamiast mleka , gorąca wodą. Mleko rozbudza igf-1 , powoduje huśtawki cukru. To co teraz odczuwasz to łaknienie na słodkie, nie na jedzenie ogółem bo jak pomyślisz sobie o 2 gorzkawych grejpfrutach to już niekoniecznie byś to zjadł albo o kwaśnych cytrusach. Idź do apteki po herbatę z morwy białej, wystabilizuje Ci cukier
 
Bez przesady. Albo masz tak rozregulowane hormony albo ważysz ze 140kg. To jest na prawdę ogrom jedzenia
tamto było tak pół żartem, owoce mi jakoś nie dają uczucia sytości na długo
:tiphatb:
Na wadze stabilnie w granicach 90

@torpedo jak musisz wcześnie wstać i nie chcesz domowników budzić hałasem z kuchni to możesz robić owsiankę na noc, przepis to sobie wygoglasz
 
tamto było tak pół żartem, owoce mi jakoś nie dają uczucia sytości na długo
:tiphatb:
Na wadze stabilnie w granicach 90

@torpedo jak musisz wcześnie wstać i nie chcesz domowników budzić hałasem z kuchni to możesz robić owsiankę na noc, przepis to sobie wygoglasz
Będę tak musiał zrobić, bo jak zacznę z rańca napierdalać blenderem to mnie moja połowica zajebie.
Nie wiem jedynie czy górskie mogę szień wcześniej orzefotować i tak zostawić do rana w lodówce (po ochłodnięciu rzecz jasna).
 
Będę tak musiał zrobić, bo jak zacznę z rańca napierdalać blenderem to mnie moja połowica zajebie.
Nie wiem jedynie czy górskie mogę szień wcześniej orzefotować i tak zostawić do rana w lodówce (po ochłodnięciu rzecz jasna).
Panowie ale o czym Wy mówicie:)) kupujecie płatki ryżowe czy tam jaglane i zalewanie wrzątkiem, mniej niż 2 minuty roboty, jaki blender
Wielki chłop a dietę wegańską propaguje... Tam chyba jakaś mocniejsza suplementacja jest stosowana
:watchingyou:
:roberteyeblinking:
Tylko w okresach ozdrowienczych to propaguje. Na prawdę niektórzy nie wiedzą jak przeginają z mięsem i pochodnymi. W tym tłuszczu i białku zjadają wszystkie toksyny pochodzące z antybiotyków i sterydów paszowych a potem pojawia się choroba.

Nadmiar zdecydowanie szkodzi.
Nie używam sterydów, bo jeszcze nie wymyślili takich sterydów dzięki którym można by robić pompki w staniu na jednej ręce albo most do tyłu bez rąk i wstanie z samej głowy, no niestety, tutaj tej umiejętności trzeba po prostu nabyć, niczego się nie przyspieszy jak w przypadku treningu na sztandze, że na towarze można dołożyć kilkadziesiąt kg
 
Jest jakieś remedium na to prócz dobrego snu?
20 kilka lat temu miałem rozjebane migdałki.
Miałem taki okres, że antybiotyk na antybiotyku.
Wtedy raz mi wyjebało biały nalot na języku.
Antybiotykami wyjałowiłem organizm pewno, plus bakterie w migdałach.
Wtedy zdecydowałem się na wycięcie i to był dobry ruch.
Od tego czasu nalotu brak, angin brak.
 
Miałem taki okres, że antybiotyk na antybiotyku.
Wtedy raz mi wyjebało biały nalot na języku.
Mialem to samo, za malolata przerosniete migdalki i angina co 3 miesiace i faszerowanie antybikotykami. Zjezdzilem cala Polskę od specjalisty do specjalisty, czy wyciac czy zostawic, jedni mowili wyciac, drudzy, ze nie. W koncu ustalilismy, ze nie wycinamy bo to tez ochrona. Ale do dzisiaj jak lekarze widza moje migdalki, to sa w szoku. A co do bialego nalotu, mialem go przez wiele lat do 20 roku zycia na pewno, rodzinna mi wtedy powiedziala, ze to grzybica i dala leki na grzybice. Tydzien pozniej mialem wizyte u hepatologa w wawie i powiedzial, ze ta lekarka jest idiotka. A bialy nalot jest czyms normalnym.
Zamiast mleka , gorąca wodą. Mleko rozbudza igf-1.
Masz na to jakies badania, ja codziennie pije mleko, w sensie dodaje do szejkow i codziennie badam sobie cukier i nie mam zadnych wachan. Rozumiem dietę, bo sam na niej jestem. Ale woda do szejkow zamiast mleka to bym sie pozygal.
 
jak musisz wcześnie wstać i nie chcesz domowników budzić hałasem z kuchni to możesz robić owsiankę na noc, przepis to sobie wygoglasz
Ja tak robie juz od kilku lat, rano to tylko blenduje, dodaje cynamonu kurkumy, 30g bialka i wypijam. 2 sniadanie to 250g twarogu poltlustego, 10 g masla orzechowego, siemie lniane, ostropest, blenduje i tak do obiadu. 2 szybkie posilki, ktore sie robi w 15 min z myciem blendera.
 
20 kilka lat temu miałem rozjebane migdałki.
Miałem taki okres, że antybiotyk na antybiotyku.
Wtedy raz mi wyjebało biały nalot na języku.
Antybiotykami wyjałowiłem organizm pewno, plus bakterie w migdałach.
Wtedy zdecydowałem się na wycięcie i to był dobry ruch.
Od tego czasu nalotu brak, angin brak.
Tyle że nie jestem na żadnych antybiotykach
Wyczytałem że to jelita, a to bardzo możliwe bo mogą być rozwalone.
 
Tyle że nie jestem na żadnych antybiotykach
Wyczytałem że to jelita, a to bardzo możliwe bo mogą być rozwalone.
Nalot nalotowi nierówny pewno.
Badania zrobić (nie u jakiegoś rodzinnego ale takiego co będzie się znał).
Ja do teraz nie wiem czy to było spowodowane ciągłym rozwaleniem migdałek, czy tymi antybiotykami.
Po operacji sprawa się zamknęła.
Mialem to samo, za malolata przerosniete migdalki i angina co 3 miesiace i faszerowanie antybikotykami. Zjezdzilem cala Polskę od specjalisty do specjalisty, czy wyciac czy zostawic, jedni mowili wyciac, drudzy, ze nie. W koncu ustalilismy, ze nie wycinamy bo to tez ochrona. Ale do dzisiaj jak lekarze widza moje migdalki, to sa w szoku. A co do bialego nalotu, mialem go przez wiele lat do 20 roku zycia na pewno, rodzinna mi wtedy powiedziala, ze to grzybica i dala leki na grzybice. Tydzien pozniej mialem wizyte u hepatologa w wawie i powiedzial, ze ta lekarka jest idiotka. A bialy nalot jest czyms normalnym.

Masz na to jakies badania, ja codziennie pije mleko, w sensie dodaje do szejkow i codziennie badam sobie cukier i nie mam zadnych wachan. Rozumiem dietę, bo sam na niej jestem. Ale woda do szejkow zamiast mleka to bym sie pozygal.
Mi całe lata wszyscy gadali bym nie usuwał, bo to ochrona.
7 angin w roku.
Aż dorwałem takiego dobrego lekarza który mnie badał (potem operował) i powiedział że wszystko się zgadza że migdały to wstępna ochrona, ale w takiej formie jakie są jjuż u mnie to nie dość że w ogóle nie spełniają swojej roli, to jeszcze bakterie są w środku i cały czas infekują.
Przekinał i jedyne czego żałuję, to że nie zdecydowałem się wiele lat wcześniej na to.
 
Nalot nalotowi nierówny pewno.
Badania zrobić (nie u jakiegoś rodzinnego ale takiego co będzie się znał).
Ja do teraz nie wiem czy to było spowodowane ciągłym rozwaleniem migdałek, czy tymi antybiotykami.
Po operacji sprawa się zamknęła.
Jutro pójdę się umówić, bo już jakiś czas mam coś z bebechami nie tak, także zrobię jakieś badania i potem chyba poszukam na własną rękę :fjedzia:
 
Tyle że nie jestem na żadnych antybiotykach
Wyczytałem że to jelita, a to bardzo możliwe bo mogą być rozwalone.
Ale moze brales w jakims okresie zycia sporo lekow? Bo jak pozniej poczytalem, to bialy nalot to klopoty z zoladkiem, mikroflora itp. Od tej pory wydalem dobrych pare tysi na leki uzupelniajace mikroflorę i w sumie jezyk juz jest bez nalotow, zero biegunek nawet po ostrym na cienkim. Ale tez mialem problem z trawieniem.
 
Ale moze brales w jakims okresie zycia sporo lekow? Bo jak pozniej poczytalem, to bialy nalot to klopoty z zoladkiem, mikroflora itp. Od tej pory wydalem dobrych pare tysi na leki uzupelniajace mikroflorę i w sumie jezyk juz jest bez nalotow, zero biegunek nawet po ostrym na cienkim. Ale tez mialem problem z trawieniem.
Trochę piguł brałem przez skórę, ale bardziej maści, pigułki okresowo.
Za to styl prowadzenia pewnie nie pomógł bebechom.
 
@Siwy25_1 kupiłem essential forte.
Dali mi 600mg.
Dawka od 1 do 3 dziennie. Ile brać-minimum, czy maksimum tej dawki?
I czy lepiej rano po posiłku czy wieczorem?

Dieta zamówiona.
 
@Siwy25_1 kupiłem essential forte.
Dali mi 600mg.
Dawka od 1 do 3 dziennie. Ile brać-minimum, czy maksimum tej dawki?
I czy lepiej rano po posiłku czy wieczorem?

Dieta zamówiona.
600mg to bym brał na początku jedną, bo to duża dawka.

Ja biorę wszystko wieczorem po kolacji, bo zwyczajnie inaczej zapominam. Z posiłkiem najlepiej.
 
Się domyśliłem.
Rozumiem wycięcie fastfoodów, alko i czegoś jeszcze?
Człowiek to jedyne zwierzę, które próbuje zrozumieć odżywianie zamiast je po prostu poczuć. Zbyt duża ilość bodźców rozregulowuje nasze instynkty.

Zero syfu i śmieci, to powinno być jasne.
Czy mięso za 10zl jest mięsem? Na pewno nie. To już lepiej w tej cenie zjeść coś zupełnie innego choćby fasolę czy soczewicę

Liczy się jakość jedzenia, bo to jakość wpływa na trawienie. Im lepsze trawienie tym większa absorpcja - przyswajanie. Dlatego możesz jeść 6tys kcal i być niedożywionym komórkowo a możesz jeść 3tys kcal z mega trawieniem i będziesz chodząca bombą witamin i minerałów, pełny energii.

Przykład posiłku:
Omlet z dodatkami
4 jaja, płatki ryżowe, żurawina, roszponka i rukola, skrojone pomidorki koktajlowe i winogrono
IMG_20250114_095345.jpg
 
Nalot nalotowi nierówny pewno.
Badania zrobić (nie u jakiegoś rodzinnego ale takiego co będzie się znał).
Ja do teraz nie wiem czy to było spowodowane ciągłym rozwaleniem migdałek, czy tymi antybiotykami.
Po operacji sprawa się zamknęła.

Mi całe lata wszyscy gadali bym nie usuwał, bo to ochrona.
7 angin w roku.
Aż dorwałem takiego dobrego lekarza który mnie badał (potem operował) i powiedział że wszystko się zgadza że migdały to wstępna ochrona, ale w takiej formie jakie są jjuż u mnie to nie dość że w ogóle nie spełniają swojej roli, to jeszcze bakterie są w środku i cały czas infekują.
Przekinał i jedyne czego żałuję, to że nie zdecydowałem się wiele lat wcześniej na to.
Przeszedłem podobną drogę. Zainfekowane na stałe migdały i chroniczne anginy. Po wycięciu kompletu w zasadzie od dziesięcioleci praktycznie nie choruje. Mimo że często warunki w zimie są ciężkie i jak rano wchodzę do warsztatu to jest niewiele ciepłej niż na dworze. Jedynie z wiekiem łatwo wychłodzić głowę więc czapka w zimie jest koniecznością.
 
Back
Top