@torpedo na prawdę byś się nie najadł?
Kasza jaglana, 4 łyżki stołowe oleju konopnego, szczypta soli klodawskiej, winogrona, borówki, banan, zurawina, jabłko, prażony na miodzie słonecznik
View attachment 118330i żeby Ci zobrazować obraz porcji w zestawieniu z patelnią
View attachment 118331
Wygłada na serio bardzo fajnie.
Ja nie wiem czy to kwestia psychiki, czy nawyków.
Tak jak opisywałem wyżej, lata temu na noc jak nie nażarłem się mięsiwa, to mi było normalnie źle z głodu i nie zasnąłem.
Nauczyłem się jeść mniejsze i wieczorem bezmięsne posiłki i teraz jest ok
Ja mogę na serio dużo wpierdolić w siebie (aczkolwiek to nic w porównaniu do tego co było kiedyś), ale mam coś takiego że ile bym nie zeżarł, to szukam już po niedługim czasie ciś bardziej treściwego.
No ale trzeba wybudować jakiś kompromis. Mam nadzieję tylko że z wagą nie polecę za bardzo.
Po pierwszej zmianie nawyków, plus dieta i ilościowa i jakościowa zjechałem kilkanaście kilo (nie pamiętam dokładnie, ale nie wiem czy to nie był 16kg).
O ile źle się czułem z za duża wagą (szczególnie w póżniejszych latach, bo za łebka to w ogóle szczypior byłem), tak za dużo też nie chcę schodzić.
Dzisiaj na śniadanko ojebałem sobie:
500ml mleka, 100gr.płatków górskich, słonecznik, morele, orzechy, miód, trochę kurkumy, cynamonu, czarnuszki i zblendowałem.
Cieplutkie, płynne, palce lizać.
Tylko teraz mam chorobowe, póżniej muszę to baaardzo wcześnie wstawać (ale i tak nie tak wcześnie jak w zeszłym roku, gdzie wstawłem 3.50 do pracy).
Już jestem głodny w chuj i zastanawiam się co opierdolic.