Suplementacja i odżywianie przeciętnego człowieka



To te paróweczki które @Miskatonic wpiernicza na masę?

C3F9C1CF-6662-494C-9E86-E374E87B97E1.png
 

Fitoestrogeny i składniki konserwujące, wzmacniacze smaku, duża ilość soli, cukru i tłuszczów zbitych do produkcji żarcia - głównie słodyczy.

W ogóle ta sprawa fitoestrogenów w opakowaniach plastikowych to jest grubszy temat jakby się w to wgłębić. Coś jak stara sprawa teflonu z patelni, niby każdy wie, że to szkodliwe ale za tym idzie taka kasa, że nawet nikt się nie wychyli.

Tak samo ta słynna już soja lubiana w lewackich kręgach (wiadomo mózgi nie skalane myśleniem), co do której badania mamy już jasne że jest rakotwórcza i właśnie zawiera dużo tych fitoestrogenów, które długofalowo mają wpływ na gospodarkę hormonalną.
Ale tego Ci postępowe vege zjeby nie powiedzą.
 
Fitoestrogeny i składniki konserwujące, wzmacniacze smaku, duża ilość soli, cukru i tłuszczów zbitych do produkcji żarcia - głównie słodyczy.

W ogóle ta sprawa fitoestrogenów w opakowaniach plastikowych to jest grubszy temat jakby się w to wgłębić. Coś jak stara sprawa teflonu z patelni, niby każdy wie, że to szkodliwe ale za tym idzie taka kasa, że nawet nikt się nie wychyli.

Tak samo ta słynna już soja lubiana w lewackich kręgach (wiadomo mózgi nie skalane myśleniem), co do której badania mamy już jasne że jest rakotwórcza i właśnie zawiera dużo tych fitoestrogenów, które długofalowo mają wpływ na gospodarkę hormonalną.
Ale tego Ci postępowe vege zjeby nie powiedzą.
No tak, ale widac, ze jakies przepisy (???) zaburzyly to w w konkretnym punkcie w czasie. No bo to nie mogla byc "innowacja technologiczna" (ze np masowo jest stosowane cos nowego - te rzeczy byly znane duzo wczesniej)? Zreszta duzo jest takich wykresow "spoleczno-ekonomicznych" mocno zaburzonych gdzies w latach ~70tych
 
I niby co w tym takiego kontrowersyjnego? Drobno zmielone MOM, przyprawy i woda. Rzeczywiście straszne, będę rzigoł.
Inna sprawa, że maszyny ujowo zabezpieczone i higiena kuleje.
Nie wygląda to apetycznie. Normalnie jem parówki, ale jak kiedyś miałem robotę na rzeźni i właściciel dał mi taką prosto z taśmy, jeszcze ciepłą parówę to nie byłem w stanie jej zjeść taki odruch wymiotny miałem. Wyjebałem ją w kręcącą się betoniarkę.
 
I niby co w tym takiego kontrowersyjnego? Drobno zmielone MOM, przyprawy i woda. Rzeczywiście straszne, będę rzigoł.
Inna sprawa, że maszyny ujowo zabezpieczone i higiena kuleje.
Już Andrzejowi tłumaczyłem, że to ani zdrowe ani dobre ani ekonomicznie się nie opłaca. Tak samo z pakowanymi wędlinami.

Taniej, zdrowiej i smaczniej wyjdzie kawał mięsa kupić i obrobić.
 
Już Andrzejowi tłumaczyłem, że to ani zdrowe ani dobre ani ekonomicznie się nie opłaca. Tak samo z pakowanymi wędlinami.

Taniej, zdrowiej i smaczniej wyjdzie kawał mięsa kupić i obrobić.
Ale ja się generalnie zgadzam, jakościowo jest to kiepski pokarm. Tylko nie rozumiem tego powszechnego obrzydzenia.
 
Ale ja się generalnie zgadzam, jakościowo jest to kiepski pokarm. Tylko nie rozumiem tego powszechnego obrzydzenia.
Wiesz jak widzę na opakowaniu w składzie 70% mięsa (daj Boże tak dużo) to myślę co tam musi być w tych pozostałych 30%.

:roberteyeblinking:
 
0814.b.jpg

Pierwsze lepsze z brzegu, tragedii w sumie nie ma. Żeby nie było, nie chce wyjść na jakiegoś obrońcę tego typu produktów. Sam jakoś specjalnie parówek nie jadam ale bawi mnie taki trend, że wszyscy narzekają jakie to niezdrowe (bo to zmielone kopyta, włosy czy jakieś inne bzdury chuj wie gdzie zasłyszane) jednocześnie wpierdalając paczkę czipsów i zapijając mountain dew.
 
0814.b.jpg

Pierwsze lepsze z brzegu, tragedii w sumie nie ma. Żeby nie było, nie chce wyjść na jakiegoś obrońcę tego typu produktów. Sam jakoś specjalnie parówek nie jadam ale bawi mnie taki trend, że wszyscy narzekają jakie to niezdrowe (bo to zmielone kopyta, włosy czy jakieś inne bzdury chuj wie gdzie zasłyszane) jednocześnie wpierdalając paczkę czipsów i zapijając mountain dew.
W składzie nie ma nawet MOM więc tu chyba nawet nie ma kopyt, włosów itd.
 
Tak do teraz myślałem
MOM i MDOM to w uproszczeniu resztki mięsa, które zostały na kości po rozbiorze danego elementu. Czyli np wycinają z półtuszy schab i inne części, a kości jadą. Później przy pomocy specjalnych maszyn z tych kości zbiera się to co z mięsa zostało. Jakościowo chujnia ale nadal jest to jadalne.
 
Jako preworkout super, ale musisz brać dosyć długo żeby receptory nasycić i dopiero po jakimś czasie daje pełne efekty.
Jak najbardziej do stosowania, tanie działa i bezpieczne.
Nie rozumiem tych ulańców, po co zabierają się za odrzywki skoro nie trenują :stevecarell:
Na początek niech zjedzą porządny obiad :robbie:
 
Back
Top