Suchary billa 2.0

458423686_486647784142344_3001127154651342611_n.jpg
 
Ja miałem takiego hobbyste nauczyciela w technikum, dobry był wariat ale tyle ciekawych rzeczy potrafił upakować w 45 minutach że głowa mała

:brainoverload:
Też takiego miałem w podstawówce. Nawet w soboty organizował nam coś ala kółko historyczne, np wyjazd do byłego obozu w Żabikowie. Dodam, że robił to w swoim wolnym czasie, bez dodatkowego wynagrodzenia. A i na wycieczki kilkudniowe warto było go zabrać. Nikt nie był najebany tylko każdy miał chorobę lokomocyjną
wink-trust-me.gif
 
Ja miałem takiego hobbyste nauczyciela w technikum, dobry był wariat ale tyle ciekawych rzeczy potrafił upakować w 45 minutach że głowa mała

:brainoverload:
a ja miałem taką pipę głupią, że nienawidziłem historii. Musiałeś notować szybko to co ona dyktuje i w identyczny sposób odtwarzać na sprawdzianie a każdą lekcję zaczynała od odpytywania minimum dwóch osób. Jak kogokolwiek mogła historia zainteresować gdy napierdalałeś na wyścigi w zeszycie:
Główne uprawy w starożytnej Mezopotamii to:
- jęczmień 30%,
-pszenica 22%,
-żyto 15%.
Uprawiano również palmę daktylową, soczewicę i groch.

I tak nakurwiałeś jakieś wyliczanki, jakiś natłok dat, nazwisk i stanowisk, bez podania jakichkolwiek ciekawostek, odniesień do innych wydarzeń, powiązań. Miałeś wykuć natłok treści z jakiegoś leksykonu i chuj, że na następnej lekcji już nic z tego nie pamiętałeś. Po co opowiadać o żyznym półksiężycu i jego wpływie na rozwój cywilizacji w tamtym rejonie, jak lepiej zniechęcić do historii. A teraz? Od dobrych kilku lat jestem wkręcony w historię, którą traktuję jako hobby. I nawet jeśli nie pamiętam jakiejś daty co do dnia, to potrafię z grubsza umiejscowić ją na osi czasu i skojarzyć co działo się na świecie w tamtym okresie. Choćby wczoraj zamiast spać, to słuchałem niemal dwugodzinnego podcastu o Janie Husie. Fakt, muszę go dziś znów odpalić przed snem, bo jednak zjechałem w trakcie :lol:
 
Też takiego miałem w podstawówce. Nawet w soboty organizował nam coś ala kółko historyczne, np wyjazd do byłego obozu w Żabikowie. Dodam, że robił to w swoim wolnym czasie, bez dodatkowego wynagrodzenia. A i na wycieczki kilkudniowe warto było go zabrać. Nikt nie był najebany tylko każdy miał chorobę lokomocyjną View attachment 108653
to ja miałem taką matematyczkę, która w soboty nam robiła zajęcia z całek. Fakt, sroga w pizdu była, ale potrafiła nauczyć i czuła misję
 
a ja miałem taką pipę głupią, że nienawidziłem historii. Musiałeś notować szybko to co ona dyktuje i w identyczny sposób odtwarzać na sprawdzianie a każdą lekcję zaczynała od odpytywania minimum dwóch osób. Jak kogokolwiek mogła historia zainteresować gdy napierdalałeś na wyścigi w zeszycie:
Główne uprawy w starożytnej Mezopotamii to:
- jęczmień 30%,
-pszenica 22%,
-żyto 15%.
Uprawiano również palmę daktylową, soczewicę i groch.

I tak nakurwiałeś jakieś wyliczanki, jakiś natłok dat, nazwisk i stanowisk, bez podania jakichkolwiek ciekawostek, odniesień do innych wydarzeń, powiązań. Miałeś wykuć natłok treści z jakiegoś leksykonu i chuj, że na następnej lekcji już nic z tego nie pamiętałeś. Po co opowiadać o żyznym półksiężycu i jego wpływie na rozwój cywilizacji w tamtym rejonie, jak lepiej zniechęcić do historii. A teraz? Od dobrych kilku lat jestem wkręcony w historię, którą traktuję jako hobby. I nawet jeśli nie pamiętam jakiejś daty co do dnia, to potrafię z grubsza umiejscowić ją na osi czasu i skojarzyć co działo się na świecie w tamtym okresie. Choćby wczoraj zamiast spać, to słuchałem niemal dwugodzinnego podcastu o Janie Husie. Fakt, muszę go dziś znów odpalić przed snem, bo jednak zjechałem w trakcie :lol:
Niestety tak wygląda nauczanie w kraju z dykty i to się tyczy każdego przedmiotu
 
a ja miałem taką pipę głupią, że nienawidziłem historii. Musiałeś notować szybko to co ona dyktuje i w identyczny sposób odtwarzać na sprawdzianie a każdą lekcję zaczynała od odpytywania minimum dwóch osób. Jak kogokolwiek mogła historia zainteresować gdy napierdalałeś na wyścigi w zeszycie:
Główne uprawy w starożytnej Mezopotamii to:
- jęczmień 30%,
-pszenica 22%,
-żyto 15%.
Uprawiano również palmę daktylową, soczewicę i groch.

I tak nakurwiałeś jakieś wyliczanki, jakiś natłok dat, nazwisk i stanowisk, bez podania jakichkolwiek ciekawostek, odniesień do innych wydarzeń, powiązań. Miałeś wykuć natłok treści z jakiegoś leksykonu i chuj, że na następnej lekcji już nic z tego nie pamiętałeś. Po co opowiadać o żyznym półksiężycu i jego wpływie na rozwój cywilizacji w tamtym rejonie, jak lepiej zniechęcić do historii. A teraz? Od dobrych kilku lat jestem wkręcony w historię, którą traktuję jako hobby. I nawet jeśli nie pamiętam jakiejś daty co do dnia, to potrafię z grubsza umiejscowić ją na osi czasu i skojarzyć co działo się na świecie w tamtym okresie. Choćby wczoraj zamiast spać, to słuchałem niemal dwugodzinnego podcastu o Janie Husie. Fakt, muszę go dziś znów odpalić przed snem, bo jednak zjechałem w trakcie :lol:
U mnie w podstawówce baba przychodziła, siadała za stołem i mówiła:
temat i punkty jak w podręczniku (przepisać do zeszytu) i czytać (każdy sobie miał po cichu czytać daną lekcję z podręcznika), następnie brała gazetę do ręki i do końca lekcji czytała ją sobie i dłubała w nosie.
 
Back
Top