Seriale

Na początku się nie jarałem, ale trailer jest naprawdę dobry. Tylko David Haller jest bardzo mocno obsadzony w uniwersum Marvela i boję się jak samemu sobie poradzi.

Ja mocno wierzę w twórców jak i w stację, która robi serial. No i główną rolę gra gość od Gościa, więc będzie dobrze.
 
Ritter zagrała BEZNADZIEJNIE. Cała różnica pomiędzy zniszczoną psychicznie Jessicą Jones, a Luke Cage'm została w 50 procentach zniszczona przez jej aktorstwo. Jeśli chodzi o sztampę to Luke Cage bardzo przestrzega sztampy komiksowej - zwykły ziomal który dostaje moce w wyniku wypadku/eksperymentu, który pod wpływem tragedii (śmierć Popa) uczy się odpowiedzialności płynącej ze swojej mocy, pokonujący czarnego (hahahaha) bohatera powiązanego ze swoją przeszłością, a będącego jego lustrzanym odbiciem, po tym jak ten skopał mu dupę i wygnał z miasta.

Caps Lock mnie nie przekonuje :P Dla mnie nie zagrała beznadziejnie, tylko całkiem nieźle, miała momenty. A już zdecydowanie lepiej niż Mike Colter :cool: Ale powiedzmy, że to już kwestia subiektywnej oceny i sympatii/antypatii do danego aktora.

Mi chodziło o inną sztampę - o rozwój superbohatera w kontekście jego walki z superłotrem. Czyli klasyczne dostawanie w skórę, bycie na przegranej pozycji przez większość czasu, a potem znalezienie wewnętrznej siły i tym podobnych banałów, finalnie pokonanie villaina, który jest przynajmniej równie mocny co bohater. Luke Cage jest niezniszczalny przez pół sezonu, nietykalny, nie wiem co tu miałoby go uczyć odpowiedzialności za swoje moce, chyba raczej napawają go one butą. Kurwa, nawet tak potężnego, niemalże boskiego, supebohatera jak Superman, da się zbalansować i dobrać mu odpowiednich przeciwników lub osłabić przez umiejscowienie w fabule kryptonitu. Ale może jakby Luke Cage był słabszy/przegrywał na początku, to murzyni nie chcieliby oglądać :crazy:

Deadpool pomimo humoru i częstego burzenia 4 ściany jest sztampowym superbohaterem. Powstał zresztą jako nędzna kopia Deathstroke'a zrobiona przez Nicezę i Liefelda (nadal nie potrafi rysować stóp). Dopiero podczas swoich dwóch miniserii nadali mu jakiś charakter.

Nie kłócę się, chodziło mi o złamanie konwencji w oryginalny sposób.

A Watchmen w to nie mieszajmy.

To samo co wyżej.
 
Ktoś z Was przypuszczał, że w Polsce powstanie kiedykolwiek serial na tak światowym poziomie i który będzie tak wciągał?
"Artyści" rozbili bank w mojej głowie. Fakt, jest tu troche zżynania z "House of Cards" ale wykorzystują mistrzowsko zaczerpnięte elementy.
 
http://splay.pl/2016/10/20/gra-o-tron-westworld-crossover/


acb.jpg
 
Luke Cage całkiem przyjemny, początek bardzo fajny później trochę traci ale może być. Straty w fabule nadrabia muzyka!
 
Skonczylem Peaky blinders. Zajebisty serial, chyba nr 1 na mojej liscie. Wie ktos czy beda kolejne sezony?

Wlasnie obejrzalem 2 odc westworld dosc przyjemny serial
 
Skonczylem Peaky blinders. Zajebisty serial, chyba nr 1 na mojej liscie. Wie ktos czy beda kolejne sezony?

Wlasnie obejrzalem 2 odc westworld dosc przyjemny serial

Na bank będzie więcej sezonów. Sam koniec 3 sezonu na to wskazuje :happy dance:

Edit: Oficjalnie jest zapowiedziany 4 i 5 sezon.
 
Ogląda ktoś The Missing 2 sezon? Ja po 2 odcinku jestem właśnie, grubo szyją.

Myślę, że to za proste, żeby ten wojskowy był tym porywającym, coś ma za uszami na pewno
 
Obejrzeliśmy z żoną trzy odcinki Westworld i serial ryje beret mocno. Oby utrzymali poziom, bo uwielbiam takie mystery seriale. A Amerykanie niestety lubią spierdolić tajemnicę, ujawniają ją zbyt szybko (Wayward Pines, pomijając już totalny absurd fabuły) lub robią z niej jakąś groteskę (The Returned). Tutaj na szczęście obsada, HBO i te trzy odcinki rokują naprawdę świetnie.
 
Tak mnie teraz to zaintrygowało, czy jeden ze scenarzystów Westworld, a dokładniej Brubaker to ten sam gość co zajmuje się komiksami?
 
Ile fanów TWD popełniło samobójstwo po ostatnim odcinku ? :corn:
Z jakiego powodu?:D

Dobry odcinek na początek, nie ma co. Sceny z ubijania? Nie spodziewałem się :D I odkryłem, że Fox daje TWD już w nocy premierę, a nie jak ogłaszają dziś o 22...Nagrałem i jestem już po wersji z lektorem ;) Nie mogę się doczekać kolejnego odcinka już.
 
Ej dobra, obejrzeliśmy z żona ostatni odcinek Luke'a Cage'a i muszę wylać z siebie wiadro żółci. Od razu zaznaczam, że jestem nawet sporym fanem serialów o superbohaterach, dlatego może zawód tym jest dla mnie większy, niż dla kogoś innego. Wrzucam swoje smutne pierdy w spoiler, żeby mimo wszystko nie psuć komuś przyjemności z oglądania.
  1. Coś, co nam się najbardziej nie spodobało, mianowicie brak balansu - sorry, ale w żadnym innym serialu, filmie czy komiksie o superbohaterze nie jest tak, że nie ma on godnego oponenta i jest praktycznie nietykalny. W Luke'u Cage'u takie coś jest od 1 do końca 7 odcinka! Przez połowę serialu. Jego pierwszym przeciwnikiem jest Cottonmouth, który chuja może Luke'owi zrobić, początkowo ani fizycznie, ani nie może mu zagrozić w żadnym innym aspekcie, później w naciągany sposób ma na niego "haka", na co zresztą Cage reaguje wręcz kuriozalnie paniką. Ale wracając do nietykalności - Cottonmouth i cała jego armia pomagierów są jak dzieci wobec siły i kuloodporności Cage'a - w pojedynkę Luke rozkurwia jego meliny, rzuca typami jak szmacianymi lalkami, nokautuje uderzeniami z liścia :facepalm:, one man army bez żadnego zagrożenia dla siebie. Dochodzi do tego, że zaczyna rzucać jakieś wręcz bezczelne teksty w rodzaju "mam dość kupowania nowych ubrań". Co to kurwa czarny Duke Nukem? Pozostałe seriale Netflixa z uniwersum Marvela, tj Jessica Jones i Daredevil, są bardziej klasyczne - tam superbohater ma przeciwwagę w postaci supervillaina. Ponadto, w myśl utartego, lecz sprawdzonego schematu, hero najpierw dostaje po uszach, villain długo wyprzedza go o krok, co pomaga zbudować obie postacie i dopiero na końcu superbohater wzrasta, a villaina gubi jakaś jego wada (narcyzm, pycha, chciwość i tym podobne banalne schematy). Stąd można łatwo przejść do drugiego punktu, jakim jest...
  2. Słabo napisany przeciwnik bohatera. A raczej przeciwnicy, bo jest ich co najmniej kilku. I jak do pani radnej Mariah czy Shadesa nie da się jakoś przyczepić, bo są stopniowo budowani i dobrze wykorzystują swoje atuty, takie jak podstępność, przebiegłość, knucie, to Cottonmouth jest napisany słabo i właściwie ciężko zrozumieć, dlaczego aż tak długo jest głównym przeciwnikiem Luke'a. Nie jest w stanie mu zagrozić, przegrywa na każdym froncie, pomiata nim jego kuzynka, pokazują go jako miłośnika muzyki, co jest niepotrzebnym zapychaczem, bo nie dodaje to tej postaci żadnej siły czy powagi.
    Z kolei Diamondback jest dużo ciekawszy, ale kurwa - dlaczego wprowadzają go dopiero w 8 odcinku (owszem, w ostatniej scenie 7 odcinka pokazują jego ryj, wow, kurwa, wow, ale suspens). Wcześniej postać nie istnieje, poza może trzema wzmiankami jego ksywy! A jak się już pojawia, to scenarzyści próbują go "zbudować" w ekspresowym tempie, co wypada zwyczajnie słabo i mało wiarygodnie. Szybko dorabiają, że jest przybranym bratem Luke'a, że byli ziomeczkami, że potem strasznie go znienawidził itd. Tak naprędce to wszystko, na siłę wręcz. Fajnie, że jest to villain, który w końcu może jakoś wprowadzić równowagę do serialu, bo jest w stanie zranić Luke'a, ale zrobiono to, moim zdaniem, zbyt późno. Zresztą nawet to, że jest ciekawszy od Cottonmoutha, nie sprawia, że można go postawić przy Wilsonie Fisku z Daredevila czy Purple Manie z Jessiki Jones. Nie dorasta im do pięt.
  3. Miałki główny bohater - dla mnie główny zawód. Po tym jak go wprowadzili w Jessice Jones, byłem zajawiony mocno na wieść, że dostanie własny serial. Tam zaprezentowali go mrocznie, tajemniczo, już był jakoś zbudowany i - co dziwne - mam wrażenie, że tam ten aktor lepiej grał! Tymczasem w swoim serialu jest nudny, papierowy, płaski, pozbawiony wyrazu i charakteru. Jego przemiana "nie chcem być bohaterem, ale muszem" jest mało wiarygodna i nudna. Niby jego motywacją jest śmierć tego Popa, ale w ogóle tego nie czuć. Przez sporą część serialu Luke zajmuje się zadaniami, które w grach RPG wykonują postacie na 1 levelu! Odzyskaj pierścień, pobij bandziora, wygoń szczury z piwnicy, przynieś mi 15 strzał i kołczan.... Koleś zostaje wrobiony, siedzi w więzieniu, ucieka i nie robi nic, żeby wyjaśnić kto i dlaczego go wrobił, tylko najmuje się jako zamiatacz u fryzjera.
    Jego patetyczne teksty, nieruchoma gęba, mało klarowna motywacja do działania - w zestawieniu z mega potężnymi mocami, prawie, że nieśmiertelnością, sprawiają, że ciężko go w ogóle polubić i mu kibicować. Jednak fajnie się ogląda, jak bohater jest bardziej ludzki, nawet jak ma potężne moce czy umiejętności - Jessica Jones była alkoholiczką, takim white trash, postacią w pewnym sensie złamaną. Daredevil był ślepy:wink:, zagubiony, dostawał wpierdol na początku itd. Łatwiej było ich polubić. Luke Cage jest nieskazitelny, kurwa, typ nawet nie lubi jak się go nazywa nigger :lol:
  4. Słabe i wkurwiające postacie poboczne - począwszy od tego Popa, mentora Luke'a i kurwa całej dzielnicy Harlemu. Jego sentencja "never backwards, alwars forward" godna jest czarnego odpowiednika Paolo Coehlo. Nudny koleś, jego śmierć nie wzbudza jakichś większych emocji.
    "Genialna" policjantka Misty Knight, która na każdym kroku failuje, nie orientuje się, że jej partner od lat jest wtyką Cottonmoutha, która w pojedynkę próbuje aresztować kolejno Cottonmoutha, Luke'a, Diamonbacka, Mariah Dillard i ogólnie myśli, że jest Willem Grahamem z Hannibala. Przez jej głupotę ginie ta cała Candace, która mogła pomóc złapać panią radną. Wkurwiająca typiara na maksa.
    Claire Temple - kolejna postać rzucająca tekstami motywującymi rodem z blogu jakiejś pokemoniastej gimbuski. Fajnie, że wprowadzają ją jako łącznika trzech serialów, ale z każdym kolejnym jest ona coraz bardziej nudna. No i przykro patrzeć jak postarzała się Rosario Dawson, a taką zdrową dupą była w Sin City :D
    Reszty pajaców mi się nawet nie chce wymieniać, bo szkoda czasu
  5. Słabe aktorstwo - zawód duży, bo Daredevil i Jessica Jones przyzwyczaiły mnie do jakiegoś poziomu. Jestem w stanie dużo wybaczyć serialom o superbohaterach, przetrawiłem jakoś kukły "grające" w serialach Arrow czy Flash, więc w LC nie jest tak tragicznie, ale wg mnie raczej słabo. Nie chcę się rozwodzić nad poszczególnymi postaciami, bo szkoda czasu, wystarczy wspomnieć, że aktor grający Luke'a gra dwoma, góra trzema, minami, w tym jedną całkowicie niezmąconą, nieruchomą i nieskalaną myślą maską. Tak jakby mu się nie chciało, bo w Jessice Jones, gdzie był poboczną postacią, grał - moim i żony zdaniem - lepiej.
  6. Wszechkurwaobecna gloryfikacja murzyńskości, black pride, brothers here, brothers there - do porzygu. Ja rozumiem, że jako widz z Europy, nie jestem targetem tego serialu, ale Amerykanie również nie są. Tylko murzyni są. To serial dla zakompleksionych murzynów. Ja oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że murzyni w Stanach, od samego początku państwowości tego kraju, wycierpieli naprawdę sporo, niewolnictwo, segregacje rasowe, prześladowania i tak dalej, ale dlaczego muszą to teraz z taką mocą rekompensować? Serial jest wręcz przepełniony biciem piany nad bohaterami czarnych. Wszystko byłoby bardziej strawne, gdyby bardziej eksponowali Martina Luthera Kinga, zamiast Malcolma X, który był raczej kimś w rodzaju terrorysty. Ponadto pojawia się rasizm wobec białych..... hue hue hue, co?! Przecież to niemożliwe, rasistą może być tylko jebany białas, nie? A jednak w serialu pada tekst do tej policjantki Misty Knight i jej szefowej od innej murzynki "kiedy zakładacie niebieski mundur, to stajecie się białe". Niewinny tekścik utożsamiający białych ze wszelkim złem dla murzynów. Wypowiedź Methodmana w radio - black pride aż wali w mordę. Skorumpowany policjant - biały latino, dobry policjant, który puszcza Luke'a wolno - czarny. Dobrze, że zachowali przyzwoitość i nie zrobili głównego villaina białym, choć Shades zbytnio "opalony" nie był. Pałka się przegła w tym aspekcie, dla mnie było to trudne do zniesienia....


    Dobra tyle, bo pewnie nikt tego nie przeczyta. W serialu podobały mi się ujęcia i ogólny klimat, ale większość pozostałych rzeczy mnie zawiodło.
    Moim zdaniem Daredevil season 1 > Jessica Jones > Daredevil season 2 > Luke Cage.
    Mam nadzieję, że Punishera nie spierdolą, bo znowu czekam jak dziecko na gwiazdkę...
O Cię chuj, mistrzowska recenzja. Miałem bardzo podobne odczucia po 3 czy 4 odcinkach serialu, a czytałem wiele pochlebnych opinii przed oglądaniem. Tej, naprawdę fajnie to napisałeś. :)
 
O Cię chuj, mistrzowska recenzja. Miałem bardzo podobne odczucia po 3 czy 4 odcinkach serialu, a czytałem wiele pochlebnych opinii przed oglądaniem. Tej, naprawdę fajnie to napisałeś. :)

Dzięki. Takie mam flow, jak mam wystarczająco dużą pożywkę do hejtu :D Ale fakt faktem, że czekałem na LC od zeszłego roku i był to dla mnie zawód.
 
Scena z Glennem najlepsza! :happy dance: jeszcze jak probowal wybelkotac do Meg cos, no przewijalem i ogladalem kilka razy :DC:
 
Back
Top