Plusy:
Hardy i cała budowa postaci jaką zaprezentował. Spokój, charyzma, skupienie, pewność siebie i bycie niebezpieczną bestią kiedy to potrzebne - prawdziwa siła a nie tandetne pozerstwo. Harry to gość bardzo inteligentny, sprytny i cierpliwy.
Maeve - szatan w czystej postaci. Do szpiku kości zepsuta, wyrachowana, zła i sprytna bestia.
Conrad - Brosnan świetnie zagrał króla londyńskiego podziemia. Stracił u mnie jednak na byciu rozgrywanym przez Maeve i fakcie, że sam pogubił się w swojej grze i trochę dopadło go życie.
Richie - Geoff Bell jest niczym gość stworzony przez Boga z misją - Ty będziesz grać w filmach gangsterskich zakapiorów i typów z pod ciemnej gwiazdy.
Seraphina - jedyna z kobiecych postaci wokół najbliższego otoczenia Harriganów prócz Maeve, która myśli, potrafi planować i jest ogarnięta.
Klimatyczne wnętrza, dobrze ubrani ludzie i cała otoczka twierdzy rodziny Harriganów sprawiają, że oglądało mi się to przyjemnie pod względem wizualnym.
Minusy (w oparciu o moje spojrzenie na świat):
Kobiece postacie jak żona i córka Harry’ego, żona Kevina. Gdyby nie prywatne gry prowadzone przez wyżej wymienione, Harriganowie mieliby dużo mniej problemów.
Żona Harry’ego w kryzysie mentalnym, śpiewająca najbliższej nowo poznanej kobiecie większość szczegółów z życia jej i męża. Swoimi działaniami osłabiała pozycję męża i skupiała na sobie uwagę Conrada i Maeve.
Córka, która chcąc studiować psychologię i zarabiać na poradach dla ludzi jak mają żyć, puszcza się z najgorszym wymoczkiem w promieniu kilkunastu kilometrów, narzędziem babci i pierdolniętym do granic możliwości Edem, sprawiając ojcu i matce sporo problemów.
Żona Kevina, ex kochanka jego ojca, grająca na kilka frontów i sama nie wiedząca na kim chce się odegrać i z kim sypiać.
„Wielka i potężna Kat”, która nie wiadomo kim dokładnie jest, posiada ogromną władzę, zasoby i próbuje być największym samcem alfa - trochę przerysowane, sztuczne i na siłę.
Mimo wymienionych minusów, serial mi się podobał, wciągnął mnie, lubię taki styl opowiadania historii. Cieszę się, że Guy Ritchie miał swój udział w produkcji. Mężczyźni wygrali choć scenarzyści robili co mogli aby kobiety osłabiały ich siłę i pozycję. Historia Harry’ego świetnie pokazuje silną postać w której widzę tragizm i sprzeczności.
Oddanie, lojalność na rzecz Harriganów przypłacił brakami w prowadzeniu żony i córki jako lider. Obchodzi się z żoną jak z jajkiem a to ona to jej działania były głupie i nieprzemyślane.
Kevin jako złamany wewnętrznie człowiek po tragedii, która mu się przydarzyła także jest dla mnie znakiem zapytania. Czy aby na pewno udźwignie ciężar po powrocie rodziców z więzienia? Być może kulka w głowę gwałciciela była jego uzdrowieniem… Przyjaźń z Harrym powinna mu pomóc.
Scena z Conradem w więzieniu odzyskującym jakby dawny blask, agresję i werwę super. Liczę, że Brosnan stanie na wysokości zadania i pokaże siłę, nie dając się tak łatwo Maeve. Liczę, że okaże się bardziej wyrafinowanym strategiem zamiast emocjonalnie strzelać do przyjaciela na wieczornej kolacji.
Co z Eddiem? Narzędzie babci. Ja odstrzeliłbym go przy najbliższej okazji. Nie wyjdzie na ludzi. Słaby mentalnie patus.
Takim dziadkom chyba nie odmówiłbym przyjścia na wigilię.
Czekam na drugi sezon.
8/10