Pierwszy sezon
"Rojst" obejrzałem jakoś podczas pierwszej fali pandemii i wydał mi się za bardzo zagmatwany i niejasny. Parafrazując mięśniaka ze "Ślepnąc od świateł"
tak właśnie nie wiedziałem o chuj tu chodzi tak naprawdę.
Dwa pozostałe udało mi się ogarnąć w tym tygodniu i jestem pod ogromnym wrażeniem dbałości o różne drobiazgi i detale epoki ( lata 60te oraz 1997 i 1999) jak i przekonywujące postacie (zajebisty Łukasz Simla jako zdziadziały sierżant Mika) albo podrasowany przez charakteryzację, AI i doklejony nos Fronczewskiego - Filip Pławiak jako Kociołek - młody kierownik restauracji/hotelu.
Dobrego wrażenia nie psuje zawsze posągowa i przecietna Magdalena Różczka, która zgodnie z filozofią Netflixa musiała być lesbijką (ale to już na ten czasy rewolucji kulturowej jest już nie wystarczające, więc musiała zostać lesbijką-cyganką) ani wypastowany na brązowo Janusz Gajos grający jej tatę.
Wiele wątków, wszystkie tajemnice pod koniec wyjaśnione, kazdy trochę w zyciu jest chujem oprócz Magdaleny Różczki. Strzelanie w głowę z przyłożenia, wbijanie śrubokretu do nosa, dziwki, koks, dolary, dancingi, błoto, trupy, krzaki, las. Kurde, daję
7/10, niezłe to było.
View attachment 106923