"Popedałujmy" - kącik rowerowy.

Nie spodziewałem się cudów za takie pieniądze, ale to siodełko to jakaś pomyłka


Jakieś nietypowe mocowanie chyba. Nie widzę nigdzie takich siodełek. Czy ktoś z was korzystał z żelowych nakładek? Dziś jechałem przez pół godziny i dupa mnie boli dość konkretnie. Jestem w stanie siedzieć z 20 minut ale później tak daje się to we znaki, że ciężko wytrzymać. Help
Niektórzy zrobią wszystko byle nie pójść na zwykły rower.
 
cudowna nazwa tematu
1000018071.gif
 
Wróciłem właśnie z wyjazdu tygodniowego. Jeździliśmy z kolega po bike parkach. Było Bielsko biała, Wisła, góra Żar, Szczyrk i Palenica. Próbowaliśmy zjechać wszystkimi trasami poza czarnymi. Muszę przyznać że fajnie się to rozwija, infrastruktura coraz lepsza. Trasy ciekawe. Wiadomo są lepsze i gorsze ale nie było ani razu tak że byśmy narzekali że fatalne miejsce. Wszędzie jest coś ciekawego i każdy znajdzie coś dla siebie.
 
Lecę w tym tygodniu na rowery do Szkocji. Wpierw ze dwa dni w Fort William tam jest spory Bike park , znany z tego że odbywają się mistrzostwa świata w downhill. A potem jakaś pętla od wybrzeża do wybrzeża. Wrzucę jakieś foto jak dotrę.
 
W zeszłym roku zmieniłem robotę i dowiedziałem się, że co roku robią charytatywny Tour, że za każdy kilometr płacą jakaś kwotę na Fundację. Myślę, że fajny cel, trochę jeżdżę robiąc niezbyt długie trasy takie do około 55 km. W sumie fajna opcja, zacząłem sobie trochę intensywniej jeździć na miesiąc przed startem, co by nie było siary :lol:.
No i co? Na tydzień przed startem L4 bo zapalenie błędnika, chujnia ogromna.
 



W tym sezonie bardzo słabo z wyjazdami rowerowymi (2 single Glacenis) i ogólnie najgorszy rok od lat jeśli chodzi o nawet jazde na codzien. Wrócę silniejszy :irish: ale raczej nie na gravelu, chociaż kto wie
 



W tym sezonie bardzo słabo z wyjazdami rowerowymi (2 single Glacenis) i ogólnie najgorszy rok od lat jeśli chodzi o nawet jazde na codzien. Wrócę silniejszy :irish: ale raczej nie na gravelu, chociaż kto wie

U mnie odwrotnie , byłem w UK w 3 bike parkach i w Polsce w 5 i jadę w ten weekend znów .
 
Mieszkam na wsi i mysle nad gravelem albo szosa.
Nie bede raczej jezdzil dalekich tras, tylko okoliczne miejscowosci i wsie. Maks jakies wypady 3-4h, ale raczej 1-2h
Jest troche drog asflatowych w srednim stanie, okazjonalnie kawalki drogi zwirowej.
W zime nadal jazda na zewnatrz, zadnych trenazerow.
Brac gravel czy jakas szose endurance i wstawic jakies grubsze opony pod mieszane nawierzchnie?
 
Pochwale się, kupiłem sobie właśnie bilety do Maroko z rowerem oczywiście. Trzeba uciec od mrozów. Fanem tamtejszej kultury nie jestem ale nigdy jeszcze nie byłem w Afryce i chce zobaczyć czym to się je.
 
Pochwale się, kupiłem sobie właśnie bilety do Maroko z rowerem oczywiście. Trzeba uciec od mrozów. Fanem tamtejszej kultury nie jestem ale nigdy jeszcze nie byłem w Afryce i chce zobaczyć czym to się je.
Ile wiecej wyniosl cie bilet z bagazem na rowerem niz gdybys lecial tylko z podrecznym?
 
Aby rozruszać trochę ten dział pochwalę się swoją krótką w miarę regularną trasą rowerową.
W jedną stronę :
Wyjazd 30 minut przed wschodem słońca. Jakieś cztery kilometry po asfalcie , kilometr przez las drogą leśną, i jeśli jest odpływ morza to po plaży jakieś 3km , gdzie mam okazję oglądać wschód słońca.
Z powrotem mam opcję,albo wracam tą samą trasą do domu albo asfaltówką 7.5 km do domu.
Jazda przez las i po plaży jest najbardziej męcząca ,ale sprawia też najwięcej przyjemności.
Gdy jest przypływ niestety nie ma możliwości jechać plaża, wtedy wracam lasem i dalej na około asfaltem 4km.
Mimo, że to mały dystans to jak dojadę do domu jestem wykończony i zlany potem.
Wieczorem często powtarzam część trasy z żoną, przed zachodem słońca, ale tempo jest bardziej rekreacyjne.
IMG_0212.jpeg
IMG_0120.jpeg
IMG_0365.jpeg
IMG_0118.jpeg
IMG_0363.jpeg
 
Aby rozruszać trochę ten dział pochwalę się swoją krótką w miarę regularną trasą rowerową.
W jedną stronę :
Wyjazd 30 minut przed wschodem słońca. Jakieś cztery kilometry po asfalcie , kilometr przez las drogą leśną, i jeśli jest odpływ morza to po plaży jakieś 3km , gdzie mam okazję oglądać wschód słońca.
Z powrotem mam opcję,albo wracam tą samą trasą do domu albo asfaltówką 7.5 km do domu.
Jazda przez las i po plaży jest najbardziej męcząca ,ale sprawia też najwięcej przyjemności.
Gdy jest przypływ niestety nie ma możliwości jechać plaża, wtedy wracam lasem i dalej na około asfaltem 4km.
Mimo, że to mały dystans to jak dojadę do domu jestem wykończony i zlany potem.
Wieczorem często powtarzam część trasy z żoną, przed zachodem słońca, ale tempo jest bardziej rekreacyjne.
View attachment 140578View attachment 140579View attachment 140580View attachment 140581View attachment 140582
Piękny klimat, mój ukochany, palmy, tropiki i ocean to zdecydowanie moja wymarzona przyroda. Zdradzisz gdzie to?
 
Back
Top