Przemoc nie zawsze jest rozwiązaniem, nie chciał bym żeby obcy typ robił mojego dziecku krzywdę. Sam też byłbym od tego daleki, bo niby człowiek wyrósł na względnie normalnego, ale do dziś pamiętam jak matula w szał wpadała i człowiek dostawał wpierdol czym było pod ręką bo nie umiała inaczej na tamtych etapie chować dziecka.
Rozmowa i uwaga wobec dziecka to nie łatwe zadanie ale optymalne, jakiś niedawny czas temu widziałem dojebaną rolkę, gdzie okazję miał zareagować kumaty ojciec.
Jeden z dzieciaków pobił dotkliwie swojego braciaka, jakaś tam wiecie małolacka sprzeczka jak to z braćmi, ale poszło grubo do siniaka i krwi.
Ojciec pyta się agresora co czuł- chłopczyk że gniew, taka typowa czerwień i trupy na podłodze, chłopaczek zachęcony przez okazję, miał dobre poletko do przyznania tych prawdziwych emocji, że naprawdę chciał zrobić mu krzywdę w tej złości i nawet się tego bał.
Ale ojciec mądrze podszedł i nie zganił dziecka, za to wytłumaczył mu spokojnie że takie emocję się pojawiają i one nie są złe, zły jest kierunek jaki obrał. I zasugerował pytanie co by zrobił gdyby jemu samemu albo bratu coś zagrażało kiedyś ? Czy wtedy np ta emocja była by odpowiednia? On że tak, ojciec przytakną że tak...
Normalizacja uczuć, mądre ich ukierunkowanie i brak strachu przed ich wyrażaniem to są te myki fajne rodzicielskie.
Zajebać komuś plombę pasem albo linijką to przykrycie problemu a nie jego rozwiązanie.