Współczuję. Też mam w rodzinie takie osoby oderwane od rzeczywistości.
Najgorsze w tym jest to, że ja mówię wszystko spokojnie, w ona w jakąś białą gorączkę wpada. Wpadła już w taki poziom ogłupienia, że nie ma gadki. Piana leci z ust i mnie wyzywa od ciemnoty. Jak nie chcieliśmy się szczepić to to samo było. Niedawno zapytałem czy nie czują się oszukani i czy nie jest im głupio, że się na nas obrażali o szczepionki, a sami się zaszczepili, później niby sami zachorowali na covida, co przed nami ukrywali i przychodzili do nas do domu na kawę z chorobą, która jak sami twierdzili jest mordercza, a my mieliśmy wtedy małego synka i dopiero po czasie nam powiedzieli, że nie mieli węchu i smaku. Oczywiście ich argumentem było, że oni słuchali mądrzejszych - profesorów i doktorów, a ja jestem zwykłym chamem bez wiedzy i szacunku do nauki i oczywiście atak na mnie, że ja pewnie biorę wiedzę z tiktoka(którego nie mam i nigdy nie miałem). Zapytałem czy skoro się szczepili i zachorowali, a ja się nie szczepiłem i nie chorowałem to czy dalej uważają, że mieli rację to powiedzieli, że tak i że nie żałują. Przykre to jest







