Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.
Rozumiem, że wiesz jakie to chujowe rozwiązanie?Panowie, rozglądam za fotelikiem na rower dla 2-latka. Chciałbym, żeby był montowany na ramie między siedzeniem a kierownicą. Ktoś coś ?
Albo inaczej - rozumiem, że chcesz to tylko na krótkie dojazdy do żłobka/przedszkola oraz twój dwulatek jest bardzo lekki i daleko mu jeszcze do wagi 15kg?
13kg z delikatnym plusem będzie. Nie dużo zapasu zostaje. Chciałem fotelik na przód, żeby synek lepiej widział drogę i żeby samemu go obserwować.Rozumiem, że wiesz jakie to chujowe rozwiązanie?Albo inaczej - rozumiem, że chcesz to tylko na krótkie dojazdy do żłobka/przedszkola oraz twój dwulatek jest bardzo lekki i daleko mu jeszcze do wagi 15kg?
Daj go na tył od razu, będzie się mega ciężko prowadziło jak będzie z przodu.13kg z delikatnym plusem będzie. Nie dużo zapasu zostaje. Chciałem fotelik na przód, żeby synek lepiej widział drogę i żeby samemu go obserwować.
U mnie też były kombinacje z przednim fotelikiem ale tak się nie da jeździć. Mimo że jestem słusznego wzrostu a ramę mam nawet na wyższą osobę to jest to bardzo niewygodne. Musiałbyś mieć ręce małpiej długości. Dzieciaki po kolei szły na tył a teraz już same jeżdżą. Nikt nie marudził na oglądanie pleców ojca.Na takie porady liczyłem, bo nie miałem z fotelikami do czynienia. Dzięki !
Nikt nie marudził na oglądanie pleców ojca.
Do spodni używam paska. Dupą nie świece.

Gratuluję.A więc, jako że traktuję was jako część mojej rodziny patologiczną cześć, chciałbym się podzielić z wami informacją, iż będę miał kolejną córkę.
Nie ukrywam, jestem wzruszony.
![]()
![]()
GratulacjeA więc, jako że traktuję was jako część mojej rodziny patologiczną cześć, chciałbym się podzielić z wami informacją, iż będę miał kolejną córkę.
Nie ukrywam, jestem wzruszony.
![]()
![]()

Gratulacje. Zdrówka dla całej familiiA więc, jako że traktuję was jako część mojej rodziny patologiczną cześć, chciałbym się podzielić z wami informacją, iż będę miał kolejną córkę.
Nie ukrywam, jestem wzruszony.
![]()
![]()

A więc, jako że traktuję was jako część mojej rodziny patologiczną cześć, chciałbym się podzielić z wami informacją, iż będę miał kolejną córkę.
Nie ukrywam, jestem wzruszony.
![]()
![]()
naparem z koperkuwiedzieli żeby nie kupować japończyka bo do następnego dnia ojca została by po nim kupka rdzyView attachment 126298pierwszy prezent który dostałem od dzieciaków na dzień ojca. Sami wymyślili i zrobili zrzutkę ze skarbonek.![]()

Moze kiedyś kupią mi coś 1:1wiedzieli żeby nie kupować japończyka bo do następnego dnia ojca została by po nim kupka rdzy
![]()

Świetny prezent. Ale bym był zadowolony jakbym taki dostał. SuperView attachment 126298pierwszy prezent który dostałem od dzieciaków na dzień ojca. Sami wymyślili i zrobili zrzutkę ze skarbonek.![]()
Lepiej zawczasu im sprecyzuj, bo dostaniesz jakiegoś opla albo vwMoze kiedyś kupią mi coś 1:1![]()

Poniżej GT-Ra nie wchodzę.Lepiej zawczasu im sprecyzuj, bo dostaniesz jakiegoś opla albo vw![]()

Delikatna sugestia, żebyś sfokusował się na auta ze stajni w Maranello.View attachment 126298pierwszy prezent który dostałem od dzieciaków na dzień ojca. Sami wymyślili i zrobili zrzutkę ze skarbonek.![]()
Nic takiego. Ostatnio takim jeździłem na gran turismo.Delikatna sugestia, żebyś sfokusował się na auta ze stajni w Maranello.
Da się żyć, przynajmniej nie latasz wtedy do sklepu w plastikowej przyłbicy na twarzyPoczątkowo myślałem, że to trochę dla beki, ale widzę, że nie. Szczerze współczuję dzieciom wychowywanym w taki sposób.
i nie trzęsiesz portkami jak ktoś Cię nazywa tym czy innym.To, że "się da" nie oznacza, że jest to właściwe podejście. Wychowanie przez strach, krytykę i chłód emocjonalny wcale nie czyni z chłopca mężczyzny. Sam nie zostałem tak wychowany, a nie trzęsę portkami i przyłbicy również nie nosiłemDa się żyć, przynajmniej nie latasz wtedy do sklepu w plastikowej przyłbicy na twarzyi nie trzęsiesz portkami jak ktoś Cię nazywa tym czy innym.
Opis mojego ojca 1:1
Takie wychowanie może prowadzić do traum, zaburzeń więzi, trudności w relacjach i braku kontaktu z własnymi emocjami. To, że ktoś sobie z tym jakoś poradził nie oznacza, że było to dobre czy godne powielania. Czytając ten opis odnoszę wrażenie, że autor próbuje przynajmniej zrozumieć swojego ojca i być może nawet w pewien sposób wybaczyć. Twierdzenie, że ojciec „chciał dobrze” to częsty mechanizm obronny u osób, które próbują nadać sens trudnemu dzieciństwu. To, że teraz odbiera to w taki sposób to raczej świadectwo ogromnej wewnętrznej pracy dziecka jako już dorosłego, które samo musiało się uleczyć z ran wyniesionych z domu. Dobrze, że autor tekstu odnalazł swoją siłę , ale nie dlatego, że ojciec „zrobił wszystko jak należy”, tylko właśnie pomimo tego, jak bardzo wiele rzeczy zrobił źle. Tego typu historie są często mylone z dobrym wychowaniem, a w rzeczywistości pokazują, jak dzieci biorą na siebie ciężar naprawiania błędów dorosłych. Piszę to wszystko z doświadczenia w pracy z dziećmi i młodzieżą, a głównie z doświadczenia mojej żony, która pracuje właśnie z ludźmi dorosłymi oraz jej doświadczeń życiowych i słyszę tego typu historie bardzo często ,i nie każdy potrafi się z tego łatwo podnieść, a często wymaga to bardzo ciężkiej i wieloletniej pracy nad samym sobą. Dużo mógłbym na ten temat jeszcze napisać, bo to trudny i nie przez wszystkich rozumiany, a nierzadko również mocno wypierany nawet przez własną podświadomość temat.CzyniTo, że "się da" nie oznacza, że jest to właściwe podejście. Wychowanie przez strach, krytykę i chłód emocjonalny wcale nie czyni z chłopca mężczyzny.
Dobra, dobra.Sam nie zostałem tak wychowany, a nie trzęsę portkami i przyłbicy również nie nosiłem![]()

Masz rację. Nawet nie tylko "może prowadzić", ale prowadzi zdecydowanieTakie wychowanie może prowadzić do traum, zaburzeń więzi, trudności w relacjach i braku kontaktu z własnymi emocjami. To, że ktoś sobie z tym jakoś poradził nie oznacza, że było to dobre czy godne powielania.

To również prawda.Czytając ten opis odnoszę wrażenie, że autor próbuje przynajmniej zrozumieć swojego ojca i być może nawet w pewien sposób wybaczyć. Twierdzenie, że ojciec „chciał dobrze” to częsty mechanizm obronny u osób, które próbują nadać sens trudnemu dzieciństwu.
Tak .To, że teraz odbiera to w taki sposób to raczej świadectwo ogromnej wewnętrznej pracy dziecka jako już dorosłego, które samo musiało się uleczyć z ran wyniesionych z domu. Dobrze, że autor tekstu odnalazł swoją siłę , ale nie dlatego, że ojciec „zrobił wszystko jak należy”, tylko właśnie pomimo tego, jak bardzo wiele rzeczy zrobił źle.
Dokładnie. Z wszystkim się zgadzam, ja sam przed sobą nie pudruję tego trupa, ale już zrozumiałem i wybaczyłem.Tego typu historie są często mylone z dobrym wychowaniem, a w rzeczywistości pokazują, jak dzieci biorą na siebie ciężar naprawiania błędów dorosłych. Piszę to wszystko z doświadczenia w pracy z dziećmi i młodzieżą, a głównie z doświadczenia mojej żony, która pracuje właśnie z ludźmi dorosłymi oraz jej doświadczeń życiowych i słyszę tego typu historie bardzo często ,i nie każdy potrafi się z tego łatwo podnieść, a często wymaga to bardzo ciężkiej i wieloletniej pracy nad samym sobą. Dużo mógłbym na ten temat jeszcze napisać, bo to trudny i nie przez wszystkich rozumiany, a nierzadko również mocno wypierany nawet przez własną podświadomość temat.

No tak było, nie zmyślam. A tak już serio, bo temat jest poważny, a tego przecież i tak nie udowodnię to po kolei:Dobra, dobra.
Teraz to każden jeden odważny, nie nosił, nie szczepił i nie dawał się presji![]()
Oczywiście, że rodzice często działali w oparciu o własne ograniczenia, traumy, nieświadomość i warto to zrozumieć, by przebaczyć, ale jednocześnie to nie znaczy, że nie ponoszą odpowiedzialności za to, co zrobili. Dziecko ma prawo czuć złość, smutek, czy żal i nie powinno tłumić tych emocji tylko dlatego, że „rodzice nie umieli inaczej”. To trochę tak, jakby powiedzieć: „ktoś mnie zranił, ale nie mógł inaczej, więc nie mam prawa być zraniony”. To emocjonalne wymazanie skutków przemocy.o również prawda.
Przebaczenie to podstawa, ale trzeba właśnie zrozumieć, że ojciec jeden z drugim, inaczej nie potrafili. Nie możemy obwiniać naszych rodziców za to jacy byli bo gdyby mogli to na pewno zachwowywaliby się inaczej.
Ileż to razy my wspominamy coś co zrobiliśmy lata temu, a teraz byśmy tego nie zrobili, wstydząc się sami przed sobą?
Również nie chcielibyśmy dzisiaj być osądzani za coś nad czym nie mieliśmy kontroli (takie jest życie).
Gdy dorosły świadomie popełnia błąd, a potem się za niego wstydzi to jest to element rozwoju, sumienia, czy autorefleksji. Dziecko takiego samego poziomu decyzyjności ani odpowiedzialności nie ma i nie powinno być zmuszone do wybaczenia „bo przecież wszyscy popełniamy błędy”. Poza tym, jeśli kogoś skrzywdzisz, to przecież normalne i zdrowe jest, że ten ktoś ma prawo być zły. Wstyd nie zwalnia z odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie, może być sygnałem, że coś trzeba naprawić/zmienić.Ileż to razy my wspominamy coś co zrobiliśmy lata temu, a teraz byśmy tego nie zrobili, wstydząc się sami przed sobą?
Również nie chcielibyśmy dzisiaj być osądzani za coś nad czym nie mieliśmy kontroli (takie jest życie).
I super. Skoro żona sama ci to mówi i potraficie rozmawiać na takie tematy to zapewne dokładnie tak jest. Swoich przeżyć i relacji chyba nie będę teraz opisywał, bo zaraz niezły esej się z tego zrobi.Dokładnie. Z wszystkim się zgadzam, ja sam przed sobą nie pudruję tego trupa, ale już zrozumiałem i wybaczyłem.
Dzisiaj do swoich dzieci staram się że wszystkich sił podchodzić właśnie inaczej, robić i mówić to czego mój ojciec nigdy nie robił i nie mówił.
I choć jestem wobec siebie mocno krytyczny i uważam, że jestem do dupy w tych kwestiach, moja kochana żona powtarza mi, że nie jestem taki sam, a że jestem lepszym ojcem niż mój ojciec był dla nas.
Może nawet widać to po dzieciach i ich przywiązaniu do mnie, coś czego nie było wśród mojego rodzeństwa do ojca, do dzisiaj nie ma.
Lubię myśleć, że to prawda. Jednocześnie nie mam tego ojcu za złe bo sam w jego czasie i jego okolicznościach mógłbym być nawet gorszy.
Napomknę tylko, że mój ojciec w wieku ok. 14-15 lat musiał stać się mężczyzną bo uciekł z babką i trójką młodszego rodzeństwa od dziadka bo ten jak wrócił po wojnie z przymusowych robót przy produkcji amunicji dla Rzeszy był już całkiem innym człowiekiem a i wcześniej aniołem nie był.
P.s.
Ojciec wymierzył mi karę fizyczną (czyli wpierdol pasem) tylko raz w życiu ale za bezczelną kradzież w sklepie, zasłużona
”. To trochę tak, jakby powiedzieć: „ktoś mnie zranił, ale nie mógł inaczej, więc nie mam prawa być zraniony”. To emocjonalne wymazanie skutków przemocy.
No tak, ja o tym wybaczaniu i zrozumieniu pisałem w kontekście dorosłego już człowieka, dziecko to wiadomo, że nic z tego nie wie, kierują nim tylko uczucia i zawsze w takich sytuacjach będzie pokrzywdzone.Gdy dorosły świadomie popełnia błąd, a potem się za niego wstydzi to jest to element rozwoju, sumienia, czy autorefleksji. Dziecko takiego samego poziomu decyzyjności ani odpowiedzialności nie ma i nie powinno być zmuszone do wybaczenia „bo przecież wszyscy popełniamy błędy”. Poza tym, jeśli kogoś skrzywdzisz, to przecież normalne i zdrowe jest, że ten ktoś ma prawo być zły. Wstyd nie zwalnia z odpowiedzialności, a wręcz przeciwnie, może być sygnałem, że coś trzeba naprawić/zmienić.
Dziecko naprawdę nie ma kontroli nad sytuacją, a rodzic choć może być ograniczony ma jednak władzę, wpływ i odpowiedzialność. Jeśli rodzic był nieświadomy to wyjaśnia dlaczego coś zrobił, ale nie unieważnia skutków tego, co zrobił. Generalnie tu nie chodzi o potępianie ludzi za ich błędy, tylko o nazwanie krzywd po imieniu, by dziecko (już dorosłe) mogło przestać nosić winę za coś, co nie było jego odpowiedzialnością. Można powiedzieć: „mój ojciec nie umiał lepiej i był pogubiony” i jednocześnie: „zrobił mi krzywdę i muszę się z tego leczyć”. To, że ktoś nie potrafił inaczej, nie znaczy, że nie zrobił źle. A to, że rozumiem jego ograniczenia, nie znaczy, że muszę unieważnić swoje cierpienie.
I super. Skoro żona sama ci to mówi i potraficie rozmawiać na takie tematy to zapewne dokładnie tak jest. Swoich przeżyć i relacji chyba nie będę teraz opisywał, bo zaraz niezły esej się z tego zrobi.
W sumie na tym polega cała koncepcja wybaczenia po chrześcijańskuTo trochę tak, jakby powiedzieć: „ktoś mnie zranił, ale nie mógł inaczej, więc nie mam prawa być zraniony”. To emocjonalne wymazanie skutków przemocy.
