Ojcones

  • Thread starter Deleted member 6793
  • Start date
Ściema - teraz nie ma takiego "czytania do szkoły"
Odpisuję Ci tutaj żeby tamtego wątku nie zaśmiecać. Moja córa ma nauczycielkę starej daty za wychowawczynie i mimo że jest dopiero w drugiej klasie to: jest cała lista lektur do drzeczytania (10 obowiązkowych i 2 dodatkowe), daje im zadania domowe tylko nazywa to „domowniczkiem” oraz robi sprawdziany za które daje normalne oceny (oczywiście nie do dziennika bo tego formalnie nie może zrobić ale jest to dla nas rodziców informacja zwrotna)

I bardzo kurwa dobrze.
 
Odpisuję Ci tutaj żeby tamtego wątku nie zaśmiecać. Moja córa ma nauczycielkę starej daty za wychowawczynie i mimo że jest dopiero w drugiej klasie to: jest cała lista lektur do drzeczytania (10 obowiązkowych i 2 dodatkowe), daje im zadania domowe tylko nazywa to „domowniczkiem” oraz robi sprawdziany za które daje normalne oceny (oczywiście nie do dziennika bo tego formalnie nie może zrobić ale jest to dla nas rodziców informacja zwrotna)

I bardzo kurwa dobrze.
Muszę uruchomić krecika żeby to gdzieś zgłosił. Maltretujecie dziecko! :lol:

Tylko żeby te lektury to nie były "O psie, który został suką"
 
Odpisuję Ci tutaj żeby tamtego wątku nie zaśmiecać. Moja córa ma nauczycielkę starej daty za wychowawczynie i mimo że jest dopiero w drugiej klasie to: jest cała lista lektur do drzeczytania (10 obowiązkowych i 2 dodatkowe), daje im zadania domowe tylko nazywa to „domowniczkiem” oraz robi sprawdziany za które daje normalne oceny (oczywiście nie do dziennika bo tego formalnie nie może zrobić ale jest to dla nas rodziców informacja zwrotna)

I bardzo kurwa dobrze.
U mojej córki podobnie. Też jest w drugiej klasie, też czytają książki i również mają zadania domowe. Niby dla chętnych ale są. Dodatkowo młoda lubi czytać i codziennym przed snem czyta sobie w łóżku. Teraz na tapecie jedna z książek o Hani Humorek.
 
jak temat książek wjechał to polecę to,
młoda się nie może oderwać, fajnie narysowane


liczyswinki-b-iext166831974.jpg
 
Odpisuję Ci tutaj żeby tamtego wątku nie zaśmiecać. Moja córa ma nauczycielkę starej daty za wychowawczynie i mimo że jest dopiero w drugiej klasie to: jest cała lista lektur do drzeczytania (10 obowiązkowych i 2 dodatkowe), daje im zadania domowe tylko nazywa to „domowniczkiem” oraz robi sprawdziany za które daje normalne oceny (oczywiście nie do dziennika bo tego formalnie nie może zrobić ale jest to dla nas rodziców informacja zwrotna)

I bardzo kurwa dobrze.

U mojej córki podobnie. Też jest w drugiej klasie, też czytają książki i również mają zadania domowe. Niby dla chętnych ale są. Dodatkowo młoda lubi czytać i codziennym przed snem czyta sobie w łóżku. Teraz na tapecie jedna z książek o Hani Humorek.
Śmiechy śmiechami, ale jak ma dziecko się nauczyć systematyczności i odpowiedzialności skoro pozbawia się je obowiązków?
 
@Dzihados
Nie wiem czy byłeś z dzieciakami na MTP ale jest wystawa historyczna z klocków LEGO. Wycieczka nienajtańsza, bo za trzy bilety 130zł i niezbyt długa (około godziny zwiedzania) ale myślę, że warto. Oprócz dużych makiet zbudowanych z setek tysięcy klocków są kilkuminutowe prezentacje multimedialne. Fajnie wszystko zrobione i ciekawie przedstawione.
1000002347.jpg
1000002348.jpg
 
Zoo Borysew koło Uniejowa, młoda była tam z wycieczką szkolną w ubiegłym roku i chciała jechać jeszcze raz. Wczoraj byliśmy i pomimo, że zoo dość małe to całkiem przyjemnie spędzony czas. Duże wrażenie robią białe lwy i białe tygrysy bengalskie, do tego lamparty, wilki, psy dingo, krokodyle nilowe, aligatory i jeszcze trochę innych zwierzaków. Warto zapoznać się z planem zoo, bo są pokazowe karmienia zwierząt.
 
Ostatnio w jednej księgarni na krakowskim rynku przypadkowo natknęliśmy się na cykl książek Tata Oli którego wcześniej o dziwo nie znaliśmy. Mogę z czystym sumieniem polecić, co prawda 4 latka jeszcze nie do końca wszystko ogarnia z nich ale dosyć dużo, sporo żartów też już łapie. Za to dorośli mogą sporo się uśmiać.

i-tata-oli-juz-nie-chce-byc-dorosly-tata-i-malolata.jpg
 
Po paru latach „spokoju” trzech dorosłych już synów wróciło z powrotem do rodzinnego domu. Mimo, że obawiałem się potencjalnych konfliktów, w głębi serca miałem nadzieję, że jakoś to będzie i nawet byłem pozytywnie nastawiony i podekscytowany perspektywą, że będę ich miał pod jednym dachem po paru latach „rozłąki”.
Niestety atmosfera zrobiła się między nimi tak napięta, że musiałem nagle przylecieć z „prowincji” aby być rozjemcą i „policjantem”.
Także cieszcie się ze swoich małych dzieci pamiętając że „małe dzieci to małe problemy, za to duże dzieci mogą stworzyć niestety duże problemy”
 
Back
Top