muzyka metalowa.

Saxon, jak wino. A wręcz, jak Judas Priest. Im starsi, tym albumy znakomitsze :antonio:
Idź na ich koncert jeśli będziesz miał taką okazję. Oni na żywo są niszczycielami. Biff zostawia sobie duże pole na spontan. Na Mysticu 2022 podarł setlistę i zaczął grać co ludzie chcieli. W Progresji w 2023 zdecydował się wydłużyć set (zagrali Broken Heroes i Crusader mimo, iż na reszcie trasy grali to lub to), bo publika była kapitalna. Genialny zespół z taśmy, jeszcze lepszy na żywo.
Dobrze się ułożyło. Czwartek Saxon, Hanabi. i Walls of Jericho(oby tylko czasowo nie byli w tym samym czasie), w piątek Static X, Dope, Agnostic, Paradise i w sobotę można palić wroty do domu i ładować się na Machine Head i Fear Factory na poniedziałek.
Oby tylko zdrowie dopisało. :bleed:
Ja machnę to do końca. W sobotę na zamknięcie gra Royal Republic, które jest świetne na żywo. Będzie dobry koncert, jeśli nie zagrają nudnego pop-rocka z ostatniej płyty. W każdym razie, na powyższych koncertach widzimy się w młynie @Olo :bleed:
 
Podsumowanie Mystic Festival 2025

Kurz bitewny po festiwalu opadł, więc można się zabrać do podsumowań. Po ogłoszeniu line-upu i informacjach, że większość znajomych odpuszcza w tym roku tę imprezę, nastawiłem się na przejście przez Mystic w trybie showcase. Chciałem przesłuchać wielu wykonawców z różnych gatunków, posłuchać klasyki, a przede wszystkim poszukać nowości lub obadać zespoły polecane przez znajomych. Ostatecznie sam festiwal mnie nie zawiódł. Otrzymałem wiele bardzo dobrych koncertów. Nie doświadczyłem żadnego skrajnie chujowego występu porównywalnego z zeszłorocznym Paradise Lost, więc było dobrze.

Wtorek, czyli dzień brania opasek i koncerty w Wydziale Remontowym były moim zdaniem od początku pomyłką. Bleachdrinker oraz Wormrot powinny zagrać na samym festiwalu. Obie te kapele dały świetne koncerty. Szkoda, że zobaczyła je tylko mała grupka ściśnięta w gdańskim WR. Mam nadzieję, że w przyszłym roku organizatorzy nie zrobią tych koncertów, choć kumam ideę. Rozluźnia im to kolejki do wymiany karnetów w środę.

Warm Up z początku nie napawał mnie optymizmem. Znałem podanego zestawu wyłącznie Cantrella i Exodus, paru innych wykonawców raczej z nazwy. Nie myliłem się. Ostatecznie ten dzień wypadł średnio przy trzech kolejnych, lecz i tu odkryłem perełkę, czyli Witch Club Satan. Norweskie wiedźmy na długo zapadną mi w pamięć. Cantrella chętnie posłucham ponownie, a na Exodus się na 100% wybiorę, lecz tym razem obowiązkowo w młyn.

Czwartek już był kapitalnym dniem. Personalnie odbieram go jako najlepszy dzień tej edycji. Absu, Thaw, Nile, BFMV, Beherit, Suicidal, In Flames, Oranssi Pazuzu i Perturbator to były co najmniej bardzo dobre koncerty. Na pewno Beherit i Suicidal zapadną mi na długo w pamięci. Genialne wrażenia, wspaniałe emocje.

Piątek już był specyficzny. Wpierdol od burzy na Hatebreed zostanie ze mną do końca życia, tak jak i wybitny koncert Pana Arthura Browna. Reszta koncertów również trzymała poziom. Nieznane mi wcześniej zespoły dały radę. Warto tutaj pochwalić Kinga Diamonda, który jako jedyny rzeczywiście utrzymał na swoich barkach miano headlinera festiwalu. Konkretne show od scenografii i choreografii po muzykę.

Natomiast sobota była dla mnie średnia na tle innych dni. Z tego dnia zapadnie mi w pamięć przede wszystkim koncert Death Angel i wpierdol od ulewy podczas Sepultury (po raz pierwszy od prawie roku się rozchorowałem przez ten deszcz :korwinlaugh:). Złe planowanie zabolało tutaj strasznie, bo Vader się nałożył na DA, a podobno nasi zagrali kapitalny koncert.

Po takim szybkim przeleceniu przez dni, przejdę do tego co nie wyszło i tego co było dobre pod kątem organizacyjnym.

Zacznę od minusów:
1. Źle rozplanowane koncerty. Przy obecnym rozmieszczeniu scen, wszelkie stonery i mniej znane metalcory powinny wylądować w B90 i w Dizzly, a blacki, deathy i thrashe powinny zostać przeniesione na Dessert Stage, czyli w plener.
2. Brak tlenu na scenach klubowych. Mocno brakowało jakiegoś wiatraka czy coś. Przy przeładowanym lokalu było kurewsko ciężko.
3. 1/3 headów nadawał się na ten slot. Z całym szacunkiem do In Flames i Sepultury (oba bandy zagrały bardzo dobrze moim zdaniem), nie były one materiałem na headlinerów. Na grę o godzinie 20 na mainie, czy o 21:30 na Parku, jak najbardziej. Na heada wymagam kogoś rzeczywiście godnego tego miana, kogoś kto wnosi coś więcej od bardzo dobrego koncertu. Takim przykładem było zeszłoroczne Bring Me The Horizon chociażby. Nie lubię go, ale muszę oddać cesarzowi co cesarskie.
4. Zatykanie się głównej drogi przez zbyt mocne nazwiska obsadzone na Park Stage i przez strefę z merchem po drugiej stronie ulicy. Ciąg komunikacyjny tam niestety nie istniał.
5. Kieszonkowcy. Choć w tym roku skala tego procederu była o wiele niższa niż rok wcześniej.

Plusy:
1. Przeniesienie Dessert Stage w nowe miejsce. Scena ta zyskała dziesięciokrotność terenu, który miała podczas poprzednich edycji i uwierzcie, że wcale nie przesadzam. Dzięki jej przeniesieniu, ul. Elektryków się odetkała i można tam teraz sprawnie się przemieszczać.
2. Strefa chill. Kawałek od głównej sceny można było szybko coś zamówić i nie czekać wiekami na odbiór zamówienia. Bardzo dobra opcja dla kogoś, kto chce zobaczyć jak najwięcej (jak ja), ale i dla osoby, która chce odpocząć chwilę na uboczu.
3. Doły rozpiski. Jak wyżej, doświadczyłem masę złota, które grało na mniejszych scenach o jakichś losowych porach. Ogromny plus tej imprezy.
4. Głośniki z muzyką metalową na ul. Elektryków i DJ grający metal w W4 po północy. Dzięki temu Mystic mocno zyskał ducha, którego mu moim zdaniem nieco brakowało. Gęba się człowiekowi uśmiechała, gdy mijał ludzi śpiewających chóralnie np. Killing in The Name.
5. Signing sessions. W zeszłym roku trafiały tam raczej absolutne doły rozpisek, które chciały się wypromować (wyjątkiem był na pewno Voivod w 2023, niech ktoś mnie poprawi jeśli się mylę). Jednak w tym to zostało przełamane. Na spotkania się zgodziły m. in. Death Angel, Sepultura, Beherit, Archgoat, Pentagram i Arthur Brown. Bardzo wielu wykonawców na to poszło i super.
6. Artyści zwiedzający festiwal bez żadnej ochrony. Znajomi spotkali np. frontmana EODM na koncercie Suicidal i mówili, że koleś był mega spoko. Sam też mijałem wielu innych. W poprzednich latach nie było aż tak tego widać. Muzycy raczej się chowali w swoich jaskiniach, poza pojedynczymi przypadkami (np. basista Kreatora, Robb Flynn czy Nergal)
7. Widać, że organizatorzy wyciągają wnioski z poprzednich lat i słuchają ludzi odwiedzających festiwal. Ekipa Mystic nie osiada na laurach i cały czas stara się poprawiać imprezę.
8. Bardzo dobra jakość dźwięku na zdecydowanej większości koncertów.

Jeśli chodzi o koncerty, nie jestem w stanie wskazać takich typowo złych. Bardziej to były występy, które nie trafiły w mój gust.
Jeżeli jednak chodzi o topkę, sprawa jest prosta, a moje uzasadnienie widać w poprzednich postach (celowo używam myślników, bo ciężko je ustawić w kolejności):
- Arthur Brown
- Beherit
- Death Angel
- Hatebreed
- Nile
- Suicidal Tendencies
- Witch Club Satan
*honorable mentions: Bleachdrinker i Wormrot

Ogólnie impreza w tym roku promowała raczej niszowe granie. Gdybym nie był lokalsem, to bym zapewnie odpuścił Mystic 2025, ewentualnie bym wpadł na jeden dzień lub maksymalnie dwa. Sam lubię niszę, ale jednak karnet swoje kosztuje (na 2026 bilet w ciemno kosztuje 770 zł). Chciałbym więc, żeby organizatorzy wrócili do sięgania większych nazwisk. Ja bym obciął jeden dzień imprezy lub jedną scenę, jeśli jest problem z kosztami. Za Sabbath Stage umieszczoną w Dizzly Grizzly mało kto będzie tęsknił, szczególnie po tegorocznych perypetiach. Co zrobią? Zobaczymy.

Mam też listę swoich pobożnych życzeń na 2026:
1. Slipknot na heada
2. Napalm Death
3. Powrót Meshuggah
4. Samael
5. Gorgoroth
6. Marduk
7. Carpenter Brut
8. Brat, bekowy grindcore dobry na początek dnia
9. While She Sleeps, dobrego metalcore nigdy mało
10. Manowar lub Iron Maiden
11. Anthrax lub inne duże thrashowe nazwisko

Co myślicie? Co byście zobaczyli za rok?

Ja na 100% będę za rok niezależnie od rozpiski, bo nie planuję wyprowadzki z Gdańska. Dzięki serdeczne wszystkim, którzy chociaż zerknęli na moje kurewsko długie wpisy. Standardowo piszcie, jak macie coś do dodania od siebie. Konstruktywną krytykę również przyjmę na klatę. Pozdrawiam i życzę udanej reszty tygodnia! :conorsalute:
 
Podsumowanie Mystic Festival 2025

Kurz bitewny po festiwalu opadł, więc można się zabrać do podsumowań. Po ogłoszeniu line-upu i informacjach, że większość znajomych odpuszcza w tym roku tę imprezę, nastawiłem się na przejście przez Mystic w trybie showcase. Chciałem przesłuchać wielu wykonawców z różnych gatunków, posłuchać klasyki, a przede wszystkim poszukać nowości lub obadać zespoły polecane przez znajomych. Ostatecznie sam festiwal mnie nie zawiódł. Otrzymałem wiele bardzo dobrych koncertów. Nie doświadczyłem żadnego skrajnie chujowego występu porównywalnego z zeszłorocznym Paradise Lost, więc było dobrze.

Wtorek, czyli dzień brania opasek i koncerty w Wydziale Remontowym były moim zdaniem od początku pomyłką. Bleachdrinker oraz Wormrot powinny zagrać na samym festiwalu. Obie te kapele dały świetne koncerty. Szkoda, że zobaczyła je tylko mała grupka ściśnięta w gdańskim WR. Mam nadzieję, że w przyszłym roku organizatorzy nie zrobią tych koncertów, choć kumam ideę. Rozluźnia im to kolejki do wymiany karnetów w środę.

Warm Up z początku nie napawał mnie optymizmem. Znałem podanego zestawu wyłącznie Cantrella i Exodus, paru innych wykonawców raczej z nazwy. Nie myliłem się. Ostatecznie ten dzień wypadł średnio przy trzech kolejnych, lecz i tu odkryłem perełkę, czyli Witch Club Satan. Norweskie wiedźmy na długo zapadną mi w pamięć. Cantrella chętnie posłucham ponownie, a na Exodus się na 100% wybiorę, lecz tym razem obowiązkowo w młyn.

Czwartek już był kapitalnym dniem. Personalnie odbieram go jako najlepszy dzień tej edycji. Absu, Thaw, Nile, BFMV, Beherit, Suicidal, In Flames, Oranssi Pazuzu i Perturbator to były co najmniej bardzo dobre koncerty. Na pewno Beherit i Suicidal zapadną mi na długo w pamięci. Genialne wrażenia, wspaniałe emocje.

Piątek już był specyficzny. Wpierdol od burzy na Hatebreed zostanie ze mną do końca życia, tak jak i wybitny koncert Pana Arthura Browna. Reszta koncertów również trzymała poziom. Nieznane mi wcześniej zespoły dały radę. Warto tutaj pochwalić Kinga Diamonda, który jako jedyny rzeczywiście utrzymał na swoich barkach miano headlinera festiwalu. Konkretne show od scenografii i choreografii po muzykę.

Natomiast sobota była dla mnie średnia na tle innych dni. Z tego dnia zapadnie mi w pamięć przede wszystkim koncert Death Angel i wpierdol od ulewy podczas Sepultury (po raz pierwszy od prawie roku się rozchorowałem przez ten deszcz :korwinlaugh:). Złe planowanie zabolało tutaj strasznie, bo Vader się nałożył na DA, a podobno nasi zagrali kapitalny koncert.

Po takim szybkim przeleceniu przez dni, przejdę do tego co nie wyszło i tego co było dobre pod kątem organizacyjnym.

Zacznę od minusów:
1. Źle rozplanowane koncerty. Przy obecnym rozmieszczeniu scen, wszelkie stonery i mniej znane metalcory powinny wylądować w B90 i w Dizzly, a blacki, deathy i thrashe powinny zostać przeniesione na Dessert Stage, czyli w plener.
2. Brak tlenu na scenach klubowych. Mocno brakowało jakiegoś wiatraka czy coś. Przy przeładowanym lokalu było kurewsko ciężko.
3. 1/3 headów nadawał się na ten slot. Z całym szacunkiem do In Flames i Sepultury (oba bandy zagrały bardzo dobrze moim zdaniem), nie były one materiałem na headlinerów. Na grę o godzinie 20 na mainie, czy o 21:30 na Parku, jak najbardziej. Na heada wymagam kogoś rzeczywiście godnego tego miana, kogoś kto wnosi coś więcej od bardzo dobrego koncertu. Takim przykładem było zeszłoroczne Bring Me The Horizon chociażby. Nie lubię go, ale muszę oddać cesarzowi co cesarskie.
4. Zatykanie się głównej drogi przez zbyt mocne nazwiska obsadzone na Park Stage i przez strefę z merchem po drugiej stronie ulicy. Ciąg komunikacyjny tam niestety nie istniał.
5. Kieszonkowcy. Choć w tym roku skala tego procederu była o wiele niższa niż rok wcześniej.

Plusy:
1. Przeniesienie Dessert Stage w nowe miejsce. Scena ta zyskała dziesięciokrotność terenu, który miała podczas poprzednich edycji i uwierzcie, że wcale nie przesadzam. Dzięki jej przeniesieniu, ul. Elektryków się odetkała i można tam teraz sprawnie się przemieszczać.
2. Strefa chill. Kawałek od głównej sceny można było szybko coś zamówić i nie czekać wiekami na odbiór zamówienia. Bardzo dobra opcja dla kogoś, kto chce zobaczyć jak najwięcej (jak ja), ale i dla osoby, która chce odpocząć chwilę na uboczu.
3. Doły rozpiski. Jak wyżej, doświadczyłem masę złota, które grało na mniejszych scenach o jakichś losowych porach. Ogromny plus tej imprezy.
4. Głośniki z muzyką metalową na ul. Elektryków i DJ grający metal w W4 po północy. Dzięki temu Mystic mocno zyskał ducha, którego mu moim zdaniem nieco brakowało. Gęba się człowiekowi uśmiechała, gdy mijał ludzi śpiewających chóralnie np. Killing in The Name.
5. Signing sessions. W zeszłym roku trafiały tam raczej absolutne doły rozpisek, które chciały się wypromować (wyjątkiem był na pewno Voivod w 2023, niech ktoś mnie poprawi jeśli się mylę). Jednak w tym to zostało przełamane. Na spotkania się zgodziły m. in. Death Angel, Sepultura, Beherit, Archgoat, Pentagram i Arthur Brown. Bardzo wielu wykonawców na to poszło i super.
6. Artyści zwiedzający festiwal bez żadnej ochrony. Znajomi spotkali np. frontmana EODM na koncercie Suicidal i mówili, że koleś był mega spoko. Sam też mijałem wielu innych. W poprzednich latach nie było aż tak tego widać. Muzycy raczej się chowali w swoich jaskiniach, poza pojedynczymi przypadkami (np. basista Kreatora, Robb Flynn czy Nergal)
7. Widać, że organizatorzy wyciągają wnioski z poprzednich lat i słuchają ludzi odwiedzających festiwal. Ekipa Mystic nie osiada na laurach i cały czas stara się poprawiać imprezę.
8. Bardzo dobra jakość dźwięku na zdecydowanej większości koncertów.

Jeśli chodzi o koncerty, nie jestem w stanie wskazać takich typowo złych. Bardziej to były występy, które nie trafiły w mój gust.
Jeżeli jednak chodzi o topkę, sprawa jest prosta, a moje uzasadnienie widać w poprzednich postach (celowo używam myślników, bo ciężko je ustawić w kolejności):
- Arthur Brown
- Beherit
- Death Angel
- Hatebreed
- Nile
- Suicidal Tendencies
- Witch Club Satan
*honorable mentions: Bleachdrinker i Wormrot

Ogólnie impreza w tym roku promowała raczej niszowe granie. Gdybym nie był lokalsem, to bym zapewnie odpuścił Mystic 2025, ewentualnie bym wpadł na jeden dzień lub maksymalnie dwa. Sam lubię niszę, ale jednak karnet swoje kosztuje (na 2026 bilet w ciemno kosztuje 770 zł). Chciałbym więc, żeby organizatorzy wrócili do sięgania większych nazwisk. Ja bym obciął jeden dzień imprezy lub jedną scenę, jeśli jest problem z kosztami. Za Sabbath Stage umieszczoną w Dizzly Grizzly mało kto będzie tęsknił, szczególnie po tegorocznych perypetiach. Co zrobią? Zobaczymy.

Mam też listę swoich pobożnych życzeń na 2026:
1. Slipknot na heada
2. Napalm Death
3. Powrót Meshuggah
4. Samael
5. Gorgoroth
6. Marduk
7. Carpenter Brut
8. Brat, bekowy grindcore dobry na początek dnia
9. While She Sleeps, dobrego metalcore nigdy mało
10. Manowar lub Iron Maiden
11. Anthrax lub inne duże thrashowe nazwisko

Co myślicie? Co byście zobaczyli za rok?

Ja na 100% będę za rok niezależnie od rozpiski, bo nie planuję wyprowadzki z Gdańska. Dzięki serdeczne wszystkim, którzy chociaż zerknęli na moje kurewsko długie wpisy. Standardowo piszcie, jak macie coś do dodania od siebie. Konstruktywną krytykę również przyjmę na klatę. Pozdrawiam i życzę udanej reszty tygodnia! :conorsalute:
Piękny post, aż chce się dorzucić coś od siebie :conorsalute:
Slipknot, Iron Maiden, to tak duże zespoły, że raczej iż nie zobaczymy na festiwalu. Chociaż trzeba przyznać szczerze, że wtedy by chyba ludzie z całej Europy dosłownie przyjechali do Gdańska. Naplm Death, jak najbardziej jest możliwe. W przeciwieństwie do dwóch wyżej wymienionych zespołów, oni sami stadionu nie zapełnią, ale klubowo to jest mistrzostwo. Marduk, Gorgoroth, brzmi to godnie i jest możliwe. Nawet bym się pokusił o dorzucenie Rotting Christe czy Mayhem. O tak Meshuggah!:bleed: Wystarczy, żeby zagrali całe Obezen i nie będzie co zbierać. Anthrax też wydaje mi się realny, bo lata gdy wyprzedawali całe stadiony, już dawno minęły, co nie zmienia faktu, że dalej jest to potęga i klasa sama w sobie <3.

Uważam, że jest duża szansa na występ legendy deat metalu - Cryptopsy, chłopaki niedługo wydają nowy album, myślę że idealnie by pasowali do klimatu festiwalu.

Zespoły jakie ja bym chciał zobaczyć: Deafheaven, Full of Hell, Amenra, Fu Manchu, Living Gate, Blood Incantation ( :robbie:), Tomb Mold, Madball (raczej mało realne), Turnstile.

Gdzieś w sercu ciągle mam nadzieję, że może kiedyś jeszcze wróci Assymetry Festival, który był bardziej skierowany do fanów sludge/post - metal.
 
Piękny post, aż chce się dorzucić coś od siebie :conorsalute:
Slipknot, Iron Maiden, to tak duże zespoły, że raczej iż nie zobaczymy na festiwalu. Chociaż trzeba przyznać szczerze, że wtedy by chyba ludzie z całej Europy dosłownie przyjechali do Gdańska. Naplm Death, jak najbardziej jest możliwe. W przeciwieństwie do dwóch wyżej wymienionych zespołów, oni sami stadionu nie zapełnią, ale klubowo to jest mistrzostwo. Marduk, Gorgoroth, brzmi to godnie i jest możliwe. Nawet bym się pokusił o dorzucenie Rotting Christe czy Mayhem. O tak Meshuggah!:bleed: Wystarczy, żeby zagrali całe Obezen i nie będzie co zbierać. Anthrax też wydaje mi się realny, bo lata gdy wyprzedawali całe stadiony, już dawno minęły, co nie zmienia faktu, że dalej jest to potęga i klasa sama w sobie <3.

Uważam, że jest duża szansa na występ legendy deat metalu - Cryptopsy, chłopaki niedługo wydają nowy album, myślę że idealnie by pasowali do klimatu festiwalu.

Zespoły jakie ja bym chciał zobaczyć: Deafheaven, Full of Hell, Amenra, Fu Manchu, Living Gate, Blood Incantation ( :robbie:), Tomb Mold, Madball (raczej mało realne), Turnstile.

Gdzieś w sercu ciągle mam nadzieję, że może kiedyś jeszcze wróci Assymetry Festival, który był bardziej skierowany do fanów sludge/post - metal.
Powiem Ci, że tego Slipknota wcale nie wziąłem znikąd. Z mojego info wynika, że byli dogadywani na tegoroczną edycję, ale jednak się nie udało dociągnąć negocjacji do skutku przez trasę nabitą pod korek. Wstępnie byli planowani na head czwartku, zamiast In Flames.

Rotting Christ to super zespół koncertowy. Byłem, szczerze rekomenduję. Mayhem był chyba w 2022, więc w sumie mógłby wrócić. Czemu nie. Maideni to rzeczywiście poziom stadionowy i tu mógłby być problem. Szukałem jakiegoś klasyka heavymetalowego, który mógłby zagrać w tym slocie. Imo wiele takich nazw nie ma. Chyba, że rzeczywiście Manowar albo może The Misfits? Ich wieki w Polsce nie było.

Choć przyznam, że dla mnie top 1 na heada by było Mr. Bungle. Kocham ten zespół. To jest genialny skład z wspaniałą twórczością.

Z resztą propozycji się zgadzam. Madball imo nie jest taki nierealny, a Psy z Krypty bym bardzo chętnie zobaczył na żywo!
 
@Papieżak wczoraj przesłuchałem Sepultura - Quadra. Tak powinno brzmieć Roots:bleed: Praca bębnów a tym albumie, to jest coś wspaniałego.
Rzuć okiem na to nagranie. Eloy to pierdolony BYDL... kosmita za perką. Ten utwór to chyba najtrudniejsza kompozycja w twórczości tego zespołu. W ogóle, Capital Enslavement to cudo. Człowiek się przenosi dosłownie do jakiejś dżungli.
 
Powiem Ci, że tego Slipknota wcale nie wziąłem znikąd. Z mojego info wynika, że byli dogadywani na tegoroczną edycję, ale jednak się nie udało dociągnąć negocjacji do skutku przez trasę nabitą pod korek. Wstępnie byli planowani na head czwartku, zamiast In Flames.

Rotting Christ to super zespół koncertowy. Byłem, szczerze rekomenduję. Mayhem był chyba w 2022, więc w sumie mógłby wrócić. Czemu nie. Maideni to rzeczywiście poziom stadionowy i tu mógłby być problem. Szukałem jakiegoś klasyka heavymetalowego, który mógłby zagrać w tym slocie. Imo wiele takich nazw nie ma. Chyba, że rzeczywiście Manowar albo może The Misfits? Ich wieki w Polsce nie było.

Choć przyznam, że dla mnie top 1 na heada by było Mr. Bungle. Kocham ten zespół. To jest genialny skład z wspaniałą twórczością.

Z resztą propozycji się zgadzam. Madball imo nie jest taki nierealny, a Psy z Krypty bym bardzo chętnie zobaczył na żywo!
Daj mi Mr. Bungle, Tomahawk, Fantomas czy Faith No More, a nawet samego Pattona śpiewającego po włosku!!:bleed:

Manowar, by się wpisał wspaniale, albo Candlemass ( czy może on grali na tej edycji? ^^)
Jak Misfits, to tylko z Danzigiem na wokalu :lesnarhappy:


A widzisz, to nie wiedziałem, że Slipknot był już praktycznie dogadany :O By mogli zagrać całą Iowa i pozamiatane :antonio:
 
Rzuć okiem na to nagranie. Eloy to pierdolony BYDL... kosmita za perką. Ten utwór to chyba najtrudniejsza kompozycja w twórczości tego zespołu. W ogóle, Capital Enslavement to cudo. Człowiek się przenosi dosłownie do jakiejś dżungli.

Dziś też przesłuchałem The Mediator Between Head and Hands Must Be the Hearth. Kurde, też mi to siadło doskonale. Eloy, to jest maszyna naprawdę potężnej klasy.
 
Daj mi Mr. Bungle, Tomahawk, Fantomas czy Faith No More, a nawet samego Pattona śpiewającego po włosku!!:bleed:

Manowar, by się wpisał wspaniale, albo Candlemass ( czy może on grali na tej edycji? ^^)
Jak Misfits, to tylko z Danzigiem na wokalu :lesnarhappy:


A widzisz, to nie wiedziałem, że Slipknot był już praktycznie dogadany :O By mogli zagrać całą Iowa i pozamiatane :antonio:
Jakikolwiek projekt Pattona to złoto. Podpisuję się pod tym. Jebaniec jest niepodabialny.
Misfits właśnie od jakiegoś czasu grywa znowu z Glennem na wokalu, stąd moja propozycja. 271390372_645500050136941_1454114216347325550_n.gif
Dziś też przesłuchałem The Mediator Between Head and Hands Must Be the Hearth. Kurde, też mi to siadło doskonale. Eloy, to jest maszyna naprawdę potężnej klasy.
Eloy to mistrz, a do tego mega skromny i miły człowiek. Pisałem z resztą tu nie raz o tym, jak go spotkałem w Krakowie. Chciałem zdjęcie, a wyszła z tego miła rozmowa na dobre 15 minut. :antonio:
A teraz w Slipknocie jest jeszcze lepszy. Nawet z ś. p. Jordisonem na bębnach, nie byli w stanie zagrać tego utworu na żywo.:bleed:
 
Ciężko wybór ale jednak Hanabie.
Ja jednak biorę Saxon. Hanabie wraca na jesień do Polski i nawet zagra koncert w Gdańsku w B90. Dziadki na Woodzie mogą dać koncert życia. Nie mogę tego odpuścić, z resztą słucham ich od lat.
 
Paradise Lost jaram się mocno, mam nadzieję że zdążę się doczłapać w tym roku. Hanabi będzie śmieszne coś czuję (@edit, a chuj, poniedzialek, też odpada) xD Szkoda tylko że na Walls of Jerycho raczej nie zdążę bo w czwartek to pewnie będę w samolocie jeszcze o tej godzinie siedzieć :boystop:
 
Paradise Lost jaram się mocno, mam nadzieję że zdążę się doczłapać w tym roku. Hanabi będzie śmieszne coś czuję (@edit, a chuj, poniedzialek, też odpada) xD Szkoda tylko że na Walls of Jerycho raczej nie zdążę bo w czwartek to pewnie będę w samolocie jeszcze o tej godzinie siedzieć :boystop:
Jeśli mowa o PL, to ja jestem sceptycznie nastawiony po ich zeszłorocznym koncercie na Mystic, który był słaby pod każdym wględem. Mam jednak nadzieję, że magia publiczności zrobi robotę i że Paradise Lost zagra przynajmniej bardzo dobry koncert.
 
Jeśli mowa o PL, to ja jestem sceptycznie nastawiony po ich zeszłorocznym koncercie na Mystic, który był słaby pod każdym wględem. Mam jednak nadzieję, że magia publiczności zrobi robotę i że Paradise Lost zagra przynajmniej bardzo dobry koncert.
Liczę na to że zepną poślady przy takiej publice, skala jednak czasem motywuje mam wrażenie kapele na woodzie. Można też zawsze liczyć na to że na Mysticu po prostu zjebali dokumentnie
:awesome:




Mam pytanko. Czy orientuje się może któryś z koneserów muzyki ciężkiej czy ten wspaniały event popłynie na strumyku? :roberteyeblinking:
To jest koncert, który po prostu wypada obejrzeć.
View attachment 126588
https://www.ozzy.com/archives/news/black-sabbath-announce-back-to-the-beginning
OJ KURWA TAK, JAK NIE ZROBIĄ LIVE'A Z TEGO KONCERTU TO BĘDZIE ZBRODNIA PRZECIWKO LUDZKOŚCI. Prawdę powiedziawszy to kurwa nie wiem czy jeżeli cena nie będzie sensowna jeżeli będzie dostęp, to bym nie wykupił - domowy koncert pożegnalny Sabatów to lepsze niż nic. Tym bardziej że na koncercie Ozzego na którym byłem miałem taką gorączkę że połowy nie pamiętam xD
 
Back
Top