I bardzo kurwa dobrze. Zawodnicy UFC trenują pół zycia, poświęcają się ile mogą i ryzykują zdrowie za kilkanaście koła papieru, po czym przyjdzie jakiś Denis, bagieta czy inne ćpuny i PDFy i nie dość że ten element się zachowuje gorzej niż trzoda chlewna to jeszcze dostając sztukę na cytrynę kładą się na ziemi udając kontuzje po 30 sekundach "walki' i dostaną milion.
Ja się pytam, co mają w głowach ludzie oglądający i śledzący na bieżąco te żałosne "konferencje" i igrzyska paralityków?
Poza tym niejeden zawodnik UFC prowadzi się tak dobrze że warto brać z niego przykład ( Whittaker, Poirier, Holloway, Wonderboy)
Dla niektórych z nas ci goście lub podobni im byli po części wzorami od których można było się uczyć zawziętości, szacunku do rywali, pokory. Więc każdy z nas ma jakiegoś swojego bohatera w MMA
A z drugiej strony mamy świat reżyserowanej patocelebrytki, skandali, dymów, kłamstwa, fałszu, ćpania, I molestowania dzieci. To wszystko okraszone najniższym możliwym poziomem sportowym. Dno i kilometr mułu to jakby nic nie powiedzieć. Środowisko freak fight to jedno z najbardziej toksycznych bagien jakie kiedykolwiek powstały. A zagorzałych obrońców FF zapraszam do dyskusji popartej konkretnymi argumentami jeśli mają ochotę.
(Gdybym miał syna i zadeklarowały się jako aktywny fan freak fightów to przysięgam że wyjebałbym go z domu prędzej niż jakby oznajmił iż jest gejem )