Koronowirus, Wuhan , 2019-nCoV, Epidemia ver. beta 1.01

Z dobrym adwokatem myślę, że idzie coś wywalczyć, nie wiadomo też czy laska nie miała presji w pracy/szkole by wziąć szczepionkę
 
Specjalnie tak to było ustawione.
Presja była zajebista, nawet do poziomu kłamstw o "obowiązkowości", a później jakby co to rączki umyte i my nikogo nie zmuszaliśmy :neildegrassewhoa:
Znam gościa, który prowadzi niedużą firmę. Około 10 pracowników. Co jakiś czas wypłacał jakieś tam premie uznaniowe jak dobrze szło, bonusy świąteczne itp. Podczas korony wymyślił, że wypłaci gratyfikacja za szczepienia, ale na takiej zasadadzie, że jak jedna osoba się wyłamie to reszta nie dostanie. I jeden chłop nie chciał, powiedział, że pierdoli i w to nie idzie. Człowieku, pod jego dom przyjeżdżali współpracownicy, niektórzy nawet z żonami. Gość nie miał życia. Jedni namawiali, przekonywali, inni straszyli, jeszcze inni szli na litość, że przecież święta niedługo i dzieci... nie wiem do końca jak się sytuacja zakończyła, ale podejrzewam, że się ugiął. Inaczej w robocie zostałby czarną owcą i bardzo szybko skończyłby swoją "karierę". Pomysłodawca tego wspaniałego bonusa też sobie zapodał i od czasów korony boryka się z poważnymi problemami nieurologicznymi. Nigdy nie palił, napił się okazjonalnie od wielkiego dzwona, stosunkowo zdrowy tryb życia.

Także nacisk był i to spory. Nie szkoda debili, którzy łyknęli propagandę i poszli się szczepić dla czyjeś babci, za paszport na wakacje albo hulajnogę na loterii. Najbardziej żal ludzi, którzy wcale tego nie chcieli, ale przez m.in. takie sytuacje jak opisana powyżej, a było ich pełno w firmach, kościołach, przychodniach, na spotkaniach rodzinnych, zostali niejako przymuszeni i się ugięli. Nie wszyscy mają podejście, nie i chuj, spierdalajcie, chociaż to było najlepsze rozwiązanie w tych pojebanych czasach. Sam obdzwoniłem rodzinę, żeby tego nie robili, że nie warto i dawałem szereg argumentów... nie posłuchał nikt. Jedynie szwagierka z mężem się wyłamała, bo oni mieli wątpliwości i sami dopytali co my myślimy na ten temat. W zasadzie utwierdziliśmy ich w przeświadczeniu. Jeszcze dzieci ciągnęły moich, wtedy 85-cio letnich dziadków, na 3 boosterka. Ludzie, którzy nigdy nie chorowali dzisiaj zmagają się cukrzycą, nadciśnieniem, zatorami itd.
 
Znam gościa, który prowadzi niedużą firmę. Około 10 pracowników. Co jakiś czas wypłacał jakieś tam premie uznaniowe jak dobrze szło, bonusy świąteczne itp. Podczas korony wymyślił, że wypłaci gratyfikacja za szczepienia, ale na takiej zasadadzie, że jak jedna osoba się wyłamie to reszta nie dostanie. I jeden chłop nie chciał, powiedział, że pierdoli i w to nie idzie. Człowieku, pod jego dom przyjeżdżali współpracownicy, niektórzy nawet z żonami. Gość nie miał życia. Jedni namawiali, przekonywali, inni straszyli, jeszcze inni szli na litość, że przecież święta niedługo i dzieci... nie wiem do końca jak się sytuacja zakończyła, ale podejrzewam, że się ugiął. Inaczej w robocie zostałby czarną owcą i bardzo szybko skończyłby swoją "karierę". Pomysłodawca tego wspaniałego bonusa też sobie zapodał i od czasów korony boryka się z poważnymi problemami nieurologicznymi. Nigdy nie palił, napił się okazjonalnie od wielkiego dzwona, stosunkowo zdrowy tryb życia.

Także nacisk był i to spory. Nie szkoda debili, którzy łyknęli propagandę i poszli się szczepić dla czyjeś babci, za paszport na wakacje albo hulajnogę na loterii. Najbardziej żal ludzi, którzy wcale tego nie chcieli, ale przez m.in. takie sytuacje jak opisana powyżej, a było ich pełno w firmach, kościołach, przychodniach, na spotkaniach rodzinnych, zostali niejako przymuszeni i się ugięli. Nie wszyscy mają podejście, nie i chuj, spierdalajcie, chociaż to było najlepsze rozwiązanie w tych pojebanych czasach. Sam obdzwoniłem rodzinę, żeby tego nie robili, że nie warto i dawałem szereg argumentów... nie posłuchał nikt. Jedynie szwagierka z mężem się wyłamała, bo oni mieli wątpliwości i sami dopytali co my myślimy na ten temat. W zasadzie utwierdziliśmy ich w przeświadczeniu. Jeszcze dzieci ciągnęły moich, wtedy 85-cio letnich dziadków, na 3 boosterka. Ludzie, którzy nigdy nie chorowali dzisiaj zmagają się cukrzycą, nadciśnieniem, zatorami itd.
No u mnie w robocie tylko ja jeden się nie zaszczepiłem.
Była pewna presja, ale nie bezpośrednia, krzywe spojrzenia, pokpiwanie, itp.

Ja sobie powiedziałem, że ni chuja nie zrobię tego co wszyscy tylko dlatego, że mnie będą przymuszać i szantażować.
Nie chodziło nawet o szczepienie, ale już taki jestem, że jeśli ktoś mi grozi albo szantażuje to we mnie rodzi natychmiastową reakcję odwrotną od oczekiwanej.
Zawsze tak miałem i często za to płaciłem. Gdybym był na miejscu tego gościa, o którym pisałeś to już miałbym przejebane bo jakby mi ktoś do domu przychodził i groził to pewnie bym nie wytrzymał.

Na początku były przymiarki do groźby zwolnienia ale jednak szybko z tego zrezygnowali ale byłem gotowy dać się zwolnić choć do stracenia było dużo.
Nie mogłem sobie wyobrazić, że wbrew mojej woli ktoś przyjdzie, wbije we mnie igłę i coś mi wciśnie.

Dzisiaj ci sami ludzie kichają, kaszlą i smarkają na siebie w sezonie grypowym, cisną się w małych pomieszczeniach i nikt już się nie sra, że dystans i te sprawy.
Każdy oczywiście udaje, że "niczego takiego nie było" i teraz już jest spoko i możemy razem żyć jak gdyby nigdy nic.

Idioci.
 
Woziłem na bla bla sporo osób zatrudnionych przez agencję pracy po Niemczech. Wszyscy którzy byli zatrudnieni w ten sposób a nie bezpośrednio dostali ultimatum. Nie przymuszamy ani nie zwalniamy bo nie wolno, ale jak się skończy umowa to już na pewno bez szczypawki nie przedłużymy.
 
Mnie najbardziej rozbawiło jak przyjechał na kontrolę bardzo ważny kierownik z Warszawy z korpo dla której robotę robiłem i jednym z pierwszych pytań człowieka, którego pierwsza raz w życiu na oczy widzę było "czy się pan zaszczepił". Odpowiedź przeczącą skwitował: "jest pan wielkim ryzykantem" :lol:
 
Woziłem na bla bla sporo osób zatrudnionych przez agencję pracy po Niemczech. Wszyscy którzy byli zatrudnieni w ten sposób a nie bezpośrednio dostali ultimatum. Nie przymuszamy ani nie zwalniamy bo nie wolno, ale jak się skończy umowa to już na pewno bez szczypawki nie przedłużymy.
Z helmutami mogę potwierdzić. Tam w fabryce nikt się nie wywinął. Szczepili równo jak leci, od szeregowego pracownika po kierowników i administrację. Znajomy żony jest przedstawicielem na Polskę jednej z dużych, niemieckich firm meblowych. Wymazy z nosa nakurwiał codziennie przez ponad 6 miesięcy. Wynik takiego testu wysyłał później do centrali i dostawał zielone światło, że może jeździć po kontrahentach z negatywnym wynikiem. Jego żona stwierdziła, że jest pierdolnięty, bo od tych patyczków wkładanych każdego dnia w dziurę gość najpierw dostał ostrych krwawień, a później skończyło się perforacją nosa wraz z przetoką. Idiota. Dla nowego BMW, pensji ponad 20k i grubych premii gość sprzedałby duszę i zrobił wszystko, czego zażyczy sobie pracodawca, aby utrzymać stołek.
 
zgaduje haslo


zgadłem?
:awesome:

wy kurwy ,)
tak, to do tych globalistów i sprzedajnych skurweli co uśmiercali ludzi w biały dzień, oglądałem podcast z jakimś burmistrżem wybaczcie, nie pamiętam nazwiska, rządzi już 3 kadencję, od początku wbijal w to cwela i bardzo szanuje takie podejście, uratował wielu ludzi, ogarnął miasto z gnoju, szkoda że tak mało ludzi tego pokroju, 99% to sprzedajne kurwy ssające łuskowatego kutasa szatana
 
  • Like
Reactions: AKK
Z helmutami mogę potwierdzić. Tam w fabryce nikt się nie wywinął. Szczepili równo jak leci, od szeregowego pracownika po kierowników i administrację. Znajomy żony jest przedstawicielem na Polskę jednej z dużych, niemieckich firm meblowych. Wymazy z nosa nakurwiał codziennie przez ponad 6 miesięcy. Wynik takiego testu wysyłał później do centrali i dostawał zielone światło, że może jeździć po kontrahentach z negatywnym wynikiem. Jego żona stwierdziła, że jest pierdolnięty, bo od tych patyczków wkładanych każdego dnia w dziurę gość najpierw dostał ostrych krwawień, a później skończyło się perforacją nosa wraz z przetoką. Idiota. Dla nowego BMW, pensji ponad 20k i grubych premii gość sprzedałby duszę i zrobił wszystko, czego zażyczy sobie pracodawca, aby utrzymać stołek.
Ale Wiech mówił co innego :dont_be_scared:
 
No u mnie w robocie tylko ja jeden się nie zaszczepiłem.
Była pewna presja, ale nie bezpośrednia, krzywe spojrzenia, pokpiwanie, itp.

Ja sobie powiedziałem, że ni chuja nie zrobię tego co wszyscy tylko dlatego, że mnie będą przymuszać i szantażować.
Nie chodziło nawet o szczepienie, ale już taki jestem, że jeśli ktoś mi grozi albo szantażuje to we mnie rodzi natychmiastową reakcję odwrotną od oczekiwanej.
Zawsze tak miałem i często za to płaciłem. Gdybym był na miejscu tego gościa, o którym pisałeś to już miałbym przejebane bo jakby mi ktoś do domu przychodził i groził to pewnie bym nie wytrzymał.

Na początku były przymiarki do groźby zwolnienia ale jednak szybko z tego zrezygnowali ale byłem gotowy dać się zwolnić choć do stracenia było dużo.
Nie mogłem sobie wyobrazić, że wbrew mojej woli ktoś przyjdzie, wbije we mnie igłę i coś mi wciśnie.

Dzisiaj ci sami ludzie kichają, kaszlą i smarkają na siebie w sezonie grypowym, cisną się w małych pomieszczeniach i nikt już się nie sra, że dystans i te sprawy.
Każdy oczywiście udaje, że "niczego takiego nie było" i teraz już jest spoko i możemy razem żyć jak gdyby nigdy nic.

Idioci.
Patrzcie go jaki opornik, do związków zawodowych to się nie nadaje.
Na taczkach nie próbowali wywieźć?
 
O chui, na cohones widzę nawet wątek o tej szopce xD dokleje swoje 2 groszę

Powiem tak, nie szczepiłem się, pierdoliłem to i co ? I jajco , dobrze czułem że kiedyś wszystkie ostygnie. Wystarczyło przeczekać, a inni to po kurwa 5x dawek przyjmowali, bo praca, bo wyjazdy, paszport polsatu i covidowy, to i tamto. Teraz bujają się zdrowotnie
 
O chui, na cohones widzę nawet wątek o tej szopce xD dokleje swoje 2 groszę

Powiem tak, nie szczepiłem się, pierdoliłem to i co ? I jajco , dobrze czułem że kiedyś wszystkie ostygnie. Wystarczyło przeczekać, a inni to po kurwa 5x dawek przyjmowali, bo praca, bo wyjazdy, paszport polsatu i covidowy, to i tamto. Teraz bujają się zdrowotnie
A nie pomyślałeś o tym, że ktoś marzył o elektrycznej hulajnodze? :jimcarrey: :muttley:
 
A nie pomyślałeś o tym, że ktoś marzył o elektrycznej hulajnodze? :jimcarrey: :muttley:
Argument nie do przecenienia, fakt lepsze takie gadżety niż inne banialuki xD

Pamiętam jak miałem siedzibę firmy koło szpitala wojewódzkiego, moloh na całą polskę wschodnią i odrazu jak się zaczeło a człowiek nie wiedział co i jak z zagrożeniem, to zagrał w statki, L4 na wjazd na korzonki. Kieras wtedy dzwonił i podejrzliwym głosem:
-Czy to nie ma nic wspólnego z epidemią
-Oczywiście że nie
-Ale no wiesz zanim praca zdalna wejdzie to jeszcze tydzień dwa, a tak na miejscu będzie pizza w piątek, zespół na ciebie czeka, atmosfera.

Sztos, przehandluje potencjalne zdrowie za hawajską i szluga na przerwie z dwójką ludzi. For sure mate
 
Back
Top