Konflikt Rosja-Ukraina

Poza tym nikt przed Polakami na emigracji nie leżał na kolanach, jak każe się leżeć Polakom przed Ukraińcami w państwie podobno polskim. Traktować jak inwalidów, czyli ze specjalną troską. Mogę zrozumieć specjalne traktowanie rannych żołnierzy leczonych i przebywających w Polsce, ale nie wypasione zuchwałe ryje, które uciekły przed poborem, czyli jakby nie patrzeć, dezerterzy. Pół miliona tej swołoczy w naszym kraju.
Pamiętam czasy kiedy my jeździliśmy na zachód i całkowicie się z Tobą zgadzam. Po pierwsze nie było żadnych wiz uchodźczych jak pisał Kolega, była albo turystyczna na zaproszenie albo azyl polityczny i obóz. Mój kolega prosił matkę swojej dziewczyny, zeby oskarżyła go o kradzież pierścionka, a on na podstawie wezwań na milicję będzie ubiegał się o azyl. Polacy w Niemczech to były kradzieże sklepowe, a grubiej fajka i alko. Nikomu nie przyszło do głowy zeby drzeć mordę na ulicy czy jeździć po pijaku, bo od razu kripo i miś w paszporcie. A policja była bezwzględna i nie było zmiłuj! To były czasy mojej szkoły średniej i pamiętam jacy byliśmy grzeczni, zeby nam busa nie przetrzepali, jak unikaliśmy rozmów po polsku, tylko niemiecki lub angielski. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby leźć środkiem chodnika tyralierą i drzeć mordy w ojczystym języku jak widziana dzisiaj przeze mnie banda otyłych loch z Ukrainy z ukrobablami w wózkach. Dla mnie niedopuszczalne jest, zeby człowiek musiał przepychać się na chodniku we wlasnym (czy na pewno) kraju. Mam wrażenie, że w Warszawie jest ich coraz więcej i już mamy pokolenie Ukrów urodzonych w Polsce ze świeżej wojennej emigracji. Także ja bym nie porównywał komuny i naszej emigracji do Ukrów. My mimo wszystko znaliśmy swoje miejsce!
 
Pamiętam czasy kiedy my jeździliśmy na zachód i całkowicie się z Tobą zgadzam. Po pierwsze nie było żadnych wiz uchodźczych jak pisał Kolega, była albo turystyczna na zaproszenie albo azyl polityczny i obóz. Mój kolega prosił matkę swojej dziewczyny, zeby oskarżyła go o kradzież pierścionka, a on na podstawie wezwań na milicję będzie ubiegał się o azyl. Polacy w Niemczech to były kradzieże sklepowe, a grubiej fajka i alko. Nikomu nie przyszło do głowy zeby drzeć mordę na ulicy czy jeździć po pijaku, bo od razu kripo i miś w paszporcie. A policja była bezwzględna i nie było zmiłuj! To były czasy mojej szkoły średniej i pamiętam jacy byliśmy grzeczni, zeby nam busa nie przetrzepali, jak unikaliśmy rozmów po polsku, tylko niemiecki lub angielski. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby leźć środkiem chodnika tyralierą i drzeć mordy w ojczystym języku jak widziana dzisiaj przeze mnie banda otyłych loch z Ukrainy z ukrobablami w wózkach. Dla mnie niedopuszczalne jest, zeby człowiek musiał przepychać się na chodniku we wlasnym (czy na pewno) kraju. Mam wrażenie, że w Warszawie jest ich coraz więcej i już mamy pokolenie Ukrów urodzonych w Polsce ze świeżej wojennej emigracji. Także ja bym nie porównywał komuny i naszej emigracji do Ukrów. My mimo wszystko znaliśmy swoje miejsce!
100% racji tylko że ja porównywałem do normalnych ludzi którzy przyjechali tutaj pracować i to nie koniecznie rok temu. Nie każdy drze ryja i zachowuje się jak zwierzę .
 
Pamiętam czasy kiedy my jeździliśmy na zachód i całkowicie się z Tobą zgadzam. Po pierwsze nie było żadnych wiz uchodźczych jak pisał Kolega, była albo turystyczna na zaproszenie albo azyl polityczny i obóz. Mój kolega prosił matkę swojej dziewczyny, zeby oskarżyła go o kradzież pierścionka, a on na podstawie wezwań na milicję będzie ubiegał się o azyl. Polacy w Niemczech to były kradzieże sklepowe, a grubiej fajka i alko. Nikomu nie przyszło do głowy zeby drzeć mordę na ulicy czy jeździć po pijaku, bo od razu kripo i miś w paszporcie. A policja była bezwzględna i nie było zmiłuj! To były czasy mojej szkoły średniej i pamiętam jacy byliśmy grzeczni, zeby nam busa nie przetrzepali, jak unikaliśmy rozmów po polsku, tylko niemiecki lub angielski. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby leźć środkiem chodnika tyralierą i drzeć mordy w ojczystym języku jak widziana dzisiaj przeze mnie banda otyłych loch z Ukrainy z ukrobablami w wózkach. Dla mnie niedopuszczalne jest, zeby człowiek musiał przepychać się na chodniku we wlasnym (czy na pewno) kraju. Mam wrażenie, że w Warszawie jest ich coraz więcej i już mamy pokolenie Ukrów urodzonych w Polsce ze świeżej wojennej emigracji. Także ja bym nie porównywał komuny i naszej emigracji do Ukrów. My mimo wszystko znaliśmy swoje miejsce!
Ja to pisałem nie raz. Od lat pracuje za granicą w życiu by mi nie przyszło do głowy się tak zachowywać w "gościach".
 
W PRLu.

Unijna emigracja ma swoje prawa.

:lol:
No fakt:). Kolegę, wyjątkowej klasy łotra, Włosi nie chcieli wydać, bo nie popełnił przestępstwa na terenie Włoch. Zawinęli go na podstawie ENA. W sumie jest w tym jakaś logika, choć alternatywna.
 
Ja to pisałem nie raz. Od lat pracuje za granicą w życiu by mi nie przyszło do głowy się tak zachowywać w "gościach".
Ukraińska swołocz zachowuje się w Polsce tak, a nie inaczej, bo ma na to przyzwolenie Halibutowej części społeczeństwa.
Polka oddaje swołoczy urządzone mieszkanie, swołocz okrada je dosłownie ze wszystkiego, Polka nagłaśnia sprawę w internecie i ma obiekcje, czy iść na policję, bo Halibuty wyzywają ją od ruskiego trolla. Wyobrażacie sobie Niemca, Brytola, Holendra itd, który stoi murem za polskim złodziejem na emigracji, jednocześnie jadąc po okradzionym rodaku?

Użyczyłam mieszkanie nieodpłatnie rodzinie przybyłej z okolic Kijowa. Trzy osoby dorosłe i dziecko. Przyjechali wprost z granicy zmęczeni, głodni, nie posiadający niczego. Otworzyłam drzwi i serce, oprowadziłam po mieszkaniu, pokazałam co gdzie jest. Dałam im odpocząć, wymieniliśmy się telefonami - napisała pani Katarzyna i zaznaczyła, że mieszkanie było w pełni wyposażone.

- Od pościeli, ręczników, sztućców, talerzy, garnków, przypraw, artykułów spożywczych, chemii gospodarczej, kosmetyków, suszarki do włosów itp. W mieszkaniu było wszystko. Celowo piszę BYŁO!... Niestety, moje mieszkanie zostało opróżnione do zera. Ludzie zniknęli, a wraz z nimi moje wyposażenie. Zabrali wszystko, co można spakować do torby, ale zastanawia mnie fakt, do jakich się spakowali, jak mieli ze sobą tylko małą torbę podróżną i plecaczek. Jak się później dowiedziałam od sąsiada, byłego policjanta, przed budynkiem był zaparkowany bus, do którego ci ludzie wynosili moje rzeczy - mówi pani Katarzyna. Sprawę zdecydowała się nagłośnić w internecie. Zostawili wózek głęboki dziecięcy, nie wiem skąd go wytrzasnęli! Widocznie nie był im tak bardzo potrzebny, skoro został, a dziecko mogło mieć około roku - opisała pani Katarzyna.

Napisała również, że bije się z myślami, czy zawiadomić o sprawie policję. A to wzbudziło kontrowersje.
- Nazwano mnie nawet ruskim trollem! A przecież dałam mieszkanie, by pomóc. Nagłośniłam to po to, by osoby dające innym dach nad głową były bardziej czujne niż ja.
 
Ukraińska swołocz zachowuje się w Polsce tak, a nie inaczej, bo ma na to przyzwolenie Halibutowej części społeczeństwa.
Polka oddaje swołoczy urządzone mieszkanie, swołocz okrada je dosłownie ze wszystkiego, Polka nagłaśnia sprawę w internecie i ma obiekcje, czy iść na policję, bo Halibuty wyzywają ją od ruskiego trolla. Wyobrażacie sobie Niemca, Brytola, Holendra itd, który stoi murem za polskim złodziejem na emigracji, jednocześnie jadąc po okradzionym rodaku?

Użyczyłam mieszkanie nieodpłatnie rodzinie przybyłej z okolic Kijowa. Trzy osoby dorosłe i dziecko. Przyjechali wprost z granicy zmęczeni, głodni, nie posiadający niczego. Otworzyłam drzwi i serce, oprowadziłam po mieszkaniu, pokazałam co gdzie jest. Dałam im odpocząć, wymieniliśmy się telefonami - napisała pani Katarzyna i zaznaczyła, że mieszkanie było w pełni wyposażone.

- Od pościeli, ręczników, sztućców, talerzy, garnków, przypraw, artykułów spożywczych, chemii gospodarczej, kosmetyków, suszarki do włosów itp. W mieszkaniu było wszystko. Celowo piszę BYŁO!... Niestety, moje mieszkanie zostało opróżnione do zera. Ludzie zniknęli, a wraz z nimi moje wyposażenie. Zabrali wszystko, co można spakować do torby, ale zastanawia mnie fakt, do jakich się spakowali, jak mieli ze sobą tylko małą torbę podróżną i plecaczek. Jak się później dowiedziałam od sąsiada, byłego policjanta, przed budynkiem był zaparkowany bus, do którego ci ludzie wynosili moje rzeczy - mówi pani Katarzyna. Sprawę zdecydowała się nagłośnić w internecie. Zostawili wózek głęboki dziecięcy, nie wiem skąd go wytrzasnęli! Widocznie nie był im tak bardzo potrzebny, skoro został, a dziecko mogło mieć około roku - opisała pani Katarzyna.

Napisała również, że bije się z myślami, czy zawiadomić o sprawie policję. A to wzbudziło kontrowersje.
- Nazwano mnie nawet ruskim trollem! A przecież dałam mieszkanie, by pomóc. Nagłośniłam to po to, by osoby dające innym dach nad głową były bardziej czujne niż ja.


Ale ja także nazywam tych co się tak zachowują swolocza, czy Ukrainciw, czy Polaków, więc co Ty pierdolisz. Swolocza też jest dla mnie ktoś, kto mimo iż wie, że to tylko mała część Ukrainciw, to nazywa wszystkich swolocza.
 
Ukraińska swołocz zachowuje się w Polsce tak, a nie inaczej, bo ma na to przyzwolenie Halibutowej części społeczeństwa.
Polka oddaje swołoczy urządzone mieszkanie, swołocz okrada je dosłownie ze wszystkiego, Polka nagłaśnia sprawę w internecie i ma obiekcje, czy iść na policję, bo Halibuty wyzywają ją od ruskiego trolla. Wyobrażacie sobie Niemca, Brytola, Holendra itd, który stoi murem za polskim złodziejem na emigracji, jednocześnie jadąc po okradzionym rodaku?

Użyczyłam mieszkanie nieodpłatnie rodzinie przybyłej z okolic Kijowa. Trzy osoby dorosłe i dziecko. Przyjechali wprost z granicy zmęczeni, głodni, nie posiadający niczego. Otworzyłam drzwi i serce, oprowadziłam po mieszkaniu, pokazałam co gdzie jest. Dałam im odpocząć, wymieniliśmy się telefonami - napisała pani Katarzyna i zaznaczyła, że mieszkanie było w pełni wyposażone.

- Od pościeli, ręczników, sztućców, talerzy, garnków, przypraw, artykułów spożywczych, chemii gospodarczej, kosmetyków, suszarki do włosów itp. W mieszkaniu było wszystko. Celowo piszę BYŁO!... Niestety, moje mieszkanie zostało opróżnione do zera. Ludzie zniknęli, a wraz z nimi moje wyposażenie. Zabrali wszystko, co można spakować do torby, ale zastanawia mnie fakt, do jakich się spakowali, jak mieli ze sobą tylko małą torbę podróżną i plecaczek. Jak się później dowiedziałam od sąsiada, byłego policjanta, przed budynkiem był zaparkowany bus, do którego ci ludzie wynosili moje rzeczy - mówi pani Katarzyna. Sprawę zdecydowała się nagłośnić w internecie. Zostawili wózek głęboki dziecięcy, nie wiem skąd go wytrzasnęli! Widocznie nie był im tak bardzo potrzebny, skoro został, a dziecko mogło mieć około roku - opisała pani Katarzyna.

Napisała również, że bije się z myślami, czy zawiadomić o sprawie policję. A to wzbudziło kontrowersje.
- Nazwano mnie nawet ruskim trollem! A przecież dałam mieszkanie, by pomóc. Nagłośniłam to po to, by osoby dające innym dach nad głową były bardziej czujne niż ja.
Podobnych przypadków masz bez liku, kiedyś już pisałem jak eksmitowalismy braci z mieszkania kolezanki.
 
Ale ja także nazywam tych co się tak zachowują swolocza, czy Ukrainciw, czy Polaków, więc co Ty pierdolisz. Swolocza też jest dla mnie ktoś, kto mimo iż wie, że to tylko mała część Ukrainciw, to nazywa wszystkich swolocza.
Ostatnio też twierdziłeś, że Galendami i Prosiakami jeździ moze kilkuset Ukrów w Polsce. Chyba zacznę Ci słać zdjęcia z Warszawy.
 
Powinni nimi wypierdalać do Kijowa albo Lwowa - tam gdzie wojny nie ma i nie będzie.
Tak trudno pojąć?

ale te kurwy będą się tu panoszyć, bo nie płacą podatków

No ale patrzmy na Polskę. Szkodzą nam tym, że inni Polacy im zazdroszczą drogich aut?

Przecież mają wojnę więc niech zamienią na czołgi! Dobrze, że nie zaprzeczasz, że pisałeś o kilkuset w skali kraju:). Skąd wiesz, że nie doją z polskiego socjalu i przywilejów braterskich.


No ok, niech wydoją te 500 +.
Myślisz, że on z tego się utrzymuje, wydaje tysiące na paliwo, na ubrania, restauracje? No raczej nie. Choćby dostali wszystkie możliwe socjale- to wpłaca nam w podatkach i naszym przedsiębiorcom kilka razy więcej.
Nie pamiętam, może pisałem o kilkuset tych super drogich.
 
No ale patrzmy na Polskę. Szkodzą nam tym, że inni Polacy im zazdroszczą drogich aut?




No ok, niech wydoją te 500 +.
Myślisz, że on z tego się utrzymuje, wydaje tysiące na paliwo, na ubrania, restauracje? No raczej nie. Choćby dostali wszystkie możliwe socjale- to wpłaca nam w podatkach i naszym przedsiębiorcom kilka razy więcej.
Nie pamiętam, może pisałem o kilkuset tych super drogich.
kurwa tłumaczę Ci, że nie płacą żadnych podatków.
A jak mi nie wierzysz to zadzwoń do skarbówki podając się za Ukra to Ci Pani wyłoży jak na srebrnej tacy co trzeba zrobić by nie płacić podatków, jakie pismo wystosować. To dopiero oniemiejesz i będziesz chodził zielony przez tydzień ze zdziwienia
 
kurwa tłumaczę Ci, że nie płacą żadnych podatków.
A jak mi nie wierzysz to zadzwoń do skarbówki podając się za Ukra to Ci Pani wyłoży jak na srebrnej tacy co trzeba zrobić by nie płacić podatków, jakie pismo wystosować. To dopiero oniemiejesz i będziesz chodził zielony przez tydzień ze zdziwienia


Czyli uważasz, że właściciel poruszają kupując ciuchy w galerii, idąc do restauracji, do klubu, ma odliczony VAT?
 
Czyli uważasz, że właściciel poruszają kupując ciuchy w galerii, idąc do restauracji, do klubu, ma odliczony VAT?
albo jesteś niedouczony albo indolentny umysłowo z kwadratowymi uszami....
prowadzą tu swoje ukraińskie działalności nie odprowadzając żadnego podatku....

To, że kurwa płacą ukryty podatek kupując skarpetki to no ja pierdole....oczywista oczywistość.
 
Jak chcesz komuś przypieprzyć to kij się zawsze znajdzie. Można przytaczać przykłady złodziejstwa albo pijaństwa Ukraińców, jak tego potrzebujemy pod tezę, a można też sielankowej integracji i niezwykłych przyjaźni, jeśli teza jest inna. Ani jedno, ani drugie nie jest prawdą, świat jest bardziej skomplikowany niż się wydaje.

Chciałbym się kiedyś dowiedzieć jaka jest skala inspirowania przekazu przez obce służby, i jak bardzo w związku z tym jesteśmy zmanipulowani.
 
Back
Top