Ich największym problem jest debilizm. Naród ludzi głupich. Już sam fakt dobrowolnego oddania broni atomowej w zamian za mgliste obietnice bezpieczeństwa, świadczy o ich debilizmie. Kraj gospodarczo w ruinie do tego stopnia, że długo przed wybuchem wojny, miliony Ukraińców wolały żyć i pracować w Polsce za czapkę gruszek niż przebywać w tym cywilizowanym raju na jaki teraz kreowana jest Ukraina. Korupcyjno - oligarchiczne zacofane bagno, niczym nieróżniące się od Kacapów. Identyczna mentalność. Jedni warci drugich.
Kacapy, gdyby tylko chciały, mogłyby już dawno mieć Ukrainę bez jednego wystrzału. Wystarczyło pompować tam petroruble w ramach inwestycji za pomocą niby zagranicznych spółek, jednak zarządzanych przez nich z drugiego fotela. Strategicznych inwestycji, mających decydujący wpływ stan gospodarki danego kraju, czyli energetyka, banki i nieruchomości. Masz nad tym władzę, masz władzę absolutną, bo od twojego widzimisię zależy kiedy wywołasz kryzys, skutkujący niepokojami społecznymi, uderzającymi w Ukraińskich polityków. Cóż, nie ich bajka, za dużo zachodu. Oni znają jedynie siłowe przejęcie władzy, tzn wojnę.
Chińczycy, zupełnie inna para kaloszy niż Kacapsko - Ukraiński sowiecki beton.
Po co wojować, jeśli można pożyczyć, zadłużyć i przejąć dłużnika.
Tanie i łatwo dostępne kredyty z Chin pozwoliły wielu afrykańskim krajom na podjęcie inwestycji, na które w innym wypadku nie mogłyby sobie pozwolić, ale ten skok cywilizacyjny ma swoją cenę. Zadłużenie niektórych afrykańskich państw wobec Państwa Środka osiągnęło już poziom niespłacalności. Problem jest o tyle większy, że oficjalne dane o chińskich kredytach są mocno niedoszacowane.
Cały chiński program kredytowania afrykańskich krajów zakrawa na neokolonializm.
Władze w Pekinie z rozmysłem doprowadzają afrykańskie kraje do niewypłacalności, by następnie przejmować ich cenne aktywa, które stanowią zabezpieczenie kredytów – obiekty infrastrukturalne, udziały w przedsiębiorstwach energetycznych, czy prawa do eksploatacji surowców.
Agencja Moody's ostrzega, że afrykańskie kraje bogate w surowce, takie jak Zambia, Angola i Demokratyczna Republika Konga, a także państwa ze strategiczną infrastrukturą transportową jak Kenia, są zagrożone utratą kontroli nad swoimi aktywami na rzecz kredytodawców z Chin.