Ja tam rzadko oglądam walki kobiet (jakoś mnie nie wciągają), w całości obejrzałem tylko Cyborg vs. Carano i tą ostatnią walkę Cyborgowej. Rousey vs Tate oczywiście obejrzę. Rozumiem, że bijące się laski mogą komuś się wydawać niefajne, spoko- do oglądania nikt was nie zmusza.
Ale gadanie o tym, że sport jako taki nie jest dla kobiet, to już jakiś absurd... podejrzewam, że większość gorących ciał (choćby z tematu o kobietach), na które ci faceci się napalają, bez sportu nie miałaby prawa bytu ;)
Zaś co do "feminizmu kończącego się gdy trzeba wnieść szafę na 7 piętro" to zazwyczaj jest to prawda, ale nie brakuje też facetów, którym też brakuje do tego krzepy i wolą opłacić siłę fizyczną niż harować samemu, nie mówię tego o jakichś skrajnych lalusiach i pedziach, tylko zwykłych, z natury wątłych typach, mam kumpla, który ma w ramieniu tyle, ile ja trochę za nadgarstkiem. To samo się tyczy pracy w wojsku, policji czy nawet kopalni. Natura już taka jest i kocha różnorodność , choćbyście wprowadzili "patriotyczną" edukację Romka Giertycha, zawsze będą się co jakiś czas trafiać faceci wolący lalki od żołnierzyków i dziewczyny wolące rękawice bokserskie od prostownic do włosów ;)
Ja staram się ludzi oceniać indywidualnie, niektórzy jednak, jak widzę, mają swoje ustalone wizje ludzkiego społeczeństwa i każde odstępstwo to skandal. Szczerze mówiąc, takie zabranianie kobietom sportu "bo to do nich nie pasuje" to jest już bardzo bliskie prawom muzułmańskim, gdzie to kobietom nic nie wolno bo faceci mają swoje wyobrażenie, że one są tylko od rodzenia dzieci i służenia :-)