W ostatnim wywiadzie Szpilka dla MMA Rocks odniósł się do udziału w gali High League. Przyznał, że organizacja stała na najwyższym poziomie, jednak nie to było problemem:
– Przede wszystkim byłem zażenowany poziomem tego wszystkiego. Nie poziomem sportowym, bo tego to w ogóle nie było. Ja mówię o poziomie wyzwisk, tego wszystkiego. Mówiłem, że irytuje mnie to, że te dwa oszołomy skaczą do siebie, bo są ochroniarze, skaczą jak wilki. A przecież mieszkaliśmy w jednym hotelu. Przechodzą obok siebie, nie będę mówił nazwiskami, jeden udaje, że rozmawia przez telefon, a drugi się zastanawia nie wiadomo co i nie widzi. Nie, nie, nie Artur. Ty tutaj nie pasujesz.
– Federacja High League od początku do końca wszystko zrealizowała, nie mam żadnych zastrzeżeń, tylko nie podobają mi się zawodnicy, ale nie wszyscy. Na przykład Lexy, Kacper Błoński wnoszą fajne wartości. Mówię o nich, bo ich znam, z nimi trenuję w WCA.
Na koniec przyznał jednak, że mimo wszystko pojedynki freakowe wzbudzają duże zainteresowanie. Szpilka zdradził, że oglądał m.in. walki Marcina Najmana:
– Ja nigdy nie byłem tym zainteresowany. Wiadomo, że jak ktoś tam się kłóci, to zobaczysz, bardziej dla śmiechu. Muszę przyznać, nie wiem, czy powinienem to mówić, ale np. zawsze jak walczył nasz obrońca Częstochowy Marcin, to zawsze włączałem. Mówiłem Kama: „Wykup, zobaczymy, co będzie się działo”. Co by nie mówić jest coś, że włączysz z ciekawości.