Z cyklu PIERDOLĘ - NIE PRZECHODZĘ: Batman Arkham Asylum.
Zachęcony bardzo dobrymi ocenami kupiłem Arkham, aby zobaczyć, czym wszyscy tak się jarali, co to za fenomen w grach o mrocznym rycerzu i czy jest to jakaś super perła. Niestety nie jest.
Arkham zaczynał się dobrze, fajna atmosfera, Joker, wszyscy znani mi przeciwnicy batmana, ZAGADKI (Boże, dawno nie wciągnąłem się tak w znajdźki) no i skradanie się batmana, które mnie po prostu ujęło, bo takie skradanie od dawna chciałem w grach zobaczyć. Niestety, zwalono dla mnie najważniejszy element - SYSTEM WALKI.
Z początku nic nie zwiastowało katastrofy, a błędy tłumaczyłem abstynencją od grania spowodowaną brakiem gier. Ale im dalej w las, a ja ciągle nie mogłem przejść walki bez utraty 75% punktów życia. Czemu? Batman po prostu nie słucha się tego, czego miał się słuchać. Unik robi za późno albo w złym kierunku. Dodatkowo sam balans poziomu trudności jest tragiczny - raz dostajemy walkę z 5 typami a raz z całą hordą, którzy nie pozwalają ci wiele zrobić. Póki odnosiłem pyrrusowe zwycięstwa, dało się jeszcze grać. Niestety, końcowa (?) walka z przydupasami Jokera i dwoma większymi jest nie do przejścia. Trwa to tylko 5 minut i leżę martwy, bo batman się mnie nie słucha, nie strzela batarangiem kiedy potrzebuje, robi unik prosto pod taranujących go wrogów i nie robi kontr w czas. Sorry, nie tego oczekiwałem po grze na Normalu. Jak będe chciał ginąć ciągiem, to odpalę sobie Dark Souls i na NG+ 3 spróbuję po raz X przejść Gwyna, który ma mnie na hita i przy którym wiem, że wszystkie błędy które popełniam to moje, a nie błędnego systemu walki.
Ode mnie gra otrzymuje 6/10. Może 7/10, jeśli jakimś cudem uda mi się przejść tych zbirów Jokera. Jeśli ktoś uważa że lamię: W życiu tylko jedną grę przeszedłem na easy i była to moja pierwsza gra na ps3 i pierwsze podejście do pada od konsoli, więc nie umiałem celować. Tak to normal albo hard, jak są to gry, które umiem grać (DMC 3, Darksiders, POP, Wiedźmin).