GameZone... czyli co sie kreci w czytnikach.

Przeszedłem "The Last of Us" na PS4, jak dla mnie najlepsza gra TPP w jaką grałem. Dawno mnie tak nic nie wkręciło, fajna fabuła i kozacka grafika. Druga gra w jaką grałem to ta darmowa z ps+ co jet w tym miesiącu Valiant Hearts, krótka i przyjemna platformówka z bardzo fajnym klimatem, osadzona podczas pierwszej wojny światowej.
dobry DLC też jest,ale dość krótki, polecam na poziomie Brutalna Rzeczywistość w TLOU to gra jest o wiele dłuższa, jeden błąd i nie żyjesz, ze snajperem i tym gościem co Elie chciał zjeść to można kilka godzin się męczyć :D
ja w multi pykam, też bardzo fajne, szkoda jedynie, że tylko na 8 graczy
 
Przeszedłem "The Last of Us" na PS4, jak dla mnie najlepsza gra TPP w jaką grałem. Dawno mnie tak nic nie wkręciło, fajna fabuła i kozacka grafika.

Zgadzam się, już się zresztą wypowiadałem o tej grze tutaj.

Przeszedłem też ostatnio Dying Light i daję tej grze 6/10.
 
Hotline Miami 2 ukończone. Krótko - gra jest super! Więcej napiszę, jak przejdę ponownie HM i HM 2, bo mam wątpliwości, która jest lepsza (pod względem historii raczej ta pierwsza)
 
@Mr. Cloud

Przeczytałem Twój post na temat TLoU i zgadzam się z tym co napisałeś. Ja tej książki, którą przytoczyłeś nie znam w ogóle, ale musieli się na niej mocno wzorować bo w DLC Left Behind widać, że Ellie też ma lesbijskie zapędy. Ja jak grałem to miałem wrażenie, że to dobrze zrobiony film, cała historia i te wszystkie przerywniki filmowe nadały temu właśnie taki kształt. Podczas grania czuję się więź jaka tworzy się między Ellie i Joelem, co jest bardzo fajne. U mnie też na koniec gry udzielił się "instynkt rodzicielski" i profilaktycznie odjebałem doktorów :wink: Pomijając gry o tematyce sportowej, których jestem fanem tj. Fifa, Madden, NBA 2K, UFC, Fight Night, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć że te 20h co spędziłem z TLoU to najlepsze 20h jakie spędziłem przy konsoli.
 
No dobra, pograłem w Hotline Miami 1 i 2 ponownie, oto wnioski:
- w nowej części lepiej wykrywa się kolizję bohatera z wrogiem,
- gra wciąż stanowi wyzwanie, mało tego - jest trudniejsza!
- muzycznie jest dużo lepiej, ogólnie klimat jest mniej mroczny, ale jednak zachowany,
- fabuła nie opiera się na jednej postaci, ale...niestety jest gorzej zrealizowana. W pewnym momencie człowiek myśli "No dobra, ale o co tutaj chodzi? Może w końcu jakoś się to połączy?".
- jest nieco mniej broni, maski zostały podzielone innymi kategoriami niż wcześniej, ale to wyszło raczej na plus.
- przejście tej gry zajęło mi aż 11h, a poprzedniczkę przeszedłem w 5-6 (nie pamiętam dokładnie).

Oczywiście wiele osób może być nieusatysfakcjonowanych produktem ze względu na fabułę i brak większych zmian, ale czy HM 2 jest gorsze od 1? Nie stwierdziłbym tego kategorycznie. Na pewno produkt jest warty zagrania, a dla fanów pierwszej części, jest to pozycja obowiązkowa.
 
Ale mnie Koszczek rozpierdolił. Zostawiam materiał pomocniczy:
IMAG0213.jpg


20 sekund :boystop:
 
@Arlovski
Pewnie nie takiej odpowiedzi oczekiwałeś, ale... szkoda, że on już nokautuje tylko w grze :cry:
Swoją drogą dla mnie podstawową wadą tej gry (którą tak czy inaczej bardzo lubię) jest to, że prawie nie da się zrobić szybkiego KO/TKO dajmy na to w 2-3 minuty. Jedyna opcja to naprawdę beznadziejny rywal albo kupa szczęścia, żeby akurat trafić bardzo rzadkie i chyba losowe flash KO. Inaczej trzeba mozolnie nabijać "procenciki" damage'u u rywala. Z tego co widziałem na filmikach, to akurat ten mechanizm jest w EA UFC fajniej rozwiązany.
 
@Arlovski
Pewnie nie takiej odpowiedzi oczekiwałeś, ale... szkoda, że on już nokautuje tylko w grze :cry:
Swoją drogą dla mnie podstawową wadą tej gry (którą tak czy inaczej bardzo lubię) jest to, że prawie nie da się zrobić szybkiego KO/TKO dajmy na to w 2-3 minuty. Jedyna opcja to naprawdę beznadziejny rywal albo kupa szczęścia, żeby akurat trafić bardzo rzadkie i chyba losowe flash KO. Inaczej trzeba mozolnie nabijać "procenciki" damage'u u rywala. Z tego co widziałem na filmikach, to akurat ten mechanizm jest w EA UFC fajniej rozwiązany.
Mowa o ufc 3? Bo jeśli tak to juz dużo razy nokautowalem typów jednym lujem w pierwszej minucie walki
 
Ja nie pamiętam jak to było w offline bo ostatnie moje walki toczyłem online i właśnie tam wiem, że flash KO zostało wyłączone. Pamiętam, że sam zawsze grałem Koscheck'iem w WW. Tak z ciekawości się zapytam, nadal jest ten zasrany bug z side control?
 
Mowa o ufc 3? Bo jeśli tak to juz dużo razy nokautowalem typów jednym lujem w pierwszej minucie walki

Tak, o trójkę mi chodziło. Grywam w to do tej pory, choć coraz rzadziej, w zasadzie zawsze offline. W sumie to różnie bywa z tym flash KO. Ostatnio jak grałem sobie turniej z bratem to na 15 walk ustrzeliłem go 2 razy, ale np. mam za sobą kilka pełnych karier i jestem prawie pewien, że w każdej z nich na 48 walk liczba flash KO zawierała się między 0 a 2.

Ale skoro mówisz, że Tobie się udawało dość często to może być po prostu kwestia lepszego timingu (dlatego w swoim poprzednim poście dopisałem "chyba losowe").

@RaphTaba
O jakim bugu mówisz? Swoją drogą, jako fan Kosa zazdroszczę Ci, że dobrze sobie nim radziłeś. Mi jego moveset jakoś nigdy specjalnie nie podchodził.
 
Tak, o trójkę mi chodziło. Grywam w to do tej pory, choć coraz rzadziej, w zasadzie zawsze offline. W sumie to różnie bywa z tym flash KO. Ostatnio jak grałem sobie turniej z bratem to na 15 walk ustrzeliłem go 2 razy, ale np. mam za sobą kilka pełnych karier i jestem prawie pewien, że w każdej z nich na 48 walk liczba flash KO zawierała się między 0 a 2.

Ale skoro mówisz, że Tobie się udawało dość często to może być po prostu kwestia lepszego timingu (dlatego w swoim poprzednim poście dopisałem "chyba losowe").

@RaphTaba
O jakim bugu mówisz? Swoją drogą, jako fan Kosa zazdroszczę Ci, że dobrze sobie nim radziłeś. Mi jego moveset jakoś nigdy specjalnie nie podchodził.
Może ci, z którymi walczyłem mieli szklane szczęki :)
 
Ja chyba tylko raz miałem tak, że pierwszy mocny cios bez kombinacji znokautował rywala. Grałem swoim zawodnikiem na Machidę w karierze i dostał pięknego prawego prostego na kontrę co go ścięło z nóg błyskawicznie.


Mój rekord to chyba 4 sekundy, ale to w Fight Night Champion (na przedostatnim poziomie bodajże!) w wadze tej najlżejszej, gdzie jest dwóch zawodników. Zrobiłem kontrę na jego prawy prawym sierpem na tułów i było KO.
 
Zależy też na jakiej opcji zużycia energii graliście.

Mam inne pytania: mieliście remis w tej grze? Ja ponad 1000 walk i nichuj. 2 pytanie to ile razy udało wam się doprowadzić do tego by walkę przerwał lekarz?
 
2 pytanie to ile razy udało wam się doprowadzić do tego by walkę przerwał lekarz?
Chyba raz, ostatni raz grałem w UFC 3 z dwa lata temu, więc mogę nie pamiętać. Grałem z kumplem, który ni chuj nie ogarniał UFC i ogólnie tematów i wybrał sobie chujowego zawodnika a ja wybrałem chyba Caina.
 
Chyba raz, ostatni raz grałem w UFC 3 z dwa lata temu, więc mogę nie pamiętać. Grałem z kumplem, który ni chuj nie ogarniał UFC i ogólnie tematów i wybrał sobie chujowego zawodnika a ja wybrałem chyba Caina.
Obijałeś go w klinczu?
 
O jakim bugu mówisz? Swoją drogą, jako fan Kosa zazdroszczę Ci, że dobrze sobie nim radziłeś. Mi jego moveset jakoś nigdy specjalnie nie podchodził.
Za czasów jak jeszcze w to grywałem to był taki bug, że jak byłeś w pozycji bocznej, podnosiłeś pozycję i spamowałeś jednym ciosem (ważne by to był jeden cios, np prawy łokieć), to przeciwnikowi z takiej pozycji było bardzo ciężko wyjść, ponieważ ciosy z czasem przebijały się przez twoje łapy, a większość prób złapania spamera w pół gardę/gardę kończyły się wyłapaniem paru ciosów czysto na łeb/korpus. Wyjście z tej pozycji wymagało idealnego wstrzelenia się z przejściem między ciosami przeciwnika, co przy minimalnych lagach graniczyło (przynajmniej dla mnie) z cudem. Nie byłoby z tym problemu gdyby w grach rankingowych można było grać na staminie "simulation" (nie wiem czy dobrze pamiętam, pisze z pamięci, a też długo nie grałem).
A co do radzenia sobie Kosem, to nie chcąc się przechwalać muszę przyznać, że mi dobrze szło każdym :boss:. Po prostu zajebiście mi się w to grało.
Taka podpowiedź ode mnie. Dużo osób nie zwraca uwagi na aspekty, które są ważne w prawdziwych walkach MMA. Np grając przez neta nie spotkałem przeciwnika, który używałby prostych, a proste to podstawa. Wszyscy przeciwnicy ładowali we mnie sierpami, hakami i cepami, a ja stopowałem to wszytko prostymi. Oczywiście używałem też innych ciosów, ale proste były na pierwszym miejscu. Druga np sprawa, to trzymanie przeciwnika przy kratach, jeżeli już go pod nie zapędzimy, to nie dajemy mu odejść.
W sumie gdyby mi nie usunęło 3 razy rekordu online, to pewnie i do dziś bym sobie pykał, a tak to giera leży u kogoś innego.:crazy:
 
Back
Top