Emily Wilson, profesor filologii klasycznej ostro krytykuje hollywoodzką wersję "Odysei", twierdząc, że wstydziłaby się pod nią podpisać. Christopher Nolan mocno wspierał się uwspółcześnionym tłumaczeniem antycznego dzieła badaczki z Uniwersytetu Pensylwanii.
Christopher Nolan w nowym filmie wziął na warsztat starożytną "Odyseję" Homera - opowieść o greckim wojowniku Odyseuszu (w tej roli
Matt Damon), który po wygranej wojnie trojańskiej latami próbuje wrócić do domu i rodziny. Tworząc swój film, reżyser mocno wspierał się uwspółcześnionym tłumaczeniem antycznego dzieła z 2017 r. autorstwa Emily Wilson, profesorki filologii klasycznej z Uniwersytetu Pensylwanii.
Niestety badaczka zupełnie nie podziela artystycznej wizji Nolana. W swoim felietonie stwierdziła, że liczyła na mądre kino z krwi i kości, a otrzymała jedynie mieszankę "patosu i powierzchowności". Wytyka filmowi chaos oraz to, że zamiast skupić się na ważnych, ludzkich sprawach - takich jak wpływ czasu, wojenne traumy czy relacje z bliskimi po latach rozłąki - reżyser wolał "wielkie wybuchy i gigantów".
"Odyseja" zbyt efekciarska?
Wilson uważa historię za zbyt efekciarską, a sam scenariusz nazywa "fatalnym". Podsumowuje swoją recenzję z dużą goryczą: "Wstydziłabym się napisać choćby fragment tego scenariusza". Wypunktowała również zupełny brak wiarygodnych motywacji u bohaterów, a także poskarżyła się, że na ekranie "nie ma scen seksu, a całe jedzenie wygląda okropnie".
Cała ta sytuacja jest dla hollywoodzkiego twórcy o tyle bolesna, że podczas promocji filmu
Nolan wręcz rozpływał się nad talentem badaczki. W wywiadach prasowych wielokrotnie podkreślał, jak wielką inspiracją była dla niego jej praca. To właśnie pierwsze zdanie z jej wersji przekładu ("Opowiedz mi o skomplikowanym człowieku") stało się dla reżysera drogowskazem przy tworzeniu psychologii filmowego Odyseusza.
Ekspertka od starożytności potrafi dostrzec jasne strony premiery. W rozmowie z "Sunday Times" przyznała, że superprodukcja robi na świecie coś niezwykle pożytecznego - popularyzuje antyczną literaturę klasyczną. Zainspirowani filmem widzowie wykupują starożytne eposy z księgarń. Wilson liczy, że ogromny sukces filmu powstrzyma władze
uczelni przed zamykaniem niedofinansowanych wydziałów humanistycznych.


