Depresja vs. Cohones

Pamiętam kiedyś, jak chciałem usnąc ale tętno było mocne i skronie mi dzwoniły nie dając zasnąć, to robiłem brzuszki do mocnego bólu po którym się krzywiłem i bodajże po 2 seriach skronie były spokojne, a bolący brzuch pomagał mi odczuć ulgę.
Radziecką metoda.
Jak boli Cię głowa zapierdol młotkiem w palec to zapomnisz o bólu głowy.

Zawsze działa.
 
@tinc kolego forumowy. Widzę, że znowu spadek samopoczucia. Próbowałeś te zimne prysznice, które Ci proponowałem? Wskakuj rano pod lodowatą wodę na 30 sekund przez tydzień. W następnym tygodniu zrobisz sobie minutę. Później 2 a w czwartym trzy.
Daj temu szansę, tylko rób codziennie. Zobaczysz, że poczujesz się lepiej. Gdybym nie był o tym przekonany to bym Ci tego nie proponował. Trzymaj się. Jesteśmy z Tobą
 
@tinc kolego forumowy. Widzę, że znowu spadek samopoczucia. Próbowałeś te zimne prysznice, które Ci proponowałem? Wskakuj rano pod lodowatą wodę na 30 sekund przez tydzień. W następnym tygodniu zrobisz sobie minutę. Później 2 a w czwartym trzy.
Daj temu szansę, tylko rób codziennie. Zobaczysz, że poczujesz się lepiej. Gdybym nie był o tym przekonany to bym Ci tego nie proponował. Trzymaj się. Jesteśmy z Tobą
W sumie to jakakolwiek rutyna.
Moze byc nawet: co godzine przez 5 minut porozgladac sie przez okno. Zmuszaj sie do tego, ru-ty-na!

A zimne prysznice to naprawde dobry pomysl, bo to taki liść dla ciała w pierwszym odczuciu, relaks i ulga w drugim.

dVHmGUq.png
 
W sumie to jakakolwiek rutyna.
Moze byc nawet: co godzine przez 5 minut porozgladac sie przez okno. Zmuszaj sie do tego, ru-ty-na!

A zimne prysznice to naprawde dobry pomysl, bo to taki liść dla ciała w pierwszym odczuciu, relaks i ulga w drugim.

dVHmGUq.png
Rutyna to jedno i to faktycznie jest mega ważne, ale mi bardziej chodziło o hormony, czyli o regulację kortyzolu i wyrzut endorfin i dopaminy.
 
W sumie to jakakolwiek rutyna.
Moze byc nawet: co godzine przez 5 minut porozgladac sie przez okno. Zmuszaj sie do tego, ru-ty-na!

A zimne prysznice to naprawde dobry pomysl, bo to taki liść dla ciała w pierwszym odczuciu, relaks i ulga w drugim.

dVHmGUq.png
Rutyna to jedno i to faktycznie jest mega ważne, ale mi bardziej chodziło o hormony, czyli o regulację kortyzolu i wyrzut endorfin i dopaminy.

Najbardziej błache to, że jak już wejdziesz pod tą jebaną zimną wodę to istnieje prawdopodobieństwo, że gorsza chujnia Cie już danego dnia nie spotka.

:beczka:
 
dzięki za wszystkie rady, ale jest totalne wyjałowienie i załamanie, nie chce już tutaj nic pisać, ani się użalać nad sobą
 
dzięki za wszystkie rady, ale jest totalne wyjałowienie i załamanie, nie chce już tutaj nic pisać, ani się użalać nad sobą
Jeśli w najmniejszym stopniu Ci to pomaga, możesz się użalać. Gdzie jak nie tutaj?
Co musiałoby się zmienić żebyś poczuł się lepiej? Chodzi o pracę?
 
Mogą też odpowiadać metale ciężkie, zwłaszcza plomby amalgamatowe (te czarne), które większość z nas miała. Założę się, że mieliście je wymieniane zwyczajnie, u dentysty poprzez rozwiercanie, a nie zgodnie z protokołami metodą SMART, która jest jedynym bezpiecznym sposobem. Jest to istotna ekspozycja na rtęć, która odkłada się w tkankach i oddziałuje na organizm. W tym na szereg chorób idiopatycznych, gdzie lekarze nie mogą znaleźć przyczyny. Problemy neurologiczne, depresja, stany lękowe, czy szereg chorób autoimmunologicznych mieści się w tym spektrum. Niewiele osób o tym wie, a od szeregowego lekarza, czy psychologa się tego nie dowiesz. A zapytaj kogoś o analizę pierwiastkową włosa pod kątem metali ciężkich to będą się na Ciebie patrzyli jak na wariata.
 
Mogą też odpowiadać metale ciężkie, zwłaszcza plomby amalgamatowe (te czarne), które większość z nas miała. Założę się, że mieliście je wymieniane zwyczajnie, u dentysty poprzez rozwiercanie, a nie zgodnie z protokołami metodą SMART, która jest jedynym bezpiecznym sposobem. Jest to istotna ekspozycja na rtęć, która odkłada się w tkankach i oddziałuje na organizm. W tym na szereg chorób idiopatycznych, gdzie lekarze nie mogą znaleźć przyczyny. Problemy neurologiczne, depresja, stany lękowe, czy szereg chorób autoimmunologicznych mieści się w tym spektrum. Niewiele osób o tym wie, a od szeregowego lekarza, czy psychologa się tego nie dowiesz. A zapytaj kogoś o analizę pierwiastkową włosa pod kątem metali ciężkich to będą się na Ciebie patrzyli jak na wariata.
Ha, a to ciekawe, a to nie jest kwestia ograniczenia produkcji i wykorzystania rtęci? Wiesz może czy są gdzieś jakieś badania pod względem ilościowej ekspozycji na rtęć przy wywiercania tego gówna z zębów?

Bo względem wymiany tych brzydkich skurwoli to wcześniej obstawiałem że to standardowo jak to z normami :awesome: że lepiej nie bo będą przekroczone ale w sumie chuja szkodzi no i bo ile się tego możesz nałykać w pyle z jednej plomby (3% pewnie gdzieś z 0,1 grama wypełnienia gdzie z 10% pójdzie w pył, a całości nie żresz bo większość pójdzie w ssawkę - dane szacowane z dupy xD), i to raczej dentyści przy długotrwałej ciągłej ekspozycji mogą mieć przejebane. Tyle że jakoś czas temu dentystka powiedziała mi że jak już mam amalgamat i mi nie przeszkadza to żebym go zostawił bo usuwanie jest o wiele bardziej szkodliwe niż jak sobie już grzecznie plomba siedzi i nikomu nie przeszkadza. Pytanie czy martwi się o siebie czy o mnie :boystop:
 
Ha, a to ciekawe, a to nie jest kwestia ograniczenia produkcji i wykorzystania rtęci? Wiesz może czy są gdzieś jakieś badania pod względem ilościowej ekspozycji na rtęć przy wywiercania tego gówna z zębów?
Tu masz całą nitkę z linkami do badań i opisem:


Jeśli masz usuwać klasycznie, a nie masz dolegliwości związanych z emisją rtęci to faktycznie lepiej zostawić. Jak masz objawy albo chorujesz przez przewlekłe zatrucie rtęcią to usuwasz tylko metodą SMART (drogie to) i pozbywasz się tego syfu przez chelatację.
 
Tu masz całą nitkę z linkami do badań i opisem:


Jeśli masz usuwać klasycznie, a nie masz dolegliwości związanych z emisją rtęci to faktycznie lepiej zostawić. Jak masz objawy albo chorujesz przez przewlekłe zatrucie rtęcią to usuwasz tylko metodą SMART (drogie to) i pozbywasz się tego syfu przez chelatację.

Nie mam teraz czasu patrzeć, te objawy są w tej nitce?
 
Tu masz całą nitkę z linkami do badań i opisem:


Jeśli masz usuwać klasycznie, a nie masz dolegliwości związanych z emisją rtęci to faktycznie lepiej zostawić. Jak masz objawy albo chorujesz przez przewlekłe zatrucie rtęcią to usuwasz tylko metodą SMART (drogie to) i pozbywasz się tego syfu przez chelatację.

Jak nie zapomnę i będę miał trochę czasu to do tego siądę dokładniej. Ale strona gościa (i on sam) jebie szurstwem okropnie. Dwa główne papiery wiążące amalgamat z kupą chujowizny na które się powołuje to papiery tej organizacji która walczy z amalgamatem (i nie wygląda to wybitnie wiarygodnie na pierwszy strzał). 10/12 rzeczy które wrzucił są o chuja rozbić, papier o świnkach morskich ma konkluzje "no w sumie to poziom się zwiększył ale wydalony z kupą, nie wiemy do końca co się odjebało". Gość opiera się też na artykułach których wydawnictwa zahaczają o predatory w innych postach (płacisz i publikujesz, elo) i występuje na tych samych wesołych konfach co Zięba. Ostatnia jego naukowa publikacja została wydana 10 lat temu i to w kompletnie innej działce. Do tego sam prowdzi "HOLISTYYYCZNE CZYSZCZONKO ORGANIZMU" metodą jakiegoś chemika opartą na... diecie kurwa oczywiście xd. Śmierdzi w chuj, więcej grzebać dziś nie mam czasu xD

Nie żebym negował że może być problem, ale trzeba przez srogie sito przepuszczać takie rzeczy. A nadal długotrwała ekspozycja przez dentystów na pył rtęciowy przy usuwaniu wielu zębów brzmi też średniawo (dla nich).
 
Last edited:
Nie mam teraz czasu patrzeć, te objawy są w tej nitce?
Cześć tak, ale nie wszystkie i tu jest pies pogrzebany. To kurestwo nie odkłada się w jednym narządzie i nie daje jednoznacznych objawów. Rtęć akumuluje się w mózgu, nerkach, wątrobie, sercu itd. Jeden będzie miał problemy neurologiczne lub depresje jak więcej odłoży się w głowie, drugi dolegliwości kardiologiczne, ktoś inny problemy skórne lub alergie itd. Jest tego w pytę, a piszę w temacie depresji, ponieważ bardzo dużo ludzi, którzy borykają się z nią i jej pochodnymi jest nią obciążona. Najgorsze jest to, że to pierdolone gówno blokuje naturalny mechanizm detoksykacji organizmu i wiąże oraz blokuje inne metale ciężkie, np ołów, arsen, których nadmiar powoduje kolejne schorzenia i tak w kółko. Aluminium przykładowo to nie metal, ale rtęć przytrzymuje je w ludzkich tkankach.

Tu masz przykłady hardcorowej ekspozycji na rtęć w krótkim czasie. Długotrwała ekspozycja w dawkach mniejszych nie daje tak spektakularnych objawów, ale kumulowana latami w końcu wychodzi. Szczepionki, plomby, ryby (tuńczyk puszki to już w ogóle), stare rury, zbity termometr za gnoja…
Proszę bardzo. Uspakajece tłumaczenie, że rtęć ze szczepionek nie odkłada się w ciele. Widać to chociażby po ilości autystycznych dzieci. Przy rezonansie magnetycznym z kontrastem też Ci powiedzą, że jest bezpieczny i przy zdrowych nerkach wypłucze się z organizmu po 24/48 godzinach tylko trzeba dużo pić. Chuja prawda.
Wszystko jest bezpieczne i przebadane na teraz. Jak po latach wychodzą stwardnienia rozsiane, Alzheimer, Parkinson to lekarz rozłoży ręce i powie, że dieta, stres, używki albo genetyka.
 
Jak nie zapomnę i będę miał trochę czasu to do tego siądę dokładniej. Ale strona gościa (i on sam) jebie szurstwem okropnie. Dwa główne papiery wiążące amalgamat z kupą chujowizny na które się powołuje to papiery tej organizacji która walczy z amalgamatem (i nie wygląda to wybitnie wiarygodnie na pierwszy strzał). 10/12 rzeczy które wrzucił są o chuja rozbić, papier o świnkach morskich ma konkluzje "no w sumie to poziom się zwiększył ale wydalony z kupą, nie wiemy do końca co się odjebało". Gość opiera się też na artykułach których wydawnictwa zahaczają o predatory w innych postach (płacisz i publikujesz, elo) i występuje na tych samych wesołych konfach co Zięba. Ostatnia jego naukowa publikacja została wydana 10 lat temu i to w kompletnie innej działce. Do tego sam prowdzi "HOLISTYYYCZNE CZYSZCZONKO ORGANIZMU" metodą jakiegoś chemika opartą na... diecie kurwa oczywiście xd. Śmierdzi w chuj, więcej grzebać dziś nie mam czasu xD

Nie żebym negował że może być problem, ale trzeba przez srogie sito przepuszczać takie rzeczy. A nadal długotrwała ekspozycja przez dentystów na pył rtęciowy przy usuwaniu wielu zębów brzmi też średniawo (dla nich).
Nie wiem czy wiesz, ale bodaj dentyści to grupa zawodowa lekarzy, która żyje najkrócej.

Chelatacja nie odbywa się przez dietę tylko chelatory. Środki wiążące rtęć i inne metale, które w ten sposób umożliwiają ich usuwanie. ALA, DMSA i DMPS.

Generalnie nie chce mi się za bardzo uświadamiać, bo nawet nie tłumaczyć. Przerabiałem temat na spotkaniach w rodzinie, wśród znajomych, u lekarza. Odpowiedź jest ta sama: szurstwo, Zięba, jakieś komercyjne badania. Powiem tak, ktoś będzie chciał pogrzebać, zrobić z tego użytek i przyswoić to super, jak nie to ja na siłę nie będę nikogo uszczęśliwiał. Temat zgłębiłem, bo sam szukałem przyczyn moich dolegliwości, a covid doskonale unaocznił mi czym są autorytety, eksperci, lekarze i cały system informowania lub nie informowanie społeczeństwa o tym, ci jest szkodliwe i bezpieczne, a co nie jest.
 
Last edited:
Nie wiem czy wiesz, ale bodaj dentyści to grupa zawodowa lekarzy, która żyje najkrócej.

Chelatacja nie odbywa się przez dietę tylko chelatory. Środki wiążące rtęć i inne metale, które w ten sposób umożliwiają ich usuwanie. ALA, DMSA i DMPS.

Generalnie nie chce mi się za bardzo uświadamiać, bo nawet nie tłumaczyć. Przerabiałem temat na spotkaniach w rodzinie, wśród znajomych, u lekarza. Odpowiedź jest ta sama: szurstwo, Zięba, jakieś komercyjne badania. Powiem tak, ktoś będzie chciał pogrzebać, zrobić z tego użytek i przyswoić to super, jak nie to ja na siłę nie będę nikogo uszczęśliwiał. Temat zgłębiłem, bo sam szukałem przyczyn moich dolegliwości, a covid doskonale unaocznił mi czym są autorytety, eksperci, lekarze i cały system informowania lub nie informowanie społeczeństwa o tym, ci jest szkodliwe i bezpieczne, a co nie jest.
Cóż kłócić mi się nie chce. Widzę że typ w swojej "terapii" za cholerę nie wspomina o chelatacji, tylko o diecie i testach które wykryjo to co normalne nie wykryjo: https://metaldetoks.pl/?page_id=17 a cała terapia brzmi jak standardowa terapia z podręcznika "czego lekaże ci nie powiedzą". Książki tego Cultera czytać nie będę bo czasu ni ma, ale w spisie treści widzę coś o chelatacji, więc może to ten dr Witczak nagina rzeczywistość.

I jak wspomniałeś - każdy ma swój rozum, ja też walczyć w internecie w wolnych chwilach o prawdę siły też już nie mam tak ja kończę ze swojej strony ten off-top. :fjedzia:
 
Cóż kłócić mi się nie chce. Widzę że typ w swojej "terapii" za cholerę nie wspomina o chelatacji, tylko o diecie i testach które wykryjo to co normalne nie wykryjo: https://metaldetoks.pl/?page_id=17 a cała terapia brzmi jak standardowa terapia z podręcznika "czego lekaże ci nie powiedzą". Książki tego Cultera czytać nie będę bo czasu ni ma, ale w spisie treści widzę coś o chelatacji, więc może to ten dr Witczak nagina rzeczywistość.

I jak wspomniałeś - każdy ma swój rozum, ja też walczyć w internecie w wolnych chwilach o prawdę siły też już nie mam tak ja kończę ze swojej strony ten off-top. :fjedzia:
Wspomina - https://metaldetoks.pl/?page_id=290

A.H. Cutler jako pierwszy zauważył, że podstawą skutecznej i bezpiecznej chelatacji jest stosowanie związków chelatujących (chodzi głównie o ALA, kwas dimerkaptobursztynowy (DMSA), kwas 2,3-dimerkapto-1-propanosulfonowy (DMPS)) zgodnie z ich farmakokinetyką (zmiany stężenia związku lub jego metabolitów w ustroju w czasie – przyp. red.), co minimalizuje redystrybucję metali ciężkich do tkanek wrażliwych o najwyższym powinowactwie do metali ciężkich. Dotychczas żadna metoda detoksykacji nie uwzględniała tych zasad.
Dieta i suplementacja są ważne, ponieważ rtęć zaburza transport minerałów w organizmie. Ja np. w badaniach krwi miałem magnez w górnym pułapie, a mimo to miałem objawy niedoborów. Z kolei cześć pokarmów może nasila objawy zatrucie rtęcią, chodzi tu o dietę bogatą w tiole. Przykładowo ja się źle czułem po kolendrze, która przesuwa rtęć w organizmie.

W Polsce nie robią badania włosów lub moczu na obecność rtęci. Można to robić albo nie. Ja zrobiłem w USA i tylko potwierdziłem, że mam obciążenie.

Culter sam był zatruty rtęcią, dlatego opracował bezpieczny protokół jest usuwania, żeby nie narobić sobie szkody. Jako wyborny biochemik miał do tego wiedzę i umiejętności.

 
Last edited:
z tym odżywaniem to racja
Mega tutaj Panowie wszystko nakreślili

ja się już chyba poddałem, siadła bania całkiem, nie ma co już tutaj pisać, bo same żale i #nikogo
próbowałem tyle razy, nie pyklo
 
@tinc uś taka mała uwaga #nooffence ode mnie.
Nie pamiętam w jakich słowach, ale obserwując Twoje komentarze tutaj, widziałem coś apropo Bartosa i jego ostatniej walki, czy Khabiba, nie pamiętam już i nie będe szukał oryginalnej pisowni. Szczególnie w Twoim obecnym stanie psychicznym, zostawiłbym jakiekolwiek negatywne komentarze itp. na temat kogokolwiek. Niech sobie te wymówki Bartosa będą bardzo głupie, a Khabib głupi ciapak, niech spierdala do wanny itp. Zostaw, nie skupiaj swojej uwagi się na takich rzeczach.
Ja rozumiem że większość forumowiczów produkuje tutaj taki content ale Ci to szczególnie odradzam, 3m się : ))
 
@Kraszer w uzupełnieniu tego co wrzuciłem wyżej.

@tinc chłopie, jesteś młody, całe życie przed Tobą. Na dobrą sprawę to nie wydarzyło się nic, co mogłoby Cię pogrzebać jako człowieka. Ludzie żyją przykuci do łóżka, skazani na opiekuna i bez szans na jakiekolwiek samodzielne działanie. Uwierz mi, że daliby wszystko, aby być na Twoim miejscu i móc stanowić o sobie. Ty jesteś w na tyle uprzywilejowanej sytuacji, że masz piłkę po swojej stronie. Przede wszystkim przestań myśleć i cały czas analizować. Możesz mieć gorszy dzień, gorszy nastrój, nawrót pewnych objawów. To normalne w tym stanie. Skupiając się cały czas na tym tylko się frustrujesz i to pogłębiasz. Poza tym zmień postawę na bardziej przyjacielską, przede wszystkim względem siebie. Sytuacje życiowe są po to, żeby je rozwiązywać. To, że próbowałeś i Ci nie wychodziło nie oznacza, że wyczerpałeś pole działania. Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, uczymy się na nich i wyciągamy wnioski. Kluczem jest zmiana podejścia, a później zaczną pojawiać się możliwości na wyjście z tego. W stanie, gdzie non stop zamartwiasz się tym co jest i wracasz do tego, nie ma szans na to, że pojawi się coś konstruktywnego.
 
@Kraszer w uzupełnieniu tego co wrzuciłem wyżej.

@tinc chłopie, jesteś młody, całe życie przed Tobą. Na dobrą sprawę to nie wydarzyło się nic, co mogłoby Cię pogrzebać jako człowieka. Ludzie żyją przykuci do łóżka, skazani na opiekuna i bez szans na jakiekolwiek samodzielne działanie. Uwierz mi, że daliby wszystko, aby być na Twoim miejscu i móc stanowić o sobie. Ty jesteś w na tyle uprzywilejowanej sytuacji, że masz piłkę po swojej stronie. Przede wszystkim przestań myśleć i cały czas analizować. Możesz mieć gorszy dzień, gorszy nastrój, nawrót pewnych objawów. To normalne w tym stanie. Skupiając się cały czas na tym tylko się frustrujesz i to pogłębiasz. Poza tym zmień postawę na bardziej przyjacielską, przede wszystkim względem siebie. Sytuacje życiowe są po to, żeby je rozwiązywać. To, że próbowałeś i Ci nie wychodziło nie oznacza, że wyczerpałeś pole działania. Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, uczymy się na nich i wyciągamy wnioski. Kluczem jest zmiana podejścia, a później zaczną pojawiać się możliwości na wyjście z tego. W stanie, gdzie non stop zamartwiasz się tym co jest i wracasz do tego, nie ma szans na to, że pojawi się coś konstruktywnego.

oj chlopie, wiesz tyle co napisałem i piszesz mi oklepane schematy, jakieś gówno o byciu młodym i całym życiu przedemna, doceniam co pisałeś wcześniej, ale nie masz pojęcia co się dzieje w moim życiu, kim jestem, co przechodzę i skończyłem już tutaj pisać o swoich problemach, wystarczy, także no offens, ale dzięki i dobranoc
 
oj chlopie, wiesz tyle co napisałem i piszesz mi oklepane schematy, jakieś gówno o byciu młodym i całym życiu przedemna, doceniam co pisałeś wcześniej, ale nie masz pojęcia co się dzieje w moim życiu, kim jestem, co przechodzę i skończyłem już tutaj pisać o swoich problemach, wystarczy, także no offens, ale dzięki i dobranoc
Nie wiem nic o Tobie, ani nie wiem co się dzieje w Twoim życiu, bo nie jestem psychoterapeutą, któremu się z tego zwierzasz. Nie napisałem Ci uśmiechnij się, przestań się przejmować, będzie dobrze tylko od podstawach wyjścia z każdego zaburzenia. Ludzi z większymi, czy mniejszymi zaburzeniami w obecnych czasach jest w pytę. To nie jest tak, że wszyscy są zdrowi tylko się Tobie nieszczęśliwie przytrafiło. Wcale nie jesteś wyjątkowy, a wydaje mi się, że tak właśnie myślisz, że Ty to masz dopiero przejebane w życiu. Tym sposobem będziesz w tym tkwił do usranej śmierci. Najwidoczniej nie osiągnąłeś jeszcze punktu krytycznego, w którym obecny stan jest nie do zniesienia i nie podjąłeś realnych działań, żeby się z nim rozstać. Sorry, ale takie są fakty., także ze swojej strony kończę i już nie przeszkadzam w dalszej udręce.
 
Back
Top