ochrona biedronka najpewniej, albo cerfur, nie odpowiadasz za ścisła ochronę, ale trzymasz porządek, zasilek i wynagrodzenie, jakby to nie brzmiało ludzie z defektami są porządani bo pracodawcy nic za nich nie płaca praktycznie
ochrona biedronka najpewniej, albo cerfur, nie odpowiadasz za ścisła ochronę, ale trzymasz porządek, zasilek i wynagrodzenie, jakby to nie brzmiało ludzie z defektami są porządani bo pracodawcy nic za nich nie płaca praktycznie
Jak masz grupę to w ochronie najlepiej szukać ochrony biurowca lub obiektu przemysłowego albo jakieś muzeum. Najlepiej na same nocki, to wtedy bierzesz kompa i materac i nie czujesz że chodzisz do pracy. Ale jak piszesz o tej chemii, to nie wiem czy by lekarz zezwolił na nocki.
Jak masz grupę to w ochronie najlepiej szukać ochrony biurowca lub obiektu przemysłowego albo jakieś muzeum. Najlepiej na same nocki, to wtedy bierzesz kompa i materac i nie czujesz że chodzisz do pracy. Ale jak piszesz o tej chemii, to nie wiem czy by lekarz zezwolił na nocki.
Oficjalna strona TVP Sport. Lider oglądalności wśród kanałów sportowych w Polsce. Transmisje online, program TV, wideo, wyniki, relacje z najważniejszych sportowych wydarzeń.
sport.tvp.pl
Wrzuciłem do tematu Skoki, ale nie każdy tam zagląda i się nimi interesuje to tu też zostawię...
w piątek pisałeś że jest już lepiej. Diabelski młyn
Poszło się jebać na amen, nie da się odkręcić? opowiadaj.
Może przy takiej huśtawce nastrojów, jak nie dajesz rady, na jakiś czas te odłożone medykamenty przywróć do diety. Tylko sugeruję.
w piątek pisałeś że jest już lepiej. Diabelski młyn
Poszło się jebać na amen, nie da się odkręcić? opowiadaj.
Może przy takiej huśtawce nastrojów, jak nie dajesz rady, na jakiś czas te odłożone medykamenty przywróć do diety. Tylko sugeruję.
jest bardzo źle, załamanie nerwowe całkowite, wstręt do życia, cokolwiek zrobi jest nawrót ogromny, jest mi w chuj przykro, rozkleiłem się całkowicie, na pewno leki ale nie wracam do nich, dość, jeszcze biorę TRZY a kiedy mam na to 100% i tak 140 zł idzie w pizdu, poszły ceny w górę, podnoszę się I podnoszę, motywuje innych, wybaczcie jak coś tu odwalę, ale to straszliwa choroba, już było tak dobrze...
jest bardzo źle, załamanie nerwowe całkowite, wstręt do życia, cokolwiek zrobi jest nawrót ogromny, jest mi w chuj przykro, rozkleiłem się całkowicie, na pewno leki ale nie wracam do nich, dość, jeszcze biorę TRZY a kiedy mam na to 100% i tak 140 zł idzie w pizdu, poszły ceny w górę, podnoszę się I podnoszę, motywuje innych, wybaczcie jak coś tu odwalę, ale to straszliwa choroba, już było tak dobrze...
to jest przerażające, zbieram się dla zwierząt, ale takie nagle upadki nie napawają mnie optymizmem, za dużo doszczetnych degradacji, dziś już miałem kompletnie dość, teraz trochę się uspokoiłem, a kiedy praca, nie wiem, kiedy mam ciągle nawroty, to nie ma sensu, odseparowalem się od matki, jako tako funkcjonuje, na zewnątrz ok, a w człowiek wewnątrz klęka i wrzeszczy z bezradności, uwierzcie ze się staram jak mogę, ale te nawroty, powodują bardzo złe myśli
jest bardzo źle, załamanie nerwowe całkowite, wstręt do życia, cokolwiek zrobi jest nawrót ogromny, jest mi w chuj przykro, rozkleiłem się całkowicie, na pewno leki ale nie wracam do nich, dość, jeszcze biorę TRZY a kiedy mam na to 100% i tak 140 zł idzie w pizdu, poszły ceny w górę, podnoszę się I podnoszę, motywuje innych, wybaczcie jak coś tu odwalę, ale to straszliwa choroba, już było tak dobrze...
tincuś ty się skup przede wszystkim teraz na sobie, motywowanie innych odłóź narazie na półeczkę.
trzeba miec w życiu jakiś powód by się zwlec rano z wyra, robota, zawieżć dzieci do szkoły, cokolwiek. Jeżeli widzisz jakąś szansę, że dasz radę się zmotywować i podjąć tą rojbe na ochronce to ja bym namawiał Cie do tego. Zajęcie, przebywanie wśród ludzi. Pieniążki. Powód by zwlec się rano z wyra. I to daje jakieś możliwości, własnych m2, czy czegokolwiek tam. Nie dasz rady, zryjesz sobie łeb jakąś pierdołą, ok trudno, spróbujesz coś innego. dawaj ziom.
tincuś ty się skup przede wszystkim teraz na sobie, motywowanie innych odłóź narazie na półeczkę.
trzeba miec w życiu jakiś powód by się zwlec rano z wyra, robota, zawieżć dzieci do szkoły, cokolwiek. Jeżeli widzisz jakąś szansę, że dasz radę się zmotywować i podjąć tą rojbe na ochronce to ja bym namawiał Cie do tego. Zajęcie, przebywanie wśród ludzi. Pieniążki. Powód by zwlec się rano z wyra. I to daje jakieś możliwości, własnych m2, czy czegokolwiek tam. Nie dasz rady, zryjesz sobie łeb jakąś pierdołą, ok trudno, spróbujesz coś innego. dawaj ziom.
Nadal szukam tego celu, wszystko się rozmyło, dobrze ze nie mam dzieci, bo szkoda by było je narażać na syf z rozejściem rodziców, jako dzieci traktuje zwierzęta, aż za bardzo, szukam na prawdę małych rzeczy, kiedy jest okres gdzie jest na prawdę super, nie wiem, co się dzieje że znów spadam na dno, brakuje stabilności, ta przypadłość która mnie dręczy to jest jakiś cyrk, nie życzę najgorszemu wrogowi, na prawdę
ten wątek, cohones, a co najważniejsze ludzie stąd dali mi wiarę ze nie wszystko stracone, to bylo dla mnie bezcenne, nie wiem czy bym jeszcze był na tym pokładzie gdyby nie dobrzy ludzie, obdarlem tu szaty i tyle wsparcia ile dostałem to brakuje mi nadal słów podziękowania
Nadal szukam tego celu, wszystko się rozmyło, dobrze ze nie mam dzieci, bo szkoda by było je narażać na syf z rozejściem rodziców, jako dzieci traktuje zwierzęta, aż za bardzo, szukam na prawdę małych rzeczy, kiedy jest okres gdzie jest na prawdę super, nie wiem, co się dzieje że znów spadam na dno, brakuje stabilności, ta przypadłość która mnie dręczy to jest jakiś cyrk, nie życzę najgorszemu wrogowi, na prawdę
ten wątek, cohones, a co najważniejsze ludzie stąd dali mi wiarę ze nie wszystko stracone, to bylo dla mnie bezcenne, nie wiem czy bym jeszcze był na tym pokładzie gdyby nie dobrzy ludzie, obdarlem tu szaty i tyle wsparcia ile dostałem to brakuje mi nadal słów podziękowania
Powiem tak fotki na IG, czy te w temacie
"Zdjęcia z życia wzięte" na COHONES same się nie zrobią, bo jakbym miał taki talent do fotografii jak kolega to pewnie bym tam sporo wrzucał
i teraz słychać odgłosy ulgi i radości tych co uważają mnie za spamera...
, ale niestety nie mam.
A czasami dobrze wyrzucić z siebie troski czy złe myśli niż trzymać to w sobie.
Powiem tak fotki na IG, czy te w temacie
"Zdjęcia z życia wzięte" na COHONES same się nie zrobią, bo jakbym miał taki talent do fotografii jak kolega to pewnie bym tam sporo wrzucał
i teraz słychać odgłosy ulgi i radości tych co uważają mnie za spamera...
, ale niestety nie mam.
A czasami dobrze wyrzucić z siebie troski czy złe myśli niż trzymać to w sobie.
jasne, ale nigdy bym się nie spodziewał po sobie ze zrobię to tutaj i z tak wielkim wyrazem MOCY się spotkam, jesteście wielcy Pany! pamiętajcie o tym, bezinteresowna pomoc w tak ciężkiej kwestii to cenniejsze niż każdy pieniądz i pierdololo lekarzy w kółko to samo
nie mam zamiaru już nikomu opowiadać mojej historii, bo jest to czasochłonne i za dużo osób w życiu realnym miało to w dupie, zdecydowanie za dużo, głównie sluzba zdrowia, nie mam na to siły, chyba że daj Boże, trafię na super psychoterapeutę, wierzę w to głęboko
jasne, ale nigdy bym się nie spodziewał po sobie ze zrobię to tutaj i z tak wielkim wyrazem MOCY się spotkam, jesteście wielcy Pany! pamiętajcie o tym, bezinteresowna pomoc w tak ciężkiej kwestii to cenniejsze niż każdy pieniądz i pierdololo lekarzy w kółko to samo
Bo kolega to w końcu Cohonesiak!, a do tego taki już z dłuższym stażem tutaj
szkoda że nie zarejestrowałem się przynajmniej kilka lat wcześniej
bo wiele wydarzeń mnie ominęło.
, a to nie jest tylko portal o MMA, a wielka społeczność ludzi (w większości facetów) o różnych zawodach, doświadczeniu życiowym czy pasjach, dla tego tu tak dużo piszę i czytam...
wczoraj było fajnie do wieczora, znów mnie poskładało, koszmary, wstałem, plecy mi kompletnie wysiadają, pół roku czekania do specjalisty mam, bez taksów przeciwolowych ciężko by mi było chodzić, ale chodzi tu o bol psychiczny, jestem tak kurewsko złamany, ciemna strona się przeważa, to mój pierdolony pamiętnik, jak już nie mam czym płakać, chcę wszystko rozwalić, mogę napierdalać w worek, w ścianę, ręce pokrwawic, a łzy same płyną po policzkach, nie potrafię nikogo do siebie dopuścić, tak bardzo nie ufam ludziom, nie potrzebuje nic, wyjebane w to, chciałbym bratnią duszę, ale nie wierzę że to się wydarzy w tym życiu, powoli ta książka się konczy
@tinc
Jest taki żart o rosyjskiej metodzie leczenia bólu: jak cię boli głowa to jebnij młotkiem w stopę, głowa od razu przechodzi.
Wielu ludzi "bólem" na siłowni walczy z zyciowymi demonami. Moze naprawde ta "silownia" by dala stabilizację?
Oczywiscie nie mowie o jakichs ciężarach, tym bardziej w kontekscie tego co piszesz o plecach, ale jezeli przeznaczysz1,5h na "sportowy spacer", i te 0,5h na solidne i uczciwe rozciaganie (ja tego nienawidze np, ale wiem jak mi to pomaga), to juz 2h dziennie "całodobowej wojny" taką "bitwą" masz załatwione. Nie ma takiej mozliwosci zeby spacer+rozciaganie nie wplynelo tez pozytywnie na plecy, lepiej niz tabsy czy rehabilitacje. Tak przy okazji głowy. Albo głowa przy okazji pleców.
Z tego co obserwuje to masz sinusoide nastroju, tak na chlopski - nie zaden certyfikowany - rozum, stabilizacją będzie rutyna. Żelazna rutyna. O 7 to, o 9 to, do 11 to, itd..
Będzie podciągać kiedy dół, będzie sprowadzać na ziemię kiedy obłoki.
Nie wiem, nie znam się, tak rozkminiam.
PS. Tak naprawde tego rozciagania mozesz dac drugie tyle co spaceru, szczerze to dla mnie to by byla "walka z demonami" bardziej niz wysilek fizyczny. A na pewno pomoze na plecy i ogolna sprawnosc ruchową. Oczywiscie powoli i systematyczne szukanie granicy itd itp, nic z pospiechem, zeby czegos nie zjebac. Long game.
PS. Discipline equals Freedom, tak mi się skojarzyło
A jak juz jesteśmy w okolicach JW to wypada przypomnieć jedyną mowę motywacyjną, ktora kiedykolwiek zrobila na mnie wrazenie:
@tinc
Jest taki żart o rosyjskiej metodzie leczenia bólu: jak cię boli głowa to jebnij młotkiem w stopę, głowa od razu przechodzi.
Wielu ludzi "bólem" na siłowni walczy z zyciowymi demonami. Moze naprawde ta "silownia" by dala stabilizację?
Oczywiscie nie mowie o jakichs ciężarach, tym bardziej w kontekscie tego co piszesz o plecach, ale jezeli przeznaczysz1,5h na "sportowy spacer", i te 0,5h na solidne i uczciwe rozciaganie (ja tego nienawidze np, ale wiem jak mi to pomaga), to juz 2h dziennie "całodobowej wojny" taką "bitwą" masz załatwione. Nie ma takiej mozliwosci zeby spacer+rozciaganie nie wplynelo tez pozytywnie na plecy, lepiej niz tabsy czy rehabilitacje. Tak przy okazji głowy. Albo głowa przy okazji pleców.
Z tego co obserwuje to masz sinusoide nastroju, tak na chlopski - nie zaden certyfikowany - rozum, stabilizacją będzie rutyna. Żelazna rutyna. O 7 to, o 9 to, do 11 to, itd..
Będzie podciągać kiedy dół, będzie sprowadzać na ziemię kiedy obłoki.
Nie wiem, nie znam się, tak rozkminiam.
PS. Tak naprawde tego rozciagania mozesz dac drugie tyle co spaceru, szczerze to dla mnie to by byla "walka z demonami" bardziej niz wysilek fizyczny. A na pewno pomoze na plecy i ogolna sprawnosc ruchową. Oczywiscie powoli i systematyczne szukanie granicy itd itp, nic z pospiechem, zeby czegos nie zjebac. Long game.
PS. Discipline equals Freedom, tak mi się skojarzyło
A jak juz jesteśmy w okolicach JW to wypada przypomnieć jedyną mowę motywacyjną, ktora kiedykolwiek zrobila na mnie wrazenie:
Ja mogę potwierdzić akapit o siłowni. Wiem że to kurwa głupio brzmi "idź na siłkę zmęcz się czy coś", ale coś w tym jest.
@tinc Samo nakurwianie w worek nic nie zmieni tylko wyładujesz emocje z którymi masz problem. Jest coś magicznego w połączeniu wysiłku obciążającego z produkcją serotoniny i dopaminy.
Mi się posypało na raz wiele rzeczy. Rozwód starych, olbrzymie problemy finansowe, możliwość wylądowania na bruku. Śmierć dziadka który był moim wzorem i przewodnikiem w życiu. Na koniec najbardziej błache, zostawiła mnie dupa i zostalem ze wszystkim sam i waląc po nosie musiałem ogarnąć pogrzeb, mieszkanie i pomoc matce.
Głupia siłka codziennie po godzinie i do tego PRACA, żeby zająć głowę i poprawić finanse dały mi takiego kopa, że bardzo szybko wszystko się ułożyło i aktualnie już nawet nie wiem, który to rok bez dragów. W zeszłym roku też miałem spore problemy, ale tym razem z czystą głową załatwiłem wszystko na zimno nie opuszczając ani jednego treningu.
Nie mówię, że to jest Remedium na wszystkie problemy, ale spróbuj znaleźć robotę i zwlec dupę na siłkę chociaż co drugi dzień.
Znajdź w sobie odrobinę siły, później już pójdzie z górki. Kibicuje!
@tinc
Jest taki żart o rosyjskiej metodzie leczenia bólu: jak cię boli głowa to jebnij młotkiem w stopę, głowa od razu przechodzi.
Wielu ludzi "bólem" na siłowni walczy z zyciowymi demonami. Moze naprawde ta "silownia" by dala stabilizację?
Oczywiscie nie mowie o jakichs ciężarach, tym bardziej w kontekscie tego co piszesz o plecach, ale jezeli przeznaczysz1,5h na "sportowy spacer", i te 0,5h na solidne i uczciwe rozciaganie (ja tego nienawidze np, ale wiem jak mi to pomaga), to juz 2h dziennie "całodobowej wojny" taką "bitwą" masz załatwione. Nie ma takiej mozliwosci zeby spacer+rozciaganie nie wplynelo tez pozytywnie na plecy, lepiej niz tabsy czy rehabilitacje. Tak przy okazji głowy. Albo głowa przy okazji pleców.
Z tego co obserwuje to masz sinusoide nastroju, tak na chlopski - nie zaden certyfikowany - rozum, stabilizacją będzie rutyna. Żelazna rutyna. O 7 to, o 9 to, do 11 to, itd..
Będzie podciągać kiedy dół, będzie sprowadzać na ziemię kiedy obłoki.
Nie wiem, nie znam się, tak rozkminiam.
PS. Tak naprawde tego rozciagania mozesz dac drugie tyle co spaceru, szczerze to dla mnie to by byla "walka z demonami" bardziej niz wysilek fizyczny. A na pewno pomoze na plecy i ogolna sprawnosc ruchową. Oczywiscie powoli i systematyczne szukanie granicy itd itp, nic z pospiechem, zeby czegos nie zjebac. Long game.
PS. Discipline equals Freedom, tak mi się skojarzyło
A jak juz jesteśmy w okolicach JW to wypada przypomnieć jedyną mowę motywacyjną, ktora kiedykolwiek zrobila na mnie wrazenie:
dzięki, ale skończyłem z czymkolwiek, zdechne to zdechne, nie mam już siły, rozumiesz byku, nic tylko się zajebac i niech mi nikt nie pisze o psychiatrykach, po parsknę na to śmiechem, jp służbę zdrowia, nfz, organy ścigania i inne kurwy tego świata
dzięki, ale skończyłem z czymkolwiek, zdechne to zdechne, nie mam już siły, rozumiesz byku, nic tylko się zajebac i niech mi nikt nie pisze o psychiatrykach, po parsknę na to śmiechem, jp służbę zdrowia, nfz, organy ścigania i inne kurwy tego świata
ileż można wstwać i znów gryźć ziemię? Potem truje wam dupe o motywacji i że będzie dobrze, przykro mi ale z psychika nie jest za dobrze, to tak delikatna sfera, zdechnac też trudno, mecze wam dupy za przeproszeniem, sinusoida i ciężkie przeżycia o których tylko ja wiem, muszę po prostu przestać
ileż można wstwać i znów gryźć ziemię? Potem truje wam dupe o motywacji i że będzie dobrze, przykro mi ale z psychika nie jest za dobrze, to tak delikatna sfera, zdechnac też trudno, mecze wam dupy za przeproszeniem, sinusoida i ciężkie przeżycia o których tylko ja wiem, muszę po prostu przestać
Ja myślę, że nawet dobrze się stało że teraz nie pójdziesz pracować. Wiadomo że praca pomaga, ale w takich miejscach można łatwo natrafić na zjebanych kierowników, współpracowników i klientów. Ludzie to zjeby ogólnie i możesz się nasłuchać różnego syfu nie mając nawet okazji odpowiedzieć. Póki masz rente i za co jeść, to jestes dalej "grze". Mysle że w planie minimum dałyś radę przetrwac w domu rodzinnym. Może byś dał radę do maja spróbowac odsapnąć i w lecie kiedy słońce będzie do 22 próbować podejmować pracę. W między czasie możesz pracowac dorywczo przy wnoszeniu mebli i zaprawy do remontu, żeby sie poruszać.
Ja mogę potwierdzić akapit o siłowni. Wiem że to kurwa głupio brzmi "idź na siłkę zmęcz się czy coś", ale coś w tym jest.
@tinc Samo nakurwianie w worek nic nie zmieni tylko wyładujesz emocje z którymi masz problem. Jest coś magicznego w połączeniu wysiłku obciążającego z produkcją serotoniny i dopaminy.
Kiedyś jak mi było źle w życiu. Podczas dnia robiłem dużo biegu bokserskiego/walki z cieniem. W tle leciały higlighty Shoguna, Fedora I Władka Kliczki(zanim nie zacząłem ubóstwiać Tysona Furego xD) i myslę, że dużo to dało.
Pamiętam kiedyś, jak chciałem usnąc ale tętno było mocne i skronie mi dzwoniły nie dając zasnąć, to robiłem brzuszki do mocnego bólu po którym się krzywiłem i bodajże po 2 seriach skronie były spokojne, a bolący brzuch pomagał mi odczuć ulgę.
This site uses cookies to help personalise content, tailor your experience and to keep you logged in if you register.
By continuing to use this site, you are consenting to our use of cookies.