Depresja vs. Cohones

To może teraz bardziej praktycznie. Jakie znacie skuteczne antydepresanty? Nie mam na myśli nic farmakologicznego.

U mnie jest to muzyka. Wyzwala mnóstwo emocji. Oczywiście są melancholijne kawałki, które mogą wręcz pogłębić kiepskie samopoczucie, ale takich unikam.

z niefarmakologicznych to jak napisali mądrzy koledzy powyżej na pewno ruch i przebywanie w przyrodzie, nawet na spacerze w parku

czy odrzucasz leki antydepresyjne? a jeśli tak, to mogę spytać dlaczego?
ja sam jadę na paroksetynie od 5 lat i czuję, że dopiero dzięki niej zacząłem funkcjonować jak osoba ze sprawnie funkcjonującymi synapsami
 
z niefarmakologicznych to jak napisali mądrzy koledzy powyżej na pewno ruch i przebywanie w przyrodzie, nawet na spacerze w parku

czy odrzucasz leki antydepresyjne? a jeśli tak, to mogę spytać dlaczego?
ja sam jadę na paroksetynie od 5 lat i czuję, że dopiero dzięki niej zacząłem funkcjonować jak osoba ze sprawnie funkcjonującymi synapsami
Nie mam chyba depresji ani nic nie przyjmuję, ale miewam gorszy czas, jak każdy chyba. Stąd to pytanie :beer:

Cieszę się, jeżeli czujesz jakiś progres. Podobno większość problemów jest tylko w głowie. Brzmi jak banał, ale może coś w tym jest.
 
potrzebuje pomocy co robić, mam strasznie burdel w pokoju, co minute coś gubię, nie wiem gdzie co położone, to jest tragedia, potem szukasz godzinami w między czasie gubiąc 20 innych rzeczy

jakiś patanent, ćwiczenie głowy, jestem na 3 lekach, nie na 8

tramal 100
baclofen 10
clonazepan 2 mb

2 pierwsze na kręgosłup ale majstersztyk też swoje działania depresyjne

jestem dumny ze odstawiłem, tego nie mogę jeszcze bo kręgosłup i się uzależniłem
 
potrzebuje pomocy co robić, mam strasznie burdel w pokoju, co minute coś gubię, nie wiem gdzie co położone, to jest tragedia, potem szukasz godzinami w między czasie gubiąc 20 innych rzeczy

jakiś patanent, ćwiczenie głowy, jestem na 3 lekach, nie na 8

tramal 100
baclofen 10
clonazepan 2 mb

2 pierwsze na kręgosłup ale majstersztyk też swoje działania depresyjne

jestem dumny ze odstawiłem, tego nie mogę jeszcze bo kręgosłup i się uzależniłem
zapisywać w kajecie, najlepsza metoda
 
Oczyść biurka, blaty i stoliki, a nawet półki, po prostu zmniejsz liczbe rzeczy ktore sa na widoku (wyrzuc poza pokoj, albo daj glebiej do szaf, te rzeczy z ktorych nie korzystasz, zrob liste gdzie co jest oczywiscie i przyklej w widocznym miejscu, na drzwi, na lodówke, albo wspomniany notes), mozg w koncu zaskoczy. Najgorzej to miec wszystko na wierzchu i dostawac oczopląsu...
 
Oczyść biurka, blaty i stoliki, a nawet półki, po prostu zmniejsz liczbe rzeczy ktore sa na widoku (wyrzuc poza pokoj, albo daj glebiej do szaf, te rzeczy z ktorych nie korzystasz, zrob liste gdzie co jest oczywiscie i przyklej w widocznym miejscu, na drzwi, na lodówke, albo wspomniany notes), mozg w koncu zaskoczy. Najgorzej to miec wszystko na wierzchu i dostawac oczopląsu...

w punkt tak właśnie jest pierdolec i nie mogę dojść do ładu choć mam wrażenie że cały czas coś robię, po pół roku złoty zegarek znalazłem wtf w ogóle, ciekawe co tam jeszcze pokitrane
 
w punkt tak właśnie jest pierdolec i nie mogę dojść do ładu choć mam wrażenie że cały czas coś robię, po pół roku złoty zegarek znalazłem wtf w ogóle, ciekawe co tam jeszcze pokitrane
Taj jak @Dzihados prawi. Gdy tylko wracam z pracy, sprzątam zabawki dzieciaków w swoim pokoju. Gdy jest taki bałagan, jest zero koncentracji. Czasem nawet zjeść się nieprzyjemnie, gdy wszystko się wala do okoła.
 
wchodzę i wychodzę do sklepów biorę co chce nie płacę, już to w chuju mam, zero stresów i to nie są tanie rzeczy, muszę liczyć na siebie, tylko, i na cohones :heart:

do końca życia będę wam wdzięczny, kto ma wiedzieć o kogo chodzi ten wie

zasłużony odpoczynek od 8 coś załatwiam i chodzę chodze

IMG_20241112_160058.jpg
 
wchodzę i wychodzę do sklepów biorę co chce nie płacę, już to w chuju mam, zero stresów i to nie są tanie rzeczy, muszę liczyć na siebie, tylko, i na cohones :heart:

do końca życia będę wam wdzięczny, kto ma wiedzieć o kogo chodzi ten wie

zasłużony odpoczynek od 8 coś załatwiam i chodzę chodze

View attachment 113648
Powiem Ci kolego, że w porządku pokoik.
Ja od początku miesiąca miałem robotę podjąć jako ratownik w nadmorskiej miejscowości. 1200 bulę za pokój a tu k*rwa taka melina, że niech ich chuj. Na zdjęciach wyglądało to o wiele korzystniej. Syf i kurwa ubóstwo. Ściany cieniutkie, że słyszę każde jęki ukraińców ruchających się obok. W kuchni k*rwa nie mam kawałka zamrażarki, w lodówce malutka półeczka. Strach czegokolwiek dotknąć, wszystko się lepi od brudy. W łazience naprzeciwko wejscia do kabiny prysznicowej kibel. Po desce klozetowej chyba tam kurwa wchodzą xd. Po kilku dniach załamałem się i pierdolnąłem to i wróciłem do siebie. Chuj że z matulą, od przyszłego miesiąca coś tu na miejscu poogarniam dyżury i będzie gitara. Na swoje może w przyszłym roku. Ta... Też mnie dopada taka beznadzieja, też trochę tutaj ulewa mi się.
Przepraszam mordeczko @tinc że nic Ci tam nie podesłałem, samemu krucho finansowo.
Nigdy nie byłem i nie jestem fanem antydepresantów, ale ostatnio na poważnie zakiełkowała myśl żeby coś sobie ogarnąć. Narazie jednak postanowienie dużo ruchu, w chacie wszystko porobić na błysk jakieś drobne naprawy, bieganie, mniej chujostwa w internecie, szczególnie zanadto na twiterze odpisuje jakimś przygłupom typu #SilniRazem czy inne pajace.
I będzie git, z fartem.
 
Powiem Ci kolego, że w porządku pokoik.
Ja od początku miesiąca miałem robotę podjąć jako ratownik w nadmorskiej miejscowości. 1200 bulę za pokój a tu k*rwa taka melina, że niech ich chuj. Na zdjęciach wyglądało to o wiele korzystniej. Syf i kurwa ubóstwo. Ściany cieniutkie, że słyszę każde jęki ukraińców ruchających się obok. W kuchni k*rwa nie mam kawałka zamrażarki, w lodówce malutka półeczka. Strach czegokolwiek dotknąć, wszystko się lepi od brudy. W łazience naprzeciwko wejscia do kabiny prysznicowej kibel. Po desce klozetowej chyba tam kurwa wchodzą xd. Po kilku dniach załamałem się i pierdolnąłem to i wróciłem do siebie. Chuj że z matulą, od przyszłego miesiąca coś tu na miejscu poogarniam dyżury i będzie gitara. Na swoje może w przyszłym roku. Ta... Też mnie dopada taka beznadzieja, też trochę tutaj ulewa mi się.
Przepraszam mordeczko @tinc że nic Ci tam nie podesłałem, samemu krucho finansowo.
Nigdy nie byłem i nie jestem fanem antydepresantów, ale ostatnio na poważnie zakiełkowała myśl żeby coś sobie ogarnąć. Narazie jednak postanowienie dużo ruchu, w chacie wszystko porobić na błysk jakieś drobne naprawy, bieganie, mniej chujostwa w internecie, szczególnie zanadto na twiterze odpisuje jakimś przygłupom typu #SilniRazem czy inne pajace.
I będzie git, z fartem.

no powiem ci ze z wynajmem tak jest, potem jeszcze mają pretensje ze to ty, pies się wysika i to też im nie pasuje banda chuja ale nie można sobie dawać w kasze dmuchac
 
no powiem ci ze z wynajmem tak jest, potem jeszcze mają pretensje ze to ty, pies się wysika i to też im nie pasuje banda chuja ale nie można sobie dawać w kasze dmuchac
No jakbym wynajmował komuś mieszkanie i pies po nim szczał to też by mi nie pasowało, co w tym takiego dziwnego?

Btw, Ty nie jechałeś ostatnio do Mojżeszowa wynająć czegoś? Wróciłeś do domu?
 
No jakbym wynajmował komuś mieszkanie i pies po nim szczał to też by mi nie pasowało, co w tym takiego dziwnego?

Btw, Ty nie jechałeś ostatnio do Mojżeszowa wynająć czegoś? Wróciłeś do domu?

wynajete
 
srac sprzątane ale kurwa sikać? To gdzie ma szczac Tobie na wycieraczce? pls
 
srac sprzątane ale kurwa sikać? To gdzie ma szczac Tobie na wycieraczce? pls
Nie rozumiem :korwinwhat:

Czyli wg Ciebie to normalne, że jak mieszkasz z psem to on sra i szcza na podłogę? Posprzątasz tylko gówno a szczyny zostawisz?

Pies ma srać i szczać na zewnątrz, przecież od zawsze tak było, co w tym dziwnego? :travolta:

Czy nie? Ja z psem nigdy nie mieszkałem, niech mi ktoś kto ma psa to wyjaśni bo nigdy nie myślałem o tym w ten sposób, że ludzie żyją z psami w mieszkaniu i srają sobie i szczają na podłogę i w tym mieszkają jak gdyby nigdy nic :damjan:
 
jednorazowa akcja

hmm.... pisałeś w liczbie mnogiej (....do sklepów)
nie tędy droga, naprawdę...

myślę, że jak weźmiesz taką pracę w supermarkecie (nie musi to być praca do końca życia)
to może poznasz znajomych, pogadasz sobie, czas zleci, będzie łatwiej niż samemu w pokoju
znajomości "na żywo" są lepsze niż te "na forum"
 
Nie rozumiem :korwinwhat:

Czyli wg Ciebie to normalne, że jak mieszkasz z psem to on sra i szcza na podłogę? Posprzątasz tylko gówno a szczyny zostawisz?

Pies ma srać i szczać na zewnątrz, przecież od zawsze tak było, co w tym dziwnego? :travolta:

Czy nie? Ja z psem nigdy nie mieszkałem, niech mi ktoś kto ma psa to wyjaśni bo nigdy nie myślałem o tym w ten sposób, że ludzie żyją z psami w mieszkaniu i srają sobie i szczają na podłogę i w tym mieszkają jak gdyby nigdy nic :damjan:

myślałem że mówimy na dworze cały czas mordo

nigdy mi nie sikał ale nie srał w mieszkaniu, wychowuje zwierzęta

ale miałeś rozkminy
hmm.... pisałeś w liczbie mnogiej (....do sklepów)
nie tędy droga, naprawdę...

myślę, że jak weźmiesz taką pracę w supermarkecie (nie musi to być praca do końca życia)
to może poznasz znajomych, pogadasz sobie, czas zleci, będzie łatwiej niż samemu w pokoju
znajomości "na żywo" są lepsze niż te "na forum"

moje życie, nie streszczę, wole tu niż balasow z pracy stary ... nagle wysyp moralizatora
 
wchodzę i wychodzę do sklepów biorę co chce nie płacę, już to w chuju mam, zero stresów i to nie są tanie rzeczy, muszę liczyć na siebie, tylko, i na cohones :heart:
Właśnie dlatego te otumaniacze to gówno największe. Człowiek jest, ale jakby go nie było. Z pozoru błoga nieświadomość, a tak naprawdę minimalna obecność.

Koleżanka po tych delicjach zatrzymała auto na rondzie, wyszła, zamknęła samochód, bo akurat chciała się przewietrzyć. Tak miała wyjebane.

I niech mi ktoś powie, że to pomaga…
 
Właśnie dlatego te otumaniacze to gówno największe. Człowiek jest, ale jakby go nie było. Z pozoru błoga nieświadomość, a tak naprawdę minimalna obecność.

Koleżanka po tych delicjach zatrzymała auto na rondzie, wyszła, zamknęła samochód, bo akurat chciała się przewietrzyć. Tak miała wyjebane.

I niech mi ktoś powie, że to pomaga…
Wiesz, zależy co sie ma przepisane i czy trafnie. Bo o ile clonazepam to już mózgotrzep i tu faktycznie może być różnie o tyle zwykłe inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny czyli to co leci zazwyczaj w pierwszym rzucie często potrafią dać kopa do działania na początku i podnieść z doła. Widziałem to u siebie ale i u kilku znajomych.
 
Właśnie dlatego te otumaniacze to gówno największe. Człowiek jest, ale jakby go nie było. Z pozoru błoga nieświadomość, a tak naprawdę minimalna obecność.

Koleżanka po tych delicjach zatrzymała auto na rondzie, wyszła, zamknęła samochód, bo akurat chciała się przewietrzyć. Tak miała wyjebane.

I niech mi ktoś powie, że to pomaga…
I po tym można prowadzić samochód?
:beczka:
 
Back
Top