Depresja vs. Cohones

Czy prawdą jest, że za zły stan psychiczny mogą odpowiadać problemy metaboliczne?
Mogą też odpowiadać metale ciężkie, zwłaszcza plomby amalgamatowe (te czarne), które większość z nas miała. Założę się, że mieliście je wymieniane zwyczajnie, u dentysty poprzez rozwiercanie, a nie zgodnie z protokołami metodą SMART, która jest jedynym bezpiecznym sposobem. Jest to istotna ekspozycja na rtęć, która odkłada się w tkankach i oddziałuje na organizm. W tym na szereg chorób idiopatycznych, gdzie lekarze nie mogą znaleźć przyczyny. Problemy neurologiczne, depresja, stany lękowe, czy szereg chorób autoimmunologicznych mieści się w tym spektrum. Niewiele osób o tym wie, a od szeregowego lekarza, czy psychologa się tego nie dowiesz. A zapytaj kogoś o analizę pierwiastkową włosa pod kątem metali ciężkich to będą się na Ciebie patrzyli jak na wariata.
 
Mogą też odpowiadać metale ciężkie, zwłaszcza plomby amalgamatowe (te czarne), które większość z nas miała. Założę się, że mieliście je wymieniane zwyczajnie, u dentysty poprzez rozwiercanie, a nie zgodnie z protokołami metodą SMART, która jest jedynym bezpiecznym sposobem. Jest to istotna ekspozycja na rtęć, która odkłada się w tkankach i oddziałuje na organizm. W tym na szereg chorób idiopatycznych, gdzie lekarze nie mogą znaleźć przyczyny. Problemy neurologiczne, depresja, stany lękowe, czy szereg chorób autoimmunologicznych mieści się w tym spektrum. Niewiele osób o tym wie, a od szeregowego lekarza, czy psychologa się tego nie dowiesz. A zapytaj kogoś o analizę pierwiastkową włosa pod kątem metali ciężkich to będą się na Ciebie patrzyli jak na wariata.
Ja do dzisiaj mam te plomby, w 4 zębach...
 
Ja do dzisiaj mam te plomby, w 4 zębach...
No ja miałem w 5. Usuwane standardowo, u dentysty 16 lat temu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to niebezpieczne i jakie ryzyko to ze sobą niesie. Jeśli nie zaciskasz zębów, nie wystawiasz wypełnień na gorące napoje i plomba nie ma kontaktu z dziąsłem tak, że odparowując trafia do krwiobiegu to nic się nie dzieje. Oczywiście jeśli nie masz problemów zdrowotnych, o których pisałem powyżej. Dużo osób zauważyło zdecydowaną poprawę swojego zdrowia po usunięciu amalgamatów, które podtruwają człowieka latami. Mówimy rzecz jasna o bezpiecznej metodzie.

Ale to forum o mordobiciu więc pytając specjalisty, czyli dentysty napewno powiedzą Ci, że to nie ma żadnego związku. W Skandynawii są zakazane od 2008, u nas finansowanie ich w ramach NFZ znieśli dopiero w 2022. Na fundusz nie ma możliwości ich bezpiecznego usunięcia…
 
brakuje kontaktu z kobietami, ale to obecnie nie jest najważniejsze, przed tym wszystkim nie miałem problemów rozmawiać i być pewnym siebie, naturalnie wszystko, teraz ciężko, opory, dziwnie, może jeszcze rany się nie zaklepaly, i szczerze to nie wiem co kobieta będzie musiala zrobić żebym się zaangażował, nawet w małym stopniu
 

Attachments

  • GQZOlqcWUAAIIyc.jpg
    GQZOlqcWUAAIIyc.jpg
    30.7 KB · Views: 33
Nie no masz rację. Ale to właśnie chodzi, bo jak ktoś ma jakieś problemy głębokie to jestem przekonany, że wiesz, pierdolenie idź na trening czy weź zimny prysznic to raczej nie zadziała.
Tyle, że tyle samo w tym pierdolenia, co mówienie idź na terapię to wszystko rozwiąże. I jedno (terapia) i drugie (sport,dieta,odstawienie używek,suplementacja,grzyby,odnowienie kontaktów z bliskimi,zmiana złych nawyków jak siedzenie po nocach czy przewijanie rolek/shortów/tiktoków,zwierzak,hobby,wakacje,czy te legendarne zimne prysznice) prawdopodobnie nie będą ot tak jedynym złotym środkiem, ale mogą być kilkoma z wielu środkow do celu.

Dzielimy się doświadczeniami. Ktoś może skorzysta, może coś z tego co tu było postowane komuś akurat pomoże. Jutro, zmotywowany czyjąś wcześniejszą wrzutką, lecę za miasto - sam - trochę odpocząć i pobyć samemu ze sobą właśnie, bo zdałem sobie sprawę, że odpoczynku w takim stylu nigdy nie miałem, a w ciszy nieraz wiele można usłyszeć.

Forum o mordobiciu, owszem ale i ludzie, którzy już dawno wyszli z piaskownicy i trochę przeżyli. A co do nieomylnych specjalistów to niech Ci @Drzewo opowie o WHO :tysoncoffe:
 
Mogą też odpowiadać metale ciężkie, zwłaszcza plomby amalgamatowe (te czarne), które większość z nas miała. Założę się, że mieliście je wymieniane zwyczajnie, u dentysty poprzez rozwiercanie, a nie zgodnie z protokołami metodą SMART, która jest jedynym bezpiecznym sposobem. Jest to istotna ekspozycja na rtęć, która odkłada się w tkankach i oddziałuje na organizm. W tym na szereg chorób idiopatycznych, gdzie lekarze nie mogą znaleźć przyczyny. Problemy neurologiczne, depresja, stany lękowe, czy szereg chorób autoimmunologicznych mieści się w tym spektrum. Niewiele osób o tym wie, a od szeregowego lekarza, czy psychologa się tego nie dowiesz. A zapytaj kogoś o analizę pierwiastkową włosa pod kątem metali ciężkich to będą się na Ciebie patrzyli jak na wariata.
Ja czytałem o szkodliwym wpływie bromu na organizm.Wiąże się to z niedoborem jodu.
Można zresztą niedobór jodu łatwo sprawdzić - wystarczy posmarować jodyną skóre i zobaczyć jak szybko się wchłania.
Jeśli szybko to znaczy, że jest chujowo.
 
Mogą też odpowiadać metale ciężkie, zwłaszcza plomby amalgamatowe (te czarne), które większość z nas miała. Założę się, że mieliście je wymieniane zwyczajnie, u dentysty poprzez rozwiercanie, a nie zgodnie z protokołami metodą SMART, która jest jedynym bezpiecznym sposobem. Jest to istotna ekspozycja na rtęć, która odkłada się w tkankach i oddziałuje na organizm. W tym na szereg chorób idiopatycznych, gdzie lekarze nie mogą znaleźć przyczyny. Problemy neurologiczne, depresja, stany lękowe, czy szereg chorób autoimmunologicznych mieści się w tym spektrum. Niewiele osób o tym wie, a od szeregowego lekarza, czy psychologa się tego nie dowiesz. A zapytaj kogoś o analizę pierwiastkową włosa pod kątem metali ciężkich to będą się na Ciebie patrzyli jak na wariata.
Czytałem, że bywają dzieci z diagnozą spektrum autyzmu, po czym okazuje się, że to problemy metaboliczne, czy nawet nieodpowiednie napięcie w mięśniach. Dotyczy to raczej łagodnego autyzmu.
Może depresja też ma jakieś podłoże chemiczne w organizmie? Na przykłdzie kobiet widać jak ogromny wpływ mają na nie hormony.
 
Czytałem, że bywają dzieci z diagnozą spektrum autyzmu, po czym okazuje się, że to problemy metaboliczne, czy nawet nieodpowiednie napięcie w mięśniach. Dotyczy to raczej łagodnego autyzmu.
Może depresja też ma jakieś podłoże chemiczne w organizmie? Na przykłdzie kobiet widać jak ogromny wpływ mają na nie hormony.
U dzieci w fazie rozwoju są to dolegliwości ze spektrum autyzmu, rożnego rodzaju alergie, nietolerancje pokarmowe, u dorosłych szereg chorób, bo rtęć jest tak kurewskim pierwiastkiem, że nie wiadomo, gdzie osiądzie w organizmie i jakich probkemów przysporzy. I właśnie ten czynnik sprawia, że ciężko skorelować jej ekspozycję z konkretnymi chorobami.
 
Last edited:
dziękuję wszystkim za dobre słowo, nawet nie wiecie ile mi to dało, ile to znaczy, przynajmniej dla mnie, każdy który pochylił się nad moją sytuacja, dzięki z całego serducha!

jest coraz gorzej u mnie, ciężko mi zebrać myśli żeby coś sensownego napisać, nawet wejść na forum, w internety, sam bym chciał tutaj każdemu pomóc w problemie, tylko że jestem na takim etapie, że sam sobie nie mogę pomóc

nie chce się mądrzyć, myślałem że wyjdę z tego, sam ze sobą walczyłem i nadal to robię, dużo już o tym pisałem tutaj

dacie rady pany, życzę każdej dobrej duszy tutaj, a jest ich wiele, czy z mega problemami czy bez, aby zwalczyli to z czym się zmagają, jak i innym żeby nigdy się nie poddawali i byli szczęśliwi w swoim życiu, żyli pełną piersią
 
dziękuję wszystkim za dobre słowo, nawet nie wiecie ile mi to dało, ile to znaczy, przynajmniej dla mnie, każdy który pochylił się nad moją sytuacja, dzięki z całego serducha!

jest coraz gorzej u mnie, ciężko mi zebrać myśli żeby coś sensownego napisać, nawet wejść na forum, w internety, sam bym chciał tutaj każdemu pomóc w problemie, tylko że jestem na takim etapie, że sam sobie nie mogę pomóc

nie chce się mądrzyć, myślałem że wyjdę z tego, sam ze sobą walczyłem i nadal to robię, dużo już o tym pisałem tutaj

dacie rady pany, życzę każdej dobrej duszy tutaj, a jest ich wiele, czy z mega problemami czy bez, aby zwalczyli to z czym się zmagają, jak i innym żeby nigdy się nie poddawali i byli szczęśliwi w swoim życiu, żyli pełną piersią
Stary, mam nadzieję, że to nie jest pożegnanie. Tak jak Ci pisałem w mailu, jeśli jest już tak źle, że myśli o samobóju zwyciężają to proszę zgłoś się do szpitala.
 
dziękuję wszystkim za dobre słowo, nawet nie wiecie ile mi to dało, ile to znaczy, przynajmniej dla mnie, każdy który pochylił się nad moją sytuacja, dzięki z całego serducha!

jest coraz gorzej u mnie, ciężko mi zebrać myśli żeby coś sensownego napisać, nawet wejść na forum, w internety, sam bym chciał tutaj każdemu pomóc w problemie, tylko że jestem na takim etapie, że sam sobie nie mogę pomóc

nie chce się mądrzyć, myślałem że wyjdę z tego, sam ze sobą walczyłem i nadal to robię, dużo już o tym pisałem tutaj

dacie rady pany, życzę każdej dobrej duszy tutaj, a jest ich wiele, czy z mega problemami czy bez, aby zwalczyli to z czym się zmagają, jak i innym żeby nigdy się nie poddawali i byli szczęśliwi w swoim życiu, żyli pełną piersią
Polecam wyjście na dwór w paskudną pogodę, nawet do lasu. Ostatnio przydarzyło mi się coś takiego i te chwile, gdy naprawdę przestało być bezpiecznie, sprawiły mi ogromną przyjemność. Dawno tego nie czułem. Może to jakiś wewnętrzny zew natury czy coś podobnego... Nie wiem, ale było świetnie. Od tej pory bardzo wkręciłem się w książki traktujące o wyprawach, odkryciach, wspinaczce wysokogórskiej. Ci ludzie potrzebują adrenaliny żeby poczuć życie.
Tak jak piszę, zwykłe wyjście z ciepłego konta na deszcz, zimno, czy porywisty wiatr potrafi sprawić ogrom przyjemności.
 
Jutro Wam napisze nieco obszerniej jak jedzenie i płyny mogą zmieniać biochemię mózgu na plus i minus, co w kontekście problemów zdrowia psychicznego jest absolutną podstawa o której się nie mówi
OK, mam chwilę z rana to coś skrobnę

Zacznę od czegoś bardzo niepopularnego i być może szokującego dla niektórych, nie mniej : by mieć depresję trzeba się na prawdę mocno napracować zarówno od strony ciała jak i umysłu.
Osoby z chorobami natury psychicznej muszą wykonywać określone czynności każdego dnia :

- negatywnie myśleć
- nie dbać o swoją pozycję podczas siedzenia czy stania
- zbyt długo przebywać w jednym miejscu
- źle się odżywiać (nie harmonijnie względem swojego aktualnego zapotrzebowania na mikroskładniki)
- mało pić płynów
- otaczać się toksycznymi osobami i sytuacjami
- nie obcować z naturą wszystkimi zmysłami
- mieć dużo wolnego czasu w którym wykonują wszystkie w/w

To wszystko zmienia biochemię mózgu, ale najpierw by do tego doszło musi być zaburzona flora bakteryjna jelit. Bakterie proteolityczne (gnilne/rozkładowe) są dominujące względem bakterii probiotycznych (odżywiających), to niesie za sobą z kolei namnażania się określonych grup pasożytów (tak, tak drodzy koledzy z cohones, jeśteśmy nosicielami pasożytów - każdy z nas, bez wyjątku!), które poprzez swą przemianę materii i produkty uboczne (wydalanie) zaśmiecają nasz organizm i wpływają na to jak postrzegamy świat.

Wszystko zaczyna się od jelit.
"śmierć zaczyna się w jelitach" - tą tezę uknuł wiele lat temu ojciec medycyny - Hipokrates

Nie ma takiej możliwości by osoba czymś zajęta (intensywnie, czyli pochłonięta w zdrowy sposób zaangażowana), dbająca o prawidłowy mikrobiom w jelitach, otaczająca się właściwymi ludźmi i sytuacjami - uległa swojemu umysłowi i się pogrążyła. Zawsze któryś z tych czynników kuleje lub wszystkie na raz u osób, które cierpią z powodu własnej psychiki.

Negatywne myśli, zły pokarm, zbyt dużo stresu to idealne środowisko dla pasożytów w środowisku gnilnym. Wszelkie nicienie, lamlie i przywry uwielbiają tego typu środowisko. Ich rodzajów są setki, tymczasem ludzie znają tylko tasiemce i ewentualnie owsiki. Im więcej pasożytów tym bardziej sterują naszym zachowaniem, myśleniem, postrzeganiem i kierują również naszymi decyzjami żywieniowymi a i często życiowymi (pochłonięcie w nałogi - wszelkiego typu)

To pociąga za sobą dalsze problemy : otyłość czy nadwaga, syndrom "nie chce mi się", brak odwagi, bierność, bezczynność, bezsilność. Brak kontroli nad własnym życiem.

Zacząć należy zawsze od pokarmu i nawodnienia.
Zrezygnować z parówek, białego chleba i jedzenia na szybko, byle jak.

Zwrócać uwagę na różnorodność pokarmu : zamiast jednego określonego produktu proteinowego powiedzmy pierś z kurczaka, powinno ich być wiele - w jednym posiłku. Podobnież ma się sprawa ze zdrowymi tłuszczami : olej lniany, olej z wiesiołka, olej konopny, olej rydzowy, olej z awokado etc. - tego ludziom pogrążonym w ciemnych myślach brakuje najbardziej. Odżywienia mózgu tluszczami, których nie znoszą pasożyty. Osoby na dietach niskotłuszczowych mają dużo częściej choroby psychiczne i wszystkie te negatywne stany. Ich mózgi pozostają w stanie niedożywienia.

Czego jeszcze nienawidzą pasożyty w środowisku gnilnym? oczywiście zmiany tego środowiska. Wszelkie kiszonki oraz dobrej jakości sól likwiduje ich jaja i zdolność do rozmnażania się. Dlatego człowiek, który zaczyna zmianę pokarmu i poziom nawodnienia i odpowiedniego nasolenia z dnia na dzień czuje się coraz lepiej, odzyskuje wiarę w siebie, we własne możliwości, przestaje już tak intensywnie negatywnie myśleć, organizm pcha go do większego ruchu itp wszystko się zazębia i harmonijnie pracuje, pobudza się kreatywność a to pcha do dalszych aktywności - cały ciąg przyczynowo-skutkowy

Taka osoba absorbuje również mniej toksyn ze środowiska zewnętrznego. Układ odpornościowy jest na tyle silny, że sobie z tym radzi.


Nie bez znaczenia pozostaje również wysoki poziom mikroelementów takich jak : cynk, jod, selen, potas oraz wysoki poziom witamin rozpuszczalnych w tłuszczach : ADEK. Nie bez przyczyny zresztą te najbardziej życiodajne witaminy muszą być w towarzystwie tłuszczu by zostały przyjęte przez organizm. Wszystkim sterują jelita oraz mózg - dwa najważniejsze organy

Niezależnie od tego co się wydarzy w życiu, psychika która jest zahartowana i funkcjonuje w sposób prawidłowy (czyt. silny) przygotowuje niejako nas na różne koleje losu. Każdy zdrowo myślący i twardo stąpający po ziemi człowiek zadaje sobie wewnętrzny zestaw pytań, przynajmniej raz na miesiąc. Przewiduje różne scenariusze :
"a co by się stało gdybym stracił rękę lub nogę"
"a co by było gdybym nagle utracił ukochane dziecko?"
"a gdybym przegrał w życiu wszystko, jak bym się zachował?"

Zadawanie takich pytań również jest uwarunkowane środowiskiem, które się w nas rozwija. W naszych jelitach. Silny umysł potrafi się na to przygotować - choć może brzmi to początkowo absurdalnie to rzeczywiście tak jest. Przewidywanie różnych scenariuszy - często też tych złych leży u podstaw silnego umysłu. W przypadku umysłu słabego i pogrążonego takie zadawanie pytań najczęściej kończy się atakami paniki, szybszym biciem serca, potliwością itp

Silny i dobrze odżywiony mózg przyjmuje to ze spokojem. Nie ulega emocjom, bo znów : negatywne emocje zmieniają kwasowość ph organizmu (nie tylko samej krwi) a to znów przechyla szalę na korzyść środowiska gnilnego i namnażania się pasożytów: składania jaj, wędrowania po całym organizmie, rozsiewania, zostawiania produktów przemiany materii w różnych miejscach (toksyczny kał i mocz tychże robaków), kiedy dostają się do mózgu najczęściej mamy do czynienia z daleko posuniętymi chorobami paranoidalnymi.

Również elektronika sprzyja zmianie ph na niekorzyść. Zbyt długie przesiadywanie w środowisku urządzeń, które emitują fale elektromagnetyczne osłabiają nasz organizm na wielu polach. Dlatego jak macie pracę siedzącą, przed komputerem to nie wystarczy tylko godzinna siłownia 2-3x na tydzień, tu trzeba innych aktywności i przede wszystkim : uziemiania. Chodzenie gołymi stopami po środowisku naturalnym : trawa, ziemia powoduje ściąganie nagromadzonego stresu elektronicznego z naszych organizmów. Mechanoreceptory które są umieszczone w stopach (notabene : zakończenie kłębów nerwowych) są bardzo wrażliwe na te bodźce, dając sygnał do mózgu o odpoczynku/relaksacji. To znów zmienia biochemię mózgu na plus.

Tyle na szybko, w mocnej pigułce, bo to temat tak obszerny, że nawet pozycja ćwiczeń ma wpływ na naszą psychikę w zależności od tego czy przyjmujemy pozycje silnie zamknięte czy otwarte (korzystne)

Tak czy inaczej : to jak siebie postrzegacie i jak czynicie tylko w małym stopniu jest spowodowane Wami samymi. To bardziej objaw wewnętrznych sterowników tego tonącego okrętu - kwaśne środowisko, pasożyty, drobnoustroje
 
OK, mam chwilę z rana to coś skrobnę

Zacznę od czegoś bardzo niepopularnego i być może szokującego dla niektórych, nie mniej : by mieć depresję trzeba się na prawdę mocno napracować zarówno od strony ciała jak i umysłu.
Osoby z chorobami natury psychicznej muszą wykonywać określone czynności każdego dnia :

- negatywnie myśleć
- nie dbać o swoją pozycję podczas siedzenia czy stania
- zbyt długo przebywać w jednym miejscu
- źle się odżywiać (nie harmonijnie względem swojego aktualnego zapotrzebowania na mikroskładniki)
- mało pić płynów
- otaczać się toksycznymi osobami i sytuacjami
- nie obcować z naturą wszystkimi zmysłami
- mieć dużo wolnego czasu w którym wykonują wszystkie w/w

To wszystko zmienia biochemię mózgu, ale najpierw by do tego doszło musi być zaburzona flora bakteryjna jelit. Bakterie proteolityczne (gnilne/rozkładowe) są dominujące względem bakterii probiotycznych (odżywiających), to niesie za sobą z kolei namnażania się określonych grup pasożytów (tak, tak drodzy koledzy z cohones, jeśteśmy nosicielami pasożytów - każdy z nas, bez wyjątku!), które poprzez swą przemianę materii i produkty uboczne (wydalanie) zaśmiecają nasz organizm i wpływają na to jak postrzegamy świat.

Wszystko zaczyna się od jelit.
"śmierć zaczyna się w jelitach" - tą tezę uknuł wiele lat temu ojciec medycyny - Hipokrates

Nie ma takiej możliwości by osoba czymś zajęta (intensywnie, czyli pochłonięta w zdrowy sposób zaangażowana), dbająca o prawidłowy mikrobiom w jelitach, otaczająca się właściwymi ludźmi i sytuacjami - uległa swojemu umysłowi i się pogrążyła. Zawsze któryś z tych czynników kuleje lub wszystkie na raz u osób, które cierpią z powodu własnej psychiki.

Negatywne myśli, zły pokarm, zbyt dużo stresu to idealne środowisko dla pasożytów w środowisku gnilnym. Wszelkie nicienie, lamlie i przywry uwielbiają tego typu środowisko. Ich rodzajów są setki, tymczasem ludzie znają tylko tasiemce i ewentualnie owsiki. Im więcej pasożytów tym bardziej sterują naszym zachowaniem, myśleniem, postrzeganiem i kierują również naszymi decyzjami żywieniowymi a i często życiowymi (pochłonięcie w nałogi - wszelkiego typu)

To pociąga za sobą dalsze problemy : otyłość czy nadwaga, syndrom "nie chce mi się", brak odwagi, bierność, bezczynność, bezsilność. Brak kontroli nad własnym życiem.

Zacząć należy zawsze od pokarmu i nawodnienia.
Zrezygnować z parówek, białego chleba i jedzenia na szybko, byle jak.

Zwrócać uwagę na różnorodność pokarmu : zamiast jednego określonego produktu proteinowego powiedzmy pierś z kurczaka, powinno ich być wiele - w jednym posiłku. Podobnież ma się sprawa ze zdrowymi tłuszczami : olej lniany, olej z wiesiołka, olej konopny, olej rydzowy, olej z awokado etc. - tego ludziom pogrążonym w ciemnych myślach brakuje najbardziej. Odżywienia mózgu tluszczami, których nie znoszą pasożyty. Osoby na dietach niskotłuszczowych mają dużo częściej choroby psychiczne i wszystkie te negatywne stany. Ich mózgi pozostają w stanie niedożywienia.

Czego jeszcze nienawidzą pasożyty w środowisku gnilnym? oczywiście zmiany tego środowiska. Wszelkie kiszonki oraz dobrej jakości sól likwiduje ich jaja i zdolność do rozmnażania się. Dlatego człowiek, który zaczyna zmianę pokarmu i poziom nawodnienia i odpowiedniego nasolenia z dnia na dzień czuje się coraz lepiej, odzyskuje wiarę w siebie, we własne możliwości, przestaje już tak intensywnie negatywnie myśleć, organizm pcha go do większego ruchu itp wszystko się zazębia i harmonijnie pracuje, pobudza się kreatywność a to pcha do dalszych aktywności - cały ciąg przyczynowo-skutkowy

Taka osoba absorbuje również mniej toksyn ze środowiska zewnętrznego. Układ odpornościowy jest na tyle silny, że sobie z tym radzi.


Nie bez znaczenia pozostaje również wysoki poziom mikroelementów takich jak : cynk, jod, selen, potas oraz wysoki poziom witamin rozpuszczalnych w tłuszczach : ADEK. Nie bez przyczyny zresztą te najbardziej życiodajne witaminy muszą być w towarzystwie tłuszczu by zostały przyjęte przez organizm. Wszystkim sterują jelita oraz mózg - dwa najważniejsze organy

Niezależnie od tego co się wydarzy w życiu, psychika która jest zahartowana i funkcjonuje w sposób prawidłowy (czyt. silny) przygotowuje niejako nas na różne koleje losu. Każdy zdrowo myślący i twardo stąpający po ziemi człowiek zadaje sobie wewnętrzny zestaw pytań, przynajmniej raz na miesiąc. Przewiduje różne scenariusze :
"a co by się stało gdybym stracił rękę lub nogę"
"a co by było gdybym nagle utracił ukochane dziecko?"
"a gdybym przegrał w życiu wszystko, jak bym się zachował?"

Zadawanie takich pytań również jest uwarunkowane środowiskiem, które się w nas rozwija. W naszych jelitach. Silny umysł potrafi się na to przygotować - choć może brzmi to początkowo absurdalnie to rzeczywiście tak jest. Przewidywanie różnych scenariuszy - często też tych złych leży u podstaw silnego umysłu. W przypadku umysłu słabego i pogrążonego takie zadawanie pytań najczęściej kończy się atakami paniki, szybszym biciem serca, potliwością itp

Silny i dobrze odżywiony mózg przyjmuje to ze spokojem. Nie ulega emocjom, bo znów : negatywne emocje zmieniają kwasowość ph organizmu (nie tylko samej krwi) a to znów przechyla szalę na korzyść środowiska gnilnego i namnażania się pasożytów: składania jaj, wędrowania po całym organizmie, rozsiewania, zostawiania produktów przemiany materii w różnych miejscach (toksyczny kał i mocz tychże robaków), kiedy dostają się do mózgu najczęściej mamy do czynienia z daleko posuniętymi chorobami paranoidalnymi.

Również elektronika sprzyja zmianie ph na niekorzyść. Zbyt długie przesiadywanie w środowisku urządzeń, które emitują fale elektromagnetyczne osłabiają nasz organizm na wielu polach. Dlatego jak macie pracę siedzącą, przed komputerem to nie wystarczy tylko godzinna siłownia 2-3x na tydzień, tu trzeba innych aktywności i przede wszystkim : uziemiania. Chodzenie gołymi stopami po środowisku naturalnym : trawa, ziemia powoduje ściąganie nagromadzonego stresu elektronicznego z naszych organizmów. Mechanoreceptory które są umieszczone w stopach (notabene : zakończenie kłębów nerwowych) są bardzo wrażliwe na te bodźce, dając sygnał do mózgu o odpoczynku/relaksacji. To znów zmienia biochemię mózgu na plus.

Tyle na szybko, w mocnej pigułce, bo to temat tak obszerny, że nawet pozycja ćwiczeń ma wpływ na naszą psychikę w zależności od tego czy przyjmujemy pozycje silnie zamknięte czy otwarte (korzystne)

Tak czy inaczej : to jak siebie postrzegacie i jak czynicie tylko w małym stopniu jest spowodowane Wami samymi. To bardziej objaw wewnętrznych sterowników tego tonącego okrętu - kwaśne środowisko, pasożyty, drobnoustroje
Dobra, to zaczynamy od odrobaczania! Czym?
 
Dobra, to zaczynamy od odrobaczania! Czym?
zacząłbym mało inwazyjnie :
- popijać dużo wody z solą kłodawską w ciągu dnia
- zajadać kiszonki możliwie często : kapusta kiszona, ogórki, warzywa kiszone, kimchi
- zakupić dwa rodzaje olejów : olej lniany i olej z wiesiołka i polewać po łyżce na kiszonki
- zakupić zioła i pić jako napar : mniszek lekarski, piołun oraz świeże goździki (brać kilka sztuk, wsadzić do buzi i rozgryzać - jedna z lepszych przeciwrobacze zioło)

Już po wprowadzeniu tych kilku zmian będzie odczuwalna poprawa
 
zacząłbym mało inwazyjnie :
- popijać dużo wody z solą kłodawską w ciągu dnia
- zajadać kiszonki możliwie często : kapusta kiszona, ogórki, warzywa kiszone, kimchi
- zakupić dwa rodzaje olejów : olej lniany i olej z wiesiołka i polewać po łyżce na kiszonki
- zakupić zioła i pić jako napar : mniszek lekarski, piołun oraz świeże goździki (brać kilka sztuk, wsadzić do buzi i rozgryzać - jedna z lepszych przeciwrobacze zioło)

Już po wprowadzeniu tych kilku zmian będzie odczuwalna poprawa
Kiszonki u mnie grane.

A trochę bardziej inwazyjnie? Ja się nie boję, można przypierdolić :redford:
 
Kiszonki u mnie grane.

A trochę bardziej inwazyjnie? Ja się nie boję, można przypierdolić :redford:
To nie kwestia jednego czynnika i jakiejś konkretnej dawki.
Tu się musi wiele zmienić, dlatego trzeba się w to wprowadzać powoli

Bo to pociągnie za sobą : mniejsze łaknienie na cukier, więcej energii, jasność umysłu, więcej witalności itp
Można wspomagać lekiem : pyrantelum. Jednak to ma sens wtedy, gdy jednocześnie zmieniamy też resztę a nie jemy śmieci, mało o siebie dbamy i jemy tylko leki. To nie ma prawa funkcjonować w należyty sposób.

Ogólnie : zioła i tłuszcze to droga do zdrowia
np pestki dyni zawierają naturalny tłuszcz, który powoduje paraliż pasożytów w jelicie i odklejanie się ich od ścianek jelita, bardzo podobnie działają inne tłuszcze, dlatego ludzie np na tych wszystkich dietach keto czują się o wiele lepiej niż na modelach, gdzie tłuszczu jest znikoma ilość. Po prostu w sposób nieświadomy pozbywają się pasożytów i drobnoustrojów.

Wszystkie danie mają być doprawione ziołami i przyprawami ziołowymi. Smak, aromat, kolory posiłku również wpływają relaksująco dla umysłu.

Pasożyty nienawidzą : soli z wysoką ilością minerałów (kłodawska), tłuszczów, ziół, dużych dawek wit. C, D, A, E, K, owoców cytrusowych i tych z ciemną skórą (leśnych) - choć na jagodach i malinach mogą się znajdować jaja tasiemca to nie ma prawa się z nich nic wykluć, jeśli środowisko wewnątrz temu nie sprzyja.

Odżywiać organizm a nie tylko jeść, byle jak, byle szybko zapchać kichę
 
To nie kwestia jednego czynnika i jakiejś konkretnej dawki.
Tu się musi wiele zmienić, dlatego trzeba się w to wprowadzać powoli

Bo to pociągnie za sobą : mniejsze łaknienie na cukier, więcej energii, jasność umysłu, więcej witalności itp
Można wspomagać lekiem : pyrantelum. Jednak to ma sens wtedy, gdy jednocześnie zmieniamy też resztę a nie jemy śmieci, mało o siebie dbamy i jemy tylko leki. To nie ma prawa funkcjonować w należyty sposób.

Ogólnie : zioła i tłuszcze to droga do zdrowia
np pestki dyni zawierają naturalny tłuszcz, który powoduje paraliż pasożytów w jelicie i odklejanie się ich od ścianek jelita, bardzo podobnie działają inne tłuszcze, dlatego ludzie np na tych wszystkich dietach keto czują się o wiele lepiej niż na modelach, gdzie tłuszczu jest znikoma ilość. Po prostu w sposób nieświadomy pozbywają się pasożytów i drobnoustrojów.

Wszystkie danie mają być doprawione ziołami i przyprawami ziołowymi. Smak, aromat, kolory posiłku również wpływają relaksująco dla umysłu.

Pasożyty nienawidzą : soli z wysoką ilością minerałów (kłodawska), tłuszczów, ziół, dużych dawek wit. C, D, A, E, K, owoców cytrusowych i tych z ciemną skórą (leśnych) - choć na jagodach i malinach mogą się znajdować jaja tasiemca to nie ma prawa się z nich nic wykluć, jeśli środowisko wewnątrz temu nie sprzyja.

Odżywiać organizm a nie tylko jeść, byle jak, byle szybko zapchać kichę
Ja Ciebie rozumiem.
Mam zamiar wprowadzić to wszystko o czym piszesz. Jakiś czas temu odstawiłem ziółko (miał być tylko czasowy detox ale będzie tak długo aż to wszystko naprostuję, a może i dłużej, nie mam ciśnienia), odstawiłem alko, fastfoody i słodycze (oprócz lodów).

Do poprawy te tłuszcze, nie znam się na tym, jak masz konkretne produkty, ilości i pory dnia to napisz, chuj ze mnie a nie dietetyk.

Jeszcze tylko muszę się przełamać do aktywności fizycznej czyli prostej kalisteniki i pracy na działaczce.

A tym odrobaczaniem chcę tylko się upewnić, wyczyścić aby ten zdrowy tryb życia nie był czymś obciążany albo hamowany.
Nigdy tego nie robiłem więc myślę, że takie jebnięcie, nawet "na wszelki wypadek" może pomóc. Raz nie zaszkodzi.
 
Ja Ciebie rozumiem.
Mam zamiar wprowadzić to wszystko o czym piszesz. Jakiś czas temu odstawiłem ziółko (miał być tylko czasowy detox ale będzie tak długo aż to wszystko naprostuję, a może i dłużej, nie mam ciśnienia), odstawiłem alko, fastfoody i słodycze (oprócz lodów).

Do poprawy te tłuszcze, nie znam się na tym, jak masz konkretne produkty, ilości i pory dnia to napisz, chuj ze mnie a nie dietetyk.

Jeszcze tylko muszę się przełamać do aktywności fizycznej czyli prostej kalisteniki i pracy na działaczce.

A tym odrobaczaniem chcę tylko się upewnić, wyczyścić aby ten zdrowy tryb życia nie był czymś obciążany albo hamowany.
Nigdy tego nie robiłem więc myślę, że takie jebnięcie, nawet "na wszelki wypadek" może pomóc. Raz nie zaszkodzi.
Za dużo na raz. Za dużo stresu dla organizmu. Zacznij od jednego pożywnego posiłku w ciągu dnia, niech to będzie sniadanie póki co, w którym znajdą się 3 różne źródła protein i tłuszczów, dodatek owoców i zadbaj o zioła i sól. Z czasem organizm będzie chciał tego więcej a aktywność fizyczna dopiero wtedy gdy organizm sam Cię do tego pchnie, to będzie sygnał że wtedy poradzi sobie ze stanami zapalnymi spowodowanymi treningiem. Nic na hurra
 
Stary, mam nadzieję, że to nie jest pożegnanie. Tak jak Ci pisałem w mailu, jeśli jest już tak źle, że myśli o samobóju zwyciężają to proszę zgłoś się do szpitala.

nie, takich myśli nie ma,
były jak to wszystko się zaczęło, no kurwa czasem jakaś opaczność nademną czuwała i chyba mam coś jeszcze tu do zrobienia, przysychają kwestie mojego związku, czuję juz tylko obojętność, za dużo widziałem, za dużo przeszedłem, za dużo bólu, cierpienia, prób i upadania na mordę, na samo dno, nie wiem ile razy tak jak teraz to jeszcze nigdy nie było, tylko ja się nie poddaje, zawsze tak było, tu jest kwestia psychiki, jakby w jednym momencie coś przeskoczyło i nawet jak na chwilę się ogarnę to jest nawrót, sinusoida, jak wam pisałem pany, na minus jest to że zostałem kompletnie sam, zresztą, już o sobie tutaj napisałem, kmwtw, a na forum już prawie 10 lat, czy to w życiu czy tutaj, zawsze jestem sobą i mówię to co myślę, nigdy nie obchodziła mnie opinia innych, bo to tylko zakładanie sobie kajdanek na łapy, trzeba być sobą

nie żegnam się, nic takich, także jeszcze się będziecie musieli ze mna męczyć

:fjedzia:
 
nie, takich myśli nie ma,
były jak to wszystko się zaczęło, no kurwa czasem jakaś opaczność nademną czuwała i chyba mam coś jeszcze tu do zrobienia, przysychają kwestie mojego związku, czuję juz tylko obojętność, za dużo widziałem, za dużo przeszedłem, za dużo bólu, cierpienia, prób i upadania na mordę, na samo dno, nie wiem ile razy tak jak teraz to jeszcze nigdy nie było, tylko ja się nie poddaje, zawsze tak było, tu jest kwestia psychiki, jakby w jednym momencie coś przeskoczyło i nawet jak na chwilę się ogarnę to jest nawrót, sinusoida, jak wam pisałem pany, na minus jest to że zostałem kompletnie sam, zresztą, już o sobie tutaj napisałem, kmwtw, a na forum już prawie 10 lat, czy to w życiu czy tutaj, zawsze jestem sobą i mówię to co myślę, nigdy nie obchodziła mnie opinia innych, bo to tylko zakładanie sobie kajdanek na łapy, trzeba być sobą

nie żegnam się, nic takich, także jeszcze się będziecie musieli ze mna męczyć

:fjedzia:
Poczytaj powyższe posty kolegi @Brawler098 Dla mnie ma to wiele sensu, tym bardziej podobne zalecenia można znaleźć też z innych źródeł.
 
Poczytaj powyższe posty kolegi @Brawler098 Dla mnie ma to wiele sensu, tym bardziej podobne zalecenia można znaleźć też z innych źródeł.

Mega mądrze pisze i ma rację w wielu kwestiach, na prawdę super że jest taki post, może jakiś moderator go przyklei.
Każdy przypadek jest inny i nie ma uniwersalnej metody.
 
No i od tego czasu ustanowiłem detox i nie mam zamiaru ładować. Przed tym chlańskiem w długi weekend miałem bardzo długi okres abstynencji (przerwany może jakimś piwkiem na luzie) i przez to czułem się fest chujowo po tym piciu. To był taki pojedynczy wyskok. Nie daję rady już tak jak kiedyś. :fjedzia:
Jak chcesz mieć szerzej omówiony każdy aspekt, o którym pisze @Brawler098 to polecam kanał ma YouTube dr Czerniaka. Tam wszystko się pokrywa z tym co opisał tutaj kolega. Wytłumaczone w przystępny sposób.
 
Back
Top