Co mnie wku*wia

Co ja mam z tymi laborantkami. Wiesz, że teraz po biologii będziesz musiała zrobić podyplomówkę żeby Cię zatrudnili w laboratorium? Teraz chcą jedynie analityków medycznych mających prawo wykonywania zawodu i wpis na listę diagnostów mających uprawnienia do wydawania wyników zgodnie z wytycznymi KIDLa?
co Ty masz z laborantkami? :p ogólnie wiem, znam te realia, ale bardziej celuję w laboratorium biotechnologiczne, w Trójmieście trochę tego jest, a że niedługo obrona to trzeba będzie poszukać, a analitykę medyczną zostawię innym :)

no i dodam, że wkur*ia mnie rynek pracy w Polsce!
 
co Ty masz z laborantkami? :p ogólnie wiem, znam te realia, ale bardziej celuję w laboratorium biotechnologiczne, w Trójmieście trochę tego jest, a że niedługo obrona to trzeba będzie poszukać, a analitykę medyczną zostawię innym :)

no i dodam, że wkur*ia mnie rynek pracy w Polsce!
Aha to rozumiem. Moja żona jest analitykiem, hehe :)
 
I know what you feel! :(

Denerwuje mnie, że muszę dziś siedzieć na uczelni od 8 do 20 ;(

Zobaczysz, że za parę lat będziesz wspominać te czasy z łezką w oku. Po studiach wszystko wydaje się takie powiedziałbym "zwyczajne", nawet jeśli jakoś tam się w życiu układa, to pozostaje uczucie dziwnej pustki. Obiecałem sobie, że jak wygram dużą sumę w lotka, to wracam robić doktorat. :lol:
 
Last edited:
Zobaczysz, że za parę lat będziesz wspominać te czasy z łezką w oku. Po studiach wszystko wydaje się takie powiedziałbym "zwyczajne" nawet jeśli z pozoru wszystko się układa, to pozostaje uczucie jakieś pustki. Obiecałem sobie, że jak wygram dużą sumę w lotka, to wracam robić doktorat. :lol:

Przede mną jeszcze parę lat jeśli zdecyduje się na magisterkę ;) także jeszcze trochę będę narzekać na to siedzenie :) ale to fakt, ciężko sobie wyobrazić życie po studiach zwłaszcza, kiedy jesteś z rodzaju ludzi których duże zmiany przerażają ;)
 
Zobaczysz, że za parę lat będziesz wspominać te czasy z łezką w oku. Po studiach wszystko wydaje się takie powiedziałbym "zwyczajne", nawet jeśli jakoś tam się w życiu układa, to pozostaje uczucie dziwnej pustki. Obiecałem sobie, że jak wygram dużą sumę w lotka, to wracam robić doktorat. :lol:
Zgadzam się w 100%. Miałem szansę zostać na uczelni na doktora ale ze względów finansowych porzuciłem tą opcję i teraz siedze zamulony w biurze i świecą mi się w ryj 3 monitory... i to mnie wkurwia (żeby nie było off topu :lol:)
 
Zgadzam się w 100%. Miałem szansę zostać na uczelni na doktora ale ze względów finansowych porzuciłem tą opcję i teraz siedze zamulony w biurze i świecą mi się w ryj 3 monitory... i to mnie wkurwia (żeby nie było off topu :lol:)

Siedzę właśnie w sali montażowej także monitory też mi świecą w oczy :cryme:

I nie chce mi się tu siedzieć wiec też jestem zła ;D
 
Dzisiaj świetnie się przekonałem po raz kolejny o tym jacy ludzie potrafią być chamscy i fałszywi. Typ ze studiów którego uważałem za przyjeciala dzisiaj poleciał tak w chuja niesamowicie... Na egzaminie z majcy poprosiłem go o podpowiedź w jednym jedynym zadaniu i powiedziałem, że od tego zależy czy zdam, bo jakbym je poprawnie zrobił to bym zdał. On powiedział, że go nie zrobił bo nie umie, a okazało się, że zrobił poprawnie + dodał, że innych zadań też nie umie ( a umiał bo jest najlepszy na kierunki i wszystko zdaje na 95-100%) i koleżance obok rozpisał na kartce 3 zadania i dzięki niemu zdała. Miałem go kurwa za przyjaciela... Mógł się chociaż odwdzięczyć w ten sposób, za to, że co tydzień go woziłem na drugi koniec miasta i nie brałem za to nawet grosza.
 
Dzisiaj świetnie się przekonałem po raz kolejny o tym jacy ludzie potrafią być chamscy i fałszywi. Typ ze studiów którego uważałem za przyjeciala dzisiaj poleciał tak w chuja niesamowicie... Na egzaminie z majcy poprosiłem go o podpowiedź w jednym jedynym zadaniu i powiedziałem, że od tego zależy czy zdam, bo jakbym je poprawnie zrobił to bym zdał. On powiedział, że go nie zrobił bo nie umie, a okazało się, że zrobił poprawnie + dodał, że innych zadań też nie umie ( a umiał bo jest najlepszy na kierunki i wszystko zdaje na 95-100%) i koleżance obok rozpisał na kartce 3 zadania i dzięki niemu zdała. Miałem go kurwa za przyjaciela... Mógł się chociaż odwdzięczyć w ten sposób, za to, że co tydzień go woziłem na drugi koniec miasta i nie brałem za to nawet grosza.
Czyli widzę w brutalny sposób poznajesz towarzystwo na AGH. Koleżeńskość to nie jest domena tej uczelni.
 
Chyba żadnej nie jest. A jak ktoś jest jeszcze na kierunku "zamawianym" tak jak u mnie starszy rocznik mojego kierunku to już każdy pod sobą dołki kopie. #Jebać
Na mojej kierunku na tych mniej lansiarskich specjalnościach jest całkiem przyjemnie - ale to pewnie dlatego, że wszyscy napinacze rzucili się na inne specjalności. Ogólnie to na każdej uczelni przychodzi moment, że zajebista grupa studentów się rozpada, bo komuś za bardzo zależy.
Ludzie to chuje i to mnie wkurwia (żeby nie było przebiegu darmowego).
 
Czyli widzę w brutalny sposób poznajesz towarzystwo na AGH. Koleżeńskość to nie jest domena tej uczelni.
Niestety chyba jest tak na każdej uczelni, a tego typu kurewskie zachowanie jest widoczne w sumie wszędzie na co dzień. Ludzie tacy już są.
 
Niestety chyba jest tak na każdej uczelni, a tego typu kurewskie zachowanie jest widoczne w sumie wszędzie na co dzień. Ludzie tacy już są.
Ale szczerze mówiąc, to w tej chwili na AGH jest chyba najgorzej pod tym względem. Przynajmniej taka chodzi fama. AGH to uczelnia, do której pcha się mnóstwo idiotów, bo sobie ubzdurali, że sam papier z tą nazwą da im wiedzę i całą resztę.
 
Dzisiaj świetnie się przekonałem po raz kolejny o tym jacy ludzie potrafią być chamscy i fałszywi. Typ ze studiów którego uważałem za przyjeciala dzisiaj poleciał tak w chuja niesamowicie... Na egzaminie z majcy poprosiłem go o podpowiedź w jednym jedynym zadaniu i powiedziałem, że od tego zależy czy zdam, bo jakbym je poprawnie zrobił to bym zdał. On powiedział, że go nie zrobił bo nie umie, a okazało się, że zrobił poprawnie + dodał, że innych zadań też nie umie ( a umiał bo jest najlepszy na kierunki i wszystko zdaje na 95-100%) i koleżance obok rozpisał na kartce 3 zadania i dzięki niemu zdała. Miałem go kurwa za przyjaciela... Mógł się chociaż odwdzięczyć w ten sposób, za to, że co tydzień go woziłem na drugi koniec miasta i nie brałem za to nawet grosza.
Pozytyw jest taki, że następnym razem nie zaufasz, a przynajmniej nie będziesz nazywał przyjacielem pierwszego lepszego ziomka :D
 
Dzisiaj świetnie się przekonałem po raz kolejny o tym jacy ludzie potrafią być chamscy i fałszywi. Typ ze studiów którego uważałem za przyjeciala dzisiaj poleciał tak w chuja niesamowicie... Na egzaminie z majcy poprosiłem go o podpowiedź w jednym jedynym zadaniu i powiedziałem, że od tego zależy czy zdam, bo jakbym je poprawnie zrobił to bym zdał. On powiedział, że go nie zrobił bo nie umie, a okazało się, że zrobił poprawnie + dodał, że innych zadań też nie umie ( a umiał bo jest najlepszy na kierunki i wszystko zdaje na 95-100%) i koleżance obok rozpisał na kartce 3 zadania i dzięki niemu zdała. Miałem go kurwa za przyjaciela... Mógł się chociaż odwdzięczyć w ten sposób, za to, że co tydzień go woziłem na drugi koniec miasta i nie brałem za to nawet grosza.
Typowy frajer, który myśli, że jak będzie przyjacielem-opiekunem to zarucha. Dobrze, że w tak nieistotnej sytuacji się na nim poznałeś. Bo potem w sytuacji ekstremalnej bylaby niezla lipa, a matme zdasz w końcu. (Jak coś to @HubiSSJ3 daje korki :mamed:) także się ciesz, że juz nie masz takiego frajera obok siebie.
 
Typowy frajer, który myśli, że jak będzie przyjacielem-opiekunem to zarucha. Dobrze, że w tak nieistotnej sytuacji się na nim poznałeś. Bo potem w sytuacji ekstremalnej bylaby niezla lipa, a matme zdasz w końcu. (Jak coś to @HubiSSJ3 daje korki :mamed:) także się ciesz, że juz nie masz takiego frajera obok siebie.
W zasadzie to trafiłeś w samo sedno. Dobrze, że to teraz wyszło, a nie przykładowo po studiach jakbym z nim chciał wspólny biznes otwierać, wtedy to bym się przejechał dopiero.
 
Niestety chyba jest tak na każdej uczelni, a tego typu kurewskie zachowanie jest widoczne w sumie wszędzie na co dzień. Ludzie tacy już są.

W Poznaniu na UAM Nie jest lepiej. Ludzie przez cały rok mogą nawet słowem się do Ciebie nie odezwać, ale jak przychodzi sesja i wiedzą, że możesz od starszych mieć notatki, skrypty lub cokolwiek co pomaga zdać to nagle pamiętają jak masz na imię. Nie mówiąc o tym że wchodzą w tyłek jak w masło...
 
Back
Top