Co mnie wku*wia

@Wewiur a, jak tam koncert?
Zakończony, zobaczymy czy dał efekty. Niewątpliwie na dziś mam dość Popka.

Wkurzają mnie dziewczyny na siłowni, tyle TRT, by to wszystko wzrokiem chociażby obskoczyć to ja sam nie wyprodukuję, na szczęście część z nich to stałe bywalczynie i można sobie dozować wrażenia wzrokowe (ach ta czarnulka, brrr:kiss:).
 
Zakończony, zobaczymy czy dał efekty. Niewątpliwie na dziś mam dość Popka.

Wkurzają mnie dziewczyny na siłowni, tyle TRT, by to wszystko wzrokiem chociażby obskoczyć to ja sam nie wyprodukuję, na szczęście część z nich to stałe bywalczynie i można sobie dozować wrażenia wzrokowe (ach ta czarnulka, brrr:kiss:).



A kojarzysz taka azjatkę (chodzą we dwie obie fajne) ktora wygląda jak Maggie Q z nowej Nikity? Niesamowita jest, jeszcze cholera lubi sie w oczy popatrzeć jak nieopatrznie spojrzysz jej w dekolt kiedy ćwiczy pupę na czworakach :boystop:


Dlatego już nie chodzę do krakowskiej bo tam za dużo tego ;)
 
Pójdziesz na studia czy tam do pracy to i liceum będziesz miło wspominać. Możemy się o jakieś piwko nawet założyć ;)
No właśnie wszyscy tak mówią. Co nie gadam ze znajomymi o czasach szkolnych to wszyscy szkołę z sentymentem wspominają. Kurwa, nawet się umawiają, żeby pójść w odwiedziny do byłego gimnazjum czy liceum. Wkurwia mnie, że ja tak nie mam. Nie wspominam dobrze szkoły, nauczycieli ani czasu w niej spędzonego. 12 lat darcia mordy. Po nicku chyba się domyślacie jak mam na imię. W gimnazjum miałem 4 Pawłów w klasie. I co 5 minut polonistka darła mordę "Paaaweł!". Ja jebie. Nie no, było świetnie, chyba pójdę z kwiatami ją odwiedzić. Ni chuja. Albo wychowawcę z liceum odwiedzę. Tak miło wspominam jak codziennie mówił, że jesteśmy najgorsi w szkole i, że to wstyd. I, że zamiast godziny wychowawczej będzie matematyka :) ufff, na szczęście dopiero trzecia tego dnia. Bardzo też szkoła sprawiedliwa jest. Liceum. Historia. Wszyscy mają 5 i 6 na semestr. Ja mam 2. Zmienia się nauczyciel. Na koniec roku ja mam 5 a wszyscy na jakieś poprawki łażą. W tym momencie zmiana niby na moją korzyść, ale to przykład jak ten system oceniania jest zjebany i jak dużo zależy od sympatii nauczyciela do konkretnych uczniów. O to jeszcze o Panu z wosu z gimnazjum wspomnę. Ostatnie zajęcia w roku. Kilka osób odpowiada, żeby dostać trójkę, większość, żeby dostać czwórkę, a mi ten pedagog wybitny zaproponował abym odpowiadał na 5. Serdecznie mnie do tego zachęcał. No to ci Co zdawali na 3 dastali pytania w stylu " jak nazywa się nasz Kraj?". Ci co zdawali na 4 dostali też jakieś mega trudne typu "co to się trojpodzial władzy?" albo "czy parlament to to samo co sejm?". No to wszyscy poodpowiadali (nie wszyscy dobrze) "to na koniec Pan Paweł, któremu marzy się piątka" rzecze nauczyciel z błyskiem w oku. Przepytal mnie o jakieś agendy onz i proces legislacyjny w parlamencie europejskim czy coś w tym stylu. Gowno wiedziałem, ale próbowałem. I na koniec przy całej klasie dumnych z siebie mądrali, którzy wiedzieli, że powiat jest większy od gminy, a mniejszy od województwa, albo, że wojewoda to nie to samo co Marszałek województwa dostałem zjebe, że mam czelność go prosić o 5. Na co przy okazji straciliśmy sporą część przerwy. Szczęśliwy numerek też mnie wkurwial, bo po 1sze jak wypadałoby to akurat mnie nie było w szkole a po drugie był pierdoloną fikcją.
W całej miej przygodzie ze szkołą spotkałem tylko dwóch nauczycieli, którzy mnie na prawdę inspirowali. Polonistka w podstawówce i historyk w gimnazjum.
Ale tak jak szkoła była zjebana to nic nie było zjebane bardziej niż lekcje muzyki/sztuki. W podstawówce raszpla cały czas jakimś cifem szorowala ławki i kazała nam śpiewać hymn unii europejskiej. Chyba kurwa na każdej lekcji przez dwa lata. To zdecydowanie polepszylo moje życie. W gimnazjum zaś na sztuce pani artystka była tak rozgarnieta, że jak kolega ode mnie sciagal na sprawdzianie to ściągnął też moje imię i nazwisko (też się popisał :D to akurat miło wspominam bo beka) to kurwa łyknela, że to przypadek. Niby dobrze dla nas, ale Kursa pokazuje jaka szkoła jest zjebana i, ze uczy, że w życiu trzeba być bezczelnym cwaniakiem. Kurwa typ inny miał w liceum chyba z 10 pogrzebów babci, zawsze jak nie miał zadania domowego. Kursa i te zadania domowe zjebane. Każdy nauczyciel najważniejszy, zero synchro. Chcesz się uczyć do matury z historii, ale nie. Musisz na jutro odjebac jakieś gówno na biologię bo tak. Kurwa, teraz już nie zasne bo się zagotowalem :D
 
Czyli wszystko i wszyscy byli zli i naprawde nie masz czego wspominac.

Juz wiem, ze ten dzien bedzie wkurwiajacy wiec poogladam sobie fit babeczki i trzeba ruszac zmierzyc sie z rzeczywistoscia
 
No właśnie wszyscy tak mówią. Co nie gadam ze znajomymi o czasach szkolnych to wszyscy szkołę z sentymentem wspominają. Kurwa, nawet się umawiają, żeby pójść w odwiedziny do byłego gimnazjum czy liceum. Wkurwia mnie, że ja tak nie mam. Nie wspominam dobrze szkoły, nauczycieli ani czasu w niej spędzonego. 12 lat darcia mordy. Po nicku chyba się domyślacie jak mam na imię. W gimnazjum miałem 4 Pawłów w klasie. I co 5 minut polonistka darła mordę "Paaaweł!". Ja jebie. Nie no, było świetnie, chyba pójdę z kwiatami ją odwiedzić. Ni chuja. Albo wychowawcę z liceum odwiedzę. Tak miło wspominam jak codziennie mówił, że jesteśmy najgorsi w szkole i, że to wstyd. I, że zamiast godziny wychowawczej będzie matematyka :) ufff, na szczęście dopiero trzecia tego dnia. Bardzo też szkoła sprawiedliwa jest. Liceum. Historia. Wszyscy mają 5 i 6 na semestr. Ja mam 2. Zmienia się nauczyciel. Na koniec roku ja mam 5 a wszyscy na jakieś poprawki łażą. W tym momencie zmiana niby na moją korzyść, ale to przykład jak ten system oceniania jest zjebany i jak dużo zależy od sympatii nauczyciela do konkretnych uczniów. O to jeszcze o Panu z wosu z gimnazjum wspomnę. Ostatnie zajęcia w roku. Kilka osób odpowiada, żeby dostać trójkę, większość, żeby dostać czwórkę, a mi ten pedagog wybitny zaproponował abym odpowiadał na 5. Serdecznie mnie do tego zachęcał. No to ci Co zdawali na 3 dastali pytania w stylu " jak nazywa się nasz Kraj?". Ci co zdawali na 4 dostali też jakieś mega trudne typu "co to się trojpodzial władzy?" albo "czy parlament to to samo co sejm?". No to wszyscy poodpowiadali (nie wszyscy dobrze) "to na koniec Pan Paweł, któremu marzy się piątka" rzecze nauczyciel z błyskiem w oku. Przepytal mnie o jakieś agendy onz i proces legislacyjny w parlamencie europejskim czy coś w tym stylu. Gowno wiedziałem, ale próbowałem. I na koniec przy całej klasie dumnych z siebie mądrali, którzy wiedzieli, że powiat jest większy od gminy, a mniejszy od województwa, albo, że wojewoda to nie to samo co Marszałek województwa dostałem zjebe, że mam czelność go prosić o 5. Na co przy okazji straciliśmy sporą część przerwy. Szczęśliwy numerek też mnie wkurwial, bo po 1sze jak wypadałoby to akurat mnie nie było w szkole a po drugie był pierdoloną fikcją.
W całej miej przygodzie ze szkołą spotkałem tylko dwóch nauczycieli, którzy mnie na prawdę inspirowali. Polonistka w podstawówce i historyk w gimnazjum.
Ale tak jak szkoła była zjebana to nic nie było zjebane bardziej niż lekcje muzyki/sztuki. W podstawówce raszpla cały czas jakimś cifem szorowala ławki i kazała nam śpiewać hymn unii europejskiej. Chyba kurwa na każdej lekcji przez dwa lata. To zdecydowanie polepszylo moje życie. W gimnazjum zaś na sztuce pani artystka była tak rozgarnieta, że jak kolega ode mnie sciagal na sprawdzianie to ściągnął też moje imię i nazwisko (też się popisał :D to akurat miło wspominam bo beka) to kurwa łyknela, że to przypadek. Niby dobrze dla nas, ale Kursa pokazuje jaka szkoła jest zjebana i, ze uczy, że w życiu trzeba być bezczelnym cwaniakiem. Kurwa typ inny miał w liceum chyba z 10 pogrzebów babci, zawsze jak nie miał zadania domowego. Kursa i te zadania domowe zjebane. Każdy nauczyciel najważniejszy, zero synchro. Chcesz się uczyć do matury z historii, ale nie. Musisz na jutro odjebac jakieś gówno na biologię bo tak. Kurwa, teraz już nie zasne bo się zagotowalem :D

No kurwa jakbym siebie czytał. W gimnazjum za dobrze się uczyłem i jak kilka razy powiedziałem, że czegoś nie umiem, to zaraz dostawałem zjebę "bo przecież taki uczeń jak Ty powinien wszystko umieć i być zawsze przygotowany". W tych wcześniejszych szkołach wkurwiał mnie brak zasad i pozostawianie wszystkiego przypadkowi, jak kolega wspomniał. W LO dużo lepiej pilnowali nieprzygotowań i człowiek wiedział, że ma te 2 czy 3 szanse, ponadto jeśli nie było się w szkole przez tydzień, to potem kolejny tydzień miało się parasol ochronny. Mimo to moje liceum oceniam najbardziej negatywnie ze względu na dziwny klimat i charakter tej placówki i od razu po ukończeniu go wybiłem skutecznie siostrze z głowy pójście tam. Na szczęście ma wybór pomiędzy dwoma innymi normalnymi LO.

Swoją drogą, jak zawsze słyszę, że ktoś wspomina stare czasy to mam wrażenie, że ocenia je jedynie z jednej perpsepktywy. Nie chciałbym się cofnąć te kilka lat wstecz i przypomnieć sobie, jak byłem gówniarzem bez kasy i z ograniczeniami narzucanymi przez rodziców.
 
Last edited:
No właśnie wszyscy tak mówią. Co nie gadam ze znajomymi o czasach szkolnych to wszyscy szkołę z sentymentem wspominają. Kurwa, nawet się umawiają, żeby pójść w odwiedziny do byłego gimnazjum czy liceum. Wkurwia mnie, że ja tak nie mam. Nie wspominam dobrze szkoły, nauczycieli ani czasu w niej spędzonego. 12 lat darcia mordy. Po nicku chyba się domyślacie jak mam na imię. W gimnazjum miałem 4 Pawłów w klasie. I co 5 minut polonistka darła mordę "Paaaweł!". Ja jebie. Nie no, było świetnie, chyba pójdę z kwiatami ją odwiedzić. Ni chuja. Albo wychowawcę z liceum odwiedzę. Tak miło wspominam jak codziennie mówił, że jesteśmy najgorsi w szkole i, że to wstyd. I, że zamiast godziny wychowawczej będzie matematyka :) ufff, na szczęście dopiero trzecia tego dnia. Bardzo też szkoła sprawiedliwa jest. Liceum. Historia. Wszyscy mają 5 i 6 na semestr. Ja mam 2. Zmienia się nauczyciel. Na koniec roku ja mam 5 a wszyscy na jakieś poprawki łażą. W tym momencie zmiana niby na moją korzyść, ale to przykład jak ten system oceniania jest zjebany i jak dużo zależy od sympatii nauczyciela do konkretnych uczniów. O to jeszcze o Panu z wosu z gimnazjum wspomnę. Ostatnie zajęcia w roku. Kilka osób odpowiada, żeby dostać trójkę, większość, żeby dostać czwórkę, a mi ten pedagog wybitny zaproponował abym odpowiadał na 5. Serdecznie mnie do tego zachęcał. No to ci Co zdawali na 3 dastali pytania w stylu " jak nazywa się nasz Kraj?". Ci co zdawali na 4 dostali też jakieś mega trudne typu "co to się trojpodzial władzy?" albo "czy parlament to to samo co sejm?". No to wszyscy poodpowiadali (nie wszyscy dobrze) "to na koniec Pan Paweł, któremu marzy się piątka" rzecze nauczyciel z błyskiem w oku. Przepytal mnie o jakieś agendy onz i proces legislacyjny w parlamencie europejskim czy coś w tym stylu. Gowno wiedziałem, ale próbowałem. I na koniec przy całej klasie dumnych z siebie mądrali, którzy wiedzieli, że powiat jest większy od gminy, a mniejszy od województwa, albo, że wojewoda to nie to samo co Marszałek województwa dostałem zjebe, że mam czelność go prosić o 5. Na co przy okazji straciliśmy sporą część przerwy. Szczęśliwy numerek też mnie wkurwial, bo po 1sze jak wypadałoby to akurat mnie nie było w szkole a po drugie był pierdoloną fikcją.
W całej miej przygodzie ze szkołą spotkałem tylko dwóch nauczycieli, którzy mnie na prawdę inspirowali. Polonistka w podstawówce i historyk w gimnazjum.
Ale tak jak szkoła była zjebana to nic nie było zjebane bardziej niż lekcje muzyki/sztuki. W podstawówce raszpla cały czas jakimś cifem szorowala ławki i kazała nam śpiewać hymn unii europejskiej. Chyba kurwa na każdej lekcji przez dwa lata. To zdecydowanie polepszylo moje życie. W gimnazjum zaś na sztuce pani artystka była tak rozgarnieta, że jak kolega ode mnie sciagal na sprawdzianie to ściągnął też moje imię i nazwisko (też się popisał :D to akurat miło wspominam bo beka) to kurwa łyknela, że to przypadek. Niby dobrze dla nas, ale Kursa pokazuje jaka szkoła jest zjebana i, ze uczy, że w życiu trzeba być bezczelnym cwaniakiem. Kurwa typ inny miał w liceum chyba z 10 pogrzebów babci, zawsze jak nie miał zadania domowego. Kursa i te zadania domowe zjebane. Każdy nauczyciel najważniejszy, zero synchro. Chcesz się uczyć do matury z historii, ale nie. Musisz na jutro odjebac jakieś gówno na biologię bo tak. Kurwa, teraz już nie zasne bo się zagotowalem :D
Hehe, ocenianie w szkołach to jest komedia. Ja 3 klasie LO musiałem zdawać na 4 z historii, a z matury rozszerzonej miałem chyba trzeci wynik w powiecie. @Orest miał podobnie z matematyką, z tym, że miał prawie 100% :D
 
Czyli wszystko i wszyscy byli zli i naprawde nie masz czego wspominac.

Juz wiem, ze ten dzien bedzie wkurwiajacy wiec poogladam sobie fit babeczki i trzeba ruszac zmierzyc sie z rzeczywistoscia
To nie do końca tak. Po prostu zrozumiałem, że w tym temacie wylewamy żal i frustrację. Podejrzewam, że ludzie w gorszych miejscach niż szkoła np. więzieniach, bezdomni czy ciężko chorzy też przeżywają mile chwile i znajdują czas na uśmiech. Co nie zmienia faktu, że mam prawo źle wspominać szkołę. Zwłaszcza, że jeśli dobrze rozumiem ideę tego tematu, można tu sobie trochę odpuścić kulturę wypowiedzi, składnię zdań i ważenie argumentów na rzecz spontanicznego wylania żalu, co mogło doprowadzić do tego, że odebrales mój post jak list nastolatki do redakcji BRAVO. Nie chciałem robić z siebie ofiary losu. Oczywiście, że były miłe chwile i gdyby nie szkoła, nie poznalbym wielu ludzi, z którymi do dziś trzymam. Jednak szkołę w całości I wszystko co związane z edukacją ogólnie oceniam jednoznacznie negatywnie.
 
Hehe, ocenianie w szkołach to jest komedia. Ja 3 klasie LO musiałem zdawać na 4 z historii, a z matury rozszerzonej miałem chyba trzeci wynik w powiecie. @Orest miał podobnie z matematyką, z tym, że miał prawie 100% :D
ja z matmy mialem ledwo 2 na swiadectwie, a na maturze 100 podstawa i ponad 80 rozszerzenie, myslala sucza, ze sie wystrasze i zrezygnuje z rozszerzenia... a takiego wala :D
 
Wkurza mnie, że jest tak duszno, trening stracony to dzień stracony.
Wkurza mnie, że zawaliłem kolokwium.
Wkurza mnie, że mam zapadniętą klatkę.


A przede wszystkim wkurza mnie siłownia w której panuje uwaga! Zakaz używania wapna. No ja pie....
 
Wkurza mnie że jest tak duszno, trening stracony to dzień stracony.

bez kitu, kiszę się w tym korpo i aż się ryj poci, ludzie pootwierali okna, zamiast pozamykać i nastawić klimę na zimno :(

a co do szkoły to ja tęsknie za tym. Zero zmartwień, hajs miałem, bo sam sobie kupowałem żarcie i w ogóle, mieszkałem sam, kurde takie studia, treningi po 10 razy w tygodniu, rano wieczorem, wszędzie znajomi ludzie, zgrana paczka ze szkoły, ehh :D
 
Właśnie wróciłem z siłowni. Myślałem, że wyzionę ducha.
A idź, ta pogoda to masakra, niby w nocy burza była, ale nic nie przegnało chmur i dalej na przemian chce się spać i spocić. Katastrofa, a tutaj nogi trzeba było zrobić, oczywiście na siłce 30 stopni wilgotność 100%, nawet człowiek dobrze się nie rozgrzeje, a w pysku sahara pomimo wlania w siebie litra wody.
 
Chcesz się zaziębić? :P
A idź, ta pogoda to masakra, niby w nocy burza była, ale nic nie przegnało chmur i dalej na przemian chce się spać i spocić. Katastrofa, a tutaj nogi trzeba było zrobić, oczywiście na siłce 30 stopni wilgotność 100%, nawet człowiek dobrze się nie rozgrzeje, a w pysku sahara pomimo wlania w siebie litra wody.

Oj panowie. A przede mną praca do 18:30, potem Kościół Uliczny od 19 do 21, a później dopiero bareczki i na sam wieczór GOTOWANIEEEE na kolejne 2 dni... masakra :D

Grzesiu, wolę aby było zimniej jednak! Nie zaziębię się!
 
No to dobrze jak tak :)
Ja zawsze narzekam na upaly, dzisiaj nawet znośnie u mnie, cały czas szaro i kropi.
 
ja z chęcią bym przyjął teraz deszcz. Oko Saurona nad Mordorem strasznie dziś grzeje... przez chmury...
 
A przede wszystkim wkurza mnie siłownia w której panuje uwaga! Zakaz używania wapna. No ja pie....

To używaj magnezji:D Po co im klatka crossfit i podest jak nie chcą by ludzie ćwiczyli?


Coś się nie mogę doczekać realizacji street workout parku obok Areny Kraków (budżet obywatelski na ten rok) a chętnie bym w plenerku poćwiczył. Wkurwia mnie to.
 
Oj panowie. A przede mną praca do 18:30, potem Kościół Uliczny od 19 do 21, a później dopiero bareczki i na sam wieczór GOTOWANIEEEE na kolejne 2 dni... masakra :D

Grzesiu, wolę aby było zimniej jednak! Nie zaziębię się!
Zawsze się zastanawiałem co tam się na tej patelni odstawia z tymi krzyżami, czy to nie jakieś pokręcone ortodoksy, a to Kościół Uliczny. Cohones uczy, bawi, wychowuje.
 
Zawsze się zastanawiałem co tam się na tej patelni odstawia z tymi krzyżami, czy to nie jakieś pokręcone ortodoksy, a to Kościół Uliczny. Cohones uczy, bawi, wychowuje.

To głównie protestanci są - jednak ekumeniczni, ale dzisiaj my z ekipą katolicką obsługujemy namiot uzdrowienia. ;)
 
Meszki, te krwiożerce łajdaki są gorsze od komarów.

Jeden z tych małych jebańców.
ukaszenie-meszki.jpg
 
A to dopiero początek... co będzie na samym ksw/ufc ?
A może to atak konkurencji? Jestem przeczulony na tym pkt
 
Back
Top