Ja zbliżam się chyba do końca głównego wątku, wczoraj miałem mega frajdę z drugiej walki z Renoir. Klimat i muza sztos, od razu wiedziałem że będę chciał się dłużej pobawić i tego bossa nauczyć. Bankowo jestem na zbyt wysokim poziomie, więc mam łatwiej. Jednak walka i eksploracja są naprawdę fajne, więc to przychodzi tak samo z siebie, nie na siłę. W każdym razie gdybym chciał jak najszybciej to odbębnić, to pewnie 2-3 podejścia i byłoby po zawodach. A tak to bawiłem się (i to słowo naprawdę oddaje stan rzeczy) chyba z 2-3 godziny, żeby nauczyć się parować wszystko jak leci i mieć no damage.
Jeszcze nie wszystko ogarnąłem idealnie:
- akcja, w której są dwa strzały z góry a potem atak gradientowy (pierwszy strzał mnie trafia)
- czasem pomylę timing w tej serii ataków wręcz
- atak z dystansu też mam jeszcze średnio ogarnięty
Mimo tego wszystkiego udało mi się już wygrać z no damage

Ale walka na tyle fajna (w drugiej fazie chyba różnych ataków bossa), że może będę się bawił dalej

Pamiętam jak w samej końcówce walki Renoir zrobił ten atak dystansowy, który jeszcze średnio czuję. Miałem srakę, że w ostatnim ataku zepsuje mi podejście do "no damage", ale się udało
Kozacka jest ta gra.