Zoologia , czyli o zwierzętach, owadach i innych takich.

1000002841.jpg
Caribena Versicolor po kolejnej wylince. Przybrała już ubarwienie dorosłego osobnika.
 
typowa jebnięta lewaczka

Najbardziej agresywne psy to takie, które są źle wychowane. Winni? Właściciele​

Gdy zaczyna się rozmowa o psiej agresji, większość z nas od razu myśli o dużych, budzących respekt czworonogach. Patrycja Jagiełło postanowiła jednak odczarować ten obraz. - Najbardziej niebezpieczną rasą psów jest pies nieułożony - jasno zaznaczyła w swoim filmie. Opowiedziana przez nią historia nie dotyczy jednak żadnego rottweilera ani amstaffa, lecz… chihuahua. Niewielkiego stworzenia, które przez trzy lata rządziło pewnym domem żelazną łapką. - To był kilogram z hakiem w czystej formie terroru. Pan spał na kanapie, bo pies nie życzył sobie obecności mężczyzny w łóżku - opowiada Jagiełło.


Trenerka mówi też o własnym pupilu Killerze, z którym podczas spaceru spotkała nietypową sytuację. Gdy pies znalazł pieczonego kurczaka zawiniętego w folię i usłyszał komendę "przynieś", bez oporu oddał zdobycz. - Położył mi go na dłoni i nie miał z tym żadnego problemu - wspomina. Dla kontrastu przywołała inny przykład. Dwa niewielkie maltańczyki, które przebywały w psim hotelu. Jeden z nich chwycił zużytą chusteczkę higieniczną, a gdy chciała mu ją zabrać, niemal ją ugryzł. - Dobrze, że mam refleks, bo mogłabym palca nie mieć - przyznała.

Nagranie wywołało wiele emocji, bo obnażyło popularny stereotyp. Jagiełło wprost mówi, że media i opinia publiczna często niesłusznie wskazują palcem na niewinne zwierzęta. - Zawsze winien jest rottweiler, zawsze winien jest amstaff, zawsze winien jest cane corso, nawet jeśli to on został zaatakowany przez Pimpka z bloku - tłumaczy. Jej przekaz był prosty i mocny: agresja nie ma koloru sierści ani rasy, lecz jej źródło znajduje się w błędach człowieka.

Opowieść trenerki rozbawiła część internautów, ale większość doskonale wiedziała, o co chodzi.

Nie ma agresywnych psów, są tylko głupi właściciele
Mnie i moje psy zaatakował labrador, a przecież to takie łagodne psy
Mam 55-kilogramowego kundelka, który boi się nawet firanki. W kostkę ugryzł mnie mały, biały piesek w sukience w groszki. Wszyscy się śmiali, a mnie bolało.
Wśród dziesiątek komentarzy pojawiły się też głosy wdzięczności wobec ludzi, którzy podejmują się adopcji psów z trudną przeszłością. Jak zauważyła jedna z osób:

Każdego psa można zepsuć, ale też naprawić. Trzeba tylko chcieć.


Ja jednak wolałbym, by zaatakowała mnie wściekła nieułożona chiłała na jednego kopa niż jebany cane corso czy amstaff. Typowe bezmyślne, nie patrzące na skutki, babskie lewackie myślenie, tak jak w stosunku do jebanych murzynów islamskich.
 
typowa jebnięta lewaczka

Najbardziej agresywne psy to takie, które są źle wychowane. Winni? Właściciele​

Gdy zaczyna się rozmowa o psiej agresji, większość z nas od razu myśli o dużych, budzących respekt czworonogach. Patrycja Jagiełło postanowiła jednak odczarować ten obraz. - Najbardziej niebezpieczną rasą psów jest pies nieułożony - jasno zaznaczyła w swoim filmie. Opowiedziana przez nią historia nie dotyczy jednak żadnego rottweilera ani amstaffa, lecz… chihuahua. Niewielkiego stworzenia, które przez trzy lata rządziło pewnym domem żelazną łapką. - To był kilogram z hakiem w czystej formie terroru. Pan spał na kanapie, bo pies nie życzył sobie obecności mężczyzny w łóżku - opowiada Jagiełło.


Trenerka mówi też o własnym pupilu Killerze, z którym podczas spaceru spotkała nietypową sytuację. Gdy pies znalazł pieczonego kurczaka zawiniętego w folię i usłyszał komendę "przynieś", bez oporu oddał zdobycz. - Położył mi go na dłoni i nie miał z tym żadnego problemu - wspomina. Dla kontrastu przywołała inny przykład. Dwa niewielkie maltańczyki, które przebywały w psim hotelu. Jeden z nich chwycił zużytą chusteczkę higieniczną, a gdy chciała mu ją zabrać, niemal ją ugryzł. - Dobrze, że mam refleks, bo mogłabym palca nie mieć - przyznała.

Nagranie wywołało wiele emocji, bo obnażyło popularny stereotyp. Jagiełło wprost mówi, że media i opinia publiczna często niesłusznie wskazują palcem na niewinne zwierzęta. - Zawsze winien jest rottweiler, zawsze winien jest amstaff, zawsze winien jest cane corso, nawet jeśli to on został zaatakowany przez Pimpka z bloku - tłumaczy. Jej przekaz był prosty i mocny: agresja nie ma koloru sierści ani rasy, lecz jej źródło znajduje się w błędach człowieka.

Opowieść trenerki rozbawiła część internautów, ale większość doskonale wiedziała, o co chodzi.




Wśród dziesiątek komentarzy pojawiły się też głosy wdzięczności wobec ludzi, którzy podejmują się adopcji psów z trudną przeszłością. Jak zauważyła jedna z osób:




Ja jednak wolałbym, by zaatakowała mnie wściekła nieułożona chiłała na jednego kopa niż jebany cane corso czy amstaff. Typowe bezmyślne, nie patrzące na skutki, babskie lewackie myślenie, tak jak w stosunku do jebanych murzynów islamskich.

Jeden to wuj na dużego chłopa, ale trzy jak ostatnio tego typa w lesie? Jak dla mnie to niektóre rasy powinny być zakazane. Te które są potencjalnym zagrożeniem dla człowieka. Pająki najgroźniejsze mają bana w prywatnych hodowlach tak jak węże i inne potencjalnie śmiercionośne stworzenia. Natomiast psy nie no bo kurła "przyjaciel człowieka". Może niejednego tak ale dla innych to może być przygłupi, agresywny, śmierdzący, srający gdzie popadnie stwór.
 
Ja jednak wolałbym, by zaatakowała mnie wściekła nieułożona chiłała na jednego kopa niż jebany cane corso czy amstaff. Typowe bezmyślne, nie patrzące na skutki, babskie lewackie myślenie, tak jak w stosunku do jebanych murzynów islamskich.

Jeden to wuj na dużego chłopa, ale trzy jak ostatnio tego typa w lesie? Jak dla mnie to niektóre rasy powinny być zakazane. Te które są potencjalnym zagrożeniem dla człowieka. Pająki najgroźniejsze mają bana w prywatnych hodowlach tak jak węże i inne potencjalnie śmiercionośne stworzenia. Natomiast psy nie no bo kurła "przyjaciel człowieka". Może niejednego tak ale dla innych to może być przygłupi, agresywny, śmierdzący, srający gdzie popadnie stwór.


W teorii jest wykaz ras psów ras tzw. agresywnych na które trzeba posiadać zezwolenie ale po pierwsze: w praktyce zezwolenie dostaje właściwie każdy kto złoży wniosek i uiści opłatę a po drugie wykaz nie obejmuje mieszańców tych ras lub tzw. psów w ich typie czyli bez rodowodu a takich jest najwięcej.

W wykazie nie ma tak modnych ostatnio owczarków belgijskich Malinois które (lub ich mieszańce) zagryzły tego faceta ostatnio.

Osobiście uważam że zezwolenie na duże psy stróżujące lub bojowe powinno być conajmniej na takich zasadach jak pozwolenie na broń.
 

"Mordercze szerszenie" zabiły ojca i syna. "Nigdy nie widziałem czegoś tak strasznego"​

Portal USA Today poinformował, że 47-letni Daniel Owen i jego 15-letni syn Cooper, pochodzący z Idaho Falls (USA), udali się do Green Jungle Park w Laosie. Jedną z dostępnych tam atrakcji był zjazd na tyrolce, z którego turyści postanowili skorzystać 15 października. Zakończył się on jednak tragicznie, ponieważ podczas zjazdu zaatakował ich rój szerszeni.


Ojciec i jego syn trafili do Kliniki Phakan Arocavet, która poinformowała, że ciała pacjentów były pokryte "czerwonymi plamami". - To było bardzo, bardzo bolesne. Mnóstwo użądleń, ponad 100, na całym ciele. Już wtedy myślałem, że to bardzo niebezpieczna sytuacja, bo nigdy nie widziałem czegoś tak strasznego - poinformował lekarz z kliniki Phanomsay Phakan w rozmowie z "The Times". Według "The Independent" początkowo pacjenci nie wykazywali żadnych objawów wstrząsu anafilaktycznego, ale zmarli kilka godzin później.

Park, w którym doszło do tragedii, wydał oświadczenie​

"Green Jungle Park składa najszczersze kondolencje rodzinie i przyjaciołom Daniela i Coopera Owenów. Po tym incydencie dokonaliśmy przeglądu wszystkich obowiązujących procedur. To zdarzenie jest bezprecedensowe w naszym doświadczeniu i, według naszej wiedzy, również w Luang Prabang. Było to nieprzewidywalne i nadzwyczajne zjawisko naturalne" - napisał park w oświadczeniu przesłanym do "The Times". Zdaniem dziennikarzy za zdarzenie odpowiadały największe na świecie szerszenie olbrzymie - Vespa Mandarinia. Jak informuje USA Today, bywają one określane także jako "mordercze szerszenie", ponieważ rocznie powodują w Azji śmierć dziesiątek osób

:usunto:
 
typowa jebnięta lewaczka

Najbardziej agresywne psy to takie, które są źle wychowane. Winni? Właściciele​

Gdy zaczyna się rozmowa o psiej agresji, większość z nas od razu myśli o dużych, budzących respekt czworonogach. Patrycja Jagiełło postanowiła jednak odczarować ten obraz. - Najbardziej niebezpieczną rasą psów jest pies nieułożony - jasno zaznaczyła w swoim filmie. Opowiedziana przez nią historia nie dotyczy jednak żadnego rottweilera ani amstaffa, lecz… chihuahua. Niewielkiego stworzenia, które przez trzy lata rządziło pewnym domem żelazną łapką. - To był kilogram z hakiem w czystej formie terroru. Pan spał na kanapie, bo pies nie życzył sobie obecności mężczyzny w łóżku - opowiada Jagiełło.


Trenerka mówi też o własnym pupilu Killerze, z którym podczas spaceru spotkała nietypową sytuację. Gdy pies znalazł pieczonego kurczaka zawiniętego w folię i usłyszał komendę "przynieś", bez oporu oddał zdobycz. - Położył mi go na dłoni i nie miał z tym żadnego problemu - wspomina. Dla kontrastu przywołała inny przykład. Dwa niewielkie maltańczyki, które przebywały w psim hotelu. Jeden z nich chwycił zużytą chusteczkę higieniczną, a gdy chciała mu ją zabrać, niemal ją ugryzł. - Dobrze, że mam refleks, bo mogłabym palca nie mieć - przyznała.

Nagranie wywołało wiele emocji, bo obnażyło popularny stereotyp. Jagiełło wprost mówi, że media i opinia publiczna często niesłusznie wskazują palcem na niewinne zwierzęta. - Zawsze winien jest rottweiler, zawsze winien jest amstaff, zawsze winien jest cane corso, nawet jeśli to on został zaatakowany przez Pimpka z bloku - tłumaczy. Jej przekaz był prosty i mocny: agresja nie ma koloru sierści ani rasy, lecz jej źródło znajduje się w błędach człowieka.

Opowieść trenerki rozbawiła część internautów, ale większość doskonale wiedziała, o co chodzi.




Wśród dziesiątek komentarzy pojawiły się też głosy wdzięczności wobec ludzi, którzy podejmują się adopcji psów z trudną przeszłością. Jak zauważyła jedna z osób:




Ja jednak wolałbym, by zaatakowała mnie wściekła nieułożona chiłała na jednego kopa niż jebany cane corso czy amstaff. Typowe bezmyślne, nie patrzące na skutki, babskie lewackie myślenie, tak jak w stosunku do jebanych murzynów islamskich.

Trochę w tym prawdy jest więcej miałem przypadków gdzie to małe psy były agresywne, jednak to jest też to że takiemu małemu łatwiej przejść przez ogrodzenie niż wiekszemu zwierzęciu.
 
W wykazie nie ma tak modnych ostatnio owczarków belgijskich Malinois które (lub ich mieszańce) zagryzły tego faceta ostatnio.

Osobiście uważam że zezwolenie na duże psy stróżujące lub bojowe powinno być conajmniej na takich zasadach jak pozwolenie na broń.
Ten przykład nie jest zbyt dobry, bo właściciel psów to ex-policjant. Więc on pozwolenie by miał tak czy owak, nawet po znajomości. Druga rzecz, że psy były mu już mu odbierane i z tego co czytałem, przyjechał sobie z kolegami z czynnej służby i sobie je "po prostu zabrał z powrotem" - bo władza najwyraźniej może.

Kolejna rzecz, że te psy były na 99% przypadków szkolone do obrony cywilnej (nie sportowej, a do gryzienia człowieka w sytuacji zagrożenia), co mieszanka belga i niemca by tylko potwierdzała, bo to typowa mieszanka stosowana w służbach (belgi, niemcy i holendry i ich mieszanki) - w sporcie używa się czystych ras. Jak psy były uczone pilnować tej strzelnicy w lesie, i kurwa uciekły z niej, to to jest 1 do 1 scenariusz jaki musiano ćwiczyć: ktoś się zakrada (tu nasz grzybiarz), więc trzeba go zaatakować. Jeśli tak było, a obstawiam, że było, to to, że te psy kilkukrotnie ponoć uciekały, jest przykładem, że selekcja do policji nie uwzględnia inteligencji.

Co do tej kobiety, to ona ma o tyle racji, że agresję często się myli z reaktywnością. Takie małe psy są generalnie przestraszone, jeśli się ich nie poprowadzi odpowiednio, to na widok innego psa bądź obcego człowieka, będą odpowiadały agresją że strachu. I owszem , większość przypadków ugryzień, to małe psy i kundelki, ale tam się zazwyczaj kończy na paru szwach i tyle, bo takiego psa kopniesz i puści. Jak cię ugryzie jakiś "bullterierowaty", w którym agresja nie została jeszcze całkowicie wyrodzona (a już nie daj boże pies szkolony cywilnie), to się kończy na stole operacyjnym.

Sęk w tym, że większość ludzi a już na pewno ci wszyscy, którzy się wypowiadają, że "każdego psa można uratować" prawdziwej agresji to nawet nie widzieli, i myślą, że jak ich goldenek szczeka na smyczy na innego psa to jest agresywny i broni właściciela.

Dla przykładu mój ojciec poszedł do wujkami, gdzie nie był z 5 lat i nie wiedział, że mają psa. Owczarek Podhalański. Ojciec nie pomyślał (a oni zajebali że bramka otwarta i nie dali znać) i przyzwyczajony do naszych psów, że pies biegnie się przywitać. A pies biegł żeby ujebać. I ujebał, ale ojciec wrzasnął to puścił, stary przez płot - ten go za dupę XD Sytuacja jak z Benny Hilla. Okazuje się, że pies totalnie bez kontroli, na spacer w kagańcu chodzą, lol. Do czego zamierzam, to był przykład takiego psa o jakich mówią - niby duży pies, niby ugryzł, ale generalnie puścił jak się krzyknęło i obeszło się nawet bez szwów.

Teraz siebie wyobraźcie, że zamiast tego puchatka był tam Owczarek Niemiecki (użytkowy), który był szkolony, że jak widzi obcego na posesji i jest sam, to ma zdecydować i atakować...


Jak się chcę dowiedzieć o agresji wśród psów, to polecam nie słuchać "internetowych behawiorystów", którzy jej w życiu nie widzieli, tylko pójść do pozoranta, który robi sport (IGP Ring Francuski) i najlepiej jeszcze obronę cywilną, bo ich głównym zajęciem jest wyzwolenie i ukierunkowanie agresji u psa. To są ludzie kompetentni w temacie, bo dzień w dzień się zajmują tylko tym, a nie zdobywaniem lajków w internecie.
 
Trochę w tym prawdy jest więcej miałem przypadków gdzie to małe psy były agresywne, jednak to jest też to że takiemu małemu łatwiej przejść przez ogrodzenie niż wiekszemu zwierzęciu.
No ale ja się z tym mniej więcej zgadzam, że małe są głupie i się odpalają
ale pozostaje kwestia co może ci zrobić pies wielkości i masie wypasionego szczura
a co taki wściekły rotweiler,
i to się powinno brać pod uwagę, ocena potencjalnych szkód, zagrożenie życia.
Bądźmy poważni.
Też miałem 3 psy i najbardziej jebnięty był cocker spaniel samiec z tej trójki, inne były większe i łagodniejsze.
Ale wolałbym stokroć by mnie zaatakował taki spaniel, którego w najgorszym razie na kopach odgonię z najwyżej poszarpaną skórą na nodze niż w/w rotweiler.
Chodź i tak spaniel już może kłopotów narobić a dziecku to w ogóle. No ale taki chiłała czy
takie coś
1di4_Oc_U_Iim4i_Lpw8_Wzzm_RA_Be_Funky_collage_2022_08_22_T110201_420_f55c8f789f.jpg
 
Ten przykład nie jest zbyt dobry, bo właściciel psów to ex-policjant. Więc on pozwolenie by miał tak czy owak, nawet po znajomości. Druga rzecz, że psy były mu już mu odbierane i z tego co czytałem, przyjechał sobie z kolegami z czynnej służby i sobie je "po prostu zabrał z powrotem" - bo władza najwyraźniej może.

Facet po pierwszym z wielu przypadków pogryzienia przez jego psy powinien mieć zakaz ich posiadania ale że żyjemy w państwie w którym żyjemy, to ex-glina i właściciel strzelnicy na której strzelała cała komenda pozostał bezkarny.

Co nie zmienia faktu że pozwolenie na psy stróżująco-obronne by się przydało.

Kolejna rzecz, że te psy były na 99% przypadków szkolone do obrony cywilnej (nie sportowej, a do gryzienia człowieka w sytuacji zagrożenia), co mieszanka belga i niemca by tylko potwierdzała, bo to typowa mieszanka stosowana w służbach (belgi, niemcy i holendry i ich mieszanki) - w sporcie używa się czystych ras. Jak psy były uczone pilnować tej strzelnicy w lesie, i kurwa uciekły z niej, to to jest 1 do 1 scenariusz jaki musiano ćwiczyć: ktoś się zakrada (tu nasz grzybiarz), więc trzeba go zaatakować. Jeśli tak było, a obstawiam, że było, to to, że te psy kilkukrotnie ponoć uciekały, jest przykładem, że selekcja do policji nie uwzględnia inteligencji.

Zakładam że mogły być w ogóle nie szkolone profesjonalnie, tak jak i strzelnica tego debila nie była profesjonalna bo rykoszety latały po całej okolicy.


Dla przykładu mój ojciec poszedł do wujkami, gdzie nie był z 5 lat i nie wiedział, że mają psa. Owczarek Podhalański. Ojciec nie pomyślał (a oni zajebali że bramka otwarta i nie dali znać) i przyzwyczajony do naszych psów, że pies biegnie się przywitać. A pies biegł żeby ujebać. I ujebał, ale ojciec wrzasnął to puścił, stary przez płot - ten go za dupę XD Sytuacja jak z Benny Hilla.

Też mnie kiedyś Podhalan ugryzł w cztery litery, nie polecam

:lol:
 
Trochę w tym prawdy jest więcej miałem przypadków gdzie to małe psy były agresywne, jednak to jest też to że takiemu małemu łatwiej przejść przez ogrodzenie niż wiekszemu zwierzęciu.
Małe psy nie traktuje się serio, nie daje im się granic. Identyczne zachowanie dużego psa będzie karane, kształtowane, a przy małym będzie "haha, ale śmieszniutki ten słodziak". Przez to 99% małych psów jest autentycznie pierdolnięta. No chyba że to genetyka, bo żeby z wilka takie gówno ulepić to też coś mogło pójść nie tak.

Ten rejestr psów niebezpiecznych jest bez sensu, właśnie przez mieszańce, "cel" to też tak średnio. Jak już to powinna być waga i/lub kłąb psa i tyle, każdy to może sprawdzić w banalny sposób.

Natomiast ogólnie jestem przeciwny pozwoleniom, licencjom, bo taki kij zawsze ma dwa końce, do tego szatańskiego kotła można dorzucać bez końca (choćby pisemna zgoda na seks, bo inaczej gwalt, albo każdorazowa zgoda sąsiadów na techno i disco polo, choć tu akurat bym się złamał ;)).

Jak się grodziłem to kupiłem najwyższy panel co gosciu mial, 5mm grubosc (wiadomix 4mm byl tanszy), dalem oczywiscie podmurówke. Wiedzialem ze chce miec większego psa i absolutnie nie chcę problemów. W ubezpieczeniu domu pies oczywiście jest (od szkód przez niego wyrządzonych). Jesli ludzie by ponosili konsekwencje tego co zrobi pies, bardziej by o niego dbali.

Na osiedlu mamy sąsiada z jakąś akitą mutantem, jest to wielkości bernardyna, 50kg+, agresywny wobec psów i ludzi (szaleje i ujada przy płocie). Podobno słucha tylko właściciela, właścicielka sobie nie radzi, niby chodzili po specjalistach. Płot 150cm wysokości, ok 100mb wzdłóż uczęszczanej drogi. Ten pies póki co nie wie że może go przeskoczyć, żeby z tego nieszczęścia nie było. Przez jakiś czas go nie było na ogrodzie (czyli przez długi okres był tylko w domu) ale ostatnio jak szedłem w nocy znowu był. Najpierw kotłował się i ujadał, a jak zacząłem się oddalać to skomlał. Ten pies jest po prostu niedobodźcowany, niezsocjalizowany, nie chodzi na spacery. On pewnie sam nie wie czego chce i zagryzłby z tęsknoty XD I nie mam problemu jak zagryzie właściciela, i czy zrobi to z licencją czy bez, mnie stresuje tylko ten płot... Mój pies chętnie poszedłby w tango, ale wątpię by dał mu rady...

EDIT:
Nie wiedziałem że ostrości w ogóle nie złapało, z wczorajszej końcówki pełni...
sUvc5sV.jpeg
 
Last edited:
Małe psy nie traktuje się serio, nie daje im się granic. Identyczne zachowanie dużego psa będzie karane, kształtowane, a przy małym będzie "haha, ale śmieszniutki ten słodziak". Przez to 99% małych psów jest autentycznie pierdolnięta. No chyba że to genetyka, bo żeby z wilka takie gówno ulepić to też coś mogło pójść nie tak.

Ten rejestr psów niebezpiecznych jest bez sensu, właśnie przez mieszańce, "cel" to też tak średnio. Jak już to powinna być waga i/lub kłąb psa i tyle, każdy to może sprawdzić w banalny sposób.

Natomiast ogólnie jestem przeciwny pozwoleniom, licencjom, bo taki kij zawsze ma dwa końce, do tego szatańskiego kotła można dorzucać bez końca (choćby pisemna zgoda na seks, bo inaczej gwalt, albo każdorazowa zgoda sąsiadów na techno i disco polo, choć tu akurat bym się złamał ;)).


Z tymi małymi jest dokładnie tak jak napisałeś, mało kto się nimi i ich zachowaniem przejmuje.

Odnośnie pozwoleń: waga i wysokość jako kryterium mogłyby być lepsze.

Obecnie jest tylko w wykazie 11 ras psów bojowych i stróżujących ale to jak pokazuje sprawa z Zielonej Góry nie rozwiązuje to problemu bo tam zagryzły psy rasy lub mieszańce dwóch ras których w wykazie nie ma.

Odnośnie samych pozwoleń: wyobraź sobie że w PL nie ma pozwoleń na broń, każda sprzeczka na drodze czy parkingu zamiast rąk czy kija baseballowego kończy się strzelaniną.

Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć także w wymiarze społecznym.


Jak się grodziłem to kupiłem najwyższy panel co gosciu mial, 5mm grubosc (wiadomix 4mm byl tanszy), dalem oczywiscie podmurówke. Wiedzialem ze chce miec większego psa i absolutnie nie chcę problemów. W ubezpieczeniu domu pies oczywiście jest (od szkód przez niego wyrządzonych). Jesli ludzie by ponosili konsekwencje tego co zrobi pies, bardziej by o niego dbali.

:OK:

Na osiedlu mamy sąsiada z jakąś akitą mutantem, jest to wielkości bernardyna, 50kg+, agresywny wobec psów i ludzi (szaleje i ujada przy płocie). Podobno słucha tylko właściciela, właścicielka sobie nie radzi, niby chodzili po specjalistach. Płot 150cm wysokości, ok 100mb wzdłóż uczęszczanej drogi. Ten pies póki co nie wie że może go przeskoczyć, żeby z tego nieszczęścia nie było. Przez jakiś czas go nie było na ogrodzie (czyli przez długi okres był tylko w domu) ale ostatnio jak szedłem w nocy znowu był. Najpierw kotłował się i ujadał, a jak zacząłem się oddalać to skomlał. Ten pies jest po prostu niedobodźcowany, niezsocjalizowany, nie chodzi na spacery. On pewnie sam nie wie czego chce i zagryzłby z tęsknoty XD I nie mam problemu jak zagryzie właściciela, i czy zrobi to z licencją czy bez, mnie stresuje tylko ten płot... Mój pies chętnie poszedłby w tango, ale wątpię by dał mu rady

Zwykle właściciele psów trzymanych w ogrodzie nie zwracają kompletnie uwagi na ich socjalizacje, nie mówiąc już i jakichkolwiek szkoleniach.

W efekcie taki pies widzi świat tylko w obrębie ogrodzenia i domu (czasem i domu nie) i ciagle te same twarze.

Kończy się to czasem tragicznie (gdy w odwiedziny do dziadków wpada kilkuletni wnuczek albo obok ogrodzenia przechodzi obcy pies).
 
Odnośnie samych pozwoleń: wyobraź sobie że w PL nie ma pozwoleń na broń, każda sprzeczka na drodze czy parkingu zamiast rąk czy kija baseballowego kończy się strzelaniną.
Wyobraź sobie świat w którym nie było by zakazu pierdzenia. Zakaz pierdzenia musi być, bo przecież każdy każdemu by pierdział ;)

Sorry za rubaszność, jednak zaskoczyło mnie to, że empiria cię nie interesuje. Nie dzieje się tak nigdzie na świecie, ale u nas miałoby się tak dziać? Dlaczego u nas? My Polacy jesteśmy agresywniejsi? Biedni imigranci, nie daj Boże żeby się z nami zintegrowali! ;) ;) ;)

Nie tylko nie każda, nie większość ani nawet nie istotna ilość, tylko zdecydowana mniejszość kłótni "kończy się strzelaniną", i to nawet w gettach czy innych fawelach.

Niepokoi mnie jeszcze jedno, rozmawiamy o "pozwoleniach i/lub licencjach na dużego psa" (swoją drogą mymi umęczonymi oczami widzę to wstołypierdzące leśnodziadostwo), porównując do broni palnej. Palnej! Dlaczego nie atomowej?

Czy chcesz żeby każdy miał atomowkę? Nie? No to logiczne jest że musić popierać pozwolenie/licencje na tu wpisz cokolwiek bo czymkolwiek jest się w stanie zaszkodzić drugiemu człowiekowi. Dokładnie jak atomowka, tylko w mniejszej skali (elo, logiczne przecież). Pies spełnia dokładnie to porównanie.

30kg? Dlaczego nie 25kg? A co, pekińczyk nie ugryzie? 2,5kg!

Sorry, musiałem.

Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć także w wymiarze społecznym.
A to pełna zgoda. Dorastanie jednak społeczeństwo powinno kreować czymś więcej niż
:kapitanpanstwo:
I tu Kapitan Państwo rozumiany jest jako kolejne przepisy, kolejne zakazy, nakazy, licencje których przestrzeganie realizowane jest przez kolejne nowe Państwowe Przedszkolanki aka Wstołypierdzące Leśne Dziady których kaprysy realizowane są PP lub WP - bo tego sprowadza "licencja".
 
Last edited:
Wyobraź sobie świat w którym nie było by zakazu pierdzenia. Zakaz pierdzenia musi być, bo przecież każdy każdemu by pierdział ;)

Sorry za rubaszność, jednak zaskoczyło mnie to, że empiria cię nie interesuje. Nie dzieje się tak nigdzie na świecie, ale u nas miałoby się tak dziać? Dlaczego u nas? My Polacy jesteśmy agresywniejsi? Biedni imigranci, nie daj Boże żeby się z nami zintegrowali! ;) ;) ;)

Nie tylko nie każda, nie większość ani nawet nie istotna ilość, tylko zdecydowana mniejszość kłótni "kończy się strzelaniną", i to nawet w gettach czy innych fawelach.

Niepokoi mnie jeszcze jedno, rozmawiamy o "pozwoleniach i/lub licencjach na dużego psa" (swoją drogą mymi umęczonymi oczami widzę to wstołypierdzące leśnodziadostwo), porównując do broni palnej. Palnej! Dlaczego nie atomowej?

Czy chcesz żeby każdy miał atomowkę? Nie? No to logiczne jest że musić popierać pozwolenie/licencje na tu wpisz co cokolwiek bo czymkolwiek jest się w stanie zaszkodzić drugiemu człowiekowi. Dokładnie jak atomowka, tylko w mniejszej skali (elo, logiczne przecież). Pies spełnia dokładnie to porównanie.

30kg? Dlaczego nie 25kg? A co, pekińczyk nie ugryzie? 2,5kg!

Sorry, musiałem.


A to pełna zgoda. Dorastanie jednak społeczeństwo powinno kreować czymś więcej niż
:kapitanpanstwo:
I tu Kapitan Państwo rozumiany jest jako kolejne przepisy, kolejne zakazy, nakazy, licencje których przestrzeganie realizowane jest przez kolejne nowe Państwowe Przedszkolanki aka Wstołypierdzące Leśne Dziady których kaprysy realizowane są PP lub WP - bo tego sprowadza "licencja".

Oczywiście przejaskrawiłem na potrzeby dyskusji w internecie :wink:

Porównanie do broni wzięło się pewnie od popularnego twierdzenia ,,że pies ras takich a takich jest w nieodpowiednich rękach jak odbezpieczony granat” :lol:

Za chwile spodziewam się ,,społecznej nagonki” na owczarki belgijskie (swój drogą pies moim zdaniem bardzo wymagający i jak na swoje gabaryty potrafiący zrobić duża krzywdę w nieodpowiednich rękach), dokładnie tak jak kiedyś było z rottwailerami czy psami bojowymi.

Można się zżymać ale sumie tak działa państwo:

Coś się wydarza z jakaś częstotliwością lub spektakularnie i wprowadzamy zakaz:
patrz zakaz posiadania noży i maczet w UK wprowadzony w 2024 po incydentach z udziałem młodzieżowych gangów lub zakaz posiadania i wwożenia niektórych ras psów bojowych do Niemiec po serii pogryzień.

Wyobraź sobie możliwość kierowania samochodem bez zapinania pasów jak kiedyś chciał Korwin, może na wyrost ale zakładam że byłoby więcej wypadków śmiertelnych i z ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu.

Albo podnieśmy limit dopuszczalnego stężenia alkoholu we krwi w Polsce?

Cytując pierwsze lepsze zestawienie odnośnie statystyk które i tak dobrze wszyscy znamy:

Polscy nietrzeźwi kierowcy w 2022 r. przyczynili się do śmierci w wypadkach 86 osób na 10 mln mieszkańców. Średnia europejska to 71 osób. W pijącej Hiszpanii były to 63 osoby na 10 mln, w Belgii 33 osoby na 10 mln. (…)


(…)winę ponosi stary park samochodów. Jeśli już dochodzi do wypadku, to ma on poważniejsze skutki. Po drugie, Polacy wielu Polaków prowadzi z bardzo wysoką zawartością alkoholu, a nie ledwo ponad limit, jak w Hiszpanii, Belgii, Luksemburgu, czy Grecji. Po trzecie, jeśli Polacy jeżdżą po alkoholu, to bardzo szybko. W innych krajach przeciwnie: spokojnie i wolno. Stąd większa liczba wypadków w naszym kraju i większa śmiertelność wywołana przez pijanych kierowców.

Coś jest na rzeczy w tym twierdzeniu o ,,ułańskiej fantazji” Polaków

:wink:
 
Polska ułańska fantazja... No dlatego ja bym dał jakiś zakaz przebywania w Polsce obcym, żeby przypadkiem się do nas nie zdegradowali ;) ;) ;)

A poważniej to ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu że ktoś zginie bo nie zapiął pasów. Mówię poważnie, nie bardzo rozumiem dlaczego cudze wybory, i konsekwencje tychże miałyby być moim zmartwieniem. Gorzej jak wysprzęgli go przez okno i spadnie komuś np. na kwiaty, żywopłot czy coś ;) Ale wtedy z OC można chyba? Chociaż roboty szkoda... Jak ktoś chce grać na giełdzie czy skakać na bungee, albo nei chce myć zębów, to ma do tego prawo...

Co do alkoholu to jest tym trochę minority report vibe (skazujemy cię nie za dokonanie, ale podwyższone prawdopodobieństwo dokonania jakiejs szkody).
W sumie dlaczego nie ;)
qIUivMw.png
 
A poważniej to ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu że ktoś zginie bo nie zapiął pasów. Mówię poważnie, nie bardzo rozumiem dlaczego cudze wybory, i konsekwencje tychże miałyby być moim zmartwieniem. Gorzej jak wysprzęgli go przez okno i spadnie komuś np. na kwiaty, żywopłot czy coś ;) Ale wtedy z OC można chyba?


Chyba że to jest pasażer z tylniego siedzenia wbijający Ci się w plecy…

:neildegrassewhoa:
 
Chyba że to jest pasażer z tylniego siedzenia wbijający Ci się w plecy…

:neildegrassewhoa:
Jeśli tak ktoś chciał to co mu bronić? ;)

Każda pojedyncza sprawa - a to atom, a to bron palna, a to pies, a to pasy, a to szczepienia, a to cukier w szkolnym sklepiku, dozwolony rozmiar małpki, ilość gram zioła i tak litania bez końca - jest dyskutowalna.

Natomiast całość współczesnego terroru opiekuńczości, to w jaki sposób wszyscy (a najbardziej rząd, bo jest dobry!) dla dobra wszystkich chcieliby wszystko kontrolowac jest dla mnie moralnie obrzydliwy. Pod "dobrem ogółu" często skrywa się wiele zła, w żądającym tego człowieku, i w konsekwencjach jego utopii narzuconej innym.

Cyfrowy pieniądz nadchodzi, ekstaza dla tych co chcą innym narzucać jak mają żyć, bo wtedy naprawdę możesz "nie kupić paliwa jeśli nie zapiąłeś pasów".

#piątunio #offtopcontinues #pondro
 
Jeśli tak ktoś chciał to co mu bronić? ;)

Każda pojedyncza sprawa - a to atom, a to bron palna, a to pies, a to pasy, a to szczepienia, a to cukier w szkolnym sklepiku, dozwolony rozmiar małpki, ilość gram zioła i tak litania bez końca - jest dyskutowalna.

Natomiast całość współczesnego terroru opiekuńczości, to w jaki sposób wszyscy (a najbardziej rząd, bo jest dobry!) dla dobra wszystkich chcieliby wszystko kontrolowac jest dla mnie moralnie obrzydliwy. Pod "dobrem ogółu" często skrywa się wiele zła, w żądającym tego człowieku, i w konsekwencjach jego utopii narzuconej innym.

Cyfrowy pieniądz nadchodzi, ekstaza dla tych co chcą innym narzucać jak mają żyć, bo wtedy naprawdę możesz "nie kupić paliwa jeśli nie zapiąłeś pasów".

#piątunio #offtopcontinues #pondro


O panie, stąd już o o krok do anarchii…

:roberteyeblinking:

#anarchokapitalizm
#minarchizm
#temat_rzeka
 
O panie, stąd już o o krok do anarchii…

:roberteyeblinking:

#anarchokapitalizm
#minarchizm
#temat_rzeka
To też ciekawe jak ludzie postrzegają słowo "anarchia".

Dla wielu ludzi jest to określenie pejoratywne - ot, bałagan. Przecież jest jednak druga strona medalu - to autonomia. Czy da się bez tego mówić o jakiejkolwiek wolności? Tej "anarchii", czyli naszej wolności, jest coraz mniej. To taka klamra do pozwoleń i licencji na psa. Można i nawet - dla dobra psów i ludzi - lobbować za prawem jazdy na psa, lobbować za obowiązkowymi szkoleniami w OSP (Ośrodka Szkolenia Psów) wraz z corocznymi przeglądami w OSKS (Okręgowej Stacji Kontroli Psów) ;) a nawet za zgłaszeniem spaceru z psem do PAPS (Polska Agencja Psich Spacerów). Na wiele obowiązujących dziś przepisów ludzie sprzed 50 lat tak samo by się zapatrywali jak większość z nas czytająca co napisałem powyżej.
 
To też ciekawe jak ludzie postrzegają słowo "anarchia".

Dla wielu ludzi jest to określenie pejoratywne - ot, bałagan. Przecież jest jednak druga strona medalu - to autonomia.

Anarchia w teorii nie jest zła ale w teorii komunizm też miał nie być zły

:wink:

Anarchokapitalizm i anarchoindywidualizm w praktyce?

Trudna kwestia ze względu na fakt iż żaden twór państwowy czy społeczny nie egzystuje w próżni.

Na wiele obowiązujących dziś przepisów ludzie sprzed 50 lat tak samo by się zapatrywali jak większość z nas czytająca co napisałem powyżej.

50 lat temu i wielu rzeczach się nie śniło i widząc dzisiejszy świat niejeden by się popukał w głowę.

:wink:
 
Anarchia w teorii nie jest zła ale w teorii komunizm też miał nie być zły

Anarchokapitalizm i anarchoindywidualizm w praktyce?
I tak i nie. Wiadomo praktyka zawsze trudniejsza i bardziej zniuansowana niz teoria. Z drugiej strony komunizm w jakimś sensie jest anty-anarchią: centralne planowane. Anarchia to ta drobnica niekontrolowanych odgórnie decyzji - choćby chęć posiadania psa.

Trudna kwestia ze względu na fakt iż żaden twór państwowy czy społeczny nie egzystuje w próżni.
Przede wszystkim w próżni od praw fizyki. Ułamek pracujących nie jest w stanie na swoich barkach utrzymać siebie, własne rodziny, własnych rodziców, własną starość (jest ktoś kto wierzy w emeryturę z siłą nabywczą za którą da się przeżyć?), obcych emerytów (z przeszłych pokoleń), cudze dzieci (tak, jesteśmy kukoldami samotnych matek), obcych chorych i na to wszystko kilku milionów pracowników państwowych (gdzieś wrzucałem ćwierka z szacunkami). Już nawet nie chcę zaczynać tematu masowej socjalmigracji, kolejnym socjalistycznym piachu w który idzie nasza krew. Każdy nowy przepis to przecież powiększenie armii tłustodupych pięczątkarzy. Swoją drogą urzędy prawie całkowicie obsadzone kobietami przerzucającymi bardzo ważny papier z bardzo ważnej kupki na inną bardzo ważną kupkę - praca w urzędzie to serio chyba forma socjalu i zapewnienia im atrakcji poza domem (a wiadomo że ci którzy dostają socjal, będą za socjalem głosować), biurokratyczne państwo robi za ich kaowca ;) naszym kosztem...

Anarchia w teorii nie jest zła ale w teorii komunizm też miał nie być zły
50 lat temu i wielu rzeczach się nie śniło i widząc dzisiejszy świat niejeden by się popukał w głowę.
Dokładnie. Wahadło całkowicie wygięte w jedną stronę. Rozmawiamy o anarchii w kontekście braku pozwolenia na dużego psa :) To tak żeby uzasadnić offtop w tym wątku ;) ;) ;)
 
I tak i nie. Wiadomo praktyka zawsze trudniejsza i bardziej zniuansowana niz teoria. Z drugiej strony komunizm w jakimś sensie jest anty-anarchią: centralne planowane. Anarchia to ta drobnica niekontrolowanych odgórnie decyzji - choćby chęć posiadania psa.

Anarchizm też zgłaszał postulat zniesienia własności prywatnej podobnie jak komunizm.

:lol:

Przede wszystkim w próżni od praw fizyki. Ułamek pracujących nie jest w stanie na swoich barkach utrzymać siebie, własne rodziny, własnych rodziców, własną starość (jest ktoś kto wierzy w emeryturę z siłą nabywczą za którą da się przeżyć?), obcych emerytów (z przeszłych pokoleń), cudze dzieci (tak, jesteśmy kukoldami samotnych matek), obcych chorych i na to wszystko kilku milionów pracowników państwowych (gdzieś wrzucałem ćwierka z szacunkami). Już nawet nie chcę zaczynać tematu masowej socjalmigracji, kolejnym socjalistycznym piachu w który idzie nasza krew. Każdy nowy przepis to przecież powiększenie armii tłustodupych pięczątkarzy. Swoją drogą urzędy prawie całkowicie obsadzone kobietami przerzucającymi bardzo ważny papier z bardzo ważnej kupki na inną bardzo ważną kupkę - praca w urzędzie to serio chyba forma socjalu i zapewnienia im atrakcji poza domem (a wiadomo że ci którzy dostają socjal, będą za socjalem głosować), biurokratyczne państwo robi za ich kaowca ;) naszym kosztem...

Temat rzeka,
ile państwa w państwie, jaka ma być ta umowa społeczna żeby nie stała się rajem dla jednych a opresją dla drugich albo fikcją dla wszytkich.

Jakiś progres jest, już nie wszędzie stoi urzędnik z batem ale fakt faktem kasta urzędnicza w zamyśle apolityczna i kompetentna w praktyce jest upolityczniona i kompetencji brak.


Dokładnie. Wahadło całkowicie wygięte w jedną stronę. Rozmawiamy o anarchii w kontekście braku pozwolenia na dużego psa :) To tak żeby uzasadnić offtop w tym wątku ;) ;) ;)

Cohones

:fjedzia:
 
Back
Top