Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.
View attachment 130581Caribena Versicolor po kolejnej wylince. Przybrała już ubarwienie dorosłego osobnika.
Nie ma agresywnych psów, są tylko głupi właściciele
Mnie i moje psy zaatakował labrador, a przecież to takie łagodne psy
Wśród dziesiątek komentarzy pojawiły się też głosy wdzięczności wobec ludzi, którzy podejmują się adopcji psów z trudną przeszłością. Jak zauważyła jedna z osób:Mam 55-kilogramowego kundelka, który boi się nawet firanki. W kostkę ugryzł mnie mały, biały piesek w sukience w groszki. Wszyscy się śmiali, a mnie bolało.
Każdego psa można zepsuć, ale też naprawić. Trzeba tylko chcieć.
typowa jebnięta lewaczka
Najbardziej agresywne psy to takie, które są źle wychowane. Winni? Właściciele
Gdy zaczyna się rozmowa o psiej agresji, większość z nas od razu myśli o dużych, budzących respekt czworonogach. Patrycja Jagiełło postanowiła jednak odczarować ten obraz. - Najbardziej niebezpieczną rasą psów jest pies nieułożony - jasno zaznaczyła w swoim filmie. Opowiedziana przez nią historia nie dotyczy jednak żadnego rottweilera ani amstaffa, lecz… chihuahua. Niewielkiego stworzenia, które przez trzy lata rządziło pewnym domem żelazną łapką. - To był kilogram z hakiem w czystej formie terroru. Pan spał na kanapie, bo pies nie życzył sobie obecności mężczyzny w łóżku - opowiada Jagiełło.
Trenerka mówi też o własnym pupilu Killerze, z którym podczas spaceru spotkała nietypową sytuację. Gdy pies znalazł pieczonego kurczaka zawiniętego w folię i usłyszał komendę "przynieś", bez oporu oddał zdobycz. - Położył mi go na dłoni i nie miał z tym żadnego problemu - wspomina. Dla kontrastu przywołała inny przykład. Dwa niewielkie maltańczyki, które przebywały w psim hotelu. Jeden z nich chwycił zużytą chusteczkę higieniczną, a gdy chciała mu ją zabrać, niemal ją ugryzł. - Dobrze, że mam refleks, bo mogłabym palca nie mieć - przyznała.
Nagranie wywołało wiele emocji, bo obnażyło popularny stereotyp. Jagiełło wprost mówi, że media i opinia publiczna często niesłusznie wskazują palcem na niewinne zwierzęta. - Zawsze winien jest rottweiler, zawsze winien jest amstaff, zawsze winien jest cane corso, nawet jeśli to on został zaatakowany przez Pimpka z bloku - tłumaczy. Jej przekaz był prosty i mocny: agresja nie ma koloru sierści ani rasy, lecz jej źródło znajduje się w błędach człowieka.
Opowieść trenerki rozbawiła część internautów, ale większość doskonale wiedziała, o co chodzi.
Wśród dziesiątek komentarzy pojawiły się też głosy wdzięczności wobec ludzi, którzy podejmują się adopcji psów z trudną przeszłością. Jak zauważyła jedna z osób:
Ja jednak wolałbym, by zaatakowała mnie wściekła nieułożona chiłała na jednego kopa niż jebany cane corso czy amstaff. Typowe bezmyślne, nie patrzące na skutki, babskie lewackie myślenie, tak jak w stosunku do jebanych murzynów islamskich.
Ja jednak wolałbym, by zaatakowała mnie wściekła nieułożona chiłała na jednego kopa niż jebany cane corso czy amstaff. Typowe bezmyślne, nie patrzące na skutki, babskie lewackie myślenie, tak jak w stosunku do jebanych murzynów islamskich.
Jeden to wuj na dużego chłopa, ale trzy jak ostatnio tego typa w lesie? Jak dla mnie to niektóre rasy powinny być zakazane. Te które są potencjalnym zagrożeniem dla człowieka. Pająki najgroźniejsze mają bana w prywatnych hodowlach tak jak węże i inne potencjalnie śmiercionośne stworzenia. Natomiast psy nie no bo kurła "przyjaciel człowieka". Może niejednego tak ale dla innych to może być przygłupi, agresywny, śmierdzący, srający gdzie popadnie stwór.

typowa jebnięta lewaczka
Najbardziej agresywne psy to takie, które są źle wychowane. Winni? Właściciele
Gdy zaczyna się rozmowa o psiej agresji, większość z nas od razu myśli o dużych, budzących respekt czworonogach. Patrycja Jagiełło postanowiła jednak odczarować ten obraz. - Najbardziej niebezpieczną rasą psów jest pies nieułożony - jasno zaznaczyła w swoim filmie. Opowiedziana przez nią historia nie dotyczy jednak żadnego rottweilera ani amstaffa, lecz… chihuahua. Niewielkiego stworzenia, które przez trzy lata rządziło pewnym domem żelazną łapką. - To był kilogram z hakiem w czystej formie terroru. Pan spał na kanapie, bo pies nie życzył sobie obecności mężczyzny w łóżku - opowiada Jagiełło.
Trenerka mówi też o własnym pupilu Killerze, z którym podczas spaceru spotkała nietypową sytuację. Gdy pies znalazł pieczonego kurczaka zawiniętego w folię i usłyszał komendę "przynieś", bez oporu oddał zdobycz. - Położył mi go na dłoni i nie miał z tym żadnego problemu - wspomina. Dla kontrastu przywołała inny przykład. Dwa niewielkie maltańczyki, które przebywały w psim hotelu. Jeden z nich chwycił zużytą chusteczkę higieniczną, a gdy chciała mu ją zabrać, niemal ją ugryzł. - Dobrze, że mam refleks, bo mogłabym palca nie mieć - przyznała.
Nagranie wywołało wiele emocji, bo obnażyło popularny stereotyp. Jagiełło wprost mówi, że media i opinia publiczna często niesłusznie wskazują palcem na niewinne zwierzęta. - Zawsze winien jest rottweiler, zawsze winien jest amstaff, zawsze winien jest cane corso, nawet jeśli to on został zaatakowany przez Pimpka z bloku - tłumaczy. Jej przekaz był prosty i mocny: agresja nie ma koloru sierści ani rasy, lecz jej źródło znajduje się w błędach człowieka.
Opowieść trenerki rozbawiła część internautów, ale większość doskonale wiedziała, o co chodzi.
Wśród dziesiątek komentarzy pojawiły się też głosy wdzięczności wobec ludzi, którzy podejmują się adopcji psów z trudną przeszłością. Jak zauważyła jedna z osób:
Ja jednak wolałbym, by zaatakowała mnie wściekła nieułożona chiłała na jednego kopa niż jebany cane corso czy amstaff. Typowe bezmyślne, nie patrzące na skutki, babskie lewackie myślenie, tak jak w stosunku do jebanych murzynów islamskich.
Ten przykład nie jest zbyt dobry, bo właściciel psów to ex-policjant. Więc on pozwolenie by miał tak czy owak, nawet po znajomości. Druga rzecz, że psy były mu już mu odbierane i z tego co czytałem, przyjechał sobie z kolegami z czynnej służby i sobie je "po prostu zabrał z powrotem" - bo władza najwyraźniej może.W wykazie nie ma tak modnych ostatnio owczarków belgijskich Malinois które (lub ich mieszańce) zagryzły tego faceta ostatnio.
Osobiście uważam że zezwolenie na duże psy stróżujące lub bojowe powinno być conajmniej na takich zasadach jak pozwolenie na broń.
No ale ja się z tym mniej więcej zgadzam, że małe są głupie i się odpalająTrochę w tym prawdy jest więcej miałem przypadków gdzie to małe psy były agresywne, jednak to jest też to że takiemu małemu łatwiej przejść przez ogrodzenie niż wiekszemu zwierzęciu.
Ten przykład nie jest zbyt dobry, bo właściciel psów to ex-policjant. Więc on pozwolenie by miał tak czy owak, nawet po znajomości. Druga rzecz, że psy były mu już mu odbierane i z tego co czytałem, przyjechał sobie z kolegami z czynnej służby i sobie je "po prostu zabrał z powrotem" - bo władza najwyraźniej może.
Kolejna rzecz, że te psy były na 99% przypadków szkolone do obrony cywilnej (nie sportowej, a do gryzienia człowieka w sytuacji zagrożenia), co mieszanka belga i niemca by tylko potwierdzała, bo to typowa mieszanka stosowana w służbach (belgi, niemcy i holendry i ich mieszanki) - w sporcie używa się czystych ras. Jak psy były uczone pilnować tej strzelnicy w lesie, i kurwa uciekły z niej, to to jest 1 do 1 scenariusz jaki musiano ćwiczyć: ktoś się zakrada (tu nasz grzybiarz), więc trzeba go zaatakować. Jeśli tak było, a obstawiam, że było, to to, że te psy kilkukrotnie ponoć uciekały, jest przykładem, że selekcja do policji nie uwzględnia inteligencji.
Dla przykładu mój ojciec poszedł do wujkami, gdzie nie był z 5 lat i nie wiedział, że mają psa. Owczarek Podhalański. Ojciec nie pomyślał (a oni zajebali że bramka otwarta i nie dali znać) i przyzwyczajony do naszych psów, że pies biegnie się przywitać. A pies biegł żeby ujebać. I ujebał, ale ojciec wrzasnął to puścił, stary przez płot - ten go za dupę XD Sytuacja jak z Benny Hilla.

Małe psy nie traktuje się serio, nie daje im się granic. Identyczne zachowanie dużego psa będzie karane, kształtowane, a przy małym będzie "haha, ale śmieszniutki ten słodziak". Przez to 99% małych psów jest autentycznie pierdolnięta. No chyba że to genetyka, bo żeby z wilka takie gówno ulepić to też coś mogło pójść nie tak.Trochę w tym prawdy jest więcej miałem przypadków gdzie to małe psy były agresywne, jednak to jest też to że takiemu małemu łatwiej przejść przez ogrodzenie niż wiekszemu zwierzęciu.
Małe psy nie traktuje się serio, nie daje im się granic. Identyczne zachowanie dużego psa będzie karane, kształtowane, a przy małym będzie "haha, ale śmieszniutki ten słodziak". Przez to 99% małych psów jest autentycznie pierdolnięta. No chyba że to genetyka, bo żeby z wilka takie gówno ulepić to też coś mogło pójść nie tak.
Ten rejestr psów niebezpiecznych jest bez sensu, właśnie przez mieszańce, "cel" to też tak średnio. Jak już to powinna być waga i/lub kłąb psa i tyle, każdy to może sprawdzić w banalny sposób.
Natomiast ogólnie jestem przeciwny pozwoleniom, licencjom, bo taki kij zawsze ma dwa końce, do tego szatańskiego kotła można dorzucać bez końca (choćby pisemna zgoda na seks, bo inaczej gwalt, albo każdorazowa zgoda sąsiadów na techno i disco polo, choć tu akurat bym się złamał ;)).
Jak się grodziłem to kupiłem najwyższy panel co gosciu mial, 5mm grubosc (wiadomix 4mm byl tanszy), dalem oczywiscie podmurówke. Wiedzialem ze chce miec większego psa i absolutnie nie chcę problemów. W ubezpieczeniu domu pies oczywiście jest (od szkód przez niego wyrządzonych). Jesli ludzie by ponosili konsekwencje tego co zrobi pies, bardziej by o niego dbali.

Na osiedlu mamy sąsiada z jakąś akitą mutantem, jest to wielkości bernardyna, 50kg+, agresywny wobec psów i ludzi (szaleje i ujada przy płocie). Podobno słucha tylko właściciela, właścicielka sobie nie radzi, niby chodzili po specjalistach. Płot 150cm wysokości, ok 100mb wzdłóż uczęszczanej drogi. Ten pies póki co nie wie że może go przeskoczyć, żeby z tego nieszczęścia nie było. Przez jakiś czas go nie było na ogrodzie (czyli przez długi okres był tylko w domu) ale ostatnio jak szedłem w nocy znowu był. Najpierw kotłował się i ujadał, a jak zacząłem się oddalać to skomlał. Ten pies jest po prostu niedobodźcowany, niezsocjalizowany, nie chodzi na spacery. On pewnie sam nie wie czego chce i zagryzłby z tęsknoty XD I nie mam problemu jak zagryzie właściciela, i czy zrobi to z licencją czy bez, mnie stresuje tylko ten płot... Mój pies chętnie poszedłby w tango, ale wątpię by dał mu rady
Wyobraź sobie świat w którym nie było by zakazu pierdzenia. Zakaz pierdzenia musi być, bo przecież każdy każdemu by pierdział ;)Odnośnie samych pozwoleń: wyobraź sobie że w PL nie ma pozwoleń na broń, każda sprzeczka na drodze czy parkingu zamiast rąk czy kija baseballowego kończy się strzelaniną.
A to pełna zgoda. Dorastanie jednak społeczeństwo powinno kreować czymś więcej niżDo pewnych rzeczy trzeba dorosnąć także w wymiarze społecznym.

Wyobraź sobie świat w którym nie było by zakazu pierdzenia. Zakaz pierdzenia musi być, bo przecież każdy każdemu by pierdział ;)
Sorry za rubaszność, jednak zaskoczyło mnie to, że empiria cię nie interesuje. Nie dzieje się tak nigdzie na świecie, ale u nas miałoby się tak dziać? Dlaczego u nas? My Polacy jesteśmy agresywniejsi? Biedni imigranci, nie daj Boże żeby się z nami zintegrowali! ;) ;) ;)
Nie tylko nie każda, nie większość ani nawet nie istotna ilość, tylko zdecydowana mniejszość kłótni "kończy się strzelaniną", i to nawet w gettach czy innych fawelach.
Niepokoi mnie jeszcze jedno, rozmawiamy o "pozwoleniach i/lub licencjach na dużego psa" (swoją drogą mymi umęczonymi oczami widzę to wstołypierdzące leśnodziadostwo), porównując do broni palnej. Palnej! Dlaczego nie atomowej?
Czy chcesz żeby każdy miał atomowkę? Nie? No to logiczne jest że musić popierać pozwolenie/licencje na tu wpisz co cokolwiek bo czymkolwiek jest się w stanie zaszkodzić drugiemu człowiekowi. Dokładnie jak atomowka, tylko w mniejszej skali (elo, logiczne przecież). Pies spełnia dokładnie to porównanie.
30kg? Dlaczego nie 25kg? A co, pekińczyk nie ugryzie? 2,5kg!
Sorry, musiałem.
A to pełna zgoda. Dorastanie jednak społeczeństwo powinno kreować czymś więcej niż
I tu Kapitan Państwo rozumiany jest jako kolejne przepisy, kolejne zakazy, nakazy, licencje których przestrzeganie realizowane jest przez kolejne nowe Państwowe Przedszkolanki aka Wstołypierdzące Leśne Dziady których kaprysy realizowane są PP lub WP - bo tego sprowadza "licencja".


Polscy nietrzeźwi kierowcy w 2022 r. przyczynili się do śmierci w wypadkach 86 osób na 10 mln mieszkańców. Średnia europejska to 71 osób. W pijącej Hiszpanii były to 63 osoby na 10 mln, w Belgii 33 osoby na 10 mln. (…)
(…)winę ponosi stary park samochodów. Jeśli już dochodzi do wypadku, to ma on poważniejsze skutki. Po drugie, Polacy wielu Polaków prowadzi z bardzo wysoką zawartością alkoholu, a nie ledwo ponad limit, jak w Hiszpanii, Belgii, Luksemburgu, czy Grecji. Po trzecie, jeśli Polacy jeżdżą po alkoholu, to bardzo szybko. W innych krajach przeciwnie: spokojnie i wolno. Stąd większa liczba wypadków w naszym kraju i większa śmiertelność wywołana przez pijanych kierowców.

A poważniej to ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu że ktoś zginie bo nie zapiął pasów. Mówię poważnie, nie bardzo rozumiem dlaczego cudze wybory, i konsekwencje tychże miałyby być moim zmartwieniem. Gorzej jak wysprzęgli go przez okno i spadnie komuś np. na kwiaty, żywopłot czy coś ;) Ale wtedy z OC można chyba?

Jeśli tak ktoś chciał to co mu bronić? ;)Chyba że to jest pasażer z tylniego siedzenia wbijający Ci się w plecy…
![]()
Jeśli tak ktoś chciał to co mu bronić? ;)
Każda pojedyncza sprawa - a to atom, a to bron palna, a to pies, a to pasy, a to szczepienia, a to cukier w szkolnym sklepiku, dozwolony rozmiar małpki, ilość gram zioła i tak litania bez końca - jest dyskutowalna.
Natomiast całość współczesnego terroru opiekuńczości, to w jaki sposób wszyscy (a najbardziej rząd, bo jest dobry!) dla dobra wszystkich chcieliby wszystko kontrolowac jest dla mnie moralnie obrzydliwy. Pod "dobrem ogółu" często skrywa się wiele zła, w żądającym tego człowieku, i w konsekwencjach jego utopii narzuconej innym.
Cyfrowy pieniądz nadchodzi, ekstaza dla tych co chcą innym narzucać jak mają żyć, bo wtedy naprawdę możesz "nie kupić paliwa jeśli nie zapiąłeś pasów".
#piątunio #offtopcontinues #pondro

To też ciekawe jak ludzie postrzegają słowo "anarchia".O panie, stąd już o o krok do anarchii…
#anarchokapitalizm
#minarchizm
#temat_rzeka
To też ciekawe jak ludzie postrzegają słowo "anarchia".
Dla wielu ludzi jest to określenie pejoratywne - ot, bałagan. Przecież jest jednak druga strona medalu - to autonomia.

Na wiele obowiązujących dziś przepisów ludzie sprzed 50 lat tak samo by się zapatrywali jak większość z nas czytająca co napisałem powyżej.

I tak i nie. Wiadomo praktyka zawsze trudniejsza i bardziej zniuansowana niz teoria. Z drugiej strony komunizm w jakimś sensie jest anty-anarchią: centralne planowane. Anarchia to ta drobnica niekontrolowanych odgórnie decyzji - choćby chęć posiadania psa.Anarchia w teorii nie jest zła ale w teorii komunizm też miał nie być zły
Anarchokapitalizm i anarchoindywidualizm w praktyce?
Przede wszystkim w próżni od praw fizyki. Ułamek pracujących nie jest w stanie na swoich barkach utrzymać siebie, własne rodziny, własnych rodziców, własną starość (jest ktoś kto wierzy w emeryturę z siłą nabywczą za którą da się przeżyć?), obcych emerytów (z przeszłych pokoleń), cudze dzieci (tak, jesteśmy kukoldami samotnych matek), obcych chorych i na to wszystko kilku milionów pracowników państwowych (gdzieś wrzucałem ćwierka z szacunkami). Już nawet nie chcę zaczynać tematu masowej socjalmigracji, kolejnym socjalistycznym piachu w który idzie nasza krew. Każdy nowy przepis to przecież powiększenie armii tłustodupych pięczątkarzy. Swoją drogą urzędy prawie całkowicie obsadzone kobietami przerzucającymi bardzo ważny papier z bardzo ważnej kupki na inną bardzo ważną kupkę - praca w urzędzie to serio chyba forma socjalu i zapewnienia im atrakcji poza domem (a wiadomo że ci którzy dostają socjal, będą za socjalem głosować), biurokratyczne państwo robi za ich kaowca ;) naszym kosztem...Trudna kwestia ze względu na fakt iż żaden twór państwowy czy społeczny nie egzystuje w próżni.
Anarchia w teorii nie jest zła ale w teorii komunizm też miał nie być zły
Dokładnie. Wahadło całkowicie wygięte w jedną stronę. Rozmawiamy o anarchii w kontekście braku pozwolenia na dużego psa :) To tak żeby uzasadnić offtop w tym wątku ;) ;) ;)50 lat temu i wielu rzeczach się nie śniło i widząc dzisiejszy świat niejeden by się popukał w głowę.
I tak i nie. Wiadomo praktyka zawsze trudniejsza i bardziej zniuansowana niz teoria. Z drugiej strony komunizm w jakimś sensie jest anty-anarchią: centralne planowane. Anarchia to ta drobnica niekontrolowanych odgórnie decyzji - choćby chęć posiadania psa.

Przede wszystkim w próżni od praw fizyki. Ułamek pracujących nie jest w stanie na swoich barkach utrzymać siebie, własne rodziny, własnych rodziców, własną starość (jest ktoś kto wierzy w emeryturę z siłą nabywczą za którą da się przeżyć?), obcych emerytów (z przeszłych pokoleń), cudze dzieci (tak, jesteśmy kukoldami samotnych matek), obcych chorych i na to wszystko kilku milionów pracowników państwowych (gdzieś wrzucałem ćwierka z szacunkami). Już nawet nie chcę zaczynać tematu masowej socjalmigracji, kolejnym socjalistycznym piachu w który idzie nasza krew. Każdy nowy przepis to przecież powiększenie armii tłustodupych pięczątkarzy. Swoją drogą urzędy prawie całkowicie obsadzone kobietami przerzucającymi bardzo ważny papier z bardzo ważnej kupki na inną bardzo ważną kupkę - praca w urzędzie to serio chyba forma socjalu i zapewnienia im atrakcji poza domem (a wiadomo że ci którzy dostają socjal, będą za socjalem głosować), biurokratyczne państwo robi za ich kaowca ;) naszym kosztem...
Dokładnie. Wahadło całkowicie wygięte w jedną stronę. Rozmawiamy o anarchii w kontekście braku pozwolenia na dużego psa :) To tak żeby uzasadnić offtop w tym wątku ;) ;) ;)
