UFC Fight Night: Moicano vs. Saint-Denis (28.09.2024)

Jestem starym hazardzistą, nie gram.

Wam tutaj się madruje.

Nie wstawię kuponu, nie wstawię nic, bo nie gram i nie stawiam. 3 lata się bujam z hazardem.
No jeśli Ci to nie służy i wtapiasz becel to pozostaje tylko życzyć wytrwałości i samodyscypliny.
 
Jak to jest ze Brito moze pokonac Lopesa a taki Gumis nie pokazuajc niczego konkretnego idzie przez UFC niczym prospekt roku.
 
ale wał z Brito
Jak to jest ze Brito moze pokonac Lopesa a taki Gumis nie pokazuajc niczego konkretnego idzie przez UFC niczym prospekt roku.
Był tam wał, Brito to wygrał, nawet kursy live w 3ciej dawały 1.3 na Brito...
 
ale wał z Brito

Był tam wał, Brito to wygrał, nawet kursy live w 3ciej dawały 1.3 na Brito...
Żadnego wała nie było, widziałem te kursy live o których piszesz i myślałem sobie wtedy że gdybym grał na żywo to postawiłbym na Gomisa bo 3r szła w jego stronę. 1 i 3 runda obiektywnie dla Francuza. Brito jest po prostu za dziki przez co podejmuje zbyt pochopne decyzje w walce, przetrzymywanie tego duszenia z 2 rundy to był szczyt głupoty.
 
Żadnego wała nie było, widziałem te kursy live o których piszesz i myślałem sobie wtedy że gdybym grał na żywo to postawiłbym na Gomisa bo 3r szła w jego stronę. 1 i 3 runda obiektywnie dla Francuza. Brito jest po prostu za dziki przez co podejmuje zbyt pochopne decyzje w walce, przetrzymywanie tego duszenia z 2 rundy to był szczyt głupoty.
Oglądałem jednym okiem, drugim pilnowałem syna, może dlatego.
 
Oj dobrze ze nie obstawiałem. Chciałem tylko przypomnieć jak przed walka z dustinem francuz był bardzo wychwalany
 
No jeśli Ci to nie służy i wtapiasz becel to pozostaje tylko życzyć wytrwałości i samodyscypliny.
Nie chodzi o wtapianie. Dużo nie straciłem, problem jest taki że jak mi nie pójdzie to nie odpuszcze i za wszelką cenę chcę się odegrać i jadę do zera, poker mi to dopiero uświadomił, mam spaczenie z hazardem poprostu i nie chce tego rozwijać, ostatnio wróciłem do grania ale to trwało tylko chwilę, okazało się że nadal nad tym do końca nie panuje więc znów odpuściłem, zobaczymy za jakiś czas.

Na mnie działa to jak narkotyk, mógłbym całą noc siedzieć i stawiać na jakieś kurwa mecze z ligi australijskiej z której znam jedną drużynę, i tak mecz po meczu jechać do rana, a jakby z rana się zaczęła jakąś liga z Omanu, to bym jechał dalej z ligą z Omanu;)

Teraz mam taki sposób że co miesiąc wpłacam pewną małą kwotę, za to się bawię 4fun, a jak przegram to nie dokładam tylko czekam na następny miesiąc i kolejną małą kwotę do zabawy.
 
Nie chodzi o wtapianie. Dużo nie straciłem, problem jest taki że jak mi nie pójdzie to nie odpuszcze i za wszelką cenę chcę się odegrać i jadę do zera, poker mi to dopiero uświadomił, mam spaczenie z hazardem poprostu i nie chce tego rozwijać, ostatnio wróciłem do grania ale to trwało tylko chwilę, okazało się że nadal nad tym do końca nie panuje więc znów odpuściłem, zobaczymy za jakiś czas.

Na mnie działa to jak narkotyk, mógłbym całą noc siedzieć i stawiać na jakieś kurwa mecze z ligi australijskiej z której znam jedną drużynę, i tak mecz po meczu jechać do rana, a jakby z rana się zaczęła jakąś liga z Omanu, to bym jechał dalej z ligą z Omanu;)

Teraz mam taki sposób że co miesiąc wpłacam pewną małą kwotę, za to się bawię 4fun, a jak przegram to nie dokładam tylko czekam na następny miesiąc i kolejną małą kwotę do zabawy.
To co opisałeś jasno wskazuje, że nie masz do tego chłodnej głowy i łatwo się uzależniasz.
Dobrze, że udaje Ci się utrzymać w ryzach formę wpłacania kasy.
 
To co opisałeś jasno wskazuje, że nie masz do tego chłodnej głowy i łatwo się uzależniasz.
Dobrze, że udaje Ci się utrzymać w ryzach formę wpłacania kasy.
No nie mam chłodnej głowy niestety do takich rzeczy, to fakt.

Mam świadomość problemu i nie chciałbym jednego dnia rozjebać całej wypłaty, a gdyby udało mi się ugrać z tego kilkanaście tysięcy, to bym jechał dalej z wizją 100 tysięcy w głowie, aż bym przegrał bo stawialbym każdy sport nawet ten na którym się nie znam patrząc tylko na cyferki. Jakbym przegrał kafla to bym rzucił dwa następne żeby odrobic i jeszcze zarobić, a chyba każdy tutaj jest świadom jak takie granie się kończy.

Dyscyplina to jedno, drugie to fakt że muszę mieć co jeść i czym płacić rachunki :korwinlaugh:
 
No nie mam chłodnej głowy niestety do takich rzeczy, to fakt.

Mam świadomość problemu i nie chciałbym jednego dnia rozjebać całej wypłaty, a gdyby udało mi się ugrać z tego kilkanaście tysięcy, to bym jechał dalej z wizją 100 tysięcy w głowie, aż bym przegrał bo stawialbym każdy sport nawet ten na którym się nie znam patrząc tylko na cyferki. Jakbym przegrał kafla to bym rzucił dwa następne żeby odrobic i jeszcze zarobić, a chyba każdy tutaj jest świadom jak takie granie się kończy.

Dyscyplina to jedno, drugie to fakt że muszę mieć co jeść i czym płacić rachunki :korwinlaugh:
Dopóki nie zaczniesz grać ze stanem umysłu, że po przegranym kuponie Cię to nie rusza, to nie radzę się rozpędzać.
Może stawki dawałeś za duże na początku "kariery". Stan emocjonalny często wynika z wysokiej stawki właśnie. Porównaj sobie odczucie po przegranej 5 a 200zł.
Ja osobiście ze dwa razy wtopiłem większe pieniądze, np. 2000zł na jeden zakład i po takich porażkach i stanie emocjonalnym po nich nauczyłem się, że trzeba kontrolować, gdzie masz granicę konieczności odkucia się.
 
Dopóki nie zaczniesz grać ze stanem umysłu, że po przegranym kuponie Cię to nie rusza, to nie radzę się rozpędzać.
Może stawki dawałeś za duże na początku "kariery". Stan emocjonalny często wynika z wysokiej stawki właśnie. Porównaj sobie odczucie po przegranej 5 a 200zł.
3 cyfrowe stawki, grać 2 zdarzeń za 10 nie mam zamiaru by zarobić 30 zł. Wolę 300 zarobić. A taśmy na jakiś kosmiczny mnożnik za 5 zł to chuj nie granie, jakoś nie ma emocji bo wiesz że nie wejdzie, a jak widzisz że jednak wchodzi, to zawsze się coś wypierdoli i jesteś wkurwiony że nie zrobiłeś z tych 5 zł tysięcy.

Grając na niskie stawki 2 cyfrowe to żeby mieć satysfakcję i zarobek musiałbym cały dzień siedzieć jak na etacie i obracać tymi dyszkami, a to by skutkowało raczej pogłębieniem problemu.

Wielu tak ma że chciałoby z hazardu uczynić swoje główne źródło zarobku ale każdy wie że tak się nie da poprostu, chyba że masz milion na koncie i z nudów się tym bawisz, tyle że mając milion to bus nie grał za stówki tylko za tysiaki i prędzej czy później byłby bankrut i depresja za rozjebanie takiego hajsu.

Temat rzeka.
 
3 cyfrowe stawki, grać 2 zdarzeń za 10 nie mam zamiaru by zarobić 30 zł. Wolę 300 zarobić. A taśmy na jakiś kosmiczny mnożnik za 5 zł to chuj nie granie, jakoś nie ma emocji bo wiesz że nie wejdzie, a jak widzisz że jednak wchodzi, to zawsze się coś wypierdoli i jesteś wkurwiony że nie zrobiłeś z tych 5 zł tysięcy.

Grając na niskie stawki 2 cyfrowe to żeby mieć satysfakcję i zarobek musiałbym cały dzień siedzieć jak na etacie i obracać tymi dyszkami, a to by skutkowało raczej pogłębieniem problemu.

Wielu tak ma że chciałoby z hazardu uczynić swoje główne źródło zarobku ale każdy wie że tak się nie da poprostu, chyba że masz milion na koncie i z nudów się tym bawisz, tyle że mając milion to bus nie grał za stówki tylko za tysiaki i prędzej czy później byłby bankrut i depresja za rozjebanie takiego hajsu.

Temat rzeka.
Chodzi mi o przyjęcie nawyków, stawkę można podbić jak masz głowę na to gotową i wypracowaną strategię, której się bezwzględnie trzymasz.
 
Back
Top