TRENING POD WALKĘ - ODSŁONA DRUGA!

Nie wiem skad to wywnioskowales

W skrócie

Skill rozwijasz na salce a trening z cialem, sztangą czy czymkolwiek to tylko dodatek.

Bez skilla wszystkie te treningi sa w przypadku walki nieprzydatne jeżeli nie wiesz jak się zachować i co zrobić w przeciwieństwie do Twojego przeciwnika
Jak zaczynasz angażować się mocniej w pracę z własnym ciałem i zglebiasz to , wówczas rozumienie walki przychodzi Ci w lot. Tu chodzi o ruchy ciała a nie o to, że trenujesz BJJ, zapasy czy boks

Trenujesz ruch a nie określony sport walki. To wszystko jest ze sobą powiązane.
 
Jak zaczynasz angażować się mocniej w pracę z własnym ciałem i zglebiasz to , wówczas rozumienie walki przychodzi Ci w lot. Tu chodzi o ruchy ciała a nie o to, że trenujesz BJJ, zapasy czy boks

Trenujesz ruch a nie określony sport walki. To wszystko jest ze sobą powiązane.
Czyli robiąc z własnym ciałem ktoś będzie uderzać technicznie w poprawnej postawie z dobra pracą nóg ? Będzie potrafić zakładać techniki bjj i z nich wychodzić? Będzie umieć przechytrzyć przeciwnika w walce?

Bardzo ciekawa teoria :boystop:

Skill nie równa sie sprawności a sprawność nie równa sie skillom.
 
Czyli robiąc z własnym ciałem ktoś będzie uderzać technicznie w poprawnej postawie z dobra pracą nóg ? Będzie potrafić zakładać techniki bjj i z nich wychodzić? Będzie umieć przechytrzyć przeciwnika w walce?

Bardzo ciekawa teoria :boystop:

Skill nie równa sie sprawności a sprawność nie równa sie skillom.
Jeśli mu pokażesz i go nauczysz to tak

I ten co pracuje z własnym ciałem szybciej i płynniej będzie to robił niż typ wyciągnięty żywcem spod sztangi :)

To nie jest fizyka kwantowa tylko ruch ciała.
W kilka chwil nauczysz kogoś podstaw jak wykorzystać kali w walce, to są te same ruchy

Jednak chichot losu polega na tym że Ci co trenują jakiś sport walki ujebali sobie w głowach, że oni to muszą ćwiczyć inaczej i najlepiej pod swój wyjątkowy sport, gdzie tymczasem motoryka jest jedna niezależnie od sportu
 
Jeśli mu pokażesz i go nauczysz to tak

I ten co pracuje z własnym ciałem szybciej i płynniej będzie to robił niż typ wyciągnięty żywcem spod sztangi :)

To nie jest fizyka kwantowa tylko ruch ciała.
W kilka chwil nauczysz kogoś podstaw jak wykorzystać kali w walce, to są te same ruchy

Jednak chichot losu polega na tym że Ci co trenują jakiś sport walki ujebali sobie w głowach, że oni to muszą ćwiczyć inaczej i najlepiej pod swój wyjątkowy sport, gdzie tymczasem motoryka jest jedna niezależnie od sportu
I setki tysięcy ludzi i miliardy dolarów się mylą
 
@alww Ja ci mogę tylko napisać, że @Brawler098 to jest na prawdę legitny gość, który na prawdę jest straszny, jeśli chodzi o pracę z nim. Tylko w tym kontekście, że jest silny i szalenie inteligentny w tym co robi, ale możecie mieć swoje zdanie. Lubię czytać co piszecie...Dawać na matę! Robimy sekcje walk Cohones! Łapać i rzucać, łapać i rzucać.
 
@alww Ja ci mogę tylko napisać, że @Brawler098 to jest na prawdę legitny gość, który na prawdę jest straszny, jeśli chodzi o pracę z nim. Tylko w tym kontekście, że jest silny i szalenie inteligentny w tym co robi, ale możecie mieć swoje zdanie. Lubię czytać co piszecie...Dawać na matę! Robimy sekcje walk Cohones! Łapać i rzucać, łapać i rzucać.
zajebisty pomysł, nie raz już o tym mówiłem przez lata. Taki zamknięty krąg i waleczki między userami, dobrać zgodnie z ilością doświadczenia, wagą, i jazda
 
Jeśli mu pokażesz i go nauczysz to tak

I ten co pracuje z własnym ciałem szybciej i płynniej będzie to robił niż typ wyciągnięty żywcem spod sztangi :)

To nie jest fizyka kwantowa tylko ruch ciała.
W kilka chwil nauczysz kogoś podstaw jak wykorzystać kali w walce, to są te same ruchy

Jednak chichot losu polega na tym że Ci co trenują jakiś sport walki ujebali sobie w głowach, że oni to muszą ćwiczyć inaczej i najlepiej pod swój wyjątkowy sport, gdzie tymczasem motoryka jest jedna niezależnie od sportu
Masz racje z tym ruchem ale no nadal my mówimy o zawodowcach lub osobach które styczność z sw miały i trening ma byc dla nich dodatkiem by to co umieją robic szybciej, lepiej, silniej.

Trening poza salla jest dodatkiem do tego co masz robic na salce. Niektóre rzeczy lepiej zrobić sztangami a niektóre wlasnym cialem, nadal jednak ani jedno ani drugie nie zastąpi techniki itd
 
I setki tysięcy ludzi i miliardy dolarów się mylą
Co to to nie, pieniądze nigdy się nie mylą:)

Ktoś musi produkować te slam balle i inny sprzęt, za tym idzie wszystko: określone szkolenia dla trenerów by promować tego rodzaju trening z użyciem tego konkretnego sprzętu i urządzeń, powstające ośrodki treningowe i sklepy a cała reszta powtarza ten marketing :)

To jest biznes. Dobrze rozwinięty biznes. Są określone plany sprzedażowe, są inne targety, są współprace z zawodnikami, którzy to promują nawet nie zdając sobie z tego sprawy :) powtórzmy coś tysiące razy w internecie a stanie się to prawdą, będą całe kanały promocyjne, podcasty :)

No jak sprzedasz komuś ideę by miał silniejszy chwyt to musi robić linę i dzięki temu będzie miał imadło w łapach? Lina jest passe, jest ciężka, zdziera skórę, to jest wiocha teraz są nowsze metody treningu - fat gripy zakładane na sztangę - oooo tak, to jest kozak, są na to badania, najlepsi trenerzy każą to robić....po tym będziesz nowoczesnym, pełnym grozy gladiatorem:)

Po prostu przestałem się na to nabierać:) natura zrobi z Ciebie potwora a nie gadżety , protezy treningowe.
Masz racje z tym ruchem ale no nadal my mówimy o zawodowcach lub osobach które styczność z sw miały i trening ma byc dla nich dodatkiem by to co umieją robic szybciej, lepiej, silniej.

Trening poza salla jest dodatkiem do tego co masz robic na salce. Niektóre rzeczy lepiej zrobić sztangami a niektóre wlasnym cialem, nadal jednak ani jedno ani drugie nie zastąpi techniki itd
Dlaczego lepiej? To mi uzasadnij, dlaczego mam wyciskać sztangę w górę np?
 
Co to to nie, pieniądze nigdy się nie mylą:)

Ktoś musi produkować te slam balle i inny sprzęt, za tym idzie wszystko: określone szkolenia dla trenerów by promować tego rodzaju trening z użyciem tego konkretnego sprzętu i urządzeń, powstające ośrodki treningowe i sklepy a cała reszta powtarza ten marketing :)

To jest biznes. Dobrze rozwinięty biznes. Są określone plany sprzedażowe, są inne targety, są współprace z zawodnikami, którzy to promują nawet nie zdając sobie z tego sprawy :) powtórzmy coś tysiące razy w internecie a stanie się to prawdą, będą całe kanały promocyjne, podcasty :)

No jak sprzedasz komuś ideę by miał silniejszy chwyt to musi robić linę i dzięki temu będzie miał imadło w łapach? Lina jest passe, jest ciężka, zdziera skórę, to jest wiocha teraz są nowsze metody treningu - fat gripy zakładane na sztangę - oooo tak, to jest kozak, są na to badania, najlepsi trenerzy każą to robić....po tym będziesz nowoczesnym, pełnym grozy gladiatorem:)

Po prostu przestałem się na to nabierać:) natura zrobi z Ciebie potwora a nie gadżety , protezy treningowe.

Dlaczego lepiej? To mi uzasadnij, dlaczego mam wyciskać sztangę w górę np?
 
Co to to nie, pieniądze nigdy się nie mylą:)

Ktoś musi produkować te slam balle i inny sprzęt, za tym idzie wszystko: określone szkolenia dla trenerów by promować tego rodzaju trening z użyciem tego konkretnego sprzętu i urządzeń, powstające ośrodki treningowe i sklepy a cała reszta powtarza ten marketing :)

To jest biznes. Dobrze rozwinięty biznes. Są określone plany sprzedażowe, są inne targety, są współprace z zawodnikami, którzy to promują nawet nie zdając sobie z tego sprawy :) powtórzmy coś tysiące razy w internecie a stanie się to prawdą, będą całe kanały promocyjne, podcasty :)

No jak sprzedasz komuś ideę by miał silniejszy chwyt to musi robić linę i dzięki temu będzie miał imadło w łapach? Lina jest passe, jest ciężka, zdziera skórę, to jest wiocha teraz są nowsze metody treningu - fat gripy zakładane na sztangę - oooo tak, to jest kozak, są na to badania, najlepsi trenerzy każą to robić....po tym będziesz nowoczesnym, pełnym grozy gladiatorem:)

Po prostu przestałem się na to nabierać:) natura zrobi z Ciebie potwora a nie gadżety , protezy treningowe.

Dlaczego lepiej? To mi uzasadnij, dlaczego mam wyciskać sztangę w górę np?
Jesteś mądrzejszy niż sztaby najwybitniejszych sportowców. Ile masz olimpijskiego złota? Ile kontraktów na rzucanie slamballem? Uparłeś się na swoją bajkę i brniesz w to po trupach.
Widziałeś ten filmik Burnsa szykującego się do walki? On robił walkę o dopięcie mataleo z opaską podczepioną do wyciągu. To już z miejsca dowodzi, że Gilbert jest cieniasem. Ten Maciek AFD, którego tak obśmiewasz, w podobnej sytuacji kazał swojemu podopiecznemu robić izometrię ściskania na slamballu - to chyba jednak jest lepszym trenerem niż sztab Burnsa, bo to jednak izometria i to nie na maszynach? A może jedni i drudzy chujowo robią i lepiej jakby wzięli tam jakiegoś sparingpartnera i nakurwialiby dopinanie duszenia na 100% na broniącym się człowieku? Tak, to na pewno by najzdrowsze było w walce o vo2max w najcięższej fazie przygotowań do walki :lol:
Zafiksowałeś się wręcz maniacko na swoje teorie
 
Jesteś mądrzejszy niż sztaby najwybitniejszych sportowców. Ile masz olimpijskiego złota? Ile kontraktów na rzucanie slamballem? Uparłeś się na swoją bajkę i brniesz w to po trupach.
Widziałeś ten filmik Burnsa szykującego się do walki? On robił walkę o dopięcie mataleo z opaską podczepioną do wyciągu. To już z miejsca dowodzi, że Gilbert jest cieniasem. Ten Maciek AFD, którego tak obśmiewasz, w podobnej sytuacji kazał swojemu podopiecznemu robić izometrię ściskania na slamballu - to chyba jednak jest lepszym trenerem niż sztab Burnsa, bo to jednak izometria i to nie na maszynach? A może jedni i drudzy chujowo robią i lepiej jakby wzięli tam jakiegoś sparingpartnera i nakurwialiby dopinanie duszenia na 100% na broniącym się człowieku? Tak, to na pewno by najzdrowsze było w walce o vo2max w najcięższej fazie przygotowań do walki :lol:
Zafiksowałeś się wręcz maniacko na swoje teorie
To, że sobie robił to z opaską to jego sprawa a nie jest to równoznaczne z tym, że jest to najlepsze. To tak jakbys powiedział że gumy dopamineo za xxxx dolarów promowane przez zapaśników to absolutnie najlepszy sposób i nie ma innego. To naiwność.

A ten Maciek Afd żywcem kopiuje z ośrodka UFC, wymieniałem z nim maile i mi się odechciało, marketingowy bełkot w całości i zero konkretów - atrakcyjność treningu ponad skuteczność

Póki co to Wy się odpalacie, ja staram się dyskutować z opanowaniem i spokojem:)
 
I tak i nie, moge Ci to opisać teraz na swoim przykładzie i rodziny czyli ludzi wychowanych na wsi którym nierzadko towarzyszyła ciężka praca.
Wiesz ile razy razy w życiu pomagałem przy żniwach żeby sobie dorobić? Ile razy byłem w lesie (legalnie żeby nie było bo ojciec takowe posiada) na wycince przy mrozie -10 stopni albo i lepiej, ile razy zrzucałem cały dzień tony węgla do piwnic, przenosiłem przedmioty jak worki ze zbożem ważące kilkadziesiąt kilogramów i łamało mnie to w pół wyślizgując się z rąk bo nieporęczne gówno ale trzymałem z uczuciem że zaraz się oberwę i szedłem z tym bo trzeba było to zrobić i nie ma że boli.
Więc tak, czysty trening siłowy w daje w chuchu i jeszcze trochę, serio ale różnica jest że ja trenowałem cały czas na wolnych ciężarach a nie jak pizdeczka na maszynach.
Gdybym wziął największego sterydziarza 2x cięższego z siłowni do takiej roboty to by się zapłakał że nie daję rady, taka prawda.

Nie można całkowicie tego olewać bo trening siłowy z wolnymi ciężarami pozwolił mi dać radę w robotach które normalnie sprawiłyby mi conajwyżej wpierdol od starego bo miało być coś zrobione a się okazało że nie dałem rady czegoś podnieść, przenieść i nie zrobiłem.

Jak coś to autentyk mój ojciec emerytowany górnik 160cm wzrostu który łopatował pod ziemią bo nie ma szkoły tylko podstawówka skończona więc nie miał tak fajnie jak np. Mój wujek który skończył szkołę górniczą i miał lżejszą robotę na tej samej kopalni, ponad 100 wagi gruby jak bela ale nabity mięsem i to widać. Worek zboża 70kg zarzuca sobie sam na jeden bark, drugi mu się pomagało zarzucić na drugi bark i szedł z tym jakby kuźwa nie wiem, browary w biedronce brał z półki i tak jest do dzisiaj mimo wieku już ponad 60 lat.
Uwierz mi że niektórzy ludzie na wsi którzy całe życie mieli doczynienia z ciężką pracą fizyczną co widzę po sąsiadach, dalszej rodzinie gdzie mają po 70,80 a sąsiadka nawet 90 lat takie rzeczy robią że dzisiejszego 20 latka by 20 razy przeskoczyli zanim ten zdążył by sie zorientować choćby nie wiem ile się namachał na siłce i ile towaru by w siebie wbił.
Dużo w tym prawdy. Sam się łapię na tym, że trenuje na wolnych ciężarach typowo przysiad, martwe, wyciskanie na płaskiej, OHP(70-80% maxa, 5x5) + plus jakie ćwiczenia akcesoryjne, bo to lubię. Nie powiem, że jestem jakiś upośledzony, bo zakupy do domu doniosę :blank:
Jednak nie ma to dużego przełożenia na funkcjonowanie w normalnym życiu. Ostatnio w Biedrze chciałem wrzucić z ziemi do skasowania zgrzewkę wody. Całkiem inna pozycja rąk i ciała. Od razu poczułem, że coś nie tak w barku, a na siłowni takim ciężarem, a nawet większym robię bicka jedną łapą.

Co do tych przysiadów, to dziwne. Co do zasady im niżej schodzisz, tym ścięgna bardziej się rozciągają i powinno to pomagać dbać o kolana. Może rzeczywiście u Ciebie ciężary już były duże i technika cierpiała, lub nie byłeś na tyle mobilny na ile Ci się wydawało. Zawsze, przy rehabilitacji kontuzji schodzi się z ciężarem i stawia na ćwiczenia mobilizujące, tak jak u Ciebie gdzie pomogły przysiady z 30kg na czuciu i przysiady na jednej nodze.

Co do siły "ludzi ze wsi". Zawsze gdy widziałem, robiło to na mnie wrażenie jak niepozorni ludzie pracy, potrafili coś rzucić, przerzucić, podnieść jakby to nic nie ważyło. Jest to całkiem inna siła, niż ta wyciągnięta z wolnych ciężarów. Samo to, że ciężary na siłowni są wyważone, a worek 10kg z ziemią, czy czymkolwiek innym z każdej strony waży inaczej. Amen.
 
To, że sobie robił to z opaską to jego sprawa a nie jest to równoznaczne z tym, że jest to najlepsze. To tak jakbys powiedział że gumy dopamineo za xxxx dolarów promowane przez zapaśników to absolutnie najlepszy sposób i nie ma innego. To naiwność.

A ten Maciek Afd żywcem kopiuje z ośrodka UFC, wymieniałem z nim maile i mi się odechciało, marketingowy bełkot w całości i zero konkretów - atrakcyjność treningu ponad skuteczność

Póki co to Wy się odpalacie, ja staram się dyskutować z opanowaniem i spokojem:)
Bardzo daleko mi do odpalenia się, więc luz.
Niech tam każdy sobie trenuje jak lubi czy jak mu służy. Tu chyba większości chodzi o to, że uparcie twierdzisz, iż Twoje metody są najlepsze choć ludzie osiągający najlepsze wyniki w zawodowym sporcie jednak mają inną metodologię.
A ja tam lubię ćwiczyć hybrydowo i funkcjonalnie i mam to gdzieś.
 
Co do siły "ludzi ze wsi". Zawsze gdy widziałem, robiło to na mnie wrażenie jak niepozorni ludzie pracy, potrafili coś rzucić, przerzucić, podnieść jakby to nic nie ważyło. Jest to całkiem inna siła, niż ta wyciągnięta z wolnych ciężarów. Samo to, że ciężary na siłowni są wyważone, a worek 10kg z ziemią, czy czymkolwiek innym z każdej strony waży inaczej. Amen.
Dlatego sztangi jako podstawa budowy filarów siły, bo tak najłatwiej progresować i najszybciej można postawić fundamenty, ale opieranie treningu w największej mierze na tym, to afunkcjonalne kalectwo.
W przypadku sportów walki jednak trudno mówić, żeby fighter był funkcjonalnym kaleką, nawet jeśli wrzuca mnóstwo treningu siłowego ze sztangą, bo to jednak nie jest najważniejsza część jego treningu.
 
Może rzeczywiście u Ciebie ciężary już były duże i technika cierpiała, lub nie byłeś na tyle mobilny na ile Ci się wydawało.
Idealna książkowa technika, powolne schodzenie, każde powtórzenie pauzowane nawet po kilka sekund, dupa prawie ziemii dotykała, teraz nie schodzę tak nisko i dużo mniejszy ciężar a wychodze na tym dużo lepiej.
 
Niech tam każdy sobie trenuje jak lubi czy jak mu służy.
Mi służy jeśli w ogóle nie trenuje. :juanlaugh: Zresztą teraz miałbym problemy z wieloma ćwiczeniami przez różne urazy a nie mam zamiaru nic operować jeśli mi to nie przeszkadza w pracy. Ostatni kontakt ze sztangą miałem jak mi jebnął bark przy rękach wyprostowanych w górze. Dużo nie było bo jakieś 65kg ale cud że nie przeleciało do sąsiada z dołu bo odłożyć już nie byłem w stanie. Tylko jebut za siebie.
 
Bardzo daleko mi do odpalenia się, więc luz.
Niech tam każdy sobie trenuje jak lubi czy jak mu służy. Tu chyba większości chodzi o to, że uparcie twierdzisz, iż Twoje metody są najlepsze choć ludzie osiągający najlepsze wyniki w zawodowym sporcie jednak mają inną metodologię.
A ja tam lubię ćwiczyć hybrydowo i funkcjonalnie i mam to gdzieś.
Wszystko fajnie, ale to nie moje widzimisię:)
Tylko zapaśników-silaczy z 19 wieku, którzy potrafili walczyć ciągiem po kilka godzin i dawać pokazy siłowe

Niestety tego się nie promuje, przykrył to kurz historii i spowił mrok:)
 
Dlatego sztangi jako podstawa budowy filarów siły, bo tak najłatwiej progresować i najszybciej można postawić fundamenty, ale opieranie treningu w największej mierze na tym, to afunkcjonalne kalectwo.
W przypadku sportów walki jednak trudno mówić, żeby fighter był funkcjonalnym kaleką, nawet jeśli wrzuca mnóstwo treningu siłowego ze sztangą, bo to jednak nie jest najważniejsza część jego treningu.
Ojj jest całe mnóstwo fighterów amatorów totalnie afunkcjonalnych w walce :) bo wierzą w żelastwo:))
 
Zawsze najpierw pytasz, potem rzucasz tekst ze ktoś porównuje sie do zawodowców, potem znowu pytasz i sam odpowiadasz porównując to walki :beczka:

Chyba ze powiesz ze Halinka z księgowości u Ciebie cwiczy klincz i wyjście biodrami spod przeciwnika.

Przecież my ciągle piszemy o treningu jako o uzupełnieniu danego czlowieka/zawodnika/osoby nazwij to jak chcesz.
Trening na silowni nie zastępuje nigdy treningu o którym piszesz.

Możesz przerzucać 15000000 kg na glut bridge a potem na salce w bjj sie zesrasz pod 80kg chłopkiem bo nie wiesz jak to robic, to logiczne i żadne kalisteniki by w tym również Ci nie pomogły, takie sa fakty. Nie masz skilla, nie wiesz kiedy sie rozluźnić a kiedy spiąć a kiedy szarpnąć, tego nie wycwiczy się sztanga czy mostkowaniem z kolegą.

Takie rzeczy ćwiczy sie na salkach, trening o którym tu piszemy to uzupelnienie dla ludzi co ćwiczą na salkach.

Jeżeli Ci ludzie nie ćwiczą żadnych sw to na pewno mają w dupie to czy wyjdą biodrami spod chłopa czy zmęczą sie w klinczu i całe rozważania można wywalić na śmieci.

Próby zastąpienia tego co ćwiczysz na sali treningami na silce nie wazne czy to Twoje mostkowanie i kali czy 'nasze' sztangowanie jest bez sensu.

To musi się łączyć a jedno nigdy nie zastąpi drugiego.
Amen. Przecież to powinno zamknąć już całą dyskusje, ale widzę że nie zamknęło
 
Wszystko fajnie, ale to nie moje widzimisię:)
Tylko zapaśników-silaczy z 19 wieku, którzy potrafili walczyć ciągiem po kilka godzin i dawać pokazy siłowe

Niestety tego się nie promuje, przykrył to kurz historii i spowił mrok:)
I ilu tych zapaśników siłaczy z XIX wieku dało by radę dzisiaj złoto olimpijskie, albo wygrać walkę w UFC?
 
Z czego wypracować eksplozywnosc jak nie ma siły? Zwłaszcza stawów, więzadeł, ścięgien
Ok, teraz pytanie ode mnie. Jak praktycznie byś się do tego zabrał? Jak będzie wyglądał ten element na przestrzeni roku? Krótki schemat w odpowiedzi na mój.
Jaka eksplozywnosc - ta silowniana czy stricte pod walkę? Bo ten co zarzuca na piers z ziemi 140kg niekoniecznie będzie dobrze umiał wyrywać rywala z parteru czy tam wybijać biodrami w pozycji

Możesz wypychać biodrami i 300kg w tym glute bridge , a nadal ma się to nijak do wyjścia biodrami jak ktoś na Tobie leży. Niestety.
Tak jak zauważono już wcześniej. Trening siłowy jest uzupełnieniem. Jest elementem akcesoryjnym do sportu. Znowu spłycasz. Nikt nie stwierdził, że x ciężar w danym ćwiczeniu, to coś co przełoży się w jakikolwiek element walki 1 do 1. Sztanga, kali, kettle, worki, maczugi, choćby najlepiej dostosowane, to narzędzia będące uzupełnieniem treningu technicznego a nie odwrotnie. Nic nie zastąpi treningu z przeciwnikiem o podobnej wadze.
Plyometria to nic innego jak dalsza progresja w kali. Utrudnienie.
Tak, nigdy nie demonizowałem treningu kalistenicznego tak jak Ty sztangi.
Im więcej ćwiczeń nawalisz tym końcowo większe gówno z tego będzie. W sensie : będziesz się poprawiał na sztandze i innych przyrządach, ale to nie sprawi, że nagle będziesz miał dużo mocniejszy klincz, płynność ruchów, będziesz mniej się męczył etc
Wyraźnie napisałem, aby zmniejszać objętość w klasycznej siłowni na rzecz innych elementów w drugiej fazie. W planie podałem podstawy, nigdzie nie przeładowałem treningu.
to doskonale widać po chłopakach co robią namiętnie siłownię i potem bary pospinane w walce, łapy, plecy
Wyciągnąłeś własny wniosek, samemu odpowiadając sobie na zadane przez siebie pytanie. Widząc słowo sztanga, przypinasz łatkę pompowania i ogromnej objętości. Napisałem FBW/PPL w oparciu o podstawy czy siady 10x10 w stylu GVT? Znowu podałeś przykład skrajny.

Nie kwestionowałem elementów, które lubisz. Dobrze wiesz, że nie raz i nie dwa pytałem o radę, bo uważam, że każdy nowy element jest ciekawy i warto się czegoś nauczyć, sprawdzić i przetestować. Twoja zero-jedynkowość w przestrzeni treningu a nie narzędzia są moim zdaniem problemem.

Na koniec podałeś przykłady Brzeskiego i Maćka AFD - sprytnie. Łatwo można dzięki nim obronić Twój argument:jjsmile:

Maciek często przeładowuje plany na zasadzie efektowność nad efektywność w mojej opinii - pisałem to już na forum. Korzysta jednak z piłek, pracy na landmine, skokach. To są wszystko przydatne elementy.

Skoro podałeś negatywne przykłady treningu hybrydowego, to podaj teraz kilka przykładów aktualnych atletów trenujących zgodnie z Twoją filozofią. Przykłady w jakimś kontaktowym sporcie boks, judo, zapasy, futbol, rugby na poziomie MŚ, Olimpijskim, najwyższej ligi typu NFL.
 
To, że sobie robił to z opaską to jego sprawa a nie jest to równoznaczne z tym, że jest to najlepsze. To tak jakbys powiedział że gumy dopamineo za xxxx dolarów promowane przez zapaśników to absolutnie najlepszy sposób i nie ma innego. To naiwność.

A ten Maciek Afd żywcem kopiuje z ośrodka UFC, wymieniałem z nim maile i mi się odechciało, marketingowy bełkot w całości i zero konkretów - atrakcyjność treningu ponad skuteczność

Póki co to Wy się odpalacie, ja staram się dyskutować z opanowaniem i spokojem:)
Tam w ogóle nie chodziło o to czy jest najlepsze, bo pewnie nie jest. To był trening na poprawę vo2max typowo pod walkę - rundy, mega wysoka intensywność oraz różne ruchy i obszary podobne do tych w walce, ale wcale nie chodziło o to by dokładnie symulować walkę a żeby wejść na maksymalną intensywność. W walce masz wdrapywanie się na drabinę? Nie, ale masz dużo chodzenia i wyprowadzania kontrolnych ciosów, jednak walka z cieniem nie byłaby tak intensywna jak climber czy aerobike. Robili jakieś ćwierćpompki pod kilkoma kątami - bo symulowali coś jak szybkie ciosy. Znów woleli to niż choćby serie na worku i robili to w takim niewielkim zakresie, bo dzięki temu uzyskiwali dużą intensywność (w miarę stałe obciążenie i duża szybkość powtórzeń). Burns dziesiątki tysięcy razy zapinał duszenie zza pleców, więc w momencie treningu vo2max wcale nie chodzi o poprawną technikę a o to by różne mięśnie wprowadzać w ogromny dług tlenowy, stąd mieli w dupie czy duszenie było ciągnięciem taśmy doczepionej do linki wyciągu czy ściskaniem piłki/worka. Gdyby tam mieli gumy pod to przygotowane, to je by ciągnęli. Ten trening miał konkretny cel i nie chodziło w nim o technikę i jakieś wymyślne utrudnianie sobie.
 
Back
Top