Suplementacja i odżywianie przeciętnego człowieka

Ja mam pytanko z innej beczki, ale jako że temat i o odżywianiu to myślę że dobre miejsce.

Robiłem ostatnio badania i cholesterol wyjebany do 296, trójglicerydy do 228 więc w chuj.

Z jednej strony robiłem to w sylwestra, czyli czasie gdzie od dwóch tygodni opierdalało się moczki w litrach dziennie, słodyczy i w chuj niezdrowego jedzenia.

Z drugiej strony mam w rodzinie brata, siostrę, którzy też mają podwyższone (brat koło 100kg.ale nie spasiony, a siostra z 60kg, szczupła i też podwyższone więc rodzinne).

Lekarz powiedział żebym brał pitamet (niby najlżejsza dawka).
I tu własnie rozkmina. Czy poczekać jeszcze(no własnie ile? miesiąc?) i zobaczyć ile wyjdzie jak będę normalnie jadł, czy wpierdalać te tabletki.

Brat mówi, że jak zacznę brać to już do końca życia będę brał (coś jak tabletki na ciśnienie).
Nie wiem kogo wołać
@Gienek @Wolek @Siwy25_1
Poczekaj i zrób badania w dobrej higienie, a nie po świętach.

Możesz wrzucić fosfolipidy sojowe mogą ruszyć wątrobę, ale generalnie sama wyczyszczona dieta powinna wystarczyć.
 
Możesz wrzucić fosfolipidy sojowe

why-are-you-gae-pepe-julien.gif
 
Ja mam pytanko z innej beczki, ale jako że temat i o odżywianiu to myślę że dobre miejsce.

Robiłem ostatnio badania i cholesterol wyjebany do 296, trójglicerydy do 228 więc w chuj.

Z jednej strony robiłem to w sylwestra, czyli czasie gdzie od dwóch tygodni opierdalało się moczki w litrach dziennie, słodyczy i w chuj niezdrowego jedzenia.

Z drugiej strony mam w rodzinie brata, siostrę, którzy też mają podwyższone (brat koło 100kg.ale nie spasiony, a siostra z 60kg, szczupła i też podwyższone więc rodzinne).

Lekarz powiedział żebym brał pitamet (niby najlżejsza dawka).
I tu własnie rozkmina. Czy poczekać jeszcze(no własnie ile? miesiąc?) i zobaczyć ile wyjdzie jak będę normalnie jadł, czy wpierdalać te tabletki.

Brat mówi, że jak zacznę brać to już do końca życia będę brał (coś jak tabletki na ciśnienie).
Nie wiem kogo wołać
@Gienek @Wolek @Siwy25_1
Niech konował sam sobie wpierdala te tabletki

Masz rozregulowany organizm bo nie wybierasz pożywienia odpowiedniego dla swojej biologii.
Są dwie drogi powrotu do zdrowia : albo eliminujesz białko zwierzęce i pochodne albo bazujesz wyłącznie na nim. To są dwie skrajności, ale które organizm świetnie adaptuje i stosunkowo szybko wraca do zdrowej normy.

Obserwacje wskazują, że jak na jakiś czas wyeliminujesz odzwierzęce produkty to będzie to łatwiej wytrzymać aniżeli jakbyś jadł tylko samo mięso i tłuszcz, chodzi o to żebyś nie rzucił się na jedzenie w sposób niekontrolowany jak Ci braknie słodkiego smaku i węglowodanów
 
Niech konował sam sobie wpierdala te tabletki

Masz rozregulowany organizm bo nie wybierasz pożywienia odpowiedniego dla swojej biologii.
Są dwie drogi powrotu do zdrowia : albo eliminujesz białko zwierzęce i pochodne albo bazujesz wyłącznie na nim. To są dwie skrajności, ale które organizm świetnie adaptuje i stosunkowo szybko wraca do zdrowej normy.

Obserwacje wskazują, że jak na jakiś czas wyeliminujesz odzwierzęce produkty to będzie to łatwiej wytrzymać aniżeli jakbyś jadł tylko samo mięso i tłuszcz, chodzi o to żebyś nie rzucił się na jedzenie w sposób niekontrolowany jak Ci braknie słodkiego smaku i węglowodanów
Kura/indyk też odpadają?
 
Wszystkim się da. Tofu, soczewica, fasola, kasze, warzywa, orzechy, owoce. Tu nie trzeba nawet wiele kreatywności.
No nic, zobaczymy.
Dzięki za porady i poświęcony czas.

Najpierw zrobię wg normalnej diety, ale z całkowicie usuniętymi syfami typu słodycze, fast foody i przeżeranie się i zobaczymy na czym stoję.

Jak dalej będzie chujnia to spróbuję tego żeby sprawdzić jaki rezultat.
Będę miał w chuj ciężko. Gdyby przynajmniej rybą dało się zastąpić, a tak to ja będę wiecznie głodny.
 
Ja mam pytanko z innej beczki, ale jako że temat i o odżywianiu to myślę że dobre miejsce.

Robiłem ostatnio badania i cholesterol wyjebany do 296, trójglicerydy do 228 więc w chuj.

Z jednej strony robiłem to w sylwestra, czyli czasie gdzie od dwóch tygodni opierdalało się moczki w litrach dziennie, słodyczy i w chuj niezdrowego jedzenia.

Z drugiej strony mam w rodzinie brata, siostrę, którzy też mają podwyższone (brat koło 100kg.ale nie spasiony, a siostra z 60kg, szczupła i też podwyższone więc rodzinne).

Lekarz powiedział żebym brał pitamet (niby najlżejsza dawka).
I tu własnie rozkmina. Czy poczekać jeszcze(no własnie ile? miesiąc?) i zobaczyć ile wyjdzie jak będę normalnie jadł, czy wpierdalać te tabletki.

Brat mówi, że jak zacznę brać to już do końca życia będę brał (coś jak tabletki na ciśnienie).
Nie wiem kogo wołać
@Gienek @Wolek @Siwy25_1
Dlaczego mnie nie oznaczyles? :jimcarrey:
 
Ja mam pytanko z innej beczki, ale jako że temat i o odżywianiu to myślę że dobre miejsce.

Robiłem ostatnio badania i cholesterol wyjebany do 296, trójglicerydy do 228 więc w chuj.

Z jednej strony robiłem to w sylwestra, czyli czasie gdzie od dwóch tygodni opierdalało się moczki w litrach dziennie, słodyczy i w chuj niezdrowego jedzenia.

Z drugiej strony mam w rodzinie brata, siostrę, którzy też mają podwyższone (brat koło 100kg.ale nie spasiony, a siostra z 60kg, szczupła i też podwyższone więc rodzinne).

Lekarz powiedział żebym brał pitamet (niby najlżejsza dawka).
I tu własnie rozkmina. Czy poczekać jeszcze(no własnie ile? miesiąc?) i zobaczyć ile wyjdzie jak będę normalnie jadł, czy wpierdalać te tabletki.

Brat mówi, że jak zacznę brać to już do końca życia będę brał (coś jak tabletki na ciśnienie).
Nie wiem kogo wołać
@Gienek @Wolek @Siwy25_1
Ja mialem kiedys rok, ze duzo jadlem steków i tez mi wywalilo cholesterol. Przestalem jesc az tyle czerwonego miesa. Zaczalem brac cla i omega 3 w duzych dawkach i po roku mialem wyniki w widelkach. Ale to kazde cialo dziala inaczej. Zdrowka
 
Dzięki mordo :beer:
Ja ogolnie suplementuje sporo rzeczy, jakos mam obsesje, ze to jedzenie teraz to sam syf i nie dostarcza nam niezbednych rzeczy. Takze mogly wplynac wlasciwie tez inne czynniki. Ale nigdy nie jadlem slodyczy, ciast, coli itp. Ale jadlem naprawde duze ilosci miesa. Wogole nie wiem czy wiesz, ale jest teoria, ze nie dla kazdego dane mieso jest ok. Mieso moze reagowac z grupa krwi i niektore mieso dla danej grupy moze nie pasowac. Patrze na z przypruzeniem oka, ale jeden kulturysta dosc znany wierzy w to.
 
Ja ogolnie suplementuje sporo rzeczy, jakos mam obsesje, ze to jedzenie teraz to sam syf i nie dostarcza nam niezbednych rzeczy. Takze mogly wplynac wlasciwie tez inne czynniki. Ale nigdy nie jadlem slodyczy, ciast, coli itp. Ale jadlem naprawde duze ilosci miesa. Wogole nie wiem czy wiesz, ale jest teoria, ze nie dla kazdego dane mieso jest ok. Mieso moze reagowac z grupa krwi i niektore mieso dla danej grupy moze nie pasowac. Patrze na z przypruzeniem oka, ale jeden kulturysta dosc znany wierzy w to.
Ja i tak w pewnymi względami zmieniłem nawyki (smażenie w domu, nie wpierdalam na noc- kiedyś 4 surowe wjeżdżały przed snem bo kurwa bym nie zasnął).
Mięsa jem dużo, bo bez tego jestem głodny zaraz po jedzeniu,

Ale moja czarna strona to słodycze. Moja już mi piekła to pół biedy, bo mimo wszytko to lepsze niż transe na gotowych wyrobach (co ciekawe glukoza zawsze w normie-teraz 90, ciśnienie ok).
Drugi mój wielki minus to że ja serio dużo pracuję i czésto jak już ojebałem swoje jedzenie (a te prawilne zawsze-kasza jaglana/ryż, indor czy kura, warzywa polane jogurtem), to lecę w skrajność i opierdalam w Burger Kingu albo coś syfiastego (nie marnuję czasu na zakupy, podjeżdżam pod okienko i wpierdalam w czasie jazdy).

Tak więc od teraz jem jak człowiek i zobaczymy co będzie w wynikach.
Ogarnę to od @Siwy25_1 ten suplement.
Jeśli to nie pomoże to hardcorbod @Brawler098, a jak to nie zda to tablety i chuj.
Jak tam trochę będzie przekroczone to imo bez paniki, ale na pewno nie mogę zostawić takich wyników.
 
No nic, zobaczymy.
Dzięki za porady i poświęcony czas.

Najpierw zrobię wg normalnej diety, ale z całkowicie usuniętymi syfami typu słodycze, fast foody i przeżeranie się i zobaczymy na czym stoję.

Jak dalej będzie chujnia to spróbuję tego żeby sprawdzić jaki rezultat.
Będę miał w chuj ciężko. Gdyby przynajmniej rybą dało się zastąpić, a tak to ja będę wiecznie głodny.
Tu chodzi o pewną eliminacje w imię wyższego celu. Jak zjesz raz w tygodniu rybę to nie powinno być źle, natomiast ciężko mi się zgodzić z tym, że się nie najesz, jak dowalisz olbrzymią miskę, polejesz jeszcze zdrowym tłuszczem to to jest sytość na wiele godzin, ale masz kolego problem z jedzeniem , nie przeżuwasz powoli, tylko wrzucasz coś w biegu to organizm wariuje, śniadania chociaż ciepłe jadasz?
 
Tu chodzi o pewną eliminacje w imię wyższego celu. Jak zjesz raz w tygodniu rybę to nie powinno być źle, natomiast ciężko mi się zgodzić z tym, że się nie najesz, jak dowalisz olbrzymią miskę, polejesz jeszcze zdrowym tłuszczem to to jest sytość na wiele godzin, ale masz kolego problem z jedzeniem , nie przeżuwasz powoli, tylko wrzucasz coś w biegu to organizm wariuje, śniadania chociaż ciepłe jadasz?
Śniadania oczywiście jadam.
Kokację od kilku lat mam raz że dużo szybciej, a dwa że lżejszą.
Przeważnie to jest pomidor, mozzarella (tak, wiem że nie jest chudziutka ale nie są to 4 surowe) oliwa z oliwek, czosnek, cebulką czy inna zielenina i chleb (teraz biały zamieniłem na pełnoziarnisty).
Niestety jem dużo jak (od teraz na miękko, ale lubiłem sobie dojebać na bogato).

Natomiast trafiłes w sedno, że na szybko i szybko jem.
Powinienem przerzuwać a ja wpierdalam.
To też muszé zmienić (a to taki ciężki nawyk, że nie zdawałem na początku z tego sobie sprawy)
 
jak dowalisz olbrzymią miskę, polejesz jeszcze zdrowym tłuszczem
Z tym też jest różnie w badaniach.
Ostatnio gdzieś czytałem że to nie jest wszystko w tym wypadku zero-jedynkowy.
Podobno była grupa która wpierdalając zdrowy tłuszcz, pomagała unieszkodliwić ten zły, a są ludzi którym zdrowy tłuszcz jeszcze bardziej podbija ten zły.
Mieli sprawdzić czy pora dnia nie robi roboty, czy to kwestia np.krwi itd.
 
Z tym też jest różnie w badaniach.
Ostatnio gdzieś czytałem że to nie jest wszystko w tym wypadku zero-jedynkowy.
Podobno była grupa która wpierdalając zdrowy tłuszcz, pomagała unieszkodliwić ten zły, a są ludzi którym zdrowy tłuszcz jeszcze bardziej podbija ten zły.
Mieli sprawdzić czy pora dnia nie robi roboty, czy to kwestia np.krwi itd.
Alkohol i palenie podobno mają wpływ na podbicie cholesterolu.
 
Śniadania oczywiście jadam.
Kokację od kilku lat mam raz że dużo szybciej, a dwa że lżejszą.
Przeważnie to jest pomidor, mozzarella (tak, wiem że nie jest chudziutka ale nie są to 4 surowe) oliwa z oliwek, czosnek, cebulką czy inna zielenina i chleb (teraz biały zamieniłem na pełnoziarnisty).
Niestety jem dużo jak (od teraz na miękko, ale lubiłem sobie dojebać na bogato).

Natomiast trafiłes w sedno, że na szybko i szybko jem.
Powinienem przerzuwać a ja wpierdalam.
To też muszé zmienić (a to taki ciężki nawyk, że nie zdawałem na początku z tego sobie sprawy)
Oki z tego co piszesz to wnioskuje, że :
Zupy jadasz bardzo sporadycznie
Nie przyprawiasz na ostro
Wieczorami masz zimne stopy i dłonie
Oczy podkrążone
Duży biały nalot na języku z możliwymi odciśniętymi zębami na skrajach języka
Łamliwe paznokcie z poprzecznymi pęknięciami
Sztywniejacy kark

Nie muszę widzieć , są pewne wspólne mianowniki dla danego trybu życia. Tu trzeba zmienić wszystko, będzie to ciężkie
 
A ja tak z innej beczki. Jest gdzieś opisane podejście i ten polecany sposób życia Garyego Brecki po Polsku? Coś tam sobie czytam i słucham w internecie po angielsku, ale to takie porozrzucane informacje, nie zamierzam raczej tak typowo przejść na to co on gada, raczej chce poszerzyć swoje horyzonty i ewentualnie może coś bym zaadaptował do swojego trybu życia :)
 
Oki z tego co piszesz to wnioskuje, że :
Zupy jadasz bardzo sporadycznie
Nie przyprawiasz na ostro
Wieczorami masz zimne stopy i dłonie
Oczy podkrążone
Duży biały nalot na języku z możliwymi odciśniętymi zębami na skrajach języka
Łamliwe paznokcie z poprzecznymi pęknięciami
Sztywniejacy kark
Tylko z tymi zupami w sumie trafiłes.
Nie mam nalotu na języku, oczy przy długim okresie krótkiego snu tak,ale normalnie to nie.
Paznokcie też mi wyglądają ok.
 
Nie wiem co z tymi stopami i rękoma.
Nigdy nie zwróciłem uwagi (nie licząc zeszłego tygodnia, bo złapalem grypsko i własnie zaczęło się od zimnych stóp).
Ale co by to miało do reszty?
Bo rozumiem że ostre jedzenie jako rozgrzewające, rozumiem paznokcie (brak witamin), nalot na języku (mikroflora jelit), ale co mają do tego stopy to nie wiem. Bardziej mi się to kojarzy z przepływem krwi, ukrwieniem naczyń.
 
Back
Top