Suchary billa 2.0

1779783365106.jpeg
 
U mnie ostatni na widelcu musi być ziemniaczek. Jak nie ma ziemniaczka, to kasza/ryż/chlebek.
Dopiero jak zjem mięcho i ww wypełniacz, to jem sałatkę/surówkę. Oczywiste jest, że pomidory nie mogą skończyć się przed ogórkiem.
Nie rozumiem jak o zwykłym żarciu może powstać mem?
 
U mnie ostatni na widelcu musi być ziemniaczek. Jak nie ma ziemniaczka, to kasza/ryż/chlebek.
Dopiero jak zjem mięcho i ww wypełniacz, to jem sałatkę/surówkę. Oczywiste jest, że pomidory nie mogą skończyć się przed ogórkiem.
Nie rozumiem jak o zwykłym żarciu może powstać mem?
A nie masz problemów trawiennych? Tak tylko pytam, bo enzymy z warzyw pomagają trawić mieso, więc powinny być przed mięsem... :wtf2:
 
U mnie ostatni na widelcu musi być ziemniaczek. Jak nie ma ziemniaczka, to kasza/ryż/chlebek.
Dopiero jak zjem mięcho i ww wypełniacz, to jem sałatkę/surówkę. Oczywiste jest, że pomidory nie mogą skończyć się przed ogórkiem.
Nie rozumiem jak o zwykłym żarciu może powstać mem?
U mnie wszystko musi schodzić równomiernie. Nie lubię dysproporcji. W trakcie jedzenia może się to zmieniać, ale na końcu wszystkiego po trochu zostawiam.
 
U mnie wszystko musi schodzić równomiernie. Nie lubię dysproporcji. W trakcie jedzenia może się to zmieniać, ale na końcu wszystkiego po trochu zostawiam.
Ja jem wszystko równomiernie, jak piszesz, ale ostatni kęs to zawsze jest mięso (jakiekolwiek akurat jem).

Ojciec mój tak samo, je i jak się kończy na talerzu to zostawia kęs mięsa i po wszystkim nim zajada resztę :beczka:
 
Ja jem wszystko równomiernie, jak piszesz, ale ostatni kęs to zawsze jest mięso (jakiekolwiek akurat jem).

Ojciec mój tak samo, je i jak się kończy na talerzu to zostawia kęs mięsa i po wszystkim nim zajada resztę :beczka:
Tak samo, tylko, dodatkowo oprócz ostatniego kęsa, pierwszy to też samo mięso, bez dodatków. :juanlaugh:
 
Mordo, ja w odlewni procesorów pracowałem za małolata, identyko, tylko nie tak rozrywkowo - ludzie ginęli bo robot miał zły program wczytany, albo software obsługi robota wykonał proces do połowy, ktoś nie zauważył czy nie był przeszkolony, wszedł do kabiny z robotem i już nie wyszedł, bo robot zaczął natrysk kwasem... Drugi typ na kratkę nadepnął, na podłodze, która nie była zabezpieczona i dwadzieścia metrow w dół poleciał, też dżem, tylko zwykły, a nie niebieski... Jak mnie chcieli zostawić na noc z tym robotem co na niebiesko czy zielono kwasem malował, po przeszkoleniu z połowy procesu, to złożyłem wypowiedzenie od razu. BTW nie słuchali opinii pracowników i firma została przejęta, także :kis:
To była fabryka Skynetu?
 
Back
Top