Pozytyw dnia

Gratulacje! Jak będą wyzywać że łóżko na kredyt to ignoruj :beczka:
a niech wyzywają, wyjebane, całe życie się przejmowałem a teraz wyjebać parę kafli gotówką, to by było średnio odpowiedzialne - przynajmniej staram się sprawiać wrażenie, że uczę się na własnych błędach
 
Kurwa, Panowie (i Panie, jeśli są) - po latach spłacania długów narobionych jako nieodpowiedzialny, nieopierzony gnój, w końcu udało mi się zdolność kredytową doprowadzić do porządku do tego stopnia, że santander skredytował mi nowe łóżko, bo od obecnego plecy już cierpią :beer:
Brawo :applause:
Pchej ten wózek dalej!
 
a niech wyzywają, wyjebane, całe życie się przejmowałem a teraz wyjebać parę kafli gotówką, to by było średnio odpowiedzialne - przynajmniej staram się sprawiać wrażenie, że uczę się na własnych błędach
Legancko tego. Dawaj jakieś żarty z tego.
 
Mały update:

Im bliżej było do występu, tym bardziej mi odpierdalało - stres, zwątpienie, syndrom oszusta mocno wjeżdżał. Wiele pytań w stylu "po chuj ja to robię" i wnioski, że i tak nic z tego nie mam, a ogólnie, to chuj z tego będzie i kariery nie zrobię. Nie pomagało najaranie się jak śmieć, za to wsparcie narzeczonej - nieocenione. Kurwa, ja w panice, to nawet ryczałem, dopóki mnie nie ogarnęła i nie "wyśpiewałem" jej wszystkich moich lęków.

Potem było już lepiej, lżej. Im bliżej lokalu, tym bardziej morda mi się cieszyła. Spotkałem Chmiela, spotkałem Cichulskiego - Marcina znałem już wcześniej, więc byłem spokojny, ale moja społeczna niezręczność sprawiała, że obawiałem się Amadeusa, a okazał się być mega spoko. Pogadaliśmy, pożartowalśmy, dodali mi otuchy i nadszedł czas na występ.

Bez wielkiego rozpisywania się, poszło zajebiście. Dużo braw, dużo śmiechów, moja rodzina w publiczności - czego chcieć więcej? Po występie randomowi ludzie przybijali piątki i mówili, że zajebiscie. Chłopaki też byli zadowoleni, podobno dobrze wprowadziłem publiczność w wieczór i wykon też był fajny - dla mnie to zajebista sprawa, bo w chuj mi zależało, by nie zbłaźnić się przy "kolegach" i doświadczonych komikach jednocześnie, żeby przypadkiem nie zrobić sobie pod górę w tym "biznesie".

No, ogólnie polecam uwierzyć w siebie i sięgać po to, co chce się zdobyć. Warto przeżyć cały ten stres i jebaną huśtawkę emocji, by po wszystkim móc poklepać samego siebie po ramieniu.

P.S. Dzięki za wsparcie ziomeczki z forum!
 
Mały update:

Im bliżej było do występu, tym bardziej mi odpierdalało - stres, zwątpienie, syndrom oszusta mocno wjeżdżał. Wiele pytań w stylu "po chuj ja to robię" i wnioski, że i tak nic z tego nie mam, a ogólnie, to chuj z tego będzie i kariery nie zrobię. Nie pomagało najaranie się jak śmieć, za to wsparcie narzeczonej - nieocenione. Kurwa, ja w panice, to nawet ryczałem, dopóki mnie nie ogarnęła i nie "wyśpiewałem" jej wszystkich moich lęków.

Potem było już lepiej, lżej. Im bliżej lokalu, tym bardziej morda mi się cieszyła. Spotkałem Chmiela, spotkałem Cichulskiego - Marcina znałem już wcześniej, więc byłem spokojny, ale moja społeczna niezręczność sprawiała, że obawiałem się Amadeusa, a okazał się być mega spoko. Pogadaliśmy, pożartowalśmy, dodali mi otuchy i nadszedł czas na występ.

Bez wielkiego rozpisywania się, poszło zajebiście. Dużo braw, dużo śmiechów, moja rodzina w publiczności - czego chcieć więcej? Po występie randomowi ludzie przybijali piątki i mówili, że zajebiscie. Chłopaki też byli zadowoleni, podobno dobrze wprowadziłem publiczność w wieczór i wykon też był fajny - dla mnie to zajebista sprawa, bo w chuj mi zależało, by nie zbłaźnić się przy "kolegach" i doświadczonych komikach jednocześnie, żeby przypadkiem nie zrobić sobie pod górę w tym "biznesie".

No, ogólnie polecam uwierzyć w siebie i sięgać po to, co chce się zdobyć. Warto przeżyć cały ten stres i jebaną huśtawkę emocji, by po wszystkim móc poklepać samego siebie po ramieniu.

P.S. Dzięki za wsparcie ziomeczki z forum!
Dobra wstawaj zesrałeś się!

Tak poważnie to gratulacje! Życzę dalszych sukcesów. Może ma kolega jakiś link to loża szyderców oceni i zadysponuje czy skóra czy suchary billa?
 
To AI jest niesamowite :awesome:
dana-white.gif
 
Mały update:

Im bliżej było do występu, tym bardziej mi odpierdalało - stres, zwątpienie, syndrom oszusta mocno wjeżdżał. Wiele pytań w stylu "po chuj ja to robię" i wnioski, że i tak nic z tego nie mam, a ogólnie, to chuj z tego będzie i kariery nie zrobię. Nie pomagało najaranie się jak śmieć, za to wsparcie narzeczonej - nieocenione. Kurwa, ja w panice, to nawet ryczałem, dopóki mnie nie ogarnęła i nie "wyśpiewałem" jej wszystkich moich lęków.

Potem było już lepiej, lżej. Im bliżej lokalu, tym bardziej morda mi się cieszyła. Spotkałem Chmiela, spotkałem Cichulskiego - Marcina znałem już wcześniej, więc byłem spokojny, ale moja społeczna niezręczność sprawiała, że obawiałem się Amadeusa, a okazał się być mega spoko. Pogadaliśmy, pożartowalśmy, dodali mi otuchy i nadszedł czas na występ.

Bez wielkiego rozpisywania się, poszło zajebiście. Dużo braw, dużo śmiechów, moja rodzina w publiczności - czego chcieć więcej? Po występie randomowi ludzie przybijali piątki i mówili, że zajebiscie. Chłopaki też byli zadowoleni, podobno dobrze wprowadziłem publiczność w wieczór i wykon też był fajny - dla mnie to zajebista sprawa, bo w chuj mi zależało, by nie zbłaźnić się przy "kolegach" i doświadczonych komikach jednocześnie, żeby przypadkiem nie zrobić sobie pod górę w tym "biznesie".

No, ogólnie polecam uwierzyć w siebie i sięgać po to, co chce się zdobyć. Warto przeżyć cały ten stres i jebaną huśtawkę emocji, by po wszystkim móc poklepać samego siebie po ramieniu.

P.S. Dzięki za wsparcie ziomeczki z forum!
 
Spierdolilem się brzydkim niemcom w windzie zanim weszli...
- Guten Tag...
- Guten Tag.
Stanąłem sobie przed i zanim zamknęły się drzwi obserwowałem jak uchodzi z nich życie...
:devil smile:
Wróć i gacie zmień. Szanujmy się ;)€
 
Spierdolilem się brzydkim niemcom w windzie zanim weszli...
- Guten Tag...
- Guten Tag.
Stanąłem sobie przed i zanim zamknęły się drzwi obserwowałem jak uchodzi z nich życie...
:devil smile:
nie wiem czy osiągnąłeś zamierzony cel, kiedyś mi stary opowiadał, że jak pracował w Niemczech na jakiejś budowie, to lokalni niemcy i niemki podczas przerwy na obiad zasiadali w kantynie przy jednym stole i robili sobie podczas jedzenia konkurs, kto się głośniej zeskurwysyni
 
nie wiem czy osiągnąłeś zamierzony cel, kiedyś mi stary opowiadał, że jak pracował w Niemczech na jakiejś budowie, to lokalni niemcy i niemki podczas przerwy na obiad zasiadali w kantynie przy jednym stole i robili sobie podczas jedzenia konkurs, kto się głośniej zeskurwysyni
Bydło.... nie ludzie.. :awesome:
 
nie wiem czy osiągnąłeś zamierzony cel, kiedyś mi stary opowiadał, że jak pracował w Niemczech na jakiejś budowie, to lokalni niemcy i niemki podczas przerwy na obiad zasiadali w kantynie przy jednym stole i robili sobie podczas jedzenia konkurs, kto się głośniej zeskurwysyni
500x500.jpg

Słowo to wywodzi się ze staroniemieckich dialektów: Pumpern – oznaczało dawniej „puszczać bąki”. Nickel – to staroniemieckie określenie diabła, psotnika lub łobuza. Zatem w dosłownym tłumaczeniu pumpernikiel oznacza „diabelski pierd” lub „pierdzącego diabła”.
 
nie wiem czy osiągnąłeś zamierzony cel, kiedyś mi stary opowiadał, że jak pracował w Niemczech na jakiejś budowie, to lokalni niemcy i niemki podczas przerwy na obiad zasiadali w kantynie przy jednym stole i robili sobie podczas jedzenia konkurs, kto się głośniej zeskurwysyni
Norma,
Kiedyś za łepka byliśmy rodzinką w Wenecji, pierwszy wyjazd poza blok komuny,
zawsze jak ktoś spacerował i się głośno zesrał to wychodziło, że to szwab i jak się zachwycali krzycząc "oh jaaaa". prostaki jebane.
 
Byłem dzisiaj w polskiej ambasadzie w Hadze złożyć wniosek o paszport i wyrobić tymczasowy paszport.
Pełna profeska, najlepsza obsługa z jaką w życiu miałem doczynienia, Pani przy okienku sama zaproponowała że mogą mi wyrobić paszport tymczasowy na zaraz w trybie przyspieszonym, bo przyjechałem z daleka i żebym nie musiał jeździć w te i z powrotem.
 
Byłem dzisiaj w polskiej ambasadzie w Hadze złożyć wniosek o paszport i wyrobić tymczasowy paszport.
Pełna profeska, najlepsza obsługa z jaką w życiu miałem doczynienia, Pani przy okienku sama zaproponowała że mogą mi wyrobić paszport tymczasowy na zaraz w trybie przyspieszonym, bo przyjechałem z daleka i żebym nie musiał jeździć w te i z powrotem.
Imigrant śmierdzący! Krecik już by cię tam naprostował!

:gabi_much_love:
 
Back
Top