Pozytyw dnia

Dzięki, praca była związana z pomiarówką stężeń związków chemicznych metodami optycznymi - to tak w skrócie

A dziękuję, i nie była to praca nawet związana z socjologicznymi aspektami defekowania do namiotów na woodstocku :jimcarrey:
Niby porządny chłop, techniczny czyli niegłupi. a do namiotu sra. Po doktoracie to już byś się mógł opanować i zacząć chodzić do filharmonii jak kulturalny, biały człowiek.
 
Niby porządny chłop, techniczny czyli niegłupi. a do namiotu sra. Po doktoracie to już byś się mógł opanować i zacząć chodzić do filharmonii jak kulturalny, biały człowiek.
1964833a262d899latest_1396923082.png
 
Ortopeda po wykonaniu rezonansu stwierdził, że mój staw nie jest kompletnie rozjebany (na co wiele wskazywało z początku), a po prostu kurewsko mocno skręcony i jedna kostka w nim jest pęknięta. Operacja nie będzie potrzebna, a stabilizacja "ciężką" ortezą będzie o wiele krótsza, niż zakładano (max. 4 tygodnie, potem przejdę na lekką, sportową). Wracamy do gry kurwaaaa :bleed:
Aktualizacja sytuacji jest o wiele bardziej pozytywna. Ortopeda podjął decyzję o przejściu na lżejszą ortezę już dzisiaj. Powiedział też, że za ok. 1,5 tygodnia mogę na spokojnie zacząć wsiadać na rower, bo bardzo szybko mi się regeneruje staw. Ogromnie mnie to cieszy i buduje. :bleed:
 
tylko za dużo kremówek na rekonwalescencji nie wpierdalaj, bo z innego powodu na rower nie wsiądziesz
:robertmakeup:
zdrowia
Dzięki wielkie! :conorsalute:
Diety akurat pilnuję od początku unieruchomienia. Od razu zjechałem z kaloriami, dzięki czemu moja waga ani drgnęła. Treningi góry utrzymałem, a do tego starałem się spacerować o kulach (orteza mi to umożliwiała).
W związku z tym miejsce na kremówy też się znajdzie. :robertmakeup:
 
Byłem na ostatniej kontroli u ortopedy. Lekarz ponownie był zaskoczony tempem mojej regeneracji. Zakres ruchu w stawie wrócił niemal w 90% do normy sprzed urazu. Powiedział, że mogę na luzie podkręcać obciążenia na rowerze i podczas pływania, więc jest zajebiście. Długie spacery mogę już robić bez stabilizatora. Mega mnie cieszy to jak szybko udało mi się wrócić do zdrowia po bardzo mocnym urazie.
Może i miałem farta, ale myślę też, że sportowy styl życia od dziecka, dobra dieta i brak używek miały w tym spory udział. Wracamy kurwaaa! :bleed:

Na granie w cokolwiek na twardej nawierzchni oraz na bieganie mam jeszcze bana. Fizjoterapeuta zdecyduje co dalej w tym aspekcie, ale mi się nie śpieszy z powrotem do siatkówki i do biegania. Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek wrócę do tego sportu, a na pewno nie na obroty, na których grałem w pierwszym półroczu.
 
Back
Top