Morsowanie

RR repeta resetu :) - dzisiaj juz cieniutkim lodem
MRQhDln.jpeg
To gdzie Ty na Hawajach? :lol:

U mnie dziś pod Łodzią -16 w nocy było i -8 w czasie morsowania około 10:00

IMG_2626.jpg


Lód miał z 12cm… Pierwszy raz w tym sezonie było ciężko wysiedzieć podczas drugiego wejścia. Uczucie w paznokciach u dłoni jakbym sobie młotkiem przypierdolił z całej siły i straszne igły w okolicy żeber. Wytrzymałem 7min + 3 min i trzeba było słuchać organizmu.
 
To gdzie Ty na Hawajach? :lol:

U mnie dziś pod Łodzią -16 w nocy było i -8 w czasie morsowania około 10:00

View attachment 137184

Lód miał z 12cm… Pierwszy raz w tym sezonie było ciężko wysiedzieć podczas drugiego wejścia. Uczucie w paznokciach u dłoni jakbym sobie młotkiem przypierdolił z całej siły i straszne igły w okolicy żeber. Wytrzymałem 7min + 3 min i trzeba było słuchać organizmu.
Jak morsowałem było -9C, w nocy u mnie na wiosce było -12,4C.

To jest powidzkie, wiec relatywnie duzy i miejscami gleboki akwen.

Ja ok 6min, ale na koniec zrobiłem reset, czyli baniak pod wodę na chwilę.
 
Jak morsowałem było -9C, w nocy u mnie na wiosce było -12,4C.

To jest powidzkie, wiec relatywnie duzy i miejscami gleboki akwen.

Ja ok 6min, ale na koniec zrobiłem reset, czyli baniak pod wodę na chwilę.
Bywałem tam za małolata na wakacjach. Resety obowiązkowo na koniec zawsze :robbie:
 
Co roku sobie obiecuję ale, kurwa, panowie czy relatywnie czujecie jakąś zmianę w waszym organizmie?
Na pewno mentalnie się człowiek hartuje, ale jeśli chodzi o ciało ?
Słucham państwa i może jakaś rada dla kogoś kto chciałby zacząć :tysoncoffe:
 
Co roku sobie obiecuję ale, kurwa, panowie czy relatywnie czujecie jakąś zmianę w waszym organizmie?
Na pewno mentalnie się człowiek hartuje, ale jeśli chodzi o ciało ?
Słucham państwa i może jakaś rada dla kogoś kto chciałby zacząć :tysoncoffe:
Z jednej strony dobry czas - bo aura, z drugiej teraz jest prawdziwe morsowanie, trzeba zachowac rozsadek.

Podłącz się pod jakąś lokalną grupę, nie chodzi o to żebyś tam zawierał jakieś znajomości i zapisywał się do MC (Morsowanie Club ;)) tylko o bezpieczenstwo - wejdziesz w grupie, zobaczysz co inni robią, itp itd. Ogolnie nie powinno sie morsowac samotnie na jakimś odludziu itp itd. Poza tym duza szansa ze miejscowka bedzie przygotowana, nie bedziesz musial sam wycinac przerębli.

Wejdz szybko i szybko wyjdz. Zobaczysz ze sie da. Moze nawet wejdz jeszcze raz wytrzymaj tyćkę dłużej i wyjdź. Zobaczysz jak reaguje twoje ciało, itp itd. Twoje cialo to maszyna do przetrwania - jedno to wiedziec, a drugie doswiadczyc.

W terenie zwykle są dwa podejscia (mowimy o normalsach):
- butki neopronowe, czapka, rekawiczki i morsujesz "na jeńca" będąc zanurzony do pępka / klatki piersiowej, zwykle jest to morsowanie długie 10m+
- boso albo klapki (ew buciki, ale nie dla ochrony stóp przed zimnem, a po prostu przed dnem), czapka opcjonalna, morsujesz zanurzony az do obojczykow, to jest morsowanie krotkie (kilka minut max)

Ja polecam drugi sposob: intensywniej a krocej. Czesciej wchodzi euforia, taka radocha dziwna. Jak dojdziesz do 2m to potem bedzie z gorki, bo te pierwsze 2m sa - przynajmniej dla mnie - najtrudniejsze, organizm sie dostosowywuje i przelacza zawory, jest spiecie. Potem przychodzi spokoj. Na sam koniec polecam sie na chwile (!) zanurzyc calkowicie. Z czasem mozesz sprobowac zanurzyc sie kilka razy, albo na dluzej, ale to juz sam musisz rozsadnie swoje cialo rozkminic.

Co do hartowania - ja moze raz w roku zachoruje (=przez kilka dni gorzej sie czuje/wiecej spie) i tyle.

Podobno to dobrze robi stawom, pewnie gdzieś są listy porobione na co morsowanie dobre, dla mnie poki co to drugorzedne.
 
Z jednej strony dobry czas - bo aura, z drugiej teraz jest prawdziwe morsowanie, trzeba zachowac rozsadek.

Podłącz się pod jakąś lokalną grupę, nie chodzi o to żebyś tam zawierał jakieś znajomości i zapisywał się do MC (Morsowanie Club ;)) tylko o bezpieczenstwo - wejdziesz w grupie, zobaczysz co inni robią, itp itd. Ogolnie nie powinno sie morsowac samotnie na jakimś odludziu itp itd. Poza tym duza szansa ze miejscowka bedzie przygotowana, nie bedziesz musial sam wycinac przerębli.

Wejdz szybko i szybko wyjdz. Zobaczysz ze sie da. Moze nawet wejdz jeszcze raz wytrzymaj tyćkę dłużej i wyjdź. Zobaczysz jak reaguje twoje ciało, itp itd. Twoje cialo to maszyna do przetrwania - jedno to wiedziec, a drugie doswiadczyc.

W terenie zwykle są dwa podejscia (mowimy o normalsach):
- butki neopronowe, czapka, rekawiczki i morsujesz "na jeńca" będąc zanurzony do pępka / klatki piersiowej, zwykle jest to morsowanie długie 10m+
- boso albo klapki (ew buciki, ale nie dla ochrony stóp przed zimnem, a po prostu przed dnem), czapka opcjonalna, morsujesz zanurzony az do obojczykow, to jest morsowanie krotkie (kilka minut max)

Ja polecam drugi sposob: intensywniej a krocej. Czesciej wchodzi euforia, taka radocha dziwna. Jak dojdziesz do 2m to potem bedzie z gorki, bo te pierwsze 2m sa - przynajmniej dla mnie - najtrudniejsze, organizm sie dostosowywuje i przelacza zawory, jest spiecie. Potem przychodzi spokoj. Na sam koniec polecam sie na chwile (!) zanurzyc calkowicie. Z czasem mozesz sprobowac zanurzyc sie kilka razy, albo na dluzej, ale to juz sam musisz rozsadnie swoje cialo rozkminic.

Co do hartowania - ja moze raz w roku zachoruje (=przez kilka dni gorzej sie czuje/wiecej spie) i tyle.

Podobno to dobrze robi stawom, pewnie gdzieś są listy porobione na co morsowanie dobre, dla mnie poki co to drugorzedne.
Dzięki za czas i rzeczową odpowiedź. Jak już będę po pierwszym razie, to się odezwę i podzielę przemyśleniami i odczuciami.
 
Dzięki za czas i rzeczową odpowiedź. Jak już będę po pierwszym razie, to się odezwę i podzielę przemyśleniami i odczuciami.
Komandosa czy Olimpijczyka to z Ciebie nie zrobi, ale ja 7 sezon w tym roku i na pewno z korzyści:

-naturalny wyrzut endorfin, świetne samopoczucie w trakcie i cały dzień po.
-wzmocnienie układu odpornościowego, nie choruje wcale praktycznie, raz na trzy lata coś lekkiego mnie złapie.
-większa odporność na zimno to na pewno.
-lepsza cera i ogólnie skóra.
-fajne spędzenie czasu na świeżym powietrzu, regularnie przez kilka miesięcy, od listopada do marca.
-dodając ćwiczenia na rozgrzewkę, ćwiczenia między wejściami do wody i po ostatnim wyjściu można zrobić trening obwodowy.
-uspokojenie i wyciszenie się przez te kilka/kilkanaście minut, obcowanie z naturą.
-szybsza regeneracja między treningiem, obniża stan zapalny.

Mi to zajmuje od 30 do 40 min z ćwiczeniami przed, między wejściami i po.
 
Last edited:
Trafiłeś do wyjścia czy piszesz te słowa spod lodu? :suchykarol:
Była lina pod lodem. Ja miałem wyrąbane bo odcinek krótki, ale kumpel się uparł. Bardzo dobrze ze byla, daje spokoj i pewnosc ze sie człek pod lodem nie zgubi.
 
Ten się namorsował...

Słyszeć ten dźwięk i beztrosko rzucać balastem plus dalej chodzić to trzeba mieć IQ na poziomie Somalijczyka... A słyszeć te dźwięki później, jak se zaczął znowu maszerować i nie położyć się to myślę że mógłby wziąć udział w somalisjkiej olimpiadzie specjalnej i... Przegrać :lesnarhappy:inna sprawa że ten dźwięk lodu, który był później oznacza zbyt cienki lód, więc chcącemu nie dzieje się krzywda. Prędzej czy później zginie, raczej prędzej.

Dobra, po końcówce widzę że to na 100% debil. Zero kontaktu z mózgiem. Biały somalijczyk.
 
Last edited:
Słyszeć ten dźwięk i beztrosko rzucać balastem plus dalej chodzić to trzeba mieć IQ na poziomie Somalijczyka... A słyszeć te dźwięki później, jak se zaczął znowu maszerować i nie położyć się to myślę że mógłby wziąć udział w somalisjkiej olimpiadzie specjalnej i... Przegrać :lesnarhappy:inna sprawa że ten dźwięk lodu, który był później oznacza zbyt cienki lód, więc chcącemu nie dzieje się krzywda. Prędzej czy później zginie, raczej prędzej.

Dobra, po końcówce widzę że to na 100% debil. Zero kontaktu z mózgiem. Biały somalijczyk.
To jest prawdopodobnie świadomie zrobione pod filmik. No albo debil :)
 
Dzisiaj rano oddałem auto do mechanika, wziąłem siekierę z bagażnika i poszedłem na swoją miejscówkę z buta. No i siekiera się poddała:

att.Gg7ndYiB3pyc0wDooMWUWwdFVWfWKr-mT30KKmI53VI.jpeg


Więc poszedłem na główny zalew w moim mieście w centrum na drugi koniec miasta i na szczęście jakiś wariat był przede mną:

IMG_2764.jpeg


-20 :) coś pięknego, oby co najmniej taka zima była co roku.
 
Dzisiaj rano oddałem auto do mechanika, wziąłem siekierę z bagażnika i poszedłem na swoją miejscówkę z buta. No i siekiera się poddała:

View attachment 139615

Więc poszedłem na główny zalew w moim mieście w centrum na drugi koniec miasta i na szczęście jakiś wariat był przede mną:

View attachment 139616

-20 :) coś pięknego, oby co najmniej taka zima była co roku.
My chcieliśmy powiększyć przerębel teraz w niedzielę ale odpuściliśmy. Siekierami to słabo idzie jesli lód grubszy niż te 10-15cm. Po prostu woda nachodzi, chlapanie to jakaś masakra, przy tej temperaturze na ryju zamarza, ubranie jak zbroja się robi.

Kumpel właśnie zamówił takie cusik:
 
Testy różnego rodzaju sprzętu. Siekiery, pierzchnia, młotek dekarski, szpadel ostry, kilof...
DlhIrus.jpeg



Lód ma lekko 25cm, bardzo ciężko się to rąbie...
A nie prościej i szybciej puścić strumień ciepłego ciśnienia z knagi 30cm+?
:roberteyeblinking:
 
Testy różnego rodzaju sprzętu. Siekiery, pierzchnia, młotek dekarski, szpadel ostry, kilof...
DlhIrus.jpeg



Lód ma lekko 25cm, bardzo ciężko się to rąbie...
Wiercisz dziury blisko siebie i później łom, przełamując dziury razem. Można też wpierdolić stos gałęzi w tym miejscu, później pójdzie łatwo. Ostatnia opcja to wiercenie i piłka do lodu, najdroższa.
 
Wiercisz dziury blisko siebie i później łom, przełamując dziury razem. Można też wpierdolić stos gałęzi w tym miejscu, później pójdzie łatwo. Ostatnia opcja to wiercenie i piłka do lodu, najdroższa.
Hmmm odpowiednio długi łom może też robić za pierzchnie. Podważanie lodu - probowalismy ale 25cm nie ma szans.
Przy prostokącie który docinaliśmy do istniejącej przerębli, ok 1mx2m, przy 90% wyrabanego ciągle można było na tym stać i nie szło podwazyć. Przy cienszym lodzie jak najbardziej.
 
Hmmm odpowiednio długi łom może też robić za pierzchnie. Podważanie lodu - probowalismy ale 25cm nie ma szans.
Przy prostokącie który docinaliśmy do istniejącej przerębli, ok 1mx2m, przy 90% wyrabanego ciągle można było na tym stać i nie szło podwazyć. Przy cienszym lodzie jak najbardziej.
To zostaje łom i piła do lodu.
 
Back
Top