Co roku sobie obiecuję ale, kurwa, panowie czy relatywnie czujecie jakąś zmianę w waszym organizmie?
Na pewno mentalnie się człowiek hartuje, ale jeśli chodzi o ciało ?
Słucham państwa i może jakaś rada dla kogoś kto chciałby zacząć
Z jednej strony dobry czas - bo aura, z drugiej teraz jest prawdziwe morsowanie, trzeba zachowac rozsadek.
Podłącz się pod jakąś lokalną grupę, nie chodzi o to żebyś tam zawierał jakieś znajomości i zapisywał się do MC (Morsowanie Club ;)) tylko o bezpieczenstwo - wejdziesz w grupie, zobaczysz co inni robią, itp itd. Ogolnie nie powinno sie morsowac samotnie na jakimś odludziu itp itd. Poza tym duza szansa ze miejscowka bedzie przygotowana, nie bedziesz musial sam wycinac przerębli.
Wejdz szybko i szybko wyjdz. Zobaczysz ze sie da. Moze nawet wejdz jeszcze raz wytrzymaj tyćkę dłużej i wyjdź. Zobaczysz jak reaguje twoje ciało, itp itd. Twoje cialo to maszyna do przetrwania - jedno to wiedziec, a drugie doswiadczyc.
W terenie zwykle są dwa podejscia (mowimy o normalsach):
- butki neopronowe, czapka, rekawiczki i morsujesz "na jeńca" będąc zanurzony do pępka / klatki piersiowej, zwykle jest to morsowanie długie 10m+
- boso albo klapki (ew buciki, ale nie dla ochrony stóp przed zimnem, a po prostu przed dnem), czapka opcjonalna, morsujesz zanurzony az do obojczykow, to jest morsowanie krotkie (kilka minut max)
Ja polecam drugi sposob: intensywniej a krocej. Czesciej wchodzi euforia, taka radocha dziwna. Jak dojdziesz do 2m to potem bedzie z gorki, bo te pierwsze 2m sa - przynajmniej dla mnie - najtrudniejsze, organizm sie dostosowywuje i przelacza zawory, jest spiecie. Potem przychodzi spokoj. Na sam koniec polecam sie na chwile (!) zanurzyc calkowicie. Z czasem mozesz sprobowac zanurzyc sie kilka razy, albo na dluzej, ale to juz sam musisz rozsadnie swoje cialo rozkminic.
Co do hartowania - ja moze raz w roku zachoruje (=przez kilka dni gorzej sie czuje/wiecej spie) i tyle.
Podobno to dobrze robi stawom, pewnie gdzieś są listy porobione na co morsowanie dobre, dla mnie poki co to drugorzedne.