— Nieustannie prosiliśmy Polaków o zestrzelenie rakiet zmierzających w ich kierunku. Prosiliśmy ich o ochronę miasta Stryj i magazynów z gazem, od których nasz kraj jest zależny, ponieważ nie mamy odpowiedniej liczby systemów obrony powietrznej. A co robią Polacy? Zestrzeliwują? Nie — stwierdził Wołodymyr Zełenski. Ukraiński prezydent stwierdził, że Polska "znajduje powody", by nie pomagać w kwestiach kluczowych dla Kijowa.
- To nie pierwsze w ostatnich miesiącach krytyczne słowa prezydenta Ukrainy pod adresem Polski
- Wołodymyr Zełenski chce, by Polska jak najszybciej przekazała Ukrainie myśliwce MiG-29 oraz zaczęła zestrzeliwać rosyjskie rakiety, które zmierzają w kierunku terytorium Polski
- Tymczasem, zgodnie z polsko-ukraińską umową o bezpieczeństwie, Polska nie ma obowiązku dostarczać Ukrainie myśliwców i zestrzeliwać rosyjskich rakiet, a jedynie "kontynuować w tej sprawie dialog" i "ocenę zasadności"
Wołodymyr Zełenski już pod koniec sierpnia br. zgłaszał pretensje pod adresem Polski w sprawie dostaw myśliwców MiG-29 do Ukrainy. — Dzisiaj uwaga strony polskiej, jeśli chodzi o nasze zdolności obronne, trochę osłabła. To znaczy, Polska prawdopodobnie dała nam to, co mogła. Jednak pewne rzeczy w Polsce zostały —
mówił wówczas Zełenski.
— Wiem, że Ukraina potrzebuje wielu rodzajów broni, ale nasi partnerzy z Ukrainy muszą też zrozumieć, że państwo polskie musi zachować swoje zdolności. I to jest dla mnie jako ministra obron priorytet —
odpowiadał wówczas minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.