Okrucieństwo w mordach organizowanych przez OUN było częścią planu, chodziło o efekt psychologiczny i sprowokowanie Polaków do ucieczki z Ukrainy. Rozbudzenie w człowieku najgorszych instynktów, szczególnie w warunkach wojennych (strach, głód, beznadzieja) nie jest takie trudne, szczególnie na wschodzie. OUN miał to dokładnie opisane w swoich planach.
Najgorsze co możemy teraz zrobić to relatywizować tą rzeczywistość. Ukraińcy muszą najpierw swoją historię poznać. Na co nam przeprosimy Zeleńskiego jak 90% jego rodaków nic nie wie o Wołyniu? Najpierw jest czas na ekshumacje, policzenie i pochowanie ofiar, odpowiednią edukację, a dopiero później wielkie gesty, wspólne msze, przeprosimy i wybaczanie.
My zawsze wszystko robimy od dupy strony, a wystarczyłoby żeby teraz nasz Prezydent załatwił zgodę na ekshumacje i powołanie wspólnej komisji. Samo wykopanie 100 tyś. ofiar byłoby długim procesem, wywołałoby odpowiednie wrażenie i byłoby lekcją historii dla Ukraińców. Za bardzo się z tym spieszymy i niepotrzebnie chcemy wykorzystać presję wojny, jeśli Ukraińcy, po tym co dla nich zrobiliśmy, nie będą chcieli uczciwie się tym zająć i uszanować naszych oczekiwań, to niech spierd....ą. Okaże się, że nie są warci naszego poświęcenia i naszej dobroci, więc nie będą żadnymi braćmi, tylko niewdzięcznymi sąsiadami wiszącymi u naszej klamki.