Konflikt Rosja-Ukraina

Plan 300 tys. armii ulągł się w głowach pisiorów. Te mediolańskie wyrzygi można było uciąć. Zwiększenie wydatków na nieprzemyslane zbrojenia (Abrams, F35) to też efekt lizania rowa Trumpowi. Na to wszystko szkoda słów. Jeszcze ta ich aktywna rezerwa, oni nie rozumieją, że rezerwa wypnie na nich rzyć jak doprowadzą do konfliktu. Pamiętam jak zaczęła się wojna, byłem u notariusza w Chorzowie i zadzwoniła żona, co będzie jak mnie powołają, odpowiedziałem, że nie powołają bo nas tu już nie będzie:). Całe szczęście póki co nie wpadli na taki pomysł.
teraz byłem na weekendowym wypadzie z kilkoma żolnierzami, wszystkiego nie będę opisywał, ale mówili np. że teraz jest takie wojsko, że pytają się tych świeżych "a jak się czujesz?" "wszystko dobrze?" "jakby było za ciężko to usiądź sobie tam, książkę przeczytaj" mówili, że jeden łeb 25letni to się rozpłakał bo ktoś na niego nakrzyczał.....po prostu teraz robią wszystko, by te mameje podpisali jak najszybciej kontrakt, myśleli, że w wojsku jest fajnie i przyjemnie....
z resztą oni sami mówili, że jak byli szczylami to też mieli ideały w głowie, a teraz jakby wybuchł konflikt pakują rodzinę i wyjeżdżają z kraju czy to pociągiem czy autobusem czy nawet na pieszo przez zieloną granicę i mają w dupie MON i ich rozkazy
 
Dopasowałem się do cytującego. A uwierz, że nie jest tak łatwo zejść na takie rejestry debilizmu. Po prostu. Bo co tu komentować?

Kwach wraz Millerem wprowadzili Polskę do UE pewnie dlatego, by przypodobać się ruskim. Kwach dodatkowo wprowadzał Polskę do NATO – czyli ulubionego ruskiego sojuszu. Kacapy były przeszczęśliwe, że żelazna kurtyna została przesunięta i ich strefa wpływów pomniejszona.

W 2009 roku Miller wspominał wejście do NATO: „Tym, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, jest fakt, że na ten moment zjednoczyły się wszystkie siły polityczne. To była chyba jedyna chwila w historii wolnej Polski, kiedy nikt nie miał wątpliwości, co należy robić. Zdarzyła się rzecz bez precedensu. Szefowie wszystkich klubów parlamentarnych podpisali się pod wspólnym listem do amerykańskiego Senatu i Izby Reprezentantów z prośbą o przyspieszenie procesu rozszerzenia struktur NATO. Mój podpis znalazł się między innymi obok podpisu Mariana Krzaklewskiego. Do takiego porozumienia na scenie politycznej doszło tylko w tym jedynym przypadku. Ja na pakt patrzyłem trochę szerzej. Dla mnie ważna była nie tylko strona militarna, ale również to, że od państw lepiej rozwiniętych mogliśmy uczyć się demokratycznej kontroli nad resortami siłowymi.”

K&M byli zapewne takimi końmi trojańskimi, takimi Konradami Wallenrodami, chcieli rozpieprzyć od środka zarówno UE, jak i NATO, kierując się miłością do mateczki rasiji, ale nie starczyło im czasu.


A nie przyszło Ci do głowy, że to działa tak jak z przemianami w Polsce i ZSRR w latach 80?
PZPR przecież nie marzyło o kapitalizmie i demokracji, lecz już od lat 80 i u nas i na wschodzie struktury władzy, służby wiedziały, że zmiany są nieuniknione. I lata poświęciły na to by w nowy system wejść w jak najlepszych warunkach dla siebie. U nas już przecież m.in stan wojenny był jednym z tych elementów, bo przecież celem było jak największe zwiększenie wpływów "swoich" w Solidarności, i w późniejszych latach stopniowe odsuwanie tych, którymi służby sterować nie mogą, aż skończyło się to Magdalenka, czyli konkretnym ustaleniem podziału tortu. W między czasie wprowadzano inne zmiany, w tym gospodarcze, mające ułatwić wejście w nowy, kapitalistyczny system. Czy to znaczy, że wladze PRL były miłośnikami demokracji, wolnego rynku i upadku PRL? ZSRR?
No chyba nie. Po prostu uznały to za nieuniknione.
Mimo,że większość z nich musiała być na sznurku służb naszych i rosyjskich.
Ci sami ludzie rządzili nami w latach 90. To, że uznano iż wejście do NATO i UE jest nieuniknione, plus można na tym zrobić świetne interesy(bo to nie jest tak że służby, także tych wpływów Rosyjskich, robią wszystko dla mateczki Rosji, patriotycznie. Nie, to także, zwłaszcza w latach 90 gdy w Rosji był chaos, mafiozi którzy kierują się prywata), zwłaszcza, że w Rosji wtedy nie było woli i siły by tę tendencję ograniczać, blokować, to ..czemu nie? Już abstrahuje od takich rzeczy, jak możliwość infiltracji tych struktur zachodnich przez wschód.
Pamietaj, że to są nadal Ci sami komuniści którzy byli na sznurku służb od lat 80. A przecież u nas nie nastąpiła lustracja i czystka w służbach w latach 90. Chociaż musiała nastąpić degrengolada w służbach, zwłaszcza przy chaosie w Rosji, co szybko wykorzystało USA i Polacy, z Millerem i Kwachem na czele. Nie wiem skąd wymyśliłeś sobie, że uważam iż kierowałby się miłością do mateczki Rosji? Nie. Kierowałby się interesami i tym co mu się każe. Jeżeli interesem było przyspieszenie wejścia do NATO przy burdelu w Rosji w latach 90, to to zrobił. I tyle.
A same działania ruskich służb też są i dziś nieoczywiste. Przecież, prawdopodobnie, pomogli dojść PIS do władzy, oficjalnie antyrosyjskiej partii. Czy to znaczy, że...Rosja jest antyrosyjska? Nie. Pewnie widzieli korzyść w zwiększeniu wpływow pozornie antyunijnej opcji politycznej(a nie muszę tłumaczyć, że Rosja gra na osłabienie UE).

Tak więc nic nie jest oczywiste. Ale możesz wierzyć że Miller, Kwaśniewski to nie cyniczne skurwysyny, które brały udział w "wyprzedaży" naszego kraju, będący pod silnymi wpływami służb, kierujący się miłością do pieniądza, ale antyrosyjscy miłośnicy Ameryki, kierujący się patriotyzmem, jako jedni z nielicznych byłych komunistów wolni od wpływów służb, w tym rosyjskich, a w działalności lobbujacej za blokada dostarczania broni Ukrainie kierują się miłością do kraju.

Swoją drogą, pamiętasz kiedy Miller gadał o czystkach rosyjskich na Polakach w latach 30, tak jak mówi teraz ciągle o Wołyniu?
 
A nie przyszło Ci do głowy, że to działa tak jak z przemianami w Polsce i ZSRR w latach 80?
PZPR przecież nie marzyło o kapitalizmie i demokracji, lecz już od lat 80 i u nas i na wschodzie struktury władzy, służby wiedziały, że zmiany są nieuniknione. I lata poświęciły na to by w nowy system wejść w jak najlepszych warunkach dla siebie. U nas już przecież m.in stan wojenny był jednym z tych elementów, bo przecież celem było jak największe zwiększenie wpływów "swoich" w Solidarności, i w późniejszych latach stopniowe odsuwanie tych, którymi służby sterować nie mogą, aż skończyło się to Magdalenka, czyli konkretnym ustaleniem podziału tortu. W między czasie wprowadzano inne zmiany, w tym gospodarcze, mające ułatwić wejście w nowy, kapitalistyczny system. Czy to znaczy, że wladze PRL były miłośnikami demokracji, wolnego rynku i upadku PRL? ZSRR?
No chyba nie. Po prostu uznały to za nieuniknione.
Mimo,że większość z nich musiała być na sznurku służb naszych i rosyjskich.
Ci sami ludzie rządzili nami w latach 90. To, że uznano iż wejście do NATO i UE jest nieuniknione, plus można na tym zrobić świetne interesy(bo to nie jest tak że służby, także tych wpływów Rosyjskich, robią wszystko dla mateczki Rosji, patriotycznie. Nie, to także, zwłaszcza w latach 90 gdy w Rosji był chaos, mafiozi którzy kierują się prywata), zwłaszcza, że w Rosji wtedy nie było woli i siły by tę tendencję ograniczać, blokować, to ..czemu nie? Już abstrahuje od takich rzeczy, jak możliwość infiltracji tych struktur zachodnich przez wschód.
Pamietaj, że to są nadal Ci sami komuniści którzy byli na sznurku służb od lat 80. A przecież u nas nie nastąpiła lustracja i czystka w służbach w latach 90. Chociaż musiała nastąpić degrengolada w służbach, zwłaszcza przy chaosie w Rosji, co szybko wykorzystało USA i Polacy, z Millerem i Kwachem na czele. Nie wiem skąd wymyśliłeś sobie, że uważam iż kierowałby się miłością do mateczki Rosji? Nie. Kierowałby się interesami i tym co mu się każe. Jeżeli interesem było przyspieszenie wejścia do NATO przy burdelu w Rosji w latach 90, to to zrobił. I tyle.
A same działania ruskich służb też są i dziś nieoczywiste. Przecież, prawdopodobnie, pomogli dojść PIS do władzy, oficjalnie antyrosyjskiej partii. Czy to znaczy, że...Rosja jest antyrosyjska? Nie. Pewnie widzieli korzyść w zwiększeniu wpływow pozornie antyunijnej opcji politycznej(a nie muszę tłumaczyć, że Rosja gra na osłabienie UE).

Tak więc nic nie jest oczywiste. Ale możesz wierzyć że Miller, Kwaśniewski to nie cyniczne skurwysyny, które brały udział w "wyprzedaży" naszego kraju, będący pod silnymi wpływami służb, kierujący się miłością do pieniądza, ale antyrosyjscy miłośnicy Ameryki, kierujący się patriotyzmem, jako jedni z nielicznych byłych komunistów wolni od wpływów służb, w tym rosyjskich, a w działalności lobbujacej za blokada dostarczania broni Ukrainie kierują się miłością do kraju.

Swoją drogą, pamiętasz kiedy Miller gadał o czystkach rosyjskich na Polakach w latach 30, tak jak mówi teraz ciągle o Wołyniu?
Przecież wszyscy politycy to "cynicznie skurwysyny", na tym polega ta "praca".
 


1688241403293.png
 
teraz byłem na weekendowym wypadzie z kilkoma żolnierzami, wszystkiego nie będę opisywał, ale mówili np. że teraz jest takie wojsko, że pytają się tych świeżych "a jak się czujesz?" "wszystko dobrze?" "jakby było za ciężko to usiądź sobie tam, książkę przeczytaj" mówili, że jeden łeb 25letni to się rozpłakał bo ktoś na niego nakrzyczał.....po prostu teraz robią wszystko, by te mameje podpisali jak najszybciej kontrakt, myśleli, że w wojsku jest fajnie i przyjemnie....
z resztą oni sami mówili, że jak byli szczylami to też mieli ideały w głowie, a teraz jakby wybuchł konflikt pakują rodzinę i wyjeżdżają z kraju czy to pociągiem czy autobusem czy nawet na pieszo przez zieloną granicę i mają w dupie MON i ich rozkazy
Wiem jak teraz jest:). Właśnie dlatego już tam nie jestem. Teraz to nie wojsko, to jakieś wakacje, grupa rekonstrukcyjna czy coś w ten deseń.
 
Kiedy jeszcze służyłem, zawsze mówiliśmy, że armia powinna być max. 100 tys., zawodowa, dobrze wyszkolona
Tylko, czy konflikt na Ukrainie nie pokazuje właśnie coś przeciwnego?

Nie można sytuacji ukraińców przekładać 1:1 do nas, ale pewne wnioski można wyciągnąć. Z małą zawodową armią, już dawno byłoby u nich pozamiatane. Tam z armii wyjściowej sprzed 1.5 roku zostały strzępki, teraz to wszystko trzymają rezerwy.
Ogrom ludzi jest potrzebny do zabezpieczenia takiego długiego frontu.

Więc nie lepiej jest budować jakieś rezerwy w czasie pokoju, niż w chaosie wojny?

Nawet 'głupia' akcja z migracją na Białorusi pokazała, ile ludzi ze służb musi być zaagażowane w taką akcję. A to jest nic w porównaniu do prawdziwej wojny.
 
Tylko, czy konflikt na Ukrainie nie pokazuje właśnie coś przeciwnego?

Nie można sytuacji ukraińców przekładać 1:1 do nas, ale pewne wnioski można wyciągnąć. Z małą zawodową armią, już dawno byłoby u nich pozamiatane. Tam z armii wyjściowej sprzed 1.5 roku zostały strzępki, teraz to wszystko trzymają rezerwy.
Ogrom ludzi jest potrzebny do zabezpieczenia takiego długiego frontu.

Więc nie lepiej jest budować jakieś rezerwy w czasie pokoju, niż w chaosie wojny?

Nawet 'głupia' akcja z migracją na Białorusi pokazała, ile ludzi ze służb musi być zaagażowane w taką akcję. A to jest nic w porównaniu do prawdziwej wojny.
Ale ja napisałem w kontekście sojuszu w jakim jesteśmy. Armia Ukrainy to samodzielny twór, który i tak bez pomocy z zewnątrz nie przetrwałby kilkunastu tygodni. To nie są rezerwy, to są raczej rotowane odwody i ranni, którzy po wyzdrowieniu wrócili. Poza tym konflikt jest specyficzny. Ukry nie mogą wleźć do Rosji, a już legion rosyjski wszedł jak w masło. Masz rację ale w kontekście samodzielnej armii bez wspomagania przez sojuszników wtedy taka liczebność ma znaczenie. Ukraina jest w stanie wojny od 2014 roku, zdążyli przeszkolić masę żołnierza. Nie wierz w mit rezerwisty czy wojska z poboru. Patrząc na filmiki z frontu Ukry są naprawdę nieźle wyszkolone, to nie jest świeży zaciąg. Oczywiście teoretyzujemy ale stawiam 1000 skórek bobrowych przeciw jednej króliczej, ze 100 tys. armia doskonale wyszkolona, z bronią najnowszej generacji, lotnictwem i dobrym wywiadem oraz logistyką pogoniła by Rusa w kilka tygodni.
Migracja z Bialorusi pokazała jak do dupy jest nasza SG, jak została zniszczona i zmarnowana.
 
te 300tyś wojów dobrowolsów to po zdaje się zlocie w Mediolanie, gdzie orzekli jawnie, że Polska ma mieć 300tys ochotników, którzy w razie konfliktu pójdą na front
to żaden wymysł Kaczora i tych innych kukieł.
Także rekrutacja mięsa armatniego ruszyła na dobre
Plan 300 tys. armii ulągł się w głowach pisiorów. Te mediolańskie wyrzygi można było uciąć. Zwiększenie wydatków na nieprzemyslane zbrojenia (Abrams, F35) to też efekt lizania rowa Trumpowi. Na to wszystko szkoda słów. Jeszcze ta ich aktywna rezerwa, oni nie rozumieją, że rezerwa wypnie na nich rzyć jak doprowadzą do konfliktu. Pamiętam jak zaczęła się wojna, byłem u notariusza w Chorzowie i zadzwoniła żona, co będzie jak mnie powołają, odpowiedziałem, że nie powołają bo nas tu już nie będzie:). Całe szczęście póki co nie wpadli na taki pomysł.
Myślę, że te działania mają na celu podburzenie Polaków przeciwko wschodnim weteranom spod żabki w celu wywołania zamieszek na ulicach.
Co do rzemiosła wojennego, to stawiam teze, że w przyszłości(raczej później niż za 15 lat) wieprz grający 24h na dobe w CSa będzie skuteczniejszym żołnierzem niż komandos z Gromu. No chyba że gromowiec przerzuci się na CSa :)
Aczkolwiek bardziej prawdopodobne jest, ze AI zostanie wykorzystane w wojsku, no i kto ma to lepiej dopracowane to wygra.
 
Myślę, że te działania mają na celu podburzenie Polaków przeciwko wschodnim weteranom spod żabki w celu wywołania zamieszek na ulicach.
Co do rzemiosła wojennego, to stawiam teze, że w przyszłości(raczej później niż za 15 lat) wieprz grający 24h na dobe w CSa będzie skuteczniejszym żołnierzem niż komandos z Gromu. No chyba że gromowiec przerzuci się na CSa :)
Aczkolwiek bardziej prawdopodobne jest, ze AI zostanie wykorzystane w wojsku, no i kto ma to lepiej dopracowane to wygra.
Może i coś w tym jest. Tylko pamiętaj, prędzej czy później, ktoś tego wieprza zlokalizuje i przerobi na kaszankę. Czyli wieprza trzeba chronić:). Co do przyszłości to rewolucja będzie wtedy, kiedy ten wieprz nie będzie już potrzebny, a jego funkcje przejmie AI. Tylko wtedy to będzie nasz koniec.
W scenariuszu, ktory opisujesz, dron musiałby być autonomiczny, wieprz go tylko serwisuje. Zawsze mozna zagłuszyć sygnał. Napisałem już wyżej ale powtórzę, zakładamy, ze wieprz steruje rojem dronow, czy innych robotycznych badziewi. Odpowiedz mi, czy latwiej walczyc z dronami czy wyeliminować wieprza? A to musi zrobić czlowiek. Ewolucyjnie raczej będziemy dążyć do wyprodukowania zolnierza doskonałego i coraz lepszego uzbrojenia. Choćby zewnetrzne szkielety zwiekszajace możliwości czy opancerzenie, kamuflaż itd.
 
  • Like
Reactions: AKK
Ale ja napisałem w kontekście sojuszu w jakim jesteśmy. Armia Ukrainy to samodzielny twór, który i tak bez pomocy z zewnątrz nie przetrwałby kilkunastu tygodni. To nie są rezerwy, to są raczej rotowane odwody i ranni, którzy po wyzdrowieniu wrócili. Poza tym konflikt jest specyficzny. Ukry nie mogą wleźć do Rosji, a już legion rosyjski wszedł jak w masło. Masz rację ale w kontekście samodzielnej armii bez wspomagania przez sojuszników wtedy taka liczebność ma znaczenie. Ukraina jest w stanie wojny od 2014 roku, zdążyli przeszkolić masę żołnierza. Nie wierz w mit rezerwisty czy wojska z poboru. Patrząc na filmiki z frontu Ukry są naprawdę nieźle wyszkolone, to nie jest świeży zaciąg. Oczywiście teoretyzujemy ale stawiam 1000 skórek bobrowych przeciw jednej króliczej, ze 100 tys. armia doskonale wyszkolona, z bronią najnowszej generacji, lotnictwem i dobrym wywiadem oraz logistyką pogoniła by Rusa w kilka tygodni.
Migracja z Bialorusi pokazała jak do dupy jest nasza SG, jak została zniszczona i zmarnowana.
To już jest kwestia na ile ufamy w szybką pomoc sojuszników z NATO. Jestem jednak zdania, że 100tys samej zawodowej armii to za mało na przeciwnika o potencjale Rosji.

MON-we 300 tys wydaje się sporo przesadzone, będzie brakować ludzi, będą brać jak leci etc, ale coś pomiędzy tymi liczbami z OT wydaje się sensowne.
 
To już jest kwestia na ile ufamy w szybką pomoc sojuszników z NATO. Jestem jednak zdania, że 100tys samej zawodowej armii to za mało na przeciwnika o potencjale Rosji.

MON-we 300 tys wydaje się sporo przesadzone, będzie brakować ludzi, będą brać jak leci etc, ale coś pomiędzy tymi liczbami z OT wydaje się sensowne.
Jak nie ufamy to po chuj jesteśmy w NATO:). OT powinno być natychmiast zlikwidowane, pochłania tylko kasę. Kiedyś bylem na ich szkoleniu, nie wiedziałem czy śmiać się vzy płakać:)
 
Może i coś w tym jest. Tylko pamiętaj, prędzej czy później, ktoś tego wieprza zlokalizuje i przerobi na kaszankę. Czyli wieprza trzeba chronić:). Co do przyszłości to rewolucja będzie wtedy, kiedy ten wieprz nie będzie już potrzebny, a jego funkcje przejmie AI. Tylko wtedy to będzie nasz koniec.
W scenariuszu, ktory opisujesz, dron musiałby być autonomiczny, wieprz go tylko serwisuje. Zawsze mozna zagłuszyć sygnał. Napisałem już wyżej ale powtórzę, zakładamy, ze wieprz steruje rojem dronow, czy innych robotycznych badziewi. Odpowiedz mi, czy latwiej walczyc z dronami czy wyeliminować wieprza? A to musi zrobić czlowiek. Ewolucyjnie raczej będziemy dążyć do wyprodukowania zolnierza doskonałego i coraz lepszego uzbrojenia. Choćby zewnetrzne szkielety zwiekszajace możliwości czy opancerzenie, kamuflaż itd.
Jeśli wieprz będzie miał drona o bardzo dużym zasięgu, a liczba wieprzy sterujących dronami też jest nie mała, to tylko zakłócenie sygnału wchodzi w gre. Co do zołnierzy doskonałych, pytanie czy ulepszona kamizelka(pancerz) odbijająca pociski kałacha, wytrzyma zrzucony przez drona pocisk moździerzowy pod nogi wojaka. Popularne roboty firmy Boston przypominają żołnierzy sci-fi, ale to roboty.
 
A nie przyszło Ci do głowy, że to działa tak jak z przemianami w Polsce i ZSRR w latach 80?
PZPR przecież nie marzyło o kapitalizmie i demokracji, lecz już od lat 80 i u nas i na wschodzie struktury władzy, służby wiedziały, że zmiany są nieuniknione. I lata poświęciły na to by w nowy system wejść w jak najlepszych warunkach dla siebie. U nas już przecież m.in stan wojenny był jednym z tych elementów, bo przecież celem było jak największe zwiększenie wpływów "swoich" w Solidarności, i w późniejszych latach stopniowe odsuwanie tych, którymi służby sterować nie mogą, aż skończyło się to Magdalenka, czyli konkretnym ustaleniem podziału tortu. W między czasie wprowadzano inne zmiany, w tym gospodarcze, mające ułatwić wejście w nowy, kapitalistyczny system. Czy to znaczy, że wladze PRL były miłośnikami demokracji, wolnego rynku i upadku PRL? ZSRR?
No chyba nie. Po prostu uznały to za nieuniknione.
Mimo,że większość z nich musiała być na sznurku służb naszych i rosyjskich.
Ci sami ludzie rządzili nami w latach 90. To, że uznano iż wejście do NATO i UE jest nieuniknione, plus można na tym zrobić świetne interesy(bo to nie jest tak że służby, także tych wpływów Rosyjskich, robią wszystko dla mateczki Rosji, patriotycznie. Nie, to także, zwłaszcza w latach 90 gdy w Rosji był chaos, mafiozi którzy kierują się prywata), zwłaszcza, że w Rosji wtedy nie było woli i siły by tę tendencję ograniczać, blokować, to ..czemu nie? Już abstrahuje od takich rzeczy, jak możliwość infiltracji tych struktur zachodnich przez wschód.
Pamietaj, że to są nadal Ci sami komuniści którzy byli na sznurku służb od lat 80. A przecież u nas nie nastąpiła lustracja i czystka w służbach w latach 90. Chociaż musiała nastąpić degrengolada w służbach, zwłaszcza przy chaosie w Rosji, co szybko wykorzystało USA i Polacy, z Millerem i Kwachem na czele. Nie wiem skąd wymyśliłeś sobie, że uważam iż kierowałby się miłością do mateczki Rosji? Nie. Kierowałby się interesami i tym co mu się każe. Jeżeli interesem było przyspieszenie wejścia do NATO przy burdelu w Rosji w latach 90, to to zrobił. I tyle.
A same działania ruskich służb też są i dziś nieoczywiste. Przecież, prawdopodobnie, pomogli dojść PIS do władzy, oficjalnie antyrosyjskiej partii. Czy to znaczy, że...Rosja jest antyrosyjska? Nie. Pewnie widzieli korzyść w zwiększeniu wpływow pozornie antyunijnej opcji politycznej(a nie muszę tłumaczyć, że Rosja gra na osłabienie UE).

Tak więc nic nie jest oczywiste. Ale możesz wierzyć że Miller, Kwaśniewski to nie cyniczne skurwysyny, które brały udział w "wyprzedaży" naszego kraju, będący pod silnymi wpływami służb, kierujący się miłością do pieniądza, ale antyrosyjscy miłośnicy Ameryki, kierujący się patriotyzmem, jako jedni z nielicznych byłych komunistów wolni od wpływów służb, w tym rosyjskich, a w działalności lobbujacej za blokada dostarczania broni Ukrainie kierują się miłością do kraju.

Swoją drogą, pamiętasz kiedy Miller gadał o czystkach rosyjskich na Polakach w latach 30, tak jak mówi teraz ciągle o Wołyniu?
Nie chce mi się wchodzić z Tobą w jakieś szczegółowe erystyczne spory na temat polskiej transformacji, bo szkoda mi czasu i nie ma to z Tobą najmniejszego sensu -- to sprowadza się do bicia piany i klaskania jedną ręką. Tematy zimnej wojny i historii najnowszej Polski zajmowały mnie już wtedy, gdy ty pewnie śliniłeś się, oglądając dragonballa. Zawsze mnie to interesowało. Zresztą mam nawet jeden z fakultetów z tym powiązany.

Napiszę tylko, że jeżeli myślisz, że JAKIKOLWIEK polityk, który zaszedł wysoko nie ma w sobie dużo z cynicznego skurwiela to samo w sobie oznacza, że rozumujesz na poziomie gimnazjum.

Tyle, że ty jednej rzeczy nie rozumiesz – ruskie to zawsze będzie nasz wróg. Mniej lub bardziej. Wróg aktywny lub uśpiony. Od nich niczego się za bardzo nie oczekuje. Od bandyckiego państwa o mentalności psychopaty oczekujesz jedynie by trzymało się od ciebie z dala. I robi się te interesy, które zrobić trzeba -- jakaś tam wymiana towarowa na przykład.

Natomiast banderland to ma być bratni naród, bratnie państwo, któremu pomaga się na bardzo wielu polach. Nie od początku wojny, ale od wielu, wielu lat. A on nie daje od siebie nic. Wręcz przeciwnie tylko żąda więcej i staje okoniem. A to pozwala na jeszcze większe rozbisurmanienie tych ludzi z postsowiecką mentalnością. Takich ruskich quasi/bis de facto.

O tym jakie ruskie są gada prawie każdy polityk i się nie hamuje. Każdy o tym wie. O ukrach prawie żaden polityk nie piśnie nic złego, bo nie wypada.

I już rozumiesz dlaczego o jednym trzeba trąbić więcej? Dlaczego ważny jest głos Isakowicza-Zaleskiego czy towarzysza Millera?

Pewnie nie rozumiesz, więc myśl co chcesz i zawracaj tyłek komuś, kto ma więcej czasu na bzdurzenie z Tobą o wszystkim i o niczym jednocześnie.
 
Nie chce mi się wchodzić z Tobą w jakieś szczegółowe erystyczne spory na temat polskiej transformacji, bo szkoda mi czasu i nie ma to z Tobą najmniejszego sensu -- to sprowadza się do bicia piany i klaskania jedną ręką. Tematy zimnej wojny i historii najnowszej Polski zajmowały mnie już wtedy, gdy ty pewnie śliniłeś się, oglądając dragonballa. Zawsze mnie to interesowało. Zresztą mam nawet jeden z fakultetów z tym powiązany.

Napiszę tylko, że jeżeli myślisz, że JAKIKOLWIEK polityk, który zaszedł wysoko nie ma w sobie dużo z cynicznego skurwiela to samo w sobie oznacza, że rozumujesz na poziomie gimnazjum.

Tyle, że ty jednej rzeczy nie rozumiesz – ruskie to zawsze będzie nasz wróg. Mniej lub bardziej. Wróg aktywny lub uśpiony. Od nich niczego się za bardzo nie oczekuje. Od bandyckiego państwa o mentalności psychopaty oczekujesz jedynie by trzymało się od ciebie z dala. I robi się te interesy, które zrobić trzeba -- jakaś tam wymiana towarowa na przykład.

Natomiast banderland to ma być bratni naród, bratnie państwo, któremu pomaga się na bardzo wielu polach. Nie od początku wojny, ale od wielu, wielu lat. A on nie daje od siebie nic. Wręcz przeciwnie tylko żąda więcej i staje okoniem. A to pozwala na jeszcze większe rozbisurmanienie tych ludzi z postsowiecką mentalnością. Takich ruskich quasi/bis de facto.

O tym jakie ruskie są gada prawie każdy polityk i się nie hamuje. Każdy o tym wie. O ukrach prawie żaden polityk nie piśnie nic złego, bo nie wypada.

I już rozumiesz dlaczego o jednym trzeba trąbić więcej? Dlaczego ważny jest głos Isakowicza-Zaleskiego czy towarzysza Millera?

Pewnie nie rozumiesz, więc myśl co chcesz i zawracaj tyłek komuś, kto ma więcej czasu na bzdurzenie z Tobą o wszystkim i o niczym jednocześnie.


Rozumiem to wszystko, ale trochę nie o tym był temat rozmowy, mój komentarz.
 
Nawet 'głupia' akcja z migracją na Białorusi pokazała, ile ludzi ze służb musi być zaagażowane w taką akcję. A to jest nic w porównaniu do prawdziwej wojny.
Tej, a Ty nie jesteś team ochujska i to nie Twoi ludzie bruździli wewnętrznie SG?
 

Akurat pisałem w kolegą ratownikiem medycznym z wieloletnim doświadczeniem. Który działał w iluś tam państwach na świecie i miał do czynienia z ofiarami konfliktów zbrojnych. Pokazałem mu powyższe z ciekawości.

Odpisał, że zaczął się śmiać pod nosem na ten fragment: "50% rannych, którzy mogli przeżyć, umierało ponieważ nie potrafili udzielić pomocy sobie czy koledze obok. Po przeszkoleniu jednostki przeżywalność rannych wzrosła do 90%" bo zabrzmiało mu to jak goebbelsowska propaganda i całościowo brzmi jak totalna bzdura dla naiwnych ku pokrzepieniu serc.
 
Tej, a Ty nie jesteś team ochujska i to nie Twoi ludzie bruździli wewnętrznie SG?
Nie, za ten cyrk ze strażą graniczną środowiska po-wskie są skreślone dla mnie na 10 lat do przodu. A nigdy jakoś specjalnie blisko mi do nich nie było. Ogólnie jestem raczej bezpartyjny, tylko raz na Korwina zagłosowałem świeżutko po uzyskaniu praw wyborczych :lol:
 

kiedy Rosja dokonała inwazji na Ukrainę w lutym ubiegłego roku, David Bramlette, który wcześniej pracował dla armii amerykańskiej jako Zielony Beret w misji antyrosyjskiej oraz jako Ranger Armii w Iraku i Afganistanie, poczuł się zmuszony walczyć z Rosjanami.

Podobnie jak Bramlette, były żołnierz piechoty morskiej Troy Offenbecker został zmuszony do przyłączenia się do walki z rosyjską inwazją na początku wojny. Powiedział The Daily Beast, że rosyjskie okrucieństwa wobec Ukraińców opisane w wiadomościach była kroplą, która przelała czarę goryczy i poszedł na wojnę.

To moja trzecia wojna, w której walczyłem, i jest to zdecydowanie najgorsza” – powiedział Offenbecker The Daily Beast. „Zostaliśmy, kurwa, zmiażdżeni przez artylerię, czołgi. W zeszłym tygodniu samolot zrzucił bombę obok nas, jakieś 300 metrów dalej. To przerażające gówno.

Kiedy już tam był, niektórzy z jego kumpli z wojska zaczęli wysyłać do niego wiadomości z prośbą o informacje, jak dołączyć. Ale ignorował wiadomości przez miesiące.

„Szczerze mówiąc, było dość źle, więc nie chciałem wciągać w to nikogo innego” - powiedział.

Misje były wyczerpujące, powiedział Bramlette. W Iraku lub Afganistanie Bramlette miał wsparcie lotnicze lub wspierające ISR, czyli wywiad, obserwację i rozpoznanie. „Najgorszy dzień w Afganistanie i Iraku to najlepszy dzień na Ukrainie” – powiedział. „Nawet gdy myśleliśmy, że tak nie jest, zawsze kontrolowaliśmy sytuację… w przeciwieństwie do dowódcy drużyny na Ukrainie”, gdzie jest więcej niewiadomych.

Na misjach zwiadowczych na Ukrainie trzeba poczekać na powrót członków zespołu, ponieważ łączność jest zawodna. „Zawsze najpierw wysyłałbym jednostkę zwiadowczą… gdy tylko ci faceci opuszczą mnie, nie będę miał od nich wiadomości, dopóki nie znajdą się z powrotem w zasięgu wzroku. I to może być 24 godziny później, może 48 godzin później” – wyjaśnił. „Jeśli dwóch z nich zostanie rannych… nie przyleci po ciebie żaden helikopter…

Gdy nadeszła zima, Bramlette wezwał członków swojej małej jednostki do domu na przerwę. Ich sygnatury termiczne pojawiały się częściej niż latem, zdradzając ich pozycje. Trzymanie się poza zasięgiem wzroku rosyjskich żołnierzy stawało się coraz trudniejsze każdego dnia, gdy znikały liściaste osłony. Oprócz tych problemów pojazdy oddziału ciągle się psuły i kończyły się pieniądze.

Ponieważ jesteśmy małym zespołem taktycznym jednostek… biegacie… przed linią ukraińską i przed linią rosyjską. Nie macie liści na drzewach, krzaki są nagie, drzewa są nagie i jest zimniej… To naprawdę zła wiadomość, niedźwiedzie” – powiedział Bramlette. „Nie możesz się ukryć”.

Nie zmienia „Po prostu bałem się, że wyjdziemy i zrobimy to, co zrobimy, i wszyscy w zasadzie umrzemy” – dodał.

I chociaż plan zakładał ponowne powrócić w styczniu, Bramlette nie mógł się do tego zmusić.

Kiedy wróciłem w grudniu, w pewnym sensie dało mi to dystans, przestrzeń do ponownej oceny wszystkiego, co się wydarzyło, ponieważ jeśli jestem odpowiedzialny za cały zespół, nie masz czasu, aby naprawdę myśleć o wszystkim” powiedział. doszedłem do wniosku, że nie zamierzam wracać i walczyć.” Bam nadal pomaga wysiłkom wojennym. z Kijowa poprzez swoją pracę dla The Weatherman Foundation, która ostatnio pracowała nad lokalizacją i przenoszeniem szczątków Amerykanów zabitych w walkach na Ukrainie.
 
"
Rosja zrezygnowała z wymogu „wyjścia” NATO do granic z 1997 roku.

Najwyższe kierownictwo Rosji wycofuje się z „ultimatum” wobec NATO, które wystosowało na kilka tygodni przed rozpoczęciem inwazji 24 lutego 2022 roku.

Wymóg przesunięcia infrastruktury wojskowej bloku pod granice z 1997 r., de facto likwidujący bazy w 14 krajach sojuszu, nie figuruje już na liście warunków negocjacji Moskwy z Zachodem

"Nigdy nie próbowaliśmy powstrzymać NATO”, pisze Miedwiediew, dodając, że dokonane już wejście do sojuszu Finlandii, jak również planowane wejście Szwecji, nie jest stratą dla Rosji, ponieważ te dwa kraje „były już stowarzyszone”. z NATO." Zawsze prosiliśmy tylko o jedno – aby wziąć pod uwagę nasze obawy i nie zapraszać byłych części naszego kraju do NATO” – kontynuuje Miedwiediew. „Zwłaszcza ci, z którymi mamy spory terytorialne. Dlatego nasz cel jest prosty – wyeliminować zagrożenie Ukrainy w NATO”.

"

Rosja mięknie. Dobrze.
 
Plan 300 tys. armii ulągł się w głowach pisiorów. Te mediolańskie wyrzygi można było uciąć. Zwiększenie wydatków na nieprzemyslane zbrojenia (Abrams, F35) to też efekt lizania rowa Trumpowi. Na to wszystko szkoda słów. Jeszcze ta ich aktywna rezerwa, oni nie rozumieją, że rezerwa wypnie na nich rzyć jak doprowadzą do konfliktu. Pamiętam jak zaczęła się wojna, byłem u notariusza w Chorzowie i zadzwoniła żona, co będzie jak mnie powołają, odpowiedziałem, że nie powołają bo nas tu już nie będzie:). Całe szczęście póki co nie wpadli na taki pomysł.
Słyszałeś o tym:
Ostatnio znajomy wojak opowiadał, że nasza kochana władza znalazła sposób na wypełnienie planów, co do liczby żołnierz - na papierze.
Mówił, że rozdają stopnie pracownikom cywilnym. Paniom w biurach, mechanikom, logistykom, informatykom, itd. W zamian dostają wojskowe przywileje, ale bez wojskowych obowiązków - byle się zgadzali, byle na papierze wszystko grało.
Potwierdzasz?
 
Back
Top