Two former U.S. troops who fought in Ukraine spoke with The Daily Beast about what they didn’t see coming in Vladimir Putin’s war.
www.thedailybeast.com
kiedy Rosja dokonała inwazji na Ukrainę w lutym ubiegłego roku, David Bramlette, który wcześniej pracował dla armii amerykańskiej jako Zielony Beret w misji antyrosyjskiej oraz jako Ranger Armii w Iraku i Afganistanie, poczuł się zmuszony walczyć z Rosjanami.
Podobnie jak Bramlette, były żołnierz piechoty morskiej Troy Offenbecker został zmuszony do przyłączenia się do walki z rosyjską inwazją na początku wojny. Powiedział The Daily Beast, że rosyjskie okrucieństwa wobec Ukraińców opisane w wiadomościach była kroplą, która przelała czarę goryczy i poszedł na wojnę.
To moja trzecia wojna, w której walczyłem, i jest to zdecydowanie najgorsza” – powiedział Offenbecker The Daily Beast. „Zostaliśmy, kurwa, zmiażdżeni przez artylerię, czołgi. W zeszłym tygodniu samolot zrzucił bombę obok nas, jakieś 300 metrów dalej. To przerażające gówno.
Kiedy już tam był, niektórzy z jego kumpli z wojska zaczęli wysyłać do niego wiadomości z prośbą o informacje, jak dołączyć. Ale ignorował wiadomości przez miesiące.
„Szczerze mówiąc, było dość źle, więc nie chciałem wciągać w to nikogo innego” - powiedział.
Misje były wyczerpujące, powiedział Bramlette. W Iraku lub Afganistanie Bramlette miał wsparcie lotnicze lub wspierające ISR, czyli wywiad, obserwację i rozpoznanie.
„Najgorszy dzień w Afganistanie i Iraku to najlepszy dzień na Ukrainie” – powiedział. „Nawet gdy myśleliśmy, że tak nie jest, zawsze kontrolowaliśmy sytuację… w przeciwieństwie do dowódcy drużyny na Ukrainie”, gdzie jest więcej niewiadomych.
Na misjach zwiadowczych na Ukrainie trzeba poczekać na powrót członków zespołu, ponieważ łączność jest zawodna. „Zawsze najpierw wysyłałbym jednostkę zwiadowczą… gdy tylko ci faceci opuszczą mnie, nie będę miał od nich wiadomości, dopóki nie znajdą się z powrotem w zasięgu wzroku. I to może być 24 godziny później, może 48 godzin później” – wyjaśnił. „Jeśli dwóch z nich zostanie rannych… nie przyleci po ciebie żaden helikopter…
Gdy nadeszła zima, Bramlette wezwał członków swojej małej jednostki do domu na przerwę. Ich sygnatury termiczne pojawiały się częściej niż latem, zdradzając ich pozycje. Trzymanie się poza zasięgiem wzroku rosyjskich żołnierzy stawało się coraz trudniejsze każdego dnia, gdy znikały liściaste osłony. Oprócz tych problemów pojazdy oddziału ciągle się psuły i kończyły się pieniądze.
Ponieważ jesteśmy małym zespołem taktycznym jednostek… biegacie… przed linią ukraińską i przed linią rosyjską. Nie macie liści na drzewach, krzaki są nagie, drzewa są nagie i jest zimniej… To naprawdę zła wiadomość, niedźwiedzie” – powiedział Bramlette. „Nie możesz się ukryć”.
Nie zmienia „Po prostu bałem się, że wyjdziemy i zrobimy to, co zrobimy, i wszyscy w zasadzie umrzemy” – dodał.
I chociaż plan zakładał ponowne powrócić w styczniu, Bramlette nie mógł się do tego zmusić.
Kiedy wróciłem w grudniu, w pewnym sensie dało mi to dystans, przestrzeń do ponownej oceny wszystkiego, co się wydarzyło, ponieważ jeśli jestem odpowiedzialny za cały zespół, nie masz czasu, aby naprawdę myśleć o wszystkim” powiedział. doszedłem do wniosku, że nie zamierzam wracać i walczyć.” Bam nadal pomaga wysiłkom wojennym. z Kijowa poprzez swoją pracę dla The Weatherman Foundation, która ostatnio pracowała nad lokalizacją i przenoszeniem szczątków Amerykanów zabitych w walkach na Ukrainie.