Kampania wyborcza. Próba udrapania kilku głosów w środowisku ludzi, którzy do Wołynia nie mają i mieć nie mogą podejścia olewczego. To się oczywiście nie uda, ci ludzie to nie idioci.
No tak, masz rację to na pewno ma związek z kampanią wyborczą. Choć jakieś delikatne przesunięcie może i nastąpiło.
wyborcza.pl
Błądzimy jak w kręgach piekła". Ukraińcy tracą statusy ochronne w Polsce
GAZETA UCHODŹCÓW18.05.2023, 17:25
"Opuszczały Polskę tylko na chwilę. Jechały do Ukrainy na pogrzeb bliskiej osoby lub spotkać się z niewidzianym od początku wojny mężem. Do Polski wracały już jako turystki, a nie uchodźczynie wojenne, tracąc przy tym wszystkie prawa do świadczeń.
Syn Ludmiły był chory. W środku nocy poczuł się znacznie gorzej, Ludmiła nie zwlekała: jedziemy na SOR. Najpierw osiem godzin czekania w kolejce, potem badania, wreszcie diagnoza: ostre zapalenie otrzewnej. Chłopiec musi zostać w szpitalu. – Ta rozpacz nie miała skali – opowiada nam jego matka. Ale to nie był koniec kłopotów. Ludmiła dostała w szpitalu rachunek: 8 tys. zł.
– Jak to? – dziwiła się. – Przecież mamy status ochronny UKR, który upoważnia nas do bezpłatnej opieki medycznej i pobierania świadczeń socjalnych,
w tym 500 plus. Mamy PESEL i profil zaufany – tłumaczyła.
W czerwcu ubiegłego roku pełnomocnik rządu ds. uchodźców z Ukrainy i wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker
ogłaszał, że numer PESEL przyznano prawie 1,2 mln uchodźców wojennych.
Pani w recepcji jeszcze raz sprawdziła dokumenty Ludmiły. Nie chciało wyjść inaczej: jej status ochronny stracił ważność. Albo więc zapłaci, albo jej syn będzie musiał opuścić szpital. – Był w ciężkim stanie. Nie miałam wyjścia, zapłaciłam. To dla nas spora kwota, a nie mamy w Polsce nikogo, kto mógłby nam pomóc – mówi kobieta".
Z tymże tego powyżej to jednak nie pochwalam. Co innego wizyty u specjalistów, a co innego nagły wypadek dotyczący dziecka. Zresztą moim zdaniem w ogóle ta koncepcja ubezpieczenia podstawowego jest debilna -- względem Polaków -- bo każdy obywatel powinien mieć do niej równy dostęp. Nie wiem po cholerę są też urzędy pracy -- chyba tylko by odhaczać bezrobotnych do ubezpieczenia, bo pracy to tam chyba nikt poprzez nich nie szuka. Zlikwidowałbym to w cholerę. Kto chce to i tak dostanie ubezpieczenie, a z żulów i tak nie ściągną nigdy należności.