Casus foederis. Środa.
Od kilku lat często i od kilku miesięcy non stop trwa polsko-polska dyskusja o tym, czy Niemcy, lub Francja, alby czy w ogóle całe NATO pomogłby Polsce w przypadku militarnej agresji Rosji. I w tych wszystkich podważających sens zachodnich sojuszy wywodach zwolenników samotnego biało-czerwonego orła, który pośrodku Europy stawia czoła Masonom, Tęczowym, Niemcom i bigtechowi brakowało jednej refleksji. O naszych zobowiązaniach
Niewiele głosów podnosiło nasze sojusznicze zobowiązania wobec NATO. Patrzyliśmy na zachodnie państwa nie dostrzegając tego, że dla trzech państw bałtyckich to my jesteśmy Zachodem. Tu widzę nową szansę dla konfederacko-rosyjskiej propagandy. Te głosy już gdzieś w tle delikatnie podszeptują, że Polacy nie powinni ginąć za Wilno skoro nie jest polskie. A przecież w szkołach uczono, że „Litwo! Ojczyzno moja...”.
Czy Rosja coś zrobi w sprawie Kaliningradu? Nie wiem. Na pewno jakaś kryzysowa sytuacja w tej części Europy mogłaby odciągnąć uwagę od Ukrainy. Na pewno odpowiednio rozegrane społeczeństwa mogłby się skłócić o szybkość i zakres reakcji i pomocy. Rozwiązań jest wiele, pozostaje zagadką czy Moskwa ma na tyle sił i środków.
A to jest ważne pytanie. Bo od mojego ostatniego wywodu nt Ukrainy minęły chyba trzy tygodnie, podczas których zginęło kilkanaście tysięcy osób, spalono kilkadziesiąt osad i... I akcja specoperacji , która jest chyba najgorzej poprowadzoną wojną w dziejach toczy się dalej w tym samym miejscu.
Orki zdobywają metry terenu. Robią to przepalając setki litrów krwi, tony ołowiu i ropy. Co kilka dni rzucają kolejne zastępy żołnierzy z Syberii, najemników z grupy Wagnera, czy zmobilizowanych z Donbabwe. Przez te kilka dni ponownie zamykają Ukraińców w jakimś kotle, ale finalnie tracą kilkuset ludzi. Ukraińcy tracą czasami połowę, czasami 1/3 tego co Rosjanie, cofają się za kolejną linię obrony i front w okolicach Siewierodoniecka dosłownie pełznie żółwim tempem. Miasto dalej nie jest w pełni zdobyte.
Dla Ukraińskich żołnierzy to ciężki moment, bo giną, a efekt ich poświęcenia nie jest wielkim przełomem w wojnie. Są oni niestety wymuszoną ofiarą tego, by Rosjanie tracili więcej i jeszcze więcej. Mimo cały czas fatalnej sytuacji, która ma miejsce na terenie o szerokości 100km to jednak w innych miejscach przynosi to marne ale jednak korzyści.
Rosjanie musieli odpuścić Zaporoże i powoli ale systematycznie tracą pozycję pod Charkowem. Największe porażki terytorialne ponoszą w okolicach Chersonia, gdzie Ukraińcy co kilka dni odbijają jakąś osadę lub mniejszą wioskę. Podobno w kilku miejscach zaczął pracować z pozytywnym skutkiem zachodni ciężki sprzęt.
Coraz więcej pojawia się materiałów ze sprzętem który przekazała Polska. Oprócz czołgów T-72, które przyszłości nie mają, dostarczyliśmy też armatohaubice Krab wartości kilkadziesiąt milionów jedna. Jeśli twitterowe ploteczki się potwierdzą i nasze działa skutecznie niszczą kremlowskich to mamy kampanię reklamową zapewniającą Stalowej Woli miejsca pracy na kilkanaście następnych lat.
Jeszcze napomknę, że trzeci śmigłowie AW-101, który przeznaczony jest dla naszej Marynarki Wojennej, właśnie przechodzi próby naziemne w zakładach w Yeovil w Wielkiej Brytanii. Nie w Świdniku, jak to politycy jedynie słusznej partii zapewniali.