Tutaj akurat widać, że trafili kasztana na kontroli prędkości i zatrzymali paszport, kiedy się banderowiec najprawdopodobniej nie chciał rozliczyć na miejscu. Bo z odcinkowych pomiarów prędkości to sobie szoszony nic nie robią tylko but w podłogę i nara. To samo ma się ze światłami bez homologacji, a tam sporo ludzi jeździ tymi lepszymi autami sprowadzonymi ze stanów z czerwonymi kierunkowskazami. Oczywiście na Upadlinie nikt tego nie sprawdza tak samo jak stopnia przyciemnienia szyb, gdzie do nas na legala wjeżdżają fury całe oklejone na maksymalnym stopniu przyciemnienia włącznie z szybą frontową.
Jak o tym pisałem kilka miesięcy temu to się ukrofil spruł, że to są pojedyncze przypadki. Widać policja powoli też przestaje się z tym towarzystwem pierdolić w tańcu.