Katolicyzm i inne religie

Nie bierz tej przypowieści tak dosłownie. :)

Katuje sobie leb kazaniami tego Stryczka. O talentach mówił, że wielkim błędem jest traktowanie talentów z przypowieści jako zdolności, tu chodziło tylko o kasę i zaradnosc :)
 
Omijam ten wątek od zawsze, podobnie zresztą jak polityka. W końcu się złamałem, a tu zaskoczenie. Przynajmniej na ostatnich kilku stronach pełna kulturka, spokojna dyskusja. No szok. Co Wy banujecie niechcianych gości?
 
Omijam ten wątek od zawsze, podobnie zresztą jak polityka. W końcu się złamałem, a tu zaskoczenie. Przynajmniej na ostatnich kilku stronach pełna kulturka, spokojna dyskusja. No szok. Co Wy banujecie niechcianych gości?

Poczytaj na spokojnie, trochę ciekawych dyskusji tu było. :D
 
O co chodzi z namaszczaniem glowy w Biblii? Np.

"16 [Vt-3,32] Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę.

Vt-3,32] Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz,

Vt-3,32] aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie."

O co chodzilo z tym namaszczaniem glowy?
 
Tyle czytania, a ja dalej uwazam, ze religia jest po prostu "softwarem przetrwania", ktory niekoniecznie licząc sie z prawda weryfikowalną metoda naukową, ma w zamierzeniu prowadzić Czlowieka do kontynuacji jego biologicznego istnienia, a Bog jest w niej tylko powodem, aby mialo to głebsze, niż wynikające z materializmu, znaczenie.
 
Tyle czytania, a ja dalej uwazam, ze religia jest po prostu "softwarem przetrwania", ktory niekoniecznie licząc sie z prawda weryfikowalną metoda naukową, ma w zamierzeniu prowadzić Czlowieka do kontynuacji jego biologicznego istnienia, a Bog jest w niej tylko powodem, aby mialo to głebsze, niż wynikające z materializmu, znaczenie.
Nawet jeśli tak jest, to czy to coś złego? (z ciekawości pytam).
 
Złego raczej nie. Poza tym, że informatycy wgrywają ten soft na siłę lub podstępem i czerpią zyski z aktualizacji robiąc przy tym dużo złego delikatnie ujmując.
 
@Karateka@ w wielkim skrócie bo nie mam czasu: namaszczenie oliwą głowy to swego rodzaju "radowanie się". W trakcie żałoby w ogole sie nie namaszczalo głowy np. Dlatego Chrystus przestrzega przed tym, bo czas postu to czas radości
 
Złego raczej nie. Poza tym, że informatycy wgrywają ten soft na siłę lub podstępem i czerpią zyski z aktualizacji robiąc przy tym dużo złego delikatnie ujmując.
Patrząc w tej skali śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że ten soft to jakiś mało ważny programik (jak saper), podczas gdy inni (np. państwa) oferują na rynku oprogramowanie systemowe, po dużo bardziej zbrodniczej cenie, a do tego jesteśmy zmuszani siłowo i obowiązkowo musimy dokonywać regularnych aktualizacji.
 
Nawet jeśli tak jest, to czy to coś złego? (z ciekawości pytam).
Nie (jezeli nie wierzysz z calego serca w to, ze ludzkosc powinna zginąć), ale ma potencjał do bycia czyms zlym. Problem polega na tym, że to co uznane za sacrum i nie podlegające osądowi krytycznemu, bardzo trudno jest "usunąć" kiedy sprawia problemy, w stosunku do celu pierwotnego. To ma tez drugie, bardziej pozytywne oblicze. "Świetość" utrzymuje pewne postawy i kształtuje zachowania pozytywne, nawet wtedy kiedy osoba je czyniąca nie ma w tym żadnego interesu poza interesem "duchowym". To forma altruizmu nie do zaistnienia w swiecie zwierząt... a być może i w świecie ateistów ;), którzy tego wzmocnienia naturalnej moralności, przez sacrum, nie mają.
 
Nie (jezeli nie wierzysz z calego serca w to, ze ludzkosc powinna zginąć), ale ma potencjał do bycia czyms zlym. Problem polega na tym, że to co uznane za sacrum i nie podlegające osądowi krytycznemu, bardzo trudno jest "usunąć" kiedy sprawia problemy. To ma tez drugie, bardziej pozytywne oblicze. "Świetość" utrzymuje też pewne postawy i kształtuje zachowania pozytywne, nawet wtedy kiedy osoba je czyniąca nie ma w tym żadnego interesu poza interesem "duchowym". To forma altruizmu nie do zaistnienia w swiecie zwierząt... a być może i w świecie ateistów ;), którzy tego wzmocnienia naturalnej moralności, przez sacrum nie mają.
A kiedy taki zbiór reguł postępowania może sprawiać problemy?
 
Siłowo i obowiązkowo to właśnie ten programik musimy a w dodatku te państwowe po zbrodniczej cenie są jakoś bardzo kompatybilne z tym saperem. Zazwyczaj musisz mieć wgrane oba a informatycy od sapera pracują razem z tymi od windowsa. Ja się cieszę że udało mi się usunąć truciznę z mojego systemu. To gorsze niż gluten.
 
A kiedy taki zbiór reguł postępowania może sprawiać problemy?
Np. jezeli wierzysz, ze Bog pragnie wyciac Twoimi rekami innowiercow, a swiat juz nie sklada sie z kilku plemion na pustyni, tylko z panstw ktore moga doprowadzic do anihilacji problematycznego plemienia. Sacrum majace na celu ekspansje jakiegos systemu wierzen, moze doprowadzic przez brak ich aktualizacji, do anihilacji jego samego...Moze tez doprowadzic do unicestwienia samej ludzkosci.
 
Sam zbiór reguł postępowania w sumie jest spoko . Jak to ktoś powiedział o dekalogu że poza pierwszymi przykazaniami to taki poradnik jak nie być chujem.
 
Siłowo i obowiązkowo to właśnie ten programik musimy a w dodatku te państwowe po zbrodniczej cenie są jakoś bardzo kompatybilne z tym saperem. Zazwyczaj musisz mieć wgrane oba a informatycy od sapera pracują razem z tymi od windowsa. Ja się cieszę że udało mi się usunąć truciznę z mojego systemu. To gorsze niż gluten.
Czyli po prostu traktujesz ten program jako wirus?
A co takiego złego ten wirus wywołał np. w Twoim życiu? Albo w życiu znanych Ci osób? (oczywiście jak nie chcesz, to nie opowiadaj o jakichś konkretnych przykładach)

Np. jezeli wierzysz, ze Bog pragnie wyciac Twoimi rekami innowiercow, a swiat juz nie sklada sie z kilku plemion na pustyni, tylko z panstw ktore moga doprowadzic do anihilacji problematycznego plemienia. Sacrum majace na celu ekspansje jakiegos systemu wierzen, moze doprowadzic przez brak ich aktualizacji, do anihilacji jego samego.
Drążąc temat,
czy dążenie do siłowej ekspansji takiego systemu nie jest wynikiem polityki, od której ten system jest niezależny?
czy taki system można aktualizować? W sensie, czy można wprowadzać zmiany do ustalonych norm postępowania, a jeśli tak, to czy ten zmieniony system będzie można nazwać reprezentatywnym także względem niezmienionego?
 
Drążąc temat,
czy dążenie do siłowej ekspansji takiego systemu nie jest wynikiem polityki, od której ten system jest niezależny?
czy taki system można aktualizować? W sensie, czy można wprowadzać zmiany do ustalonych norm postępowania, a jeśli tak, to czy ten zmieniony system będzie można nazwać reprezentatywnym także względem niezmienionego?

Religia nie nadajaca się w jakims stopniu do korekcji przez politykę, pewnie nie byłaby skuteczna na dłuższa metę, bo nie zapewniłaby "przetrwania" swoim owieczkom. Zbyt elastyczna chyba też byc nie może, bo nie spełniałaby swojej funkcji, która na ograniczonej elastyczności się zasadza. Pewnie dlatego czestokroć, pełna jest uświeconych sprzeczności, przydatnych na wiele okazji, ale jednoczesnie zmaga się z zarzutami o zaściankowość? To zaś czy religia zachowa swój rdzień w toku zmian w środowisku, jest pytaniem o rdzen danej religii, a to pewnie bardzo arbitrarna sprawa.
 
Tak ciągnąc moja myśl o ko-ewolucji biologiczno-kulturowej, ostatecznie przebiegającej na smyczy biologii (skoro cala zabawa sluzyc ma przekazywaniu genow Czlowieka), to się zastanawiam, czy wojna religii i niejednoznaczność tego, czego Bóg chce, lub nie chce, nie jest ostatecznie dobra? Ludzie giną za różne "wersje prawdy", całe społeczeństwa odchodzą w niebyt, ale stagnacja jego obrazu byłaby może jeszcze gorsza dla gatunku, gdyż skuteczniejsza "informacja" nie miałaby jak udowodnić tego, że ona i operujące na niej społeczeństwo, jest lepiej przystosowane do populacji Naszej planety. Dotychczas krwawy kombajn tego procesu zaprowadzil Nas do tego, że mamy być może szansę na zapłodnienie innych światów, więc chyba całkiem nieźle jak na istoty żywe. Problem jest znów taki, że nieograniczenie jej przez rozum (który tez bywa zawodny jak widac na przykładzie "naukowych" prób organizacji społeczeństw, stad tez moja ogolma myśl o dalszej potrzebie kontrowania go przez czesto pozyteczne"wsteczniactwo"), może skazać Nas, na wspomniane juz, straszne konsekwencje.
 
Religia nie nadajaca się w jakims stopniu do korekcji przez politykę, pewnie nie byłaby skuteczna na dłuższa metę, bo nie zapewniłaby "przetrwania" swoim owieczkom. Zbyt elastyczna chyba też byc nie może, bo nie spełniałaby swojej funkcji, która na ograniczonej elastyczności się zasadza. Pewnie dlatego czestokroć, pełna jest uświeconych sprzeczności, przydatnych na wiele okazji, ale jednoczesnie zmaga się z zarzutami o zaściankowość? To zaś czy religia zachowa swój rdzień w toku zmian w środowisku, jest pytaniem o rdzen danej religii, a to pewnie bardzo arbitrarna sprawa.
Podsumowując.
Religię traktujemy jako zbiór zasad dążących do zapewnienia przetrwania gatunku ludzkiego, a zatem jest ona determinowana przez zasady, które to przetrwanie zapewniają. Tym samym ten zbiór musi być na tyle płynny, by nie stał w sprzeczności z obecnymi czasami, czyli, by zapewniał przetrwanie niezależnie od daty, w jakim obowiązuje. A zatem musi być zdolny do korygowania przez inne społecznie przyjęte zasady, a jednocześnie nie może być na tyle płynna, by nie zachowywać swoich głównych celów i nie przyswajać zasad wypracowanych w społeczeństwie, które potencjalnie to przetrwanie gatunku ludzkiego uniemożliwiają.

Mam nadzieję, że dobrze to ująłem.
Ciągnąć pytania, czy na świecie istnieje religia, która cieszy się większą popularnością (tym założeniem chcę odrzucić sekty i twory-żarty), a nie wpisuje się w tę definicję?
A jeśli nie istnieje (co tendencyjnie sugeruję), to czy można powiedzieć, że religia
ma potencjał do bycia czyms zlym.
? (dodam, że chodzi mi o realny potencjał)
 
Podsumowując.
Religię traktujemy jako zbiór zasad dążących do zapewnienia przetrwania gatunku ludzkiego, a zatem jest ona determinowana przez zasady, które to przetrwanie zapewniają. Tym samym ten zbiór musi być na tyle płynny, by nie stał w sprzeczności z obecnymi czasami, czyli, by zapewniał przetrwanie niezależnie od daty, w jakim obowiązuje. A zatem musi być zdolny do korygowania przez inne społecznie przyjęte zasady, a jednocześnie nie może być na tyle płynna, by nie zachowywać swoich głównych celów i nie przyswajać zasad wypracowanych w społeczeństwie, które potencjalnie to przetrwanie gatunku ludzkiego uniemożliwiają.

Mam nadzieję, że dobrze to ująłem.
Ciągnąć pytania, czy na świecie istnieje religia, która cieszy się większą popularnością (tym założeniem chcę odrzucić sekty i twory-żarty), a nie wpisuje się w tę definicję?
A jeśli nie istnieje (co tendencyjnie sugeruję), to czy można powiedzieć, że religia

? (dodam, że chodzi mi o realny potencjał)
Dobrze to ujales. Jak dla mnie takimi religiami wzglednie dobrze dopasowanymi są przede wszystkim religie chrzescijańskie. W swoim czasie takimi religiami były na pewno wszystkie religie Abrahamowe. Jednak to co bylo dobre setki, czy tysiace lat temu dla ludow zmagajacych sie z warunkami panujacymi na pustyni (naturalnymi: rodzacymi "koszernosc"/"halal" diety, glownie w celu unikniecia zatruc; społecznymi: skuteczność walki o ograniczone zasoby z innymi spolecznosciami), nie jest rownie dobre teraz. Żyd jedzący "koszerne" w Nowym Jorku, to najmniej groźny atawizm kulturowy, porównywalny do dodatkowego sutka, bo w TV widzimy gorsze w wykonaniu Muzłumanów. Dlaczego ostatecznie gorsze? Np. dlatego, że ich uczeni w piśmie ostatnio orzekli, że podróż kosmiczna jest cieżkim grzechem, więc z perspektywy pierwotnej funcji religii, jest to najpewniej slepa uliczka w drodze ewolucji...

Edit. Sorry, napisałeś "nie wpisuje"! Mysle , ze Islam bedzie tutaj na krawedzi. Ale to sa wszystko moje rozwazania, wiec moze plote glupoty i taka meta-analiza religii nie ma sensu....
 
Last edited:
Dobrze to ujales. Jak dla mnie takimi religiami wzglednie dobrze dopasowanymi są przede wszystkim religie chrzescijańskie. W swoim czasie takimi religiami były na pewno wszystkie religie Abrahamowe. Jednak to co bylo dobre setki, czy tysiace lat temu dla ludow zmagajacych sie z warunkami panujacymi na pustyni (naturalnymi: rodzacymi "koszernosc"/"halal" diety, glownie w celu unikniecia zatruc; społecznymi: skuteczność walki o ograniczone zasoby z innymi spolecznosciami), nie sa uniwersalne i rownie dobre teraz. Żyd jedzący "koszerne" w Nowym Jorku, to najmniej groźny atawizm kulturowy, porównywalny do dodatkowego sutka, bo w TV widzimy gorsze w wykonaniu Muzłumanów. Dlaczego ostatecznie gorsze? Np. dlatego, że ich uczeni w piśmie ostatnio orzekli, że podróż kosmiczna jest cieżkim grzechem, więc z perspektywy pierwotnej funcji religii, jest to najpewniej slepa uliczka w drodze ewolucji...
Zgoda, zwyczaje narodziły się dawno temu i odstają od dzisiejszego świata. Jednak czy jest w nich coś złego, skoro same w sobie odróżniają daną społeczność od innych? A co ważniejsze, za społecznością, odróżniają poglądy na świat.

Co do Islamu, to przede wszystkim odróżniłbym religię od polityki, choć to trudne, ze względu na różnice cywilizacyjne między nami, a nimi. Polityka zgromadzona wokół Islamu chętnie wykorzystuje religię do realizacji swoich celów, co wcale nie oznacza, że religia jest zła, albo/i wyznawcy są źli. Złym jest wykorzystywanie wiary do usprawiedliwiania swoich czynów.
Nie przez przypadek miliony Arabów ucieka na zachód, to nie tylko pogoń za zasiłkiem, ale także ucieczka przed prześladowaniami z ręki współwierców i "aktualizacjami".

A co do różnych rewolucyjnych teorii, to jak wiadomo, głupich nie sieją, sami się rodzą. Ale to już czysta polityka. Nawet, jakby papież powiedział, że zabójstwo jest ok, to byłby ruch stricte politycznie, w tym przypadku kompletnie oderwany do religii którą reprezentuje. Czy można winić religię za to, że jej przedstawiciel upadł na rozumie, postradał zmysły, albo wykorzystuje powierzony status reprezentanta dla realizacji własnych celów. Pismo Święte tego jawnie zakazuje (bo nie zmieni się ani słowo w piśmie), Koran nie wiem, ale sądzę, że taki zapis nawet jeśli istnieje to odnosi się tylko do wspomnianej księgi, a nie do drugiej pozycji, budującej tę religię i nawet w większej mierze nadającej jej ton swoimi interpretacjami.
 
Zgoda, zwyczaje narodziły się dawno temu i odstają od dzisiejszego świata. Jednak czy jest w nich coś złego, skoro same w sobie odróżniają daną społeczność od innych? A co ważniejsze, za społecznością, odróżniają poglądy na świat.

Z ewolucyjnej perspektywy, patrzac na cel, a nie drogę, to nie ma w tym nic zlego o ile te zwyczaje nie będą ostatecznie przyczyna porażki i tam. Z perspektywy jednostki, świadomego bytu, cała ta zabawa w konkurencje kultur, niekoniecznie musi być dobra, bo jesteśmy w niej (w skalu makro) środkiem, a nie celem, a więc jestesmy "prochem".

Złym jest wykorzystywanie wiary do usprawiedliwiania swoich czynów.

Znowu pytanie o to, czy cel uświęca środki. Czy mamy przyjąć ewolucyjny cel religii jako Cel Ostateczny, tj. wole Boga? Jeżeli nie odrzucamy wszytkiego poza rozumiem, to czy nie ta opcja nam zostaje? Co jest wiec zle?

Nawet, jakby papież powiedział, że zabójstwo jest ok, to byłby ruch stricte politycznie, w tym przypadku kompletnie oderwany do religii którą reprezentuje. Czy można winić religię za to, że jej przedstawiciel upadł na rozumie, postradał zmysły, albo wykorzystuje powierzony status reprezentanta dla realizacji własnych celów. Pismo Święte tego jawnie zakazuje (bo nie zmieni się ani słowo w piśmie).

Przeciez do takiej edycji dochodzilo, a i slowa zmieniaja swoje znaczenie (np. nie mozna dokonac morderstwa nie-czlowieka, a takim byli w starozytnosci wszyscy ludzie z poza wlasnego narodu/plemienia/wioski). Obecnie edycja nie jest raczej mozliwa, ale druga opcja pewnie jak najbardziej i jakies pokolenie poddane okreslonej obrobce bedzie wierzylo, ze slowo Boga, zawsze znaczylo to co znaczy wlasnie dla nich.
 
Religia rzadko staje się złym wirusem. Tzn tylko w przypadkach gdy wyznawca wbrew racjonalnej logice działa na szkodę innych motywując się tylko i wyłącznie dogmatami wiary. Ot, np gdy państwo robiło wyprawę krzyżową - motywem była ekspansja, religia była wytłumaczeniem. nie robiono tego ściśle dla dogmatów.
Lecz jak już jakiś typo zabije swoje dziecko bo to się masturbowało, i zrobił tak bo uznał , że Bóg tak chce(ot, np przypowieść o Onanie) - wtedy jedyny katalizatorem i celem jest motyw religijny.
Lecz wbrew pozorom takie przypadkie są bardzo rzadkie. Zwkle zło które jest podszyte religią pochodzi od wirusa chcicwości, ekspansji , dążenia do władzy człowieka. Baaaardzo rzadko wynika z samego "wirusa" religi. Ot, nawet taki Rydzyk, jeśli uznać, że czyni źle, kieruje się motywem władzy, poczuciem wpływania na innych.
Dziś oczywiście można też takie "wirusowe" czysto religijne przypadki liczyć - zamachowcy samobójcy raczej nie robią tego z innych powodów. Lecz tutaj też można uznać, że nie wynika to z religii , że motywy nie są czysto religijne, gdyż tych ludzi wczesniej ktoś zindoktrynował. A zindoktrynowali ludzie których powody nie są religijne - znowu władza i ekspansja poprzez religie. A więc tu też religia jest tylko narzędziem, nie celem i motywem wynikającym tylko z celów religijnych.
 
@Wewiur @TheChosen1 ja bym się do końca nie zgodził, że Islam to tylko religia. Islam dąży do całkowitej kontroli państw i rządów, a nie ludzi. Czyli ostatecznym celem Islamu jest wprowadzenie teokracji, do którego środkiem jest wprowadzenie prawa szariatu.

 
@Wewiur @TheChosen1 ja bym się do końca nie zgodził, że Islam to tylko religia. Islam dąży do całkowitej kontroli państw i rządów, a nie ludzi. Czyli ostatecznym celem Islamu jest wprowadzenie teokracji, do którego środkiem jest wprowadzenie prawa szariatu.

Nie widzę za dużo różnic między ich intencjami, a tym do czego doprowadził KK w średniowieczu.
Jak dla mnie Islam nie jest zagrożeniem,zaczną sie bardziej sadzić to trzeba będzie do nich strzelać i dużo dołów kopać.Cała filozofia.
 
Nie widzę za dużo różnic między ich intencjami, a tym do czego doprowadził KK w średniowieczu.
Jak dla mnie Islam nie jest zagrożeniem,zaczną sie bardziej sadzić to trzeba będzie do nich strzelać i dużo dołów kopać.Cała filozofia.

Do czego doprowadził KK w średniowieczu, poza tym, że zbudował cywilizacje na której się opieramy(tak, opieramy się na spuściźnie rzymskiej, lecz KK doprowadził do jej powrotu) , z elementami rzymskimi które na nowo odkrywał KK(chociażby najdoskonalszy i najnowoczesniejszy ówczesnie proces sądowniczy czyli inkwizycja, której sądownictwo oparto na nowo okrytych w epoce średniowiecza, prawach Rzymskich. Plus dodane elementy przez KK, z których korzystamy do dziś w sądach) jak i jeszcze większą liczbą rzeczy wprowadzonych przez KK a które sprawiły, że średniowiecze europejskie to najszybciej rozwijająca się epoka(do swoich czasów). Kilka rzeczy których katalizatorem był bezpośrednio KK stworzyło nasz współczesny świat, pchnęło naszą cywilizacje do przodu tak, że ludzkość przez 50 lat rozwija się bardziej niż cała starożytność, ze wszystkimi cywilizacjami, razem wzięta. Tę idę dążenia do ciągłego i jak najszybszego rozwoju zaszczepiono naszej cywilizacji właśnie w średniowieczu, od tamtej pory każde kolejne stulecie pędzi szybciej od poprzedniego.


Herrflick,
z jedną rzecza w Twojej wypowiedzi się zgodzę w kwestii porównania slamu dzisiejszego do chrześcijaństwa w średniowieczu. Otóż średniowiecze to epoka teocentryczna: nie istniało oddzielenie od sacrum, nie istniała tzw "świeckość" . Wszystko było opartę na dogmatach jednej religii, przez większość czasu z pełną akceptacją takiego stanu rzeczy przez prawie wszystkich ludzi. Ot, dla każdego było oczywiste, że Król musi mieć nadanie religijne do władzy, wszystkie urzędy, profesje, instytucje też.
I z współczesnym islamem(i przeszłym też, tam nie było etapu rozwoju pod tym względem jak w Europie, tam jest nadal ciągłość teocentryzmu od średniowiecza) także kieruje religia w każdej sferze ich cywilizacji: państwowej, wojskowej, prywatnej.
I podobne między średniowieczem a dzisiejszym islamem jest jeszcze to, iż to nie Kościół, religia, kapłani spowodowali taki stan rzeczy, "religia nad wszystkim" lecz to władza polityczna, wosjkowa, świecka wykorzystała do tego religie i instytucje religijne. To nie jest tak, że był biskup w Rzymie i wymyślił, że KK przejmie władze i wszystkim będzie mówić, że wszystkie urzędy itp są z nadania KK. To wyglądało raczej tak, że różni ludzie po upadku Rzymu walczyli o władzę, konkretna religia zaczęła dominować nad większością plemion rywalizujących ze sobą, ot, w walce zaczęli wykorzystywać swoją religijność, zaczęli powoływać się na KK jako argumentem na ich racje, a więc musieli stworzyć jego jak najwiekszy, absolutny autorytet, by ich władza świecka miała jak najsolidniejsze i niezaprzeczalne podstawy bycia na swojej pozycji. Skoro król, Cesarz powoływał się , że mu się władza należy bo tak mówi jakiś biskup pod butem tego cesarza, to wiadomo, że musiał temu biskupowi nadać jak największą moc w oczach ludzi.
Islam działa tak samo - władza polityczna wykorzystuje islam do swoich zbrodni i dlatego tak zawsze walczy by islam miał niemal absolutną władzę nad życiem, był najwyższym filarem społeczeństwa. Dlatego od dziesiątek lat na bliskim wschodzie gdy kolejne frakcje, dyktatorzy, junty , rewolucje zdobywają władzę to rząd szybko narzuca ludziom radykalne religijnie prawo. Ot, np Iran po obaleniu Szacha, z kraju wcześniej wolnego obyczajowo niemal jak zachód, z prawie takim samym codziennym zyciem, bez zakazów, po obaleniu Szacha nowa władza zaczyna argumentować swoje rządy islamem i szybko narzuca islam jako dominujący aspekt życia społecznego.

To jedyne podobieństwo. Różnica jest taka, że teokracja po upadku cywilizacji rzymskiej była potrzebna bo dzięki niej zachowały się i odkryto na nowo zdobycze starożytności, dzięki temu scalono i zjednoczono setki różnych od siebie kulturowo ludów, które bez zjednoczenia kulturowego(poprzez wspólną religie, a to ona w tych ludach pełniła fundament istnienia) ciągle by tylko ze sobą walczyły, niezdolne do połączenia się i stworzenia jakiejś jednej, wspólnej cywilizacji. Jedynym ratunkiem byłoby wtedy gdyby powtórzyła się sytuacja która w przeszłości spowodowała powstanie imperium Rzymskiego, a mianowicie jedno z plemion zaczęło by z jakiegoś powodu dominować i podporządkowywać sobie inne ludy(jednak i to by się rozpadło z tego samego powodu z którego rozpadł się Rzym - czyli podbite ludy które tworzyły imperium cały czas zachowały swoją odrębność kulturową, swoje podporządkowanie opierały na strachu przed mieczem, nie było innego spoiwa które pozwoliłoby tym ludom uznać władze Rzymu jako coś co musi być i tego chcą.
Tak więc religia, jako jedna, całkowicie dominująca, pozwoliła stworzyć w Europie wspólnotę kulturową, jedną cywilizacje której członkowie przynależność do tej konkretnej cywilizacji uznają bezdyskusyjnie z własnej woli. I dlatego krąg tej cywilizacji zaczął się tak rozwijać, przez to że wszystkie idee rozwojowe rozprzestrzeniały się po całym obszarze, zarówno zwykłe wynalazki i namacalne odkrycia , jak i idee społeczne, filozoficzne, gospodarcze. Nie mówiąc już o tym, że cała cywilizacja, każdy kraj, zaczął akcjeptować idee dążenia do rozwoju całej cywilizacji, zaszczepiono świadomość, że nie jest się na najwyższym poziomie cywilizacyjnym zbudowanym przez wielkich przodków(a takie myślenie, ze jest sie najwyzsza cywilizacja i nie bedzie juz rozwoju, a system edukacyjny oprze się nie na odrywaniu i rozwijaniu, a na przekazywaniu już zdobytej wiedzy przez przodków. Ot, na tym opierało prawie każde imperium starożytne swoją pozycje - na religii i na dumie z osiągnięć przodków, które to doprowadziły do stworzenia najwyższej cywilizacji,a więc skoro jest najlepsza to inni muszą się temu państwu podporządkować.) a, że jest się na etapie ciągłego i nieskończonego rozwoju, że przyszła cywilizacja będzie wyższa.

Tak więc religia w średniowieczu była dobra, wręcz niezbędna, a złe strony tego teocentryzmu były wadami jakie muszą być w każdym, najlepsszym systemie(a które się likwiduje na dalszym etapie rozwoju, ewolucji cywilizacji) , i to wadami tylko z naszej perspetywy, a w islamie zawiera tylko te wady, ograniczenia, które niczemu dla ich cywilizacji nie mogą pożytecznym służyć. Ot, w Europie ten system gdy przestawał być rozwojowy dla naszej cywilizacji a zaczął powodować zacofanie(czasy Galileusza) to zniknął. Szkodliwe rzeczy z poprzednich systemów ciągle odrzucamy i staramy się zostawiać tylko te pożyteczne. A w islamie tego nigdy nie było - i wręcz w drugą stronę; tam zostawia się głównie te szkodliwe elemetny z ich przeszłości a odrzuca te pożyteczne. Tam zresztą islam nigdy nie miał pożytecznych dla rozwoju elementów - ot, nawet w czasach kiedy wschód był najbardziej rozwinięty, do XII wieku, kiedy był najwyższą cywilizacją, z najbardziej rozwinieta nauka itd, to przecież nie dzięki religi a dzięki temu, że zachowali ciągłość od starożytności, tam nie nastąpił koniec starożytnych, jak u nas, lecz kontynuowali ich dzieło, nie zaczynali od zera. A gdy zaczynał dominować islam - wtedy cywiizacja zaczęła się cofać.

Myślę, że taki obraz pozwoli uznać, że religia jest dobrem, a przynajmniej trzeba zgodzić się z tym, że w przeszłości była niezbędna i nie powinno się psioczyć na naszych przodków za ich fanatyzm, oraz z tym, że zło jakie zawsze towarzyszy religii wynika prawie zawsze z świeckich pobudek, z człowieka który wykorzystuje religie a nie religia jego. Religia , dla cywilizacji patrząc socjologicznie historycznie, jest narzędziem które można wykorzystać dobrze, jak i do zła. To jak z nożem - służy czemuś dobremu i pożytecznemu lecz może też czynić zło. Lecz to nie nóż jest winny a właściciel który go użył.
Religia jest(dla naszej cywilizacji głównie była) takim nożem: możesz nim ulepszyć życie jak i je pogorszyć.
 
Do czego doprowadził KK w średniowieczu, poza tym, że zbudował cywilizacje na której się opieramy(tak, opieramy się na spuściźnie rzymskiej, lecz KK doprowadził do jej powrotu) , z elementami rzymskimi które na nowo odkrywał KK(chociażby najdoskonalszy i najnowoczesniejszy ówczesnie proces sądowniczy czyli inkwizycja, której sądownictwo oparto na nowo okrytych w epoce średniowiecza, prawach Rzymskich. Plus dodane elementy przez KK, z których korzystamy do dziś w sądach) jak i jeszcze większą liczbą rzeczy wprowadzonych przez KK a które sprawiły, że średniowiecze europejskie to najszybciej rozwijająca się epoka(do swoich czasów). Kilka rzeczy których katalizatorem był bezpośrednio KK stworzyło nasz współczesny świat, pchnęło naszą cywilizacje do przodu tak, że ludzkość przez 50 lat rozwija się bardziej niż cała starożytność, ze wszystkimi cywilizacjami, razem wzięta. Tę idę dążenia do ciągłego i jak najszybszego rozwoju zaszczepiono naszej cywilizacji właśnie w średniowieczu, od tamtej pory każde kolejne stulecie pędzi szybciej od poprzedniego.


Herrflick,
z jedną rzecza w Twojej wypowiedzi się zgodzę w kwestii porównania slamu dzisiejszego do chrześcijaństwa w średniowieczu. Otóż średniowiecze to epoka teocentryczna: nie istniało oddzielenie od sacrum, nie istniała tzw "świeckość" . Wszystko było opartę na dogmatach jednej religii, przez większość czasu z pełną akceptacją takiego stanu rzeczy przez prawie wszystkich ludzi. Ot, dla każdego było oczywiste, że Król musi mieć nadanie religijne do władzy, wszystkie urzędy, profesje, instytucje też.
I z współczesnym islamem(i przeszłym też, tam nie było etapu rozwoju pod tym względem jak w Europie, tam jest nadal ciągłość teocentryzmu od średniowiecza) także kieruje religia w każdej sferze ich cywilizacji: państwowej, wojskowej, prywatnej.
I podobne między średniowieczem a dzisiejszym islamem jest jeszcze to, iż to nie Kościół, religia, kapłani spowodowali taki stan rzeczy, "religia nad wszystkim" lecz to władza polityczna, wosjkowa, świecka wykorzystała do tego religie i instytucje religijne. To nie jest tak, że był biskup w Rzymie i wymyślił, że KK przejmie władze i wszystkim będzie mówić, że wszystkie urzędy itp są z nadania KK. To wyglądało raczej tak, że różni ludzie po upadku Rzymu walczyli o władzę, konkretna religia zaczęła dominować nad większością plemion rywalizujących ze sobą, ot, w walce zaczęli wykorzystywać swoją religijność, zaczęli powoływać się na KK jako argumentem na ich racje, a więc musieli stworzyć jego jak najwiekszy, absolutny autorytet, by ich władza świecka miała jak najsolidniejsze i niezaprzeczalne podstawy bycia na swojej pozycji. Skoro król, Cesarz powoływał się , że mu się władza należy bo tak mówi jakiś biskup pod butem tego cesarza, to wiadomo, że musiał temu biskupowi nadać jak największą moc w oczach ludzi.
Islam działa tak samo - władza polityczna wykorzystuje islam do swoich zbrodni i dlatego tak zawsze walczy by islam miał niemal absolutną władzę nad życiem, był najwyższym filarem społeczeństwa. Dlatego od dziesiątek lat na bliskim wschodzie gdy kolejne frakcje, dyktatorzy, junty , rewolucje zdobywają władzę to rząd szybko narzuca ludziom radykalne religijnie prawo. Ot, np Iran po obaleniu Szacha, z kraju wcześniej wolnego obyczajowo niemal jak zachód, z prawie takim samym codziennym zyciem, bez zakazów, po obaleniu Szacha nowa władza zaczyna argumentować swoje rządy islamem i szybko narzuca islam jako dominujący aspekt życia społecznego.

To jedyne podobieństwo. Różnica jest taka, że teokracja po upadku cywilizacji rzymskiej była potrzebna bo dzięki niej zachowały się i odkryto na nowo zdobycze starożytności, dzięki temu scalono i zjednoczono setki różnych od siebie kulturowo ludów, które bez zjednoczenia kulturowego(poprzez wspólną religie, a to ona w tych ludach pełniła fundament istnienia) ciągle by tylko ze sobą walczyły, niezdolne do połączenia się i stworzenia jakiejś jednej, wspólnej cywilizacji. Jedynym ratunkiem byłoby wtedy gdyby powtórzyła się sytuacja która w przeszłości spowodowała powstanie imperium Rzymskiego, a mianowicie jedno z plemion zaczęło by z jakiegoś powodu dominować i podporządkowywać sobie inne ludy(jednak i to by się rozpadło z tego samego powodu z którego rozpadł się Rzym - czyli podbite ludy które tworzyły imperium cały czas zachowały swoją odrębność kulturową, swoje podporządkowanie opierały na strachu przed mieczem, nie było innego spoiwa które pozwoliłoby tym ludom uznać władze Rzymu jako coś co musi być i tego chcą.
Tak więc religia, jako jedna, całkowicie dominująca, pozwoliła stworzyć w Europie wspólnotę kulturową, jedną cywilizacje której członkowie przynależność do tej konkretnej cywilizacji uznają bezdyskusyjnie z własnej woli. I dlatego krąg tej cywilizacji zaczął się tak rozwijać, przez to że wszystkie idee rozwojowe rozprzestrzeniały się po całym obszarze, zarówno zwykłe wynalazki i namacalne odkrycia , jak i idee społeczne, filozoficzne, gospodarcze. Nie mówiąc już o tym, że cała cywilizacja, każdy kraj, zaczął akcjeptować idee dążenia do rozwoju całej cywilizacji, zaszczepiono świadomość, że nie jest się na najwyższym poziomie cywilizacyjnym zbudowanym przez wielkich przodków(a takie myślenie, ze jest sie najwyzsza cywilizacja i nie bedzie juz rozwoju, a system edukacyjny oprze się nie na odrywaniu i rozwijaniu, a na przekazywaniu już zdobytej wiedzy przez przodków. Ot, na tym opierało prawie każde imperium starożytne swoją pozycje - na religii i na dumie z osiągnięć przodków, które to doprowadziły do stworzenia najwyższej cywilizacji,a więc skoro jest najlepsza to inni muszą się temu państwu podporządkować.) a, że jest się na etapie ciągłego i nieskończonego rozwoju, że przyszła cywilizacja będzie wyższa.

Tak więc religia w średniowieczu była dobra, wręcz niezbędna, a złe strony tego teocentryzmu były wadami jakie muszą być w każdym, najlepsszym systemie(a które się likwiduje na dalszym etapie rozwoju, ewolucji cywilizacji) , i to wadami tylko z naszej perspetywy, a w islamie zawiera tylko te wady, ograniczenia, które niczemu dla ich cywilizacji nie mogą pożytecznym służyć. Ot, w Europie ten system gdy przestawał być rozwojowy dla naszej cywilizacji a zaczął powodować zacofanie(czasy Galileusza) to zniknął. Szkodliwe rzeczy z poprzednich systemów ciągle odrzucamy i staramy się zostawiać tylko te pożyteczne. A w islamie tego nigdy nie było - i wręcz w drugą stronę; tam zostawia się głównie te szkodliwe elemetny z ich przeszłości a odrzuca te pożyteczne. Tam zresztą islam nigdy nie miał pożytecznych dla rozwoju elementów - ot, nawet w czasach kiedy wschód był najbardziej rozwinięty, do XII wieku, kiedy był najwyższą cywilizacją, z najbardziej rozwinieta nauka itd, to przecież nie dzięki religi a dzięki temu, że zachowali ciągłość od starożytności, tam nie nastąpił koniec starożytnych, jak u nas, lecz kontynuowali ich dzieło, nie zaczynali od zera. A gdy zaczynał dominować islam - wtedy cywiizacja zaczęła się cofać.

Myślę, że taki obraz pozwoli uznać, że religia jest dobrem, a przynajmniej trzeba zgodzić się z tym, że w przeszłości była niezbędna i nie powinno się psioczyć na naszych przodków za ich fanatyzm, oraz z tym, że zło jakie zawsze towarzyszy religii wynika prawie zawsze z świeckich pobudek, z człowieka który wykorzystuje religie a nie religia jego. Religia , dla cywilizacji patrząc socjologicznie historycznie, jest narzędziem które można wykorzystać dobrze, jak i do zła. To jak z nożem - służy czemuś dobremu i pożytecznemu lecz może też czynić zło. Lecz to nie nóż jest winny a właściciel który go użył.
Religia jest(dla naszej cywilizacji głównie była) takim nożem: możesz nim ulepszyć życie jak i je pogorszyć.

To samo poprosze tylko jak będziesz trzeźwy i w krótszych zdaniach.Nie da się tego czytać.
 
Da się to czytać i jest to zrozumiałe. :)

Tylko w pierwszym zdaniu jest 6 czasowników i nawias kończy się w zdaniu następnym.

Co do samej merytoryki,to nigdy nie ujmowałem znaczenia rozwoju KK w rozwoj cywilizacji europejskiej.
 
Back
Top